Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘żona’

Jako najstarszy syn, dziedzic tytułu i majątku rodzinnego, Jan Henryk (Hans) Hochberg, książę von Pless otrzymał staranne wykształcenie, odbył honorową służbę wojskową w armii cesarskiej i – na życzenie ojca, księcia Jana Henryka XI von Pless – wyruszył w 1882 r. w podróż dookoła świata. Jak donosił londyński The Times odbył ją, przynajmniej częściowo, w towarzystwie księcia Albrechta Meklenburskiego i barona von Tiele Winklera. Razem odwiedzili Amerykę, Indie i Cejlon. Hans wrócił z wojaży w 1885 r. i podjął pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Berlinie, rozpoczynając tym samym swoją karierę dyplomatyczną. Wkrótce został wysłany na placówkę do Brukselii, skąd – na początku 1887 r. – przeniesiono go w randze „attaché” do ambasady niemieckiej w Londynie. W tej nowej roli został oficjalnie przedstawiony na dworze królewskim przez ambasadora, księcia Hermana Hatzfeldta, 1 marca 1887 r. Jako świeżo upieczony dyplomata, wykonywał tylko pomniejsze zadania, często pomagając w pracy trzeciemu sekretarzowi ambasady, księciu Paulowi Wolff Metternichowi. Zawiązana wtedy między nimi przyjaźń, przetrwała długo, kulminując w zażyłości podczas kadencji księcia Metternicha jako ambasadora w Wielkiej Brytanii w latach 1901 -12. Tak więc, na przykład, w kwietniu 1887 r., reprezentować musiał ambasadę na obchodach 42 rocznicy otwarcia niemieckiego szpitala w londyńskiej dzielnicy Dalston, a miesiąc później na uroczystościach 81 rocznicy Towarzystwa Przyjaciół Pomocy Cudzoziemcom. Odbywające się w samej ambasadzie wydarzenia były, oczywiście, bardziej prestiżowe i obowiązkowe w nich uczestnictwo dawało Hansowi możliwość poznania wielu wybitnych osobistości. W marcu 1887 r. wydano tam bankiet z okazji 90 urodzin cesarza Wilhelma I, w maju odświętny lunch na przyjazd ministra spraw zagranicznych, księcia Herberta von Bismarcka, a w czerwcu obiad powitalny dla przybyłych do Londynu króla Saksonii i księcia Ludwika Bawarskiego. We wrześniu 1887 r., młody książę von Pless miał zaszczyt służyć swoją obecnością cesarzewiczowi Fryderykowi podczas jego wizyty w angielskiej stolicy, a potem formalnie pożegnać go na stacji Charing Cross. W 1889 r., Hans awansował na trzeciego sekretarza i przeniesiony został do ambasady niemieckiej we Francji. W swojej paryskiej rezydencji podejmował starych i nowych przyjaciół, jak księcia Herberta Bismarcka, już po jego rezygnacji, w maju 1890 r. Paryż polubił i dobrze się tam czuł, zwłaszcza wśród kolonii amerykańskiej. Tak dobrze, że w listopadzie 1889 r. tamtejsza prasa donosiła o jego zaręczynach ze śliczną panną Bessie Woodford z Baltimore! Jego nowym szefem był książę George Herbert Munster ożeniony z Angielką, lady Harriet St. Clair, poprzednio ambasador niemiecki w Wielkiej Brytanii (1873 – 1885), usunięty stamtąd za zbyt głębokie sympatie wobec kraju żony. Hans zaprzyjaźnił się z nim na tyle, że zgodził się zostać świadkiem na ślubie jego syna, księcia Alexandra, z lady Muriel Henriettą Hay w czerwcu 1890 r. Nowej księżnej Munster przyszło potem dzielić podobny do księżnej Daisy von Pless los angielskiej żony niemieckiego magnata podczas 1. wojny światowej. Hans był już wtedy z powrotem pracownikiem niemieckiej ambasady w Londynie i, jako jej trzeci sekretarz, został ponownie przedstawiony formalnie na dworze królewskim 13 czerwca 1890 r. Przeniesiono go do Anglii na interwencję starego księcia von Pless, który chciał, żeby synowi wyszły z głowy romanse amerykańskie, a weszły tam myśli o stosownym małżeństwie, takim jak np z ubogą wprawdzie, ale królewską księżniczką Victorią (Mayą) Teck. Jednakże znajomości i przyjaźnie, które nawiązał w Paryżu przydały się i, wraz ze statusem zamożnego „kawalera do wzięcia”, otworzyły mu szybko drzwi najlepszych salonów towarzyskich Londynu. Został natychmiast zaproszony na bal, wydany 2 czerwca 1890 r. przez lady Yarborough. 11 czerwca reprezentował ambasadę na obiedzie urządzonym przez lorda i lady Salisbury na cześć księżnej Schleswig-Holstein i jej córek, a 13-go na dworskim koncercie w pałacu Buckingham. Tego czerwca jednak zapamiętany został przez wszystkich jako świetny wodzirej kotylionu, któremu pierwszorzędnie przewodził na balu baronowej Alfredowej von Oppenheim. W grudniu 1890 r. książę Paul Metternich został awansowany na stanowisko pierwszego sekretarza ambasady niemieckiej w Londynie, a książę Jan Henryk von Pless na drugiego. Wiązało się to z kolejnym formalnym przedstawieniem Hansa na dworze królewskim 24 lutego 1891 r. Miesiąc wcześniej cesarzowa Fryderykowa zleciła mu specjalną misję, prosząc by – pomimo życzenia rodziny co do cichego pochówku – reprezentował ją na pogrzebie diuka Bedfordu. Francis Charles Hastings Russel, 9. książę Bedfordu był bowiem dla niej jak przyszywany wujek. Znała go całe życie. Jego żona, lady Elizabeth Sackville-West, była drużką na ślubie jej matki, królowej Victorii, a potem służyła jej długo jako Mistress of the Robes. Stary, schorowany diuk, zastrzelił się podczas chwilowej utraty zmysłów, spowodowanej gorączką zapalenia płuc. Hans_1891

Młody książę Jan Henryk (Hans) von Pless w Lonynie w 1891 r. Foto Walerego z kolekcji autorki.

