Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘ślub’

W swoich poprzednich wpisach niejednokrotnie podkreślałam serdeczność i zażyłość, jaką okazywali sobie członkowie irlandzkiej rodziny matki księżnej Daisy, Patsy. Pisałam wcześniej o dobrotliwej i uroczej babci Olivii oraz o opiekuńczym i wesołym wuju Pat’cie, a ostatnio o kochanej przez wszystkich cioci Minnie. Liczni i w przeważającej mierze znacznie ubożsi kuzyni nigdy nie zostali zapomnieni lub odsunięci przez Daisy lub Shelagh, które często ich u siebie gościły i pomagały im jak mogły. Niniejsza opowieść jest o mało jej znanej kuzynce z Ameryki, Olivii Lukrecji FitzPatrick.

sized_oliver01

Oliver Thomas Edward „Eddie” FitzPatrick (1863-1928), brat Patsy, wuj Daisi, ojciec hrabiny Olivii Larisch von Moennich. Foto: http://www.fitz-patrick.net

Jeden z braci Patsy, Oliver Thomas Edward FitzPatrick, zwany przez wszystkich „Eddim” urodził się w 1863 r. Do Ameryki wyjechał po raz pierwszy w 1885 z nadzieją założenia w Texasie lukratywnego biznesu. Zakupił od meksykańskich chłopów stado owiec, ale nie nacieszył się nimi długo, bo szybko zostały mu one przez nich z powrotem ukradzione. Jednakże w czasie swojego tam pobytu, poznał i zakochał się z wzajemnością w pannie Phoebe Lukrecji Willoughby White, która przybyła do San Antonio odwiedzić stare strony rodziców. Jej ojciec, pułkownik John Adams White, miał tam bowiem w latach 1840-tych farmę, zanim przeniósł się z żoną do Stockton w stanie Kalifornii, gdzie Phoebe przyszła na świat w 1873 r.

W celu uregulowania swoich spraw finansowych, Eddie wrócił do Irlandii, prosząc ukochaną o cierpliwość i wierność. Spotkali się ponownie po siedmiu latach i w sierpniu 1893 r. wzięli ślub w kościele Św. Marka w San Antonio. Zrażony do owiec i Texasu, Eddie dał się łatwo przekonać na wyjazd do Kalifornii, która w owych czasach przeżywała hossę w produkcji owoców cytrusowych. Młodzi małżonkowie więc, dołączyli wkrótce do rodziców Phoebe w Saticoy, w kalifornijskim powiecie Ventura. Tam, w 1894 r, urodziło się ich pierwsze dziecko, Olivia Lukrecja. Rok po niej mieli syna Johna Fredericka, a w 1899 r. kolejną córeczkę, Mary Isabel.
Około 1910 r., Eddie był w stanie kupić własną ziemię i wystawić na niej rodzinny dom. Jest to, istniejące do dnia dzisiejszego i ciągle w rękach jego potomków, rancho zwane Oliver Thomas Edward FitzPatrick’s Ranch, kultywujące brzoskwinie i pomarańcze.
W 1911 r., Eddie zdecydował się wysłać najstarszą córkę do Europy w celu nabrania ogłady i poznania szerszego świata – coś co w tamtych czasach nazywało się „finishing off”. Poprosił w tym względzie o pomoc swoją siostrzenicę, księżną Daisy von Pless, która bez wahania i z szeroko otwartymi ramionami przyjęła na Śląsku młodziutką kuzynkę.
Olivia spędziła z Daisy całą jesień. Nie sprawiała księżnej żadnego kłopotu, a fakt że była ładna, miła i lubiana przez Hansa tylko pomógł jej pobytowi w Książu i w Pszczynie. Uczestnicząc w życiu towarzyskim Plessów, młodziutka Olivia FitzPatrick wprowadzona została w krąg ich najbliższych przyjaciół, wśród których przodujące miejsce zajmowali austriacki arystokrata, Heinrich („Heine”) 6. hrabia Larisch von Moennich i jego żona Henriette, rezydujący w niedalekiej od Pszczyny Solcy. Hrabia Heine był nie tylko ulubionym sąsiadem księstwa von Pless i uroczym gospodarzem podejmujących ich w swoich włościach, ale również organizatorem częstych łowów w Pardubicach i towarzyszem ich polowań na lisy („fox-hunting”) w Anglii.

detail_img.php

Nieistniejący dzisiaj pałac Larischów w Solcy, rezydencja przyjaciół księstwa von Pless: Heinricha („Heine”)  hrabiego Larisch von Moennich i jego żony Henrietty.

W 1896 r. Daisy ubolewała, że jego najstarszy syn i dziedzic, Johann („Hansie”) był beznadziejnie zakochany w jej siostrze Shelagh. W 1912 wciąż kawaler, był on „czterdziestoletnim mężczyzną, aczkolwiek wyglądającym na trzydzieści, pełnym życia i bardzo miłym, choć łysym od niepamiętnych czasów”. Przedstawiła go więc młodziutkiej, siedemnastoletniej wtedy Olivii, która „mając ciemną, hiszpańskiego rodzaju urodę, wyglądała na znacznie starszą”, otwierając jej tym samym szansę na poślubienie dobrej partii. Ta, bez oporu się zgodziła, gotowa nawet przejść na katolicką religię przyszłego małżonka. Szczęśliwi, Hans i Daisy, wyprawili im wesele w Pszczynie 29 kwietnia 1912 r.

