Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘tango’

W maju 1913 r. londyński The Times zamieścił list czytelniczki, podpisany arystokratycznym akronimem „Peeress“. Przedstawiając się jako jedna z wielu matron, której na sercu leży moralność debiutujących panien, pytała w nim, co powiedziałaby jej babka, gdyby zobaczyła „skandaliczne parodie dzisiejszych tańców“. Nie czując nawet konieczności „opisania ich negroidalnych horrorów“, zwróciła się do hostess Society (pań domu), by wysyłając zaproszenia na bale i potańcówki zaznaczały na nich, czy Turkey Trot, Boston lub Tango będą w ich domach dozwolone. Turkey Trot to taniec w rytmie ragtime’u, a Boston to rodzaj wolnego, posuwistego walca.

Jej protest rozpoczął ożywioną dyskusję na temat nowego trendu. The Times drukował przez kilka miesięcy argumenty zwolenników i przeciwników nowoczesnych tańców, donosząc jednocześnie o wszystkich wydarzeniach związanych z tym fenomenem. W słownictwie dziennika pojawiło się nowe określenie „Tango Teas“ („Herbatki z Tangiem“) i coraz częściej publikowane były daty, miejsca i reklamy tych spotkań.

Coroczna konferencja Brytyjskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Tańca potępiła wprawdzie Tango i Turkey Trot, ale jej członkowie z uwagą obejrzeli prezentację dwóch nowych aranżacji, „Picock Glide“ i „Nowego Tanga“, w których „wulgarne“ ruchy zastąpiono bardziej przyzwoitymi. Szalę w dyskusji przeważył Jean Richepin, który parę miesięcy później w swoim wykładzie dla Akademii Francuskiej udowodnił, że Tango było już znane w starożytnym Rzymie, dokąd przyszło z Hiszpanii, zaś jego pochodzenie nie jest bardziej prymitywne niż wiejski rodowód takich dworskich tańców jak Menuet lub Gawot. Jego autorytatywna opinia, choć często potem cytowana, przyszła za późno. Tango pląsała już cała Europa, włącznie z Niemcami, pomimo że Kaiser Wilhelm II  zabronił tańczyć ten „Rinnsteinkind“ oficerom, gdy mieli na sobie mundury.

„Tango Teas“ były nieco młodszymi angielskimi siostrami francuskich „Thés Dansants“. Początkowo odbywały się w prywatnych domach, później przeniesiono je do wynajętych lokali w restauracjach i klubach. Wkrótce „Tango Teas“ zaczęto urządzać w ekskluzywnych hotelach, a prym wśród nich wiódł londyński Waldorf. Wreszcie włączyły się w ich organizację teatry, które już od pewnego czasu prezentowały rewie tanga. „Herbatki z Tangiem“ w Queen’s Theatre okazały się tak wielkim sukcesem, że dyrekcja postanowiła przedłużyć je na kilka następnych tygodni, angażując jednocześnie profesjonalnych tancerzy z Paryża. Stamtąd również przyjeżdżały na pokazy do Queen’s Theatre najnowsze kolekcje sukien Boué Soeurs. Tango bowiem miało wręcz rewolucyjny wpływ na damską garderobę. Wyszedł z mody obcisły gorset niepozwalający na ekspresyjne ruchy, zniknął plączący się pod stopami tren spódnicy. Suknie stały się lżejsze, luźniejsze i krótsze. Chcąc nie chcąc tradycyjne domy mody uległy nowemu trendowi. W październiku 1913 r. na pokazie londyńskiej Lucile prezentowane były tzw. „Tango Frocks“ i kolorystycznie do nich dobrane peruki.

Herbatka z Tangiem w Queen’s Theatre. Współczesna ilustracja opublikowana w czasopiśmie The Sphere w pazdzierniku 1913 r.

Szał tanga dotarł nawet do leczniczych kurortów, takich jak Bad-Homburg, gdzie tradycyjny popołudniowy brydż został zastąpiony doskonaleniem tanga przed wieczornymi potańcówkami. Zwykle poważne bale dobroczynne też musiały zmienić swój charakter, by zapewnić sobie frekwencję i dochód. Organizatorzy „Guy Fawkes“, balu w domu Lady Battersea, z którego dochód przekazywano na potrzeby szpitala Charring Cross, wybrnęli z tego kłopotu przeznaczając jedno pomieszczenie na konwencjonalne tańce, a drugie na tango i inne nowości parkietu.