Cesarzowa Fryderykowa mogła Hansowi osobiście podziękować za spełnienie jej życzenia, bo w kwietniu 1891 r. odwiedziła Londyn z córką, księżniczką Margaretą Pruską. Podczas tej wizyty, młody książę von Pless i baron Janisch z ambasady niemieckiej towarzyszyli jej i zainteresowanym gościom na demonstracji bezdymnego paliwa, mającego uchronić od czadu coraz bardziej duszącą się stolicę. Wynalazcą tej nowej substancji, stworzonej z pyłu węglowego i innych minerałów, był Niemiec, Ferdinand Koopmann. Tak ważny w przyszłych konsekwencjach londyński sezon 1891 r., zaczął się dla Hansa w marcu zaproszeniem na obiad i tańce do bogatej Amerykanki, pani Marshallowej O. Robertsowej, wdowy po biznesmanie i kolekcjonerze sztuki, Marshallu Owenie Robertsie. Kolejnym znaczącym wieczorem, w którym uczestniczył był bal wydany w maju przez lady Scott, którą uhonorował swoją obecnością syn księcia Walii – Eddie, książę Clarence i Avondale. Był on również gościem czerwcowego balu pani Arthurowej Kennard, która nie omieszkała zaprosić także księcia von Pless oraz księżniczkę Mayę Teck z rodzicami. W tym samym miesiącu stoliczna socjeta plotkowała namiętnie o balu urządzonym w hotelu Savoy przez Hansa i dwudziestu innych młodzieńców stanu wolnego. Kawalerzy poprosili niespożytą panią Hwfa Williams o przyjęcie roli gospodyni, w czym ich nie zawiodła, zapewniając gościom zabawę nie do zapomnienia. Obecni tam lady de Trafford, lady Molesworth, lady Dudley, panna Adele Grant (późniejsza hrabina Essex) i jej liczni amerykańscy znajomi mogli potem przekazywać o niej relacje z pierwszej ręki. Na żadnej z wymienionych okazji nie było młodziutkiej panny Cornwallis-West. Zabrakło jej również na liście ponad tysiąca krewnych i przyjaciół poproszonych o przybycie 16 czerwca 1891 r. do White Lodge w parku Richmond na uczczenie srebrnej rocznicy ślubu księstwa Teck. Obecność Jana Henryka von Pless na tej uroczystości świadczy, że ani Teckowie, ani on sam nie zarzucili jeszcze myśli o jego związku z księżniczką Mayą. Sława Daisy Cornwallis-West jako najpiękniejszej debiutantki roku 1891 zaczęła się już jednak rozchodzić. Hans spotkał ją na kilku mniej ważnych balach. Dysponował wtedy niewielką ilością wolnego czasu. 5 lipca bowiem, przybyli do Anglii z oficjalną tygodniową wizytą niemiecki cesarz Wilhelm II z małżonką. Jako sekretarz niemieckiej ambasady, książę Jan Henryk von Pless musiał czuwać nad i brać udział w programie ich zajęć. A był on obszerny i obejmował odwiedziny królowej Victorii na zamku w Windsorze, przyjmowanie licznych delegacji w pałacu Buckingham (gdzie kajser otworzył dodatkowo jednego wieczoru swój dwór), obecność na przyjęciach i recepcjach w Londonderry House, Marlborough House u księcia Walii (gdzie wśród zaproszonych znalazły się pani Cornwallis-West z córką Daisy!) oraz u premiera w Hatfield House oraz na koncercie w Albert Hallu. Dochodziło jeszcze do tego uczestnictwo w przeglądzie wojskowym na Wimbledonie i honorowym pokazie w Kryształowym Pałacu w Sydenham. Poza ważnymi, jego obecność wymagana też była na imprezach towarzyszących, takich jak na przykład spotkanie 24 oficerów rezerwy i piechoty armii cesarskiej w londyńskiej restauracji Tivoli. Jak tylko cesarz niemiecki opuścił Londyn 12 lipca 1891 r., Hans powrócił z ochotą na scenę towarzyskich zabaw Sezonu. 17 lipca wziął udział w obiedzie wydanym w Grosvenor House przez księcia i ksieżną Westminsteru (nota bene dziadków swojego przyszłego szwagra, Bendora). Honorowymi gośćmi tego przyjęcia byli ponownie Teckowie wraz z córką Mayą. Po obiedzie odbyły się tańce w Rubensowej komnacie rezydencji, które zaszczycił swoją obecnością książę Walii (późniejszy król Edward VII) z małżonką i córką Victorią. Teckowie i księżniczka Maya byli również honorowymi gośćmi na balu maskowym baronostwa Ilchester w Holland House, który odbył się 23 lipca 1891 r. Dla Hansa jednakże nie miało już to znaczenia. Gwiazdą wieczoru była dla niego młodziutka i uprzejma panna Daisy Cornwallis-West, która przybyła tam pod opieką swojej babci, lady Olivii Taylour. Nie przepuścił okazji, żeby się jej oświadczyć. Po rozmowie z ojcem Daisy, który dostarczył oczekiwanych dowodów heraldycznych prominencji swojego rodu, ogłoszono 7 sierpnia zaręczyny młodej pary. Deichman_coach_VF

Znajomy Hansa, bankier Baron Adolph Deichman, był jak on entuzjastą i ekspertem powożenia dyliżansów. Rysunek Spy’a z Vanity Fair.

Wydaje się to niewiarygodne, ale w swoim napiętym kalendarzu obowiązków zawodowych i spotkań towarzyskich, książę Jan Henryk von Pless znalazł cudem wolny czas na zawody i pokazy sportowe. Jako wielbiciel koni i doskonały jeździec, zapisał się jakiś czas temu na listę kandydatów do klubu powożenia dyliżansami, tzw Coaching Club, zarekomendowanego mu, prawdopodobnie, przez jednego z przyjaciół, którzy już do niego należeli: niemieckiego ambasadora, księcia Georga Munstera lub niemieckiego bankiera, barona Adolpha Deichmana. W maju 1891 r., w środku londyńskiego Sezonu, został do niego przyjęty i zaczął uczestniczyć w jego regulaminowych zajęciach na swoim nowym powozie marki Holland & Holland, wzorowanym na dawnym dyliżansie pocztowym. F_in_H_HP_Meet_Graphic_1887

Członkowie klubu dyliżansowego „For-in-Hand” na pardzie w Hyde Parku w 1887 r. Ilustracja opublikowana w czasopiśmie The Graphic, 1887.

W Anglii istniały wtedy dwa kluby dyliżansowe. Obydwa otwarte były tylko dla woźniców z umiejętnością powożenia jedną ręką zaprzęgu czterech koni. Starszy, słusznie nazwany „Four-in-Hand”, powstał w 1856 r. jako ekskluzywne stowarzyszenie 30 gentlemenów, którzy szaleńczo wyścigowali się między sobą i dwa razy do roku podczas londyńskiego Sezonu, nie mając stałej siedziby, zjeżdżali się na spotkania w Hyde Parku i na polu paradnym Królewskiej Gwardii. Mogli wtedy przywieźć ze sobą swoich gości, których – z czasem – pozwolono im po paradzie dowieźć na klubowy lunch w wybranej wcześniej miejscowości podlondyńskiej, takiej jak Hurlingham, Ranelagh lub Sydenham. Zarząd nagradzał członków za umiejętność i styl jazdy, za dobór koni pod względem siły i koordynacji kroku oraz za ogólną prezentację pojazdu i zwierząt. Przynależność do klubu „Four-in-Hand” stała się wielce strzeżonym przywilejem wybrańców. Chętnych było znacznie więcej. W odpowiedzi na popyt założono w 1870 r. nowy klub, „Coaching Club”, funkcjonujący na identycznych zasadach jak „Four-in-Hand”, ale bardziej populistyczny. Liczbę jego członków ustalono na 220 osób. Często członek „Coaching Clubu” czekał na wolne miejsce w „Four-in-Hand”, ale gdy je już dostał nie rezygnował z członkostwa w „Coaching Clubie”. W czasach, o których piszę, prezesem tych dwóch klubów był wiekowy i doświadczony diuk Beaufortu. Oczywiście, jako stare wygi, członkowie „Four-in-Hand” byli lepszymi jeźdzcami i ich parady prześcigały perfekcją pokazy „Coaching Clubu”. Przeto ambicją każdego członka „Coaching Club” było wejście do elity określonej przynależnością do klubu „Four-in-Hand”. Ambicję tą książę Jan Henryk von Pless zrealizował w 1893 r. Wracając do Sezonu 1891 r., debiut Hansa jako woźnicy czterokonnego zaprzęgu dyliżansu nastąpił 23 maja. Jego pojazd był jednym z 19, które przybyły tego dnia na pokaz w Hyde Parku i jednym z pięciu, należących do nowo przyjętych członków „Coaching Clubu”. Brzydka pogoda nie zapewniła licznej widowni, ale wśród obecnych znaleźli się tacy obserwatorzy i weterani klubu „Four-in-Hand” jak hrabia Lonsdale, hrabia Londesborough, markiz Londonderry i lord Cheylesmore. Według ich opinii, czwórka kasztanów księcia von Plessa i maniera, w jakiej je poprowadził „wzbudzić tylko mogła same pochwały”. Cztery spotkania „Four-in-Hand” i „Coaching Clubu” w Hyde Parku stały się z czasem wyczekiwanymi wydarzeniami Sezonu. Ich wielką fanką była księżna Walii (poźniejsza królowa Alekxandra), która bez względu na pogodę zawsze się na nie zjawiała w roli dociekliwego widza. Ich dokładne daty, dwie pierwsze przed wyścigami w Ascot i dwie ostatnie przed wyścigami w Goodwood, były podawane do wiadomości publicznej w prasie. Miejscem startu był zawsze skwer przed starym Magazynem Prochu (Powder Magazine), po czym o godzinie 1-ej po południu dyliżanse w ustawionym sznurze przejeżdżały paradnie w stronę Hyde Park Corner, potem traktem Carriage Road w kierunku bramy Queen’s Gate, którą opuszczały park. Po wyjeździe z Hyde Parku, niektóre z nich wracały do domu, inne kierowały się ku wybranej na klubowy lunch miejscowości.

F_in_H_Richmond_ILN_1892

Członkowie „Coaching Clubu” i ich goście w drodze do Richmond na lunch po paradzie w Hyde Parku. Ilustracja w Illustrated London News, 1892 r.

Nie będąc jeszcze członkiem „Four-in-Hand”, książę Jan Henryk von Pless uczestniczył w jego spotkaniach w 1891 r, jako pasażer najpierw dyliżansu lorda Lonsdale, a potem barona Deichmana. Jego drugi tego roku występ na paradzie „Coaching Clubu” 1 lipca 1891 r., ponownie bez dużej frekwencji z powodu deszczu, zdobył mu kolejną wysoką ocenę za piękne konie. 8 grudnia 1891 r. Hans poślubił Daisy w kościele Św. Małgorzaty na terenie opactwa Westminsteru. W przeddzień ich wielkiego dnia ogłoszono zaręczyny księżniczki Mayi Teck z Eddim, księciem Clarence i Avondale. Były kandydat do ręki Mayi honorowo wpisał się do ich księgi życzeń, wystawionej publicznie w pałacu Marlborough House.

Daisy_1892

Daisy, młodziutka żona Jana Henryka von Pless, od 1892 r. zdobiła kozioł jego dyliżansu podczas pokazów „Coaching Clubu” w Hyde Parku. Foto Mendelsshona z 1892 r.

W 1892 r., książę Jan Henryk von Pless ponownie zjawił się swoim dyliżansem na spotkania „Coaching Clubu”. W 1893 r. doszły mu dwa kolejne spotkania klubu „Four-in-Hand”. Jego czwórka doskonałych kasztanów wciąż była chwalona, ale prawdziwy podziw wzbudzała teraz siedząca obok niego na koźle młodziutka żona Daisy.

Reklamy

Read Full Post »

Niedawno czytałam biografię pioniera komunikacji radiowej i wynalazcy bezprzewodowego telegrafu, wielkiego Gugliemo Marconiego, napisaną przez jego drugą żonę, Marię Cristinę. Opisując coroczny rytuał opływania wysp brytyjskich jachtem Marconiego, Cristina wspomina: „Kiedy wysiadaliśmy z [jachtu] Elettra by spotkać przyjaciół, nasz rosyjski szofer Bindov, który podążał za nami lądem, zabierał nas pięknym Rolls-Roycem do ich rezydencji. (…) Często odwiedzaliśmy Konstancję Cornwallis-West [Shelagh], pierwszą żonę księcia Westminsteru, która zawsze cieszyła się naszym widokiem i ciepło nas przyjmowała. Choć już niemłoda, wciąż była piękną kobietą, jak jej siostra, księżna von Pless.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Datę tych wizyt można stosunkowo łatwo ustalić na lata od 1927 r. (początek małżeństwa Marconiego z Cristiną) do 1934 r., kiedy schorowany Marconi wrócił na stałe do Włoch i zaprzestał rejsów. Pytanie jest gdzie i jak się poznali z Shelagh, i dlaczego się zaprzyjaźnili?

Gugliemo Marconi (1874 – 1937) i jego druga żona Cristina na pokładzie Elettry

Zapalona niegdyś żeglarka, Shelagh niewątpliwie doceniała i z zainteresowaniem śledziła eksperymenty Marconiego w komunikacji statków na morzu i z lądem. Obracali się jednak w zupełnie różnych kręgach towarzyskich. Ona, arystokratka z krwi i kości, uczestniczyła w przyjęciach i spotkaniach z równymi sobie. On, widziany był przede wszystkim w gronie naukowców, intelektualistów i wysokiej rangii urzędników państwowych, zainteresowanych jego wynalazkami. Pomimo tego znali się, i to na tyle dobrze, że Marconi został zaproszony na ślub jej córki Urszulii w 1924 r.

Konstancja księżna Westminsteru [Shelagh] z młodszą córką Marią na ślubie starszej córki Urszulii w lipcu 1924 r. Gośćmi na tej ceremoni byli również księżna Daisy von Pless i Signor Marconi.

Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest kolejne nazwisko na liście gości weselnych – Sir Timothy i Lady O’Brien, irlandzkich krewnych matki panny młodej. Pierwszą żoną Marconiego była bowiem Beatrice O’Brien, córka 14. barona Inchiquin i księcia Thomond ze starego, historycznego rodu wywodzącego się w prostej linii od ostatniego króla Irlandii, Brian Boru i daleka kuzynka Shelagh. Ojciec Shelagh i Daisy, pułkownik William Cornwallis-West był, poprzez rodzinę Westów, 7 razy wstecz prawnukiem Donough „Wielkiego“ O’Brien, 4. hrabiego Thomond.

Beatrice O’Brien, pierwsza żona Marconiego i daleka kuzynka Shelagh i Daisy

Gugliemo Marconi, który po matce był pół-Irlandczykiem, ożenił się z Beatrice O’Brien w 1905 r. Mieli trójkę dzieci: Degnę, Gulia i Gioię. Mieszkali w rezydencji Eaglehurst koło Fowley, bardzo blisko siedziby Cornwallis-Westów w Newlands. W 1913 r. przenieśli się do Rzymu, gdzie Beatrice wznowiła swoją służbę jako dama dworu królowej Eleny. Gugliemo częściej jednak przebywał w Anglii niż we Włoszech.

Na początku szczęśliwe, małżeństwo nie wytrzymało presji naukowej pasji Marconiego, jak również jego licznych romansów, i Gugliemo i Beatrice rozstali się polubownie w 1923 r. Wkrótce po rozwodzie, Beatrice poślubiła markiza Liborio Marignoli.

Jacht Elettra i Gugliemo Marconi w pokładowym laboratorium

Marconi kupił jacht Elettra w 1919 r. i natychmiast urządził na nim swoje laboratorium. Pozwoliło mu to połączyć pracę z przyjemnością, jak również zapewnić dzieciom wspaniałe wakacje żeglarskie. Przez kilka lat, dopóki nowa żona i córka nie zastąpiły mu dawnej rodziny, zabierał je na letni rejs, który zaczynał się od krążenia po wybrzeżach Anglii, by zatrzymać się na regaty w Cowes, a potem płynąć z powrotem do Włoch. Shelagh mieszkała już wtedy w Annesley Bank, koło Lyndhurst, bardzo blisko morza. Kiedy, w 1927 r., przeniosła się do Malwood, także w pobliżu Lyndhurst, odwiedzać ją było równie łatwo.

Gdzieś między 1928 a 1933 r. przyjechała tam do niej siostra Daisy, już bardzo schorowana i na wózku inwalidzkim. Marconi, który znał ją z innych okazji (np ze ślubu Urszuli) specjalnie przyjechał do Malwood, by się z nią zobaczyć.

Oddajmy głos kuzynowi księżnej Daisy, majorowi Geoffrey Brooke, który był naocznym świadkiem ich spotkania: „Widziałem ją po raz ostatni, kiedy zatrzymała się u siostry Shelagh w jej domu na terenie New Forest. Serce się kroiło słysząc jak mowa Daisy została zaatakowana jej chorobą, aczkolwiek ona sama zachowywała się tak dzielnie jak zawsze. Pewnego dnia Signor Marconi zapowiedział chęć spotkania z nią, co nas wszystkich zmartwiło, bo chociaż Daisy wyczekiwała rozmowy z nim, wszyscy mieliśmy wątpliwości czy będzie on w stanie zrozumieć jej wymowę. Niespodziewanie, przyszedł jej na myśl pomysł. Zamiast po angielsku, przeprowadziła z nim rozmowę po francusku, czując że łatwiej się jej w tym języku wysłowić, a on rzeczywiście nie miał żadnego problemu ze zrozumieniem tego co mówiła. Wszystkich nas podniosło to bardzo na duchu, a ona sama cieszyła się jak dziecko, że znalazła wyjście z ułomności, o której wiedziała, że jest męcząca dla innych“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Ciekawe o czym rozmawiali. Tego się pewnie nie dowiemy, ale powyższe wpomnienie jest chyba najciekawszym, jakie znalazłam o księżnej von Pless w starszym wieku. Mówi ono znacznie więcej o jej chorobie niż wiedzieliśmy, i uwypukla jej siłę woli i przedsiębiorczość, która pomogła jej znieść tyle nieszczęść w życiu.

Była to ostatnia znana mi podróż Daisy do Anglii. Potem, spotkania sióstr polegać musiały na incjatywie Shelagh. We wrześniu 1934 r. odwiedziła Daisy w Monachium. W sierpniu 1935 r. pojechały razem do Baden-Baden. W kwietniu 1937 r. Shelagh musiała nagle wyjechać do Niemiec, zaalarmowana poważnym stanem zdrowia księżnej von Pless.

We wrześniu 1939 r. wybuchła kolejna wojna…

Read Full Post »

Po rozstaniu się ze Stellą Patrick Campbell w 1919 r., życie Georga może spowolniło, ale nabrało niezależności i, swojego rodzaju, determinacji. Zarażony bakcylem teatru po występach ze Stellą w Ameryce, George postanowił rozpocząć nową karierę. Tak naprawdę, nie miał innego wyjścia. Jako bankrut, musiał znaleźć nowe środki utrzymania.

Swoją pierwszą sztukę teatralną, „The Mousetrap“, napisał parę lat temu, ale G.B. Shaw bardzo ją skrytykował, więc poszła w zapomnienie. Kolejna, „Pro Patria“, o temacie szpiegowskim, została wystawiona w 1917 r., a teatr Lyceum zamienił ją nawet później na popularną operę.

Teraz rozpoczął pracę nad nową, którą zatytuował „Some Do and Some Don’t“. Czerpiąc z własnego doświadczenia, przedstawił w niej nieszczęśliwe małżeństwo ze słynną artystką, której nieobliczalny temperament, służący jej tak dobrze na scenie, doprowadza związek do upadku. Nigdy nie wystawiona, zniknęła na zawsze w szufladzie.

W międzyczasie, spłaceni wierzyciele przestali go nękać i George, nareszcie, rozpocząć mógł nową, stabilną egzystencję w oparciu o niewielki majątek, jaki mu pozostał. Kupił własny dom na 8 Sterling Street, który wygodnie urządził, ozdabiając go rodzinnymi pamiątkami i małymi skarbami z Ruthin i Newlands. Na życie zarabiał artykułami dla The Daily Telegraph o swoim słynnym przodku, admirale Cornwallis, opartymi na autentycznych dokumentach i listach. Znalazł je na strychu Newlands, gdy przygotowywał tą rezydencję do sprzedaży. Ich popularność zadecydowała o napisaniu pełnej biografii admirała, która została bardzo pozytywnie przyjęta. Zbudowany jej sukcesem, opublikował wkrótce swoje własne wspomnienia, tytułując je „Edwardian Hey-Days“. Pozbawiony plotek i sensacji, tom ten do dnia dzisiejszego jest wielce cenionym przez historyków źródłem informacji o minionej epoce. „Edwardians Go Fishing“, w którym z detalami opisał każdy aspect swojego ulubionego hobby, był kolejnym, choć specyficznym, dziełem rejestrującym czasy edwardiańskie. Do tej samej kategorii, aczkolwiek o lźejszej formie, zaliczyć można ostatnią jego pracę, „Us Dogs“, w której poprzez narrację swojego labradora Sambo, opowiada o psich uczuciach wobec ich właścicieli.

Po fiasku sztuk teatralnych, George postanowił pisać scenariusze filmowe. Skończyło się na jednym, który wprawdzie nie trafił na ekran, ale został wydany jako książka pod tytułem „Dwie Żony“. Zadedykowana siostrom, ta wielce sentymentalna powieść była na tyle popularna, że doczekała się wydania amerykańskiego w 1930 r. Na pewno podobała się Daisy, która napisała do brata: „Oh, Buzzie [przezwisko Georga] kochany, właśnie skończyłam twoją zachwycającą książkę. (…) Jest czarująca i pełna prawdy. Jak bardzo bym chciała, żebyś mógł poślubić taką żonę jak Toinette [jedna z bohaterek], młodą kobietę, którą nauczyłbyś życia i miłości, i z którą miałbyś drogie, małe dzieci (…).“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Ale George, wciąż związany – choć tylko na papierze – ze Stellą Patrick Campbell, nie mógł kontemplować żadnych planów matrymonialnych. Jego druga żona z nienawiścią i uporem odmawiała  rozwodu. Dopiero jej śmierć 9 kwietnia 1940 r. rozwiązała mu ręce.

Georgette Hirsch (1878 – 1972), portret Sargenta z 1905 r.

Tym razem 64-letni George wybrał, czy to z miłości, czy z rozsądku 58-letnią panią Georgettę Hirsch. Trącąc déjà vu prasowa zapowiedź ich ślubu zbiegła się w czasie z anonsami w gazetach o nabożeństwie żałobnym ku pamięci jego poprzedniej partnerki.

Georgette Hirsch była bardzo bogatą wdową po Adolphie Hirsch – maklerze giełdowym z własną firmą w londyńskim City. Jej mąż pochodził z dystyngowanej źydowskiej rodziny heskiej, a ona sama wywodziła się ze słynnego żydowskiego rodu Seligmanów. Jej kuzyni, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, na tyle zdominowali tamtejsze banki, że zasłużyli sobie na przydomek „amerykańskich Rothschildów“.

Adolph i Georgette pobrali się w 1897 r. Mieli dwie córki: Gladys Minnę i Evelyn Nellie. Pierwsza poślubiła w 1919 r. majora Coldstream Gwardii, Richarda Pinto, druga w 1920 r. bankiera, Ralpha Raphaela. Córka Pintów, Ann Catherine, wyszła później za mąż za Simona Marksa, prezesa i współdyrektora Marksa i Spencera.

Adolph Hirsch zmarł 9 lipca 1922 r. W swoim życiu dorobił się olbrzymiej fortuny na kopalniach złota w Południowej Afryce i kopalniach węgla w Anglii. W testamencie zapisał żonie wszystko – biżuterię, kolekcję win, sklepy, majątek osobisty, używalność każdej rezydencji i mebli, jak również majątku powierniczego do końca jej źycia. Ogółem jego cały majątek wyceniono na 354 000 funtów (około 1 miliarda funtów dzisiaj).

Nie wiem, gdzie i jak George poznał panią Hirsch. Jego sekretarka, a potem biografka, Eileen Quelch wspomina tylko, że znali się na dobrych parę lat przed ślubem.

Hirschowie byli kolekcjonerami sztuki i Adolph niejednokrotnie pożyczał okazy ze swoich zbiorów na krajowe i światowe wystawy. Być może zakupili jakieś obrazy ze spuścizny po pułkowniku Williamie Cornwallis-West, które George wystawił na dwóch aukcjach po śmierci ojca? A może znali się z londyńskiej sceny teatralnej? Zarówno Adolph, jak i Georgette Hirsch byli, od 1904 r, członkami Towarzystwa Sceny (Stage Society), do której należała również pierwsza żona Georga, Jennie Churchill, i której przewodził jego przyjaciel, G.B. Shaw.

Georgette Hirsch w 1940 r. Ogłoszenie o ślubie z Georgem zamieszczone w Daily Express 12 kwietnia 1940 r.