735162_317083891744622_1117575876_n

Nowożeńcy: Johann Heinrich Franz Maria „Hansie” Larisch von Moennich (1872-1962) i Olivia Lukrecja FitzPatrick (1894-1971) sfotografowani wkrótce po ślubie. Reprodukcja z austriackiego tygodnika Sport und Salon opublikowana 22 listopada 1912 r., zlokalizowana przez pana Wladislawa VonHochberg.

Olivia „jest niesłychaną dziewczyną, naturalną, dobrą i czarującą” – odnotowała księżna w swoim pamiętniku. Nie pomyliła się. Ta prowincjonalna kuzyneczka okazała się wierną towarzyszką do końca życia. To właśnie ona pomagała Daisy w jej ostatnich latach w Książu i Wałbrzychu i jako jedyna krewna przyjechała na jej siedemdziesiąte urodziny. Kiedy księżna dzień później zmarła, zajęła się pogrzebem i zawiadomieniem rodziny.
Pomimo różnicy wieku, małżeństwo Olivii z Hansiem było szczęśliwe i zaowocowało trzema synami i dwoma córkami. Hansie stał się dziedzicem rodzinnej fortuny w 1918 r. – za późno by cieszyć się swoim statusem. Powstałe w październiku 1918 r. państwo Czechosłowacji odebrało mu tytuł i należne przywileje. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej w październiku 1938, kiedy na mocy dekretu monachijskiego region cieszyński przeszedł w ręce polskie. Pod koniec 1944 r. rodzina Larisch -Moennich przeniosła się do pałacu Valec koło Karlowych Warów, a w 1945 wyemigrowała do Austrii, rezydując najpierw we Wiedniu, a potem w ich myśliwskim zameczku w Palfau, gdzie Hansie zmarł w 1962, a Olivia w 1971 roku.

Olivia_Lukrecia_Fitz-Patrick

Hrabina Olivia Larisch von Moennich w średnim wieku. Foto: Archiwum Państwowe w Starej Karvinnie.

Wszystkie posiadłości Larischów na terenie Czechosłowacji zostały skonfiskowane przez państwo w 1945 r. Pałac w Solcy zburzono w 1953 r.

Read Full Post »

Ogłoszone we wrześniu 1904 r. zaręczyny następcy tronu, cesarzewicza Wilhelma, z Cecylią księżniczką Maklenburgii i Schwerinu sprawiły, że całe Niemcy, a w szczególności Berlin, wypatrywały z niecierpliwością ślubu cesarskiego syna i przyszłego króla.
Nic więc dziwnego, że nowa w tym kraju Leila von Meister wpadła w euforię, czując się wyróżnioną po otrzymaniu zaproszenie na królewskie wesele. Świadoma faktu rzadko nadarzającej się okazji bycia naocznym obserwatorem historycznej ceremonii, nie omieszkała skrzętnie opisać ją w swoim pamiętniku.
Uroczystości rozpoczął wjazd księżniczki Cecylii do Berlina przez Bramę Branderburską 5-go czerwca 1905 r. Przyjechała do Niemiec dzień wcześniej z matką, wielką księżną Anastazją. Spotkana na stacji przez Cesarza i Cesarzową, zawieziona została do pałacu Bellevue, znajdującego się na terenie ogrodów Tiergarten. Stamtąd, jej przyszła teściowa zabrała ją nazajutrz na spotkanie z narzyczonym. Jechały złotą karetą zaprzężoną w osiem koni i otoczoną forysiami w ceremonialnych liberiach. Towarzyszyła im procesja złożona, zgodnie z tradycją na tą okazję, z urzędników poczty i członków cechu rzeźników, ubranych w czarne garnitury i wysokie kapelusze. Przeciwagę ich niepewnej jazdy konnej zapewniały dwa oddziały zawodowej kawalerii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Powitanie Cecylii, księżniczki Meklemburii i Schwerinu przez burmistrza Berlina 5 czerwca 1905 r. Ilustracja opublikowana przez Black and White 10 czerwca 1905 r.

Powitana formalnie przy Bramie Branderburskiej przez burmistrza stolicy, Cecylia i jej konwój połączyły się na Placu Paryskim z orszakiem cesarzewicza Wilhelma, który przybył z Pałacu Królewskiego aleją Unter der Linden. Witani entuzjastycznie przez tłum ludzi zgromadzonych na ulicach, wrócili razem do pałacu by przyjąć delegacje z życzeniami od licznych organizacji i przedstawicieli społeczeństwa niemieckiego. Dzień zakończyli na galowym przedstawieniu w operze, gdzie – jak wspomina księżna Daisy – wszyscy czuli się z powodu panującego upału jak „w środku pieca“.
Następnego dnia po południu odbył się ich ślub. Biedna Leila, która ