Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘studio fotograficzne’

Sława balu kostiumowego wydanego w lipcu 1897 r. przez księżną Devonshire dla uczczenia diamentowego jubileuszu królowej Wiktorii nie zagasła do dzisiaj. To wydarzenie, w którym uczestniczyło ponad 700 gości, miało miejsce w latach niezwykle silnej pozycji angielskiej arystokracji. Było pokazem jej potęgi i bogactwa, tradycji, korzeni oraz statusu, wydawałoby się, nie do zagrożenia. Nic więc dziwnego, że cytowane i analizowane jest przez badaczy różnych dziedzin historii: politycznej, społecznej, materialnej, obyczajowej i, nawet!, fotograficznej.
Gdyby bowiem nie przedsiębiorczość jednego fotografa, bal ten znany by nam był tylko z opisów i rysunków w ówczesnej prasie. Jego skalę i przepych trudno byłoby sobie wyobrazić. Tym człowiekiem był Monsieur Lafayette – wschodząca gwiazda na firmamencie dziewiętnastowiecznej fotografii, a jego inicjatywą stworzenie prowizorycznego studia w namiocie na terenie ogrodu londyńskiej rezydencji Devonshirów, gdzie „na gorąco” portretował uczestników zabawy. Tego rodzaju „rejestracja”, jakże podobna w pomyśle do dwudziestowiecznego wideo, była w czasach wiktoriańskim niesłychanym ewenementem

JS_Lauder_72dpi

Monsieur Lafayette, czyli irlandzki fotograf James Stack Lauder (1853-1923), twórca najsłynniejszych portretów księżnej Daisy von Pless. Foto za uprzejmością Lafayette Project

„Lafayette” to profesjonalny pseudonim Irlandczyka, Jamesa Stack Laudera (1853 – 1923). Jego ojciec, Edmund Stanley, był właścicielem studia dagerotypów w Dublinie, w którym młody James wtajemniczony został w tajniki rzemiosła. Tak naprawdę chciał być malarzem, ale w porę zdał sobie sprawę, że jego talent nigdy nie dorówna ulubionemu Sir Frederickowi Leightonowi i w zastępstwie podjął studia fotograficzne w Berlinie i Paryżu.
Po powrocie, otworzył w 1880 r. własne atelier, nazywając je z francuska „Lafayette” i reklamując siebie jako artystę „prosto z Paryża”. Wierzył bowiem głęboko, że w jego pokoleniu fotografia wspięła się już na wyżyny prawdziwej sztuki. Na uznanie nie musiał czekać długo.
Jego innowacyjne – w pozie, aranżacji tła i światła – portrety zrobiły furorę. Stał się pupilem irlandzkiej arystokracji i rozgłos o nim rozszedł się szybko poza Dublin. Podczas wizyty księżnej Walii, Alexandry w Irlandii w 1885 r., został wezwany do zrobienia jej zdjęcia w todze i birecie Doktora Muzyki – tytułu, który jej wtedy honorowo przyznano. Wizerunek ten zyskał niezwykłą popularność i sprzedany został w 80 000 kopii!
Dwie sesje z królową Wiktorią, w lutym 1887 r. w Osborne i w czerwcu 1887 r w Windsorze, ugruntowały jego sławę i zdobyły mu królewski przywilej – pierwszy tego rodzaju, przyznany kiedykolwiek irlandzkiemu fotografowi.
Komercyjny sukces Lafayette’a szedł w parze z licznymi nagrodami i medalami, jakie zdobywał za artystyczne osiągnięcia na krajowych i zagranicznych wystawach. W latach 1890-tych otworzył oddziały w Glasgow, Manchesterze i Belfaście. W marcu 1897 r., powitany uroczystym obiadem przez kolegów z branży, rozpoczął działalność londyńskiego studia w czteropiętrowym budynku na prestiżowej Bond Street.

Dziewięć miesięcy później w wywiadzie udzielonym magazynowi St. James’s Budget mógł stwierdzić: „miałem już zaszczyt sfotografować każdego żyjącego członka angielskiej rodziny królewskiej i większość czołowych przedstawicieli Socjety” (tłumaczenie © Barbara Borkowy). Fakt ten wykorzystał w swoim biznesie nie tylko jako reklamę, ale także jako dodatkowe źródło dochodu, sprzedając prawa reprodukcji tych portretów do ówczesnych ilustrowanych czasopism towarzyskich. A był to okres ich niesamowitej profuzji. Nowa, tania metoda druku spowodowała, że pojawiały się na rynku jak przysłowiowe „grzyby po deszczu”. Jedne przetrwały dziesiątki lat, inne kończyły publikację po roku lub dwóch. Dla każdego, archiwum fotograficzne Lafayette’a stanowiło istotne źródło egzystencji.
Atelier Lafayette’a znajdowało się kilka minut spacerem od pałacu Devonshire na Picadilly. Ale kiedy księżna Devonshire złożyła mu propozycję uwiecznienia obiektywem swoich dostojnych gości, wyszedł on temu naprzeciw z niespodziewanym pomysłem: „przeniesienia” swojego studia na lokalizację jej balu. Przedsięwzięcie to nie było łatwe, ale warte ryzyka. Jak sam później powiedział: „nie chcę się chwalić, ale pojawienie się „radosnego fotografa” na tym przyjęciu, uznane zostało za wielce oryginalne i otwarcie komentowane jako miła niespodzianka przy tej historycznej okazji. (…) W ciągu czterech i pół godzin zrobiłem 200 ujęć, co było nie byle jakim wyczynem fizycznym, nagrodzonym jednak w dwójnasób sławą, która potem mnie otoczyła”. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Oprócz sprzętu fotograficznego i silnych lamp elektrycznych, Lafayette przygotował na ten wieczór dwa malowane tła. Jedno, odnoszące się do miejsca zdarzenia, przedstawiało fragment ogrodu rezydencji Devonshire z rzeżbą na postumencie; drugie, ewokujące odległe czasy, fragment średniowiecznej komnaty, tzw. „baronial hall”.

DHB_Graphic

Strona czasopisma towarzyskiego The Graphic z raportem na temat balu Devonshire, zilustrowanego zdjęciami Lafayette’a wykonanymi w prowizorycznym studiu zaaranżowanym w namiocie na terenie ogrodu pałacu Devonshire. W prawym dolnym rogu, księżna von Pless jako królowa Saba na tle średniowiecznej komnaty.

Gospodyni, księżna Devonshire, przebrana za Zenobię, królową Palmyry rozpoczęła posiedzenie. Za jej przykładem poszli inni wysoko tytułowani goście. Wśród nich oczywiście księżna Daisy von Pless, dla której ta sytuacja była niewątpliwie tak dobrą zabawą, że nigdy by jej nie przepuściła. Zmusiła nawet do zdjęcia nadąsanego brata George’a, który jak najszybciej chciał wrócić do domu, niezadowolony ze swojego kostiumu i pomalowanej na czarno twarzy. Daisy i George sfotografowani zostali na tle „baronial hallu”, a siostra Shelagh na tle ogrodu Devonshire. Z tych trzech pierwotnych ujęć zachował się tylko negatyw portretu Georga. Siostry wróciły do Lafayette’a na Bond Street w grudniu 1897 r., by powtórzyć portret – tym razem z orientalnym tłem i rekwizytami bardziej w zgodzie z charakterem królowej Saby, którą Daisy wtedy zagrała.

Daisy_DHB_sepia

Księżna von Pless w kostiumie królowej Saby na portrecie powtórzonym w atelier Lafayette’a w grudniu 1897. Jest to jedne z czterych zrobionych wówczas ujęć.

Opuszczając namiot Lafayette’a, księżna Daisy nie przypuszczała chyba, że wkrótce ponownie się spotkają. Po jubileuszowym Sezonie londyńskim i krótkim odpoczynku w Newlands, Hans i Daisy wyjechali do Dublina, zaproszeni przez hrabinę Cadogan, żonę wicekróla w Irlandii, na uroczystości związane z oficjalną wizytą księcia i księżnej Yorku. Włączeni w entourage królewskiej pary, zatrzymali się z nimi w Viceregal Lodge (po więcej szczegółów odsyłam Państwa do mojego blogu „Księżna Daisy i Diamentowy Jubileusz Królowej”).

Tam, 20 sierpnia 1897 r. wezwano Lafayette’a do zrobienia portretów księżnej Yorku. Jak donosił dubliński dziennik Freeman’s Journal and Daily Commercial Advertiser: „miał on wtedy także honor sfotografowania księżnej Henrykowej von Pless, hrabiny Arran, portugalskiego ministra, pana Soverala oraz Sir Donalda M’Kenzie Wallace’a”.
Szklane negatywy portretów księżnej Yorku (późniejszej królowej Marii) zachowały się do dnia dzisiejszego. Przechowywane są w muzeum Victoria and Albert w Londynie. Na podstawie moich wcześniejszych badań nad nimi oraz podanej powyżej wiadomości z Freeman’s Journal and Daily Commercial Advertiser, mogę dziś z całą pewnością stwierdzić, że znany dla poniektórych z nas i reprodukowany poniżej portret księżnej Daisy von Pless powstał 20 sierpnia 1897 r. podczas sesji zdjęciowej w Viceregal Lodge w Dublinie.

Lafayette

P_o_P_1897Portrety księżnej Yorku (po lewej) i księżnej von Pless, wykonane przez Lafayette’a 20 sierpnia 1897 r. podczas sesji zdjęciowej w Viceregal Lodge w Dublinie. Foto z kolekcji autorki.

Fakt, że fotografia ta sprzedawana była później przez Lafayette’a do wielu czasopism, które użyły jej dla zilustrowania zupełnie innych wydarzeń w życiu księżnej, narobił dużego zamieszania co do genezy i daty jej powstania. Cieszę się, że mogę je teraz raz na zawsze sprostować.
Daisy trafiła do atelier Monsieur Lafayette’a jeszcze parę razy, a na pewno 2 września 1898 r i 11 października 1901 r. Jest on autorem jej najsłynniejszych portretów z okresu młodości – portretów które niewątpliwie bardzo lubiła rozdając liczne ich winiety przyjaciołom i znajomym.

Reklamy

Read Full Post »

Wystawa “Daisy von Pless: Szczęśliwe Lata“, prezentująca całą serię portretów księżnej wykonanych w 1901 r. przez Jamesa Laffayette’a, pokazuje przy okazji jak wyglądała wizyta w ówczesnym studiu fotograficznym. Bardzo rzadko, zwłaszcza w wypadku kobiet, kończyła się na jednej pozie. Zarówno klientka, jak i fotograf próbowali wielu ujęć, często eksperymentując z rekwizytami, tłem i oświetleniem. Ze względu na zmianę strojów i przeciągający się czas posiedzenia, panie miały do dyspozycji przebieralnię i elegancki salon do odpoczynku.

Końcowy wynik był ważny dla obu stron. Klienci otrzymywali odbitki portretów, które z dumą wysyłali znajomym i rodzinie, a fotograf zatrzymywał negatywy z prawem póżniejszego rozpowszechniania. Im wyższy był status społeczny i sława portretowanej osoby, tym lukratywniejsze były dochody ze sprzedaży ich zdjęć.  Jak jej matka Patsy – „profesjonalna piękność“ epoki wiktoriańskiej – tak, pokolenie później, Daisy była łakomym kąskiem dla kamery.

Wymiana dedykowanych zdjeć pomiędzy przyjaciółmi była wtedy na porządku dziennym, tak samo jak ich dystrybucja jako tokenów podziękowania i pamięci. Oprawiony w srebrną ramę portret stanowił zupełnie przyzwoity prezent.

Kolejne sesje w atelier fotograficznym były więc niezbędne. Często łączono je z ważnymi życiowo wydarzeniami.

Sezon 1909 r. był dla Plessów wypełniony po brzegi. Daisy radośnie uczestniczyła we wszystkich atrakcjach, bo jak zanotowała: „ Nie pamiętam kiedy w swoim życiu czułam się tak świetnie, jak ostatniego miesiąca; (…) mogę robić ze swoim ciałem co chcę, bo nareszcie jest ono w harmonii z moim umysłem, co nie zdarzało się ostatnimi czasy.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Zaproszeni przez króla na wyścigi w Ascot, byli jego gośćmi na zamku w Windsorze. Potem nastąpił kilkudniowy pobyt w Londynie z balami, przyjęciami i obiadami. Na regaty w Cowes wynajęli elegancką willę, Lisburne House, usytuowaną tylko 300 yardów od Królewskiego Klubu Jachtowego, miejsca codziennych spotkań elity towarzyskiej. Daisy była często widziana na jego deptaku, wzbudzając zachwyt swoim wyglądem w kostiumie z kremowej serży i kapelusiku udekorowanym różowym tiulem.

W tym roku synkowie spędziły stosunkowo dużo czasu z rodzicami. Odwiedzili ich w Windsorze, gdzie w towarzystwie opiekunki i guwernanta, oprowadzeni zostali po zamku. Przebywali również z nimi w Londynie i Cowes, skąd potem Hansel z ojcem wyjechali do Badminton, rezydencji księcia Beaufort w hrabstwie Gloucestershire. Najważniejszym jednak epizodem ich wakacji była Children’s Party, wydana przez króla Edwarda VII i królową Aleksandrę w pałacu Buckingham popołudniem 12 lipca 1909 r.

Oprócz dostojnych dorosłych, spotkali na niej swoich rówieśników z wielu królewskich rodzin Europy i szacownych rodów Wielkiej Brytanii, w tym dzieci księcia i ksieżnej Walii, księżnej Sparty, królewny szwedzkiej, księcia Fryderyka Karola Hesskiego i księcia Aleksandra Teck.

Jest wielce prawdopodobne, że dumna mama Daisy chcąc upamietnić tą okazję wybrała się z odstrojonymi pociechami do renomowanego studia fotograficznego Rity Martin.

Księżna Daisy von Pless z synami, Hanselem (po prawej) i Lexelem, sfotografowani przez Ritę Martin, prawdopodobnie w lipcu 1909 r. Foto po lewej z kolekcji autorki

 

 

Jak narazie znane mi są z tej sesji dwa ujęcia. Jedno, opatrzone opisem i podpisane nazwiskiem autorki, opublikowane zostało w berlińskim czasopiśmie 20 lipca 1910 r. Drugie, o ile dobrze pamiętam, zachowało się w zamku pszczyńskim oraz w spuściźnie po Hanselu. Użyte jako ilustracja w jego biografii napisanej przez Michaela Luke, datowane jest na 1910 r. Z niewiadomych  mi powodów, błędnie uważane jest w Polsce, za portret wykonany we Wrocławiu.

Kolejny portret Daisy z posiedzenia u Rity Martin. Tym razem w wieczorowej sukni, ozdobionej w pasie słynnymi perłami plesskimi. Foto z kolekcji autorki

Innym, datowanym również na 1910 r., portretem księżnej wykonanym przez Ritę Martin jest jej, mylnie do tej pory uznawane za ślubne, zdjęcie które przedstawiłam Państwu w swoim poprzednim wpisie na blogu („Nieporozumienie ślubnej fotografii Daisy“). Jego „stojącą wersję“ oglądnąć można poprzez kliknięcie na ten link: http://news.google.com/newspapers?nid=1368&dat=19270703&id=NV9QAAAAIBAJ&sjid=LA8EAAAAIBAJ&pg=6343,534037 i przejście na drugą stronę pokazanego artykułu.

Daisy ubrana jest na nich w typowo wieczorową suknię, w którą musiała się przebrać w studyjnej garderobie. Jej pas przewiązany jest długim sznurem słynnych plesskich pereł. Perły te widoczne są na kolejnym portrecie zrobionym przez Ritę Martin, tym razem bardziej intymnym, którym księżna zilustrowała pierwsze wydanie swojej książki „Daisy of Pless by Herself“. Kredyt pod reprodukcją potwierdza autorstwo Rity.

Ikoniczny już dzisiaj wizerunek księżnej von Pless spowitej w plesskie perły. Foto Rity Martin zreprodukowane w pierszym wydaniu pamiętników Daisy.

Omówione powyżej ujęcia pochodzić muszą z tej samej sesji zdjęciowej. Trudno bowiem wyobrazić sobie, żeby ksieżna von Pless wyjmowała z sejfu drogocenny sznur pereł za każdą swoją wizytą w studiu fotograficznym.

Moim zdaniem dyskusyjna jest data ich powstania. Rok publikacji, 1910, może być mylący. Osobiście, z moich długoletnich badań nad Lafayettem, znam mnóstwo przypadków, kiedy sprzedawał on prasie fotografie sprzed pięciu, dziesięciu, czy nawet dzwudziestu lat!