W lipcu 1913 r. to samo rozwiązanie zastosowano na balu kostiumowym, wydanym w domu towarowym Selffridges przez ambasadora Francji na rzecz francuskiego Czerwonego Krzyża. Wielką atrakcją tej zabawy był występ słynnych mistrzów tanga, Florence Walton i Maurice’a Mouveta, w ogrodzie na dachu budynku.

Słynna para taneczna, Maurice Mouvet i Florence Walton, która tańczyla tango na dachu domu towarowego Selfriges w lipcu 1913 r.

Do rozgrzewanego tangiem Londynu 1913 roku księżna Daisy von Pless przyjechała na Święta Wielkanocne, ale wkrótce musiała wracać do Berlina na ślub córki cesarza, Viktorii Luizy, z księciem Ernestem Augustem Cumberland. Nie czuła się wtedy dobrze. Zobaczyła orszak weselny, ale do kaplicy nie weszła, bo wiedziała, że długo tam nie wystoi. Na wieczorne przyjęcie na dworze przyszła wspaniale ubrana, ale chodziła z trudem, opierając się na swojej złotej lasce wysadzanej turkusami. Wydawałoby się, że tango nie było jej wtedy w głowie, ale czy na pewno? Siostra Shelagh już je w Londynie tańczyła, a Daisy wpadła na pomysł podróży do Ameryki Południowej. Czy ówczesne szaleństwo na punkcie narodowego tańca Argentyny nie przyczyniło się do jej, jak to nazwała, nagłego „Wanderlust“?

Shelagh, czyli Konstancja, księżna Westminsteru, rozpoczęła ostatnio nowy rozdział w swoim życiu. Jej małżeństwo z Hugh Grosvenor, księciem Westminsteru, przeżywało kryzys po śmierci ich synka w 1909 r. W 1913 r. doszło do separacji, ale Shelagh nie usunęła się w cień wstydu czy samotności. Wręcz przeciwnie – używając nadal tytułu księżnej Westminsteru prowadziła działalność charytatywną, brała udział w amatorskich przedstawieniach teatralnych na cele dobroczynne i bawiła się na balach i przyjęciach.

Musiała jednak opuścić pałace Grosvenorów, by już nigdy do nich nie wrócić. Wynajęła dla siebie rezydencję, neogotycki Ettington Park blisko Stratford-upon-Avon w księstwie Warwickshire. Tu, po swoim powrocie z Ameryki Południowej w październiku 1913 r., odwiedziła ją Daisy.

Zajęta urządzaniem nowego domu, Shelagh nie miała czasu na wyjazdy do Londynu dla rozrywki. Nie przepuściła jednak okazji do dobrej zabawy i gdy 14 grudnia 1913 r. odbyła się pierwsza w Stratfordzie „Tango Tea“, zamówiła dla siebie i swojego towarzystwa cały stolik. Daisy wtedy nie było, bo wyjechała na Święta Bożego Narodzenia do Pszczyny. Jednak szybko, bo na początku 1914 r., wróciła do Londynu, gdzie – nie mając już dostępu do Grosvenor House – wynajęła na krótko mieszkanie pod numerem 5 na Savile Row.

Shelagh, siostra Daisy lubiła chodzić na Herbatki z Tangiem. Foto: Library of Congress, Washington

Opuściła Londyn w marcu 1914 r., by spędzić wakacje z Hansem i dziećmi na południu Francji. Znalazła się tam w gronie bliskich przyjaciół i rodziny, włącznie ze swoją siostrą Shelagh. Hans wynajął wygodną willę Liberia w Mandelieu i stamtąd jeździli samochodem na wycieczki i odbywające się w okolicy imprezy rozrywkowe. Tak więc 4 kwietnia 1914 r. Daisy zaprosiła swoich znajomych do słynnej restauracji Negresco na herbatkę, po której wszyscy uczestnicy przenieśli się do pobliskiego studia tanecznego na… lekcję Tanga! Co ważniejsze, lekcja ta odbyła się pod okiem słynnej pary tanecznej: Amerykanina Glena Hodgkinsa i jego angielskiej żony Ireny Hammond. Obydwoje znani byli ze swoich występów w 1913 r. w londyńskim Palace Theatre, gdzie pokazali, iż dorównują umiejętnościami innej sławnej parze – George’owi Grossmithowi i Kitty Mason.

Czy Daisy tańczyła tango? W pięć miesięcy po tej lekcji wybuchła I wojna światowa, po której wszystko się zmieniło. Nie było już wielkich bali w Pszczynie czy Książu, nie było nawet popularnych przyjęć dla przyjaciół. Jej stan zdrowia znacznie się pogorszył, a Tango przyćmił Fokstrot.

 

Reklamy

Read Full Post »