Ich ślub odbył się w poniedziałek rano, 15 kwietnia 1940 r. w Caxton Hall, słynnym urzędzie stanu cywilnego w londyńskiej dzielnicy Westminster, w którym wiele celebrowanych par złożyło małżeńską przysięgę. Zamieszkali w domu Georgette pod numerem 22 na Hill Street, w okolicy Berkeley Square na Knightsbridge. Dom Georga na Sterling Street został sprzedany, osobiste archiwum przeniesione do magazynu, a wierny lokaj i kucharka wysłani na emeryturę.

Jak wspomina Eileen Quelch, George, pomimo swojego wieku, wciąż zwracał swoją osobą uwagę londyńskich przechodniów, którzy często się za nim oglądali, podziwiając jego „doskonałą, wysoką na 1.95 m, posturę, oblicze, z którego biło szlacheckie pochodzenie, świeżość karnacji i niebieskich oczu. [Był] przystojny, dumny i ujmujący…“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Nawet jako sześćdziesięcio-paroletni mężczyzna, George wciąż zwracał uwagę swoją urodą, elegancją i posturą.

Ale, pomimo nabytego przez małżeństwo bogactwa i wygód, życie Georga zaczęło trącić monotonią. Przestał pisać. Gdy dowiedział się o aresztowaniu swojego siostrzeńca Hansela, który osadzony został w więzieniu jako „wróg narodu“ pod regulacją 18B prawa obrony z 1939 r., skierował wszystkie swoje środki i znajomości w celu obalenia postawionych mu zarzutów. Doprowadził do jego ewentualnego zwolnienia, przeprosin i odszkodowania ze strony wicehrabiego Castereagh, który zainicjował  plotkę o szpiegostwie Hansela na rzecz Niemiec.

Bombardowanie Londynu sprawiło, że przeniósł sie z żoną do eleganckiego hotelu Normandie w Bournemouth. Ale nawet tam nie był szczęśliwy, czując się publicznie niepotrzebnym i osobiście uziemnionym z powodu braku przydziału na paliwo dla  eskapad na ukochaną prowincję. Przyjaciel, generał Alexander, starał się pomóc i załatwił mu kupon na benzynę, by mógł wyjeżdżać na prelekcje do oddziałów wojskowych i, prywatnie, na wędkarskie wypady nad rzekę Avon. Czasami zjawiał się równieź w stolicy, ale przeważnie w smutnych okolicznościach, takich jak choroba oddanego mu służącego lub nabożeństwo żałobne na cześć jego siostry, ksieżnej Daisy von Pless.

Bournemouth w latach 40-tych 20. wieku, gdzie George i Georgette spędzili większość lat 2. wojny światowej

Po wojnie, wynajął apartment w Wellington Court w Londynie, ponieważ dom Georgetty na Hill Street zburzyła bomba. Wciąż szukając nowego miejsca, wracali z żoną do Bournemouth, zatrzymując się, od 1948 r., w eksluzywnym Toft House Hotel. Ale zdrowie Georga, który nigdy nie był dobrej kondycji, zaczęło się gwałtownie pogarszać. Ból, który go nachodził, musiał być czasami uśmierzany zastrzykami morfiny. Na dodatek, zaczęła go męczyć bezsenność i depresja spowodowana pogłębiającą się głuchotą. Nie chcąc się poddać, zdecydował się na ostatnią przygodę – podróż dookoła Afryki! Po dwóch tygodniach musiał ją przerwać. I choć wrócił do Anglii w wielkim stylu, przelatując samolotem 6 800 mil, wiedział, że życie zacznie być pasmem niekontrolowanego upadku. Stał się ofiarą choroby Parkinsona. Nie wiadomo czy był to jego ostatni gorzki żart, czy tylko przypadek, ale zastrzelił się nie innego dnia, ale 1 kwietnia 1951 r.

Nabożeństwo żałobne ku jego pamięci miało miejsce 17 kwietnia 1951 r. w Królewskiej Kaplicy Wojskowej na terenie Wellington Barracks. Mszę odprawił krewny, pastor Richard FitzPatrick. Rodzinę Cornwallis-West reprezentowała siostra Shelagh i jej mąż, J.F. Lewis. Co złe w przeszłości, zostało zapomniane. Winston Churchill musiał na tyle lubić Georga, że na jego pogrzeb posłał jako swojego przedstawiciela syna, majora Randolpha Churchilla.

Georgette Cornwallis-West zmarła w wieku 94 lat, 21 listopada 1972 r.

Pisząc powyższy blog, zastanawiałam się cały czas jaki wpływ mogło mieć ostatnie malżeństwo Georga na losy Daisy w faszystowskich Niemczech. Ówczesne władze nazistowskie musiały wiedzieć o jego nowym związku. Na pewno nie były sympatycznie nastawione do faktu, że brat księźnej von Pless poślubił zamoźną kobietę pochodzenia żydowskiego z koneksjami z amerykańskimi bankierami. Nieprzyjazne traktowanie Daisy, spowodowane zadeklarowaną anglofilią Hansela i przynależnością Lexela do polskich sił zbrojnych, musiało się po tym fakcie bardzo negatywnie pogłębić. Wrogość Berlina i piętrzące się wtedy obstrukcje w wypłacaniu księżnej należnych jej apanaży nabierają nagle nowego wymiaru…

Read Full Post »

Odnosząc się do stycznia 1914 r., księżna Daisy zapisała w swoim pamiętniku: „Każdy wtedy myślał, że mój brat George ożeni się z Nancy Leeds. Była w nim bardzo zakochana i nie ukrywała swoich uczuć. Myślę, że pasowaliby do siebie pod wieloma względami. Lubię ją, bo zawsze była wobec mnie uprzejma i miła, no i oczywiście jest niesłychanie bogata.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Pani Wiliamowa Bateman Leeds (1873 – 1923), dla przyjaciół Nancy, była wdową po amerykańskim industrialiście, po którym odziedziczyła wielomilionową fortunę. W Europie – Londynie i Paryżu – zaczęła przebywać od 1909 r., ale angielska socjeta zaakceptowała ją w pełni po sezonie 1911 r. Wynajęła wtedy londyński dom Georga Keppela, który znajdował się pod numerem 16 na Grosvenor Square i tam pod opieką swojej rodaczki, lady Arthurowej Paget, wydawała wystawne przyjęcia.