W 1910 r. Daisy przyjechała do Anglii w szóstym miesiącu ciąży z trzecim synem Bolkiem na chrzciny córeczki Shelagh, Marii Konstancji, które odbyły się w Londynie 25 lipca. Towarzyszył jej tylko malutki Lexel. Resztę czasu spędziła spokojnie w Newlands, do momementu wyjazdu z matką na rozwiązanie w Niemczech. Jestem więc prawie pewna, że jej wizyta u Rity Martin miała miejsce rok wcześniej.

Osobą, która kryła się pod pseudonimem „Rita Martin“ była Margaret Weir Martin (1875 – 1958). Jej starsza siostra Charlotte Elizabeth Martin (1869 – 1919), znana jako Lallie Charles, otworzyła swoje pierwsze londyńskie studio fotograficzne w  1896 r. Zatrudniła do pomocy Ritę i ich młodszą siostrę Isabel. W 1908 r. przeniosła  atelier do bardziej prestiżowej lokacji na Curzon Street, Mayfair. Siostry rozstały się w 1906 r., kiedy Rita wykupiła studio fotograficzne H.J. Godbolda, mieszczące się pod numerem 74 na Baker Street. Obie osiągnęły wielki sukces komercjalny.

Inspiracją w karierze była dla Lallie nieco starsza Alice Hughes, która specjalizowała się w portretach kobiet, matek z dziećmi i dzieci z wyższych sfer. Jej styl jednak uprościła, pozbywając się wielu „wiktoriańskich“ elementów w scenografii ujęć.  Siostra Rita poszła w tym kierunku jeszcze dalej, fotografując swoich klientów na zupełnie neutralnym tle i tylko z pojedynczym rekwizytem jak ławeczka, postument, kanapka, krzesło lub taboret. Ta elegancka prostota była tak znamienną cechą stylu Rity Martin, że do dzisiaj służy identyfikacji jej zdjęć. Pomocne są przy niej także powtarzające sie w jej fotografiach sprzęty, jak półkolista ławka widoczna na tzw „wrocławskim“ portrecie ksieżnej Daisy z synami. Poniżej reprodukuję, wykonany przez nią, portret Evelyn Millard, w którym również ją wykorzystała.

 Portret aktorki Evelyn Millard, w którym Rita Martin wykorzystała ten sam rekwizyt półkolistej ławki, jaki widoczny jest na zdjęciu księżnej z Hanselem i Lexelem.

Read Full Post »

Młodziutka, bo niespełnie osiemnastoletnia, Maria Teresa („Daisy“) Cornwallis-West wprowadzona została do angielskiej socjety w 1891 r. Jej debiut miał miejsce 4 marca 1891 r., kiedy jej matka formalnie przedstawiła ją królowej Wiktorii podczas pierwszej tego roku prezentacji w pałacu Buckingham (tzw „Drawing Room“).

Oficjalnie Londyński Sezon trwał od kwietnia do sierpnia, ale jego najbardziej wypełnionymi miesiącami były maj, czerwiec i lipiec, kiedy każdego dnia odbywały się proszone obiady, przyjęcia i bale. Matki panien na wydaniu nie szczędziły wysiłku, zabiegów i kosztów w uzyskaniu dla córek jak najlepszego zaproszenia i stworzeniu im okazji poznania i ewentualnego „zdobycia“ cennego męża.

Daisy była śliczna, miała dobre pochodzenie, ale – relatywnie – była uboga. Jej matka, Patsy, musiała starać się w dwójnasób. Miała jednak szczęście, bo córka zwróciła uwagę potomka bardzo zamożnego niemieckiego księcia von Pless. Parę bali póżniej, Jan Henryk (Hans) poprosił o jej rękę. Zawiadomienie o zaręczynach ukazało się w The Times już 7 sierpnia. Datę ceremoni ślubnej wyznaczono na 8 grudnia 1891 r.

W międzyczasie, rodzice i młoda para zajęci byli przygotowaniami do wesela. Rodzina Hansa przybyła do Anglii w komplecie. Wysłano mnóstwo zaproszeń, w ślad których zaczęły nadchodzić prezenty. Finansowane przez narzeczonego, Daisy z matką zajęły się organizowaniem wyprawki. W jej skład weszły pierwsze w jej młodym życiu poważne stroje: kostium i kapota do podróży, wieczorowa suknia w stylu „Marion Delorme“, suknia na wizyty, jedwabna suknia „Monte Carlo“, toalety na popołudnie i do teatru (z okryciem na modę Louis XV), zapierająca dech suknia z trenem na przyjęcia dworskie, dwa szlafroczki oraz letni i zimowy płaszcz.

