Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Szwajcaria’

Książę Jan Henryk XV von Pless, miał dwóch młodszych braci, Konrada i Fryderyka oraz jednego brata przyrodniego Wilhelma. Najstarszym z nich był Konrad, nazywany przez wszystkich Conny, urodzony w 1867 r.

Hrabia Konrad Edward („Conny“) von Hochberg (1867 – 1934), młodszy brat księcia Jana Henryka XV von Pless i szwagier ksieżnej Daisy. Foto: Elliott & Fry

Mieszkał w późnorenesansowym pałacu w Dąbrowie Niemodlińskiej koło Opola [niemiecki Dambrau], który przebudował wielkim kosztem w latach 1894 – 1897. Ciekawostką jest, że w 1905 r. służył u niego jako kamerdyner Robert Walser, słynny potem pisarz szwajcarski, który doświadczenia z Dąbrowy wykorzystał w swojej noweli „Jacob von Gunten“, opublikowanej w 1909 r.

Pałac w Dąbrowie Niemodlińskiej (Dambrau), siedziba hrabiego Konrada sprzed 1907 r.

Podczas wizyty rodziny męża w Fürstenstein w listopadzie 1903 r., Daisy z triumfalną radością zapisała: „Osiem lat temu mój teść miał opory w spacerowaniu ze mną po Berlinie, kiedy nie miałam na sobie czarnego ubrania; dzisiaj był wniebowzięty moim tańcem. (…) Trudno uwierzyć, że są to ci sami ludzie; szwagier Conny, który bez przerwy przypominał mi Daisy mów po niemiecku, pisze teraz do mnie po angielsku, dziękując za „czarujące wizyty“ w Książu.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Sympatie Konrada, który dużo podróżował, rzeczywiście zaczęły grawitować w stronę Anglii i jej zwyczajów. Gdy, w 1907 r., zmarł mu ojciec, chętnie odstąpił jego wdowie, a swojej macosze, Matyldzie z domu Dohna-Schlobitten, dominium w Dąbrowie, by przenieść się do nabytej w tym samym roku posiadłości w Anglii.

Wiktoriańska willa, Croydon Hall w Minehead, w której hrabia Konrad mieszkał od 1907 do 1914 r.

Była nią Croydon Estate, z obszernym domem wiktoriańskim Croydon Hall, w Minehead, w hrabstwie Somerset. Prostą, nieciekawą architekturę tego domu urozmacił, dodając wykuszowe okna od strony ogrodowej i półkolisty portyk przed głównym wejściem. Na otaczających go gruntach założył warzywniak i piękny włoski ogród z posągami i ozdobami wodnymi, takimi jak małe stawy z liliami i kanały wyłożone niebieskimi mozaikami. Dużym nakładem zmodernizował całą rezydencję, doprowadzając do niej elektryczność z oddzielnej prądnicy i nowoczesną kanalizację. Stojący obok budynek, w którym przez siedem lat urządzał zabawy dla służby, zamierzał przekształcić na prywatną kaplicę.

Fragment włoskiego ogrodu, założonego przez hrabiego Konrada na gruntach otaczających Croydon Hall.

Z lokalnymi mieszkańcami nie zdążył się głęboko zaprzyjaźnić, ale był wobec nich uprzejmy, często przystając po drodze, by kurtuazyjnie zamienić parę słów. Uznawany był przez nich za niegroźnego i sympatycznego ekscentryka.

Czasami wyjeżdżał do Londynu. Spis ludności przeprowadzony w kwietniu 1911 r. pokazuje, że wynajmował tam dom pod numerem 51 na eksluzywnej ulicy Lower Belgrave Street, którego innymi zarejstrowanymi mieszkańcami byli jego kamerdyner, William Toboldt i gosposia Annie Andrews z córeczką Elsie.

Hrabiemu Konradowi von Hochberg nie było jednak dane cieszyć się długo eleganckim i sielankowym stylem życia, jaki sobie stworzył na angielskiej prowincji. Latem 1914 r. wiedział już, że wojna z Niemcami jest nieunikniona.  Jako obywatel wrogiego kraju, musiał opuścić Wielką Brytanię, by uniknąć wstydliwej deportacji.

24 lipca 1914 r. wydał ostatnie przyjęcie dla garstki bliskich przyjaciół. Potem poszedł do ogrodu, by pożegnać się ze swoimi angielskimi różami. Złożył rownież krótką wizytę lokalnemu pastorowi, któremu powiedział że zamierza podjąć w Niemczech pracę na rzecz Czerwonego Krzyża. Wyjechał ze łzami w oczach.

3 sierpnia 1914 r. opuścił Anglię, nie wiedząc że straci cały tutejszy majątek i już nigdy do niej nie wróci.

W świetle nagłego zniknięcia niemieckiego hrabiego, miejscowa ludność zaczęła kwestionować powody jego pobytu w Minehead i „przypominać“ sobie różne dziwne sytuacje, które wytłamaczyć mógł tylko jeden fakt – że był on szpiegiem i sympatykiem ruchu, dla ktorego ukuto pozniej nazwę „Piątej Kolumny”!