Nie musiała długo czekać na adoratorów. Zwabieni jej urodą i pieniędzmi, cisnęli się drzwiami i oknami. We Francji byli to książę Murat, Comte Hely de Tallegrand-Perigard i książę Louis Napoleon Bonaparte; w Anglii lord Alexander Thynne, książę Argyll i lord Falconer. Nie przyjęła oświadczyn żadnego z nich. Mówiła, że nie chce wyjść za mąż bez miłości…

Bogata wdowa, pani W.B. Leeds, była w George’u bardzo zakochana. Foto: Library of Congress, Washington

George w tym czasie czekał na sformalizowanie rozwodu z Jennie (lady Randolph Churchill), którą opuścił po trzynastu latach małżeństwa. Ich związek był kontrowersyjny od momentu pierwszego spotkania na przyjęciu w zamku Warwick w lipcu 1898 r. „Miała czterdzieści trzy lata, wciąż odznaczała się urodą, nie wyglądała więcej niż trzydzieści, a jej wiek i żywotność dorównywały młodzieńczemu wyglądowi. Przyznaję, że pochlebiało mi to, iż taka atrakcyjna osoba zwróciła na mnie uwagę, ale tak się stało i natychmiast się zaprzyjaźniliśmy“ wspominał George, który już w pierwszym do niej liście z 29 lipca 1898 r wyznał: „ Myślałem o Pani wczoraj cały dzień, budując zamki na lodzie i wyobrażając sobie nasze wspólne życie.“ List ten ozdobił serduszkami.

George miał wówczas 23 lata i był tylko o dwa tygodnie starszy od jej syna Winstona. Rodzina i przyjaciele, włącznie z księciem Walii (przyszłym królem Edwardem VII) robili wszystko, by do małżeństwa nie dopuścić. Matka zżymała się na myśl o synowej, która młodsza o niecałe cztery lata, była w młodości jej rywalką. Ojciec ubolewał nad ewidentnym w przyszłości brakiem dziedzica i faktem, że jego syn bezmyślnie odrzuca możliwość poślubienia majętnej panny Muriel Wilson.

George odrzucił możliwość poślubienia Muriel Wilson (1871 – 1964), córki właściciela linii żeglugowej, Wilson Line. Foto ze zbiorów autorki

Jeśli Jennie, aczkolwiek o Georga zabiegała do granic ośmieszania się w towarzystwie, wachała się momentami przed podjęciem ostatecznej decyzji, on nie miał żadnych wątpliwości i w 1900 r. pobrali się w kościele Świętego Pawła w londyńskiej dzielnicy Knighsbridge. Nikt z rodziny Cornwallis-West nie przyszedł na ślub.

Nie ważne czy ich związek zaczął się od odurzenia – ze strony Jennie fizyczną atrakcyjnością i młodością Georga, zaś Georga jej sławą, wyrafinowaniem, niepospolitością, błyskotliwością, humorem, energią i, wciąż, urodą – ich romans przetrwał próbę czasu. Żadne z nich nie zrobiło tego dla majątku, którego nie posiadali. Wszyscy wiedzieli, że nękana problemami finansowymi Jennie zignorowała wcześniejsze lukratywne prospekty matrymonialne z Bourke Cockranem i z Williamem Waldorf Astorem.

Co więcej, George, choć bardzo przystojny, uprzejmy, czuły i dobrze ułożony, nie dorównywał intelektem i światowym obyciem ludziom, z którymi Jennie wówczas pracowała jako wydawca międzynarodowego literackiego kwartalnika „Anglo-Saxon Review.“

Nie odstraszyła jej też nigdy jego wręcz chorobliwa pasja do sportów terenowonych (polowania, łowienie ryb, tropienie jeleni, konkursy konne, jazdy automobilem) w których uczestniczył przy każdej nadarzającej się okazji i o których zwykł rozmawiać godzinami, a ich detalami dzielił się z nią nawet w miłosnych listach! Jedynaście lat małżeństwa spędzili jako solidna, szczęśliwa i oddana sobie para, przekonując o swoim uczuciu wszystkich, którzy na początku powątpiewali w miłość tego związku.

George Cornwallis-West poślubił o 20 lat starszą lady Randolph Churchill (Jennie) w 1900 r. Foto Jennie poniżej: Library of Congress, Washington

Siostra też ich zaakceptowała, ale momentami nie potrafiła się powstrzymać od złośliwości: „Żona Georga jest tutaj [w Monte Carlo], jak zawsze czarująca; wygląda dobrze, ale jest taka gruba; chodzi ślicznie ubrana i gra w kasynie…“  – napisała Daisy pod datą 9 kwietnia 1903 r. Zaś w kwietniu 1907 r., podczas wspólnych wakacji na południu Francji, zauważyła: „Biedaczka Jennie jest wciąż bardzo zakochana [w Georgu]; jest nadzwyczaj miła i nadal bardzo przystojna, ale różnica wieku jest smutnym i okropnym minusem (dzieci nie wchodzą w rachubę).“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Kwestia kontynuacji rodu Cornwallis-Westów, bezustannie Georgowi przypominana, musiała wisieć mu na sumieniu. Z biegiem lat doszło do tego oczekiwanie ratowania zagrożonego długami majątku rodzinnego. Najprostszym wyjściem z sytuacji była nowa, młodsza i bogata, żona. Koncepcję tą przedstawił Jennie w grudniu 1912 r., prosząc ją o „zwrócenie [mu] wolności.“ Sześćdziesięcioletna już wtedy Jennie propozycję tą gorzko przełknęła, ale się zgodziła. 20 stycznia 1913 r.  złożyła pozew rozwodowy.

George jednak nie do końca był z nią szczery. Jako gentleman, problemów swojego małżeństwa nie opisał w reminiscencjach, które opublikował w 1930 r. Mówi w nich o Jennie w samych superlatywach, ale przyznaje: „jeśli chodzi o pieniądze, nie miała żadnego wyczucia proporcji. Wartość pieniądzy nic dla niej nie znaczyła; liczyło się tylko to, co może za nie dostać, a nie za ile. (…) Ta ekstrawagancja była jej jedyną wadą.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Pod tym względem sam nie był lepszy.

Trzeba przyznać, że początkowo się starał.  W pierwszych czterech latach małżeństwa był płatnym członkiem dyrekcji Brytyjskich Tramwaji Elektrycznych, z zupełnie przyzwoitą pensją. Praca jednak była poza Londynem i George, jak wielu ówczesnych dorobkiewiczów, postanowił dodatkowo zdobyć „szybki“ majątek w biznesie maklerskim. Zawierzył nieznanemu spekulatorowi o nazwisku Wheater i wszedł z nim w spółkę, wnosząc 35 000 funtów, ktore pożyczył pod zastaw swojego przyszłego dziedzictwa. Ich inwestycje okazały się katastrofalne.