Ich ślub, obwieszczony wydarzeniem roku, interesował wszystkich. Prasa domagała się szczegółów i szukała fotografii do zilustrowania artykułów. Narzeczeni wybrali się więc na sesję zdjęciową do prestiżowego atelier „Walery“ na Regent Street.  Można sobie wyobrazić, że Hans poczuł się tam jak u siebie w domu. Jego angielski nie był wtedy płynny, ale od dzieciństwa mówił bardzo dobrze… po polsku! „Walery“ zaś,  był zawodowym pseudonimem hrabiego Stanisława Ostroroga, którego ojciec, Stanisław Julian Ostroróg, wyemigrował na zachód po powstaniu listopadowym i dla celów zarobkowych otworzył, najpierw we Francji, a potem w Anglii, profesjonalne studio fotograficzne. Zrobił im cudowne portrety, które wkrótce pojawiły się na stronach ówczesnych czasopism towarzyskich. Być może był również autorem ich zdjęć ślubnych, ale tych jeszcze nie znalazłam. Podzielić się jednak mogę z Państwem rysunkami ilustrującymi ten wielki dzień w życiu Daisy.

Suknia ślubna panny Daisy Cornwallis-West. Poniżej szkice jej strojów z wyprawki. Rysunki ilustrujące artykuł o jej ślubie w Lady’s Pictorial.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jej ślubna suknia, w stylu „Empire“, odzwierciedlała modę późnej epoki wiktoriańskiej. Uszyta z bogatej perłowo-białej satyny, miała dół obrębiony tiulem łapanym garlandami kwiatów pomarańczy. Spod nisko ciętego stanika wychodziła, bogato haftowana srebrem we wzór „Empire“, suknia spodnia z długimi wąskimi rękawami, zakończonymi szpiczasto na dłoniach i przykrytymi bufkami na ramionach. Długi na pięć jardów tren, przyczepiony był do ramion jedwabnym kołnierzem. Uszyty z przepysznego brokatu, podbitego pikowaną satyną, był również obrębiony na brzegach tiulem łapanym garlandami kwiatów pomarańczy. Welon z brukselskich koronek przypięty był do włosów wspaniałą koroną z diamentów i pereł, którą ofiarował jej w prezencie ojciec narzeczonego, książę Jan Henryk XI von Pless. Szyję zdobił niesłychanej piękności diamentowy krzyż (prezent od księżnej Matyldy von Pless) i naszyjnik z pojedynczym diamentem (prezent od narzeczonego). Całość uzupełniał bukiet z prawdziwych kwiatów pomarańczy.

Powyższy opis i ilustracja stoją w przeciwieństwie do „ślubnego portretu“ Daisy rozpowszechnionego przez książkę pana Johna Kocha. Zamieszczone w niej zdjęcie pochodzi z około 1910 roku, dziewiętnaście lat po ślubie!!! Przedstawiona na nim księżna von Pless jest już dojrzałą, 38-letnią kobietą, w sukni i fryzurze epoki edwardiańskiej. Jej uroda, podkreślona elegancją i wyrafinowaniem, nadal zachwyca, ale trudno się w niej dopatrzyć niewinności i nieśmiałości młodej dziewczyny, która w 1891 r. stanęła przed ołtarzem, by powiedzieć „Tak“ mężczyźnie, którego ledwo znała i przyszłości, która kryła dla niej tyle niespodzianek.

Mylnie uważany za zdjęcie ślubne, portret 38-letniej ksieżnej Daisy von Pless wykonany w 1910 r. przez Ritę Martin i zreprodukowany na stronie tytułowej drezdeńskiego Illustrirte Neueste. Foto z kolekcji autorki

Zdjęcie to zostało wykonane przez fotografkę Ritę Martin, która otworzyła swoje londyńskie studio w 1906 r. Jej sława osiągnęla szczyt wlaśnie około 1910 r. Nic więc dziwnego, że – jak w przypadku renomowanego atelier Lafayette w 1901 r. – Daisy von Pless wybrała się do niej na nową sesję fotograficzną. Zaowocowała ona serią portretów, które do dnia dzisiejszego są jednymi z najbardziej popularnych wizerunków księżnej.

Ale o tym opowiem Państwu więcej w kolejnym wpisie.

Read Full Post »