Zwrócono uwagę, że przebudowany przez niego dom, który miał spełniać funkcję dworku myśliwskiego nigdy nie gościł polowań i natychmiast zauważono jego strategiczną pozycję na wysokim, trudno dostępnym wzgórzu nad Kanałem Brystolskim. Wszystkie okna tego budynku wychodziły na morze, więc każdy przepływający statek lub przelatujący samolot był z nich widziany. W otaczającym go ogrodzie był olbrzymi dół, wykopany niby na szambo, ale tak glęboki, że pomieśiłby zwłoki całej populacji okolic. Z wydobytej ziemi postawiono wokół „dziwne pagórki“, które obsadzone zostały krzewami. Posiadłość była pilnowana dniem i nocą przez strażników z groźnymi psami, a większość służby przywieziono z Niemiec. Jakież to tajemnice miał kryć ten dom, że dla wyciszenia,  przestrzeń pomiędzy kondygnacjami wypełniona została pokładami wodorostów?

W dodatku, zauważono kiedyś, że z sąsiedniego budynku, również zamieszkałego przez ludzi o niemieckim nazwisku, wysyłane były świetlne sygnały i całą noc kursowały między nim a miasteczkiem tajemnicze samochody.

Dlaczego policja zjawiła się w rezydencji hrabiego tak szybko po jego wyjeździe? Podobno wezwał ją jego lokaj po otrzymaniu od swojego pracodawcy telegramu o treści: „Wysadź to miejsce w powietrze!“ Znaleziono tam przecież setki karabinów, wielkie skrzynie z amunicją oraz mapy angielskich wybrzeży i plany ich fortyfikacji – mówiono…

Księżna Daisy była szykanowana w Niemczech, hrabia Konrad von Hochberg stał się ofiarą pomówień i antygermańskich nastrojów w Anglii.

Niebawem wszystko się wyjaśniło. Sygnały świetlne okazały się kołysającymi na wietrze latarniami, wystawionymi dla odstraszenia lisów skradających się do młodych jaglnięć. Kursujące nocą samochody przewozily lekarzy do chorych pacjentów, a policję wezwał sąsiad, kiedy zauważył że obcy mu mężczyźni wyprowadzają ze stajni konie hrabiego. Wkrótce i oni zostali uniewinnieni, po przedstawieniu listu od hrabiego von Hochberga, pozwalającego im zarekwirować konie na poczet niezapłaconych uposażeń.

Zawstydzeni obywatele Minehead odetchnęli z ulgą i, w ekstremie ludzkich emocji, zaczęli nawet współczuć, że taki poczciwy człowiek jak hrabia Konrad von Hochberg jest Niemcem.

Niemcem jednak był, jak również niemieckim oficerem rezerwy i znajomym syna kajzera, królewicza Wilhelma, którego nieraz wyciągał z kłopotów towarzyskich podczas jego pobytów w Anglii.  Pani Stuartowa Menzies, autorka ksiązki wyśmiewającej powyższe szpiegowskie rewelacje (opisywane także szeroko przez ówczesne drugorzędne dzienniki), obserwowała ich zażyłość, kiedy Wilhelm, jak ona, był pewnego razu rezydentem ulicy Jermyn Street. Hrabia Konrad, mieszkający w pobliskim hotelu, czesto go odwiedzał i niejednokrotnie słyszała jak serdecznie się do siebie zwracali: Wilhelm nazywając Konrada „Mickiem“, a Konrad Wilhelma „Willim“ lub „Cezarem“.

Syn kajzera, Wilhelm, którego hrabia Konrad niejednokrotnie wyciągał z kłopotów podczas jego wizyt w Londynie

Z powrotem w Berlinie, Conny skontaktował się szybko ze swoją szwagierką, już wtedy wyszkoloną sanitariuszką, i zaczął uczestniczyć z jej koleżankami w lekcjach pierwszej pomocy, udzielanych w Klinice przez dr Hissa.  Księżna Ewelina Blücher wspomina, że po jednym z wykładów pożegnał się z nią słowami: „Do widzenia, za dwa miesiące będzie po wojnie i spotkamy się ponowie w Anglii.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Pamiętała również, że hrabia Konrad był jedynym mężczyzną na kursie pielęgniarskim prowadzonym w sierpniu 1914 r. w Bethanien Krankenhaus. O jego późniejszej, jeśli miała miejsce, służbie sanitarnej nic jednak nie wiadomo.

W czasie wojny mieszkał w Szwajcarii, dokąd zaprosił ksieżną Daisy w 1916 r. Jej mąż był temu stanowczo przeciwny, pisząc: „Ludzie na Śląsku gadają dużo o pobycie Conniego w Szwajcarii i jego częstych spotkaniach z Anglikami. Byłoby szaleństwem, gdybyś i Ty tam pojechała.“

Zmarł 12 sierpnia 1934 r. w Berlinie. Pogrzeb odbył się, podobno, w rytuale kościoła anglikańskiego, z angielskimi tylko hymnami religijnymi i kazaniem wygłoszonym w tymże języku…

Reklamy

Read Full Post »