Pomimo niestabilnej sytuacji materialnej, Jennie nadal utrzymywała wysoki poziom życia, robiła zakupy w Paryżu i z niespożytą energią podejmowała  się kolejnych prestiżowych projektów. Większość z nich kończyła się finansowym fiaskiem i dalszymi długami.

W 1908 r. była to autobiografia („Reminiscences of Lady Randolph Churchill“), w 1909 r. sztuka teatralna jej autorstwa („His Borrowed Plumes“), w 1911 r. bal na rzecz teatru szekspirowskiego, a w 1912 r. olbrzymia wystawa na Earls Court – „Anglia Szekspira“, połączona z Elżbietańskim Turniejem. Ten ostatni projekt był przysłowiowym gwoździem do trumny ich małżeństwa.

Jennie, całkowicie pochłonięta organizacją, nie miała dla Georga czasu. Wykorzystała go jednak do zdobycia kolejnych 15 000 funtów, posyłając go z misją do zakochanej w nim pani W.B. Leeds. Kiedy wyjechał do niej do Paryża, cały Londyn spekulował, czy tam już nie zostanie…

„Nienawidziłem tego co zrobiłem, stojąc na stanowisku, że transakcje monetarne między przyjaciółmi są, delikatnie mówiąc, niepożądane. (…) Pani Leeds zapytała, czy doradzam jej udzielenia tej pożyczki. Odpowiedziałem, że takiej rady nie mogę dać, ponieważ zawsze istnieje ryzyko, ale przyrzekłem Jennie zapytać ją o pieniądze, choć nie będę w żaden sposób o nie nalegać. Zgodziła się i przykro mi powiedzieć, ale straciła każdego penna z tej sumy. Pokryła swoje zobowiązanie bez słowa skargi i nigdy potem nie miała mi za złe, że stało się to przeze mnie“ – wspominał George w swojej książce. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Pani Leeds nie była jednakźe jedyną kobietą zakochaną w przystojnym George’u. Od pewnego czasu kręciła się koło niego piękna i urzekająca aktorka.

Aktorka, pani Patrick Campbell, zdobywała George’a od 1909 r. Foto ze zbiorów autorki

[Beatrice] Stella z domu Tanner (1865 – 1940), występowała na scenie pod nazwiskiem swojego męża jako pani Patrick Campbell. Sławę zdobyła tytułową rolą w sztuce Pinera, „The Second Mrs Tanqueray“, którą zagrała w 1893 r. i w której George zobaczył ją po raz pierwszy jako osiemnastoletni młodzieniec. Dominowała po niej na deskach londyńskiego teatru przez następnych 20 lat. Jej orginalna uroda (matka była Włoszką) w połączeniu z, jak to George określił, „cudowną zdolnością konwersacji, ciętym humorem i gotowymi na wszystko ripostami“ sprawiały, że trudno było się jej oprzeć. Otoczona zawsze ciekawym towarzystwem, z zakochanym w niej po uszy G.B. Shawem na czele, zwabiała go coraz częściej do siebie, zazwyczaj pod pretekstem pomocy w czytaniu nowych scenariuszy.

Spotkali się w 1909 r., kiedy Stella zgodziła się zagrać w i wyprodukować sztukę napisaną przez Jennie. Od tego momentu „stała się ciągłym gościem w naszym domu“ – pamiętał George.  Ona zaś doszła do przekonania, że „jego życie nie było szczęśliwe“ i zaofiarowała mu swoją „przyjaźń i sympatię.“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Londyn plotkował, a Jennie nie przyjmowała tego do wiadomości. On zaś nie bardzo wiedział co zrobić i którą z trzech pań wybrać. Zaczął więc uciekać w podróże zagraniczne. W decydującym, 1913 r., wybrał się z siostrą Daisy na długą wycieczkę do Brazylii i Argentyny.

Nie stawił się na sprawę rozwodową, która odbyła się 15 lipca 1913 r.  Jak to było w zwyczaju, jego adwokat nie kontestował przedstawionego na niej „sfabrykowanego“ dowodu zdrady. Jennie otrzymała rozwód, który miał się uprawomocnić po dziewięciu miesiącach. Co stało się w ciągu tego czasu, możemy się domyśleć z desperackich dwóch telegramów, jakie księżna von Pless przysłała jej tuż przed finałową datą: „Nie zgadzaj się na decree absolute!!!“

Wbrew nadziejom rodziny na bogatą synową, gotową przywrócić im fortunę, George wybrał kolejną starszą od siebie kobietę, borykającą się z problemami finansowymi. Jennie poczuła się oszukana i w ostatnim liście do niego napisała „do widzenia na bardzo, bardzo długo…“

Ślub Georga z panią Patrick Campbell odbył się 16 kwietnia 1914 r., godzinę po uprawomocnienie się rozwodu. Wielu znajomych było tym faktem zdegustowanych, ale Stella mogła, w manierze swoich ciętych dowcipów, odetchnąć w triumfie: „nareszcie wygodne, podwójne łoże malżenskie po baraszkowaniu na szezlongu!“

Łożem tym jednak cieszyła się tylko przez pięć lat. George odszedł od niej w 1919 r. W zemście, nie zgodziła się na rozwód do końca swojego życia.

Ogłoszony w 1918 r. bankrutem, George musiał sprzedać cały majątek Cornwallis-Westów na pokrycie swoich długów. Pod młotek poszły rezydencje w Ruthin i Newlands wraz z całym wyposażeniem. Bezwzględni wierzyciele nie pozwolili jego matce zatrzymać nawet osobistych pamiątek. Bogaci szwagrowie, których małżeństwa przechodziły również kryzys, nie mogli i nie chcieli już pomóc.

Pani W.B. Leeds, od 1920 r. księżna Anastazja Grecka.

A pani W.B. Leeds? Wyszła za mąż dopiero w 1920 r. za księcia Krzysztofa, syna króla Grecji. Przyjęła tytuł księżnej Anastazji. Jej pieniądze przydały się bardzo w przywróceniu na tron grecki brata męża, króla Konstantego.

Zmarła na raka w 1923 r.

Read Full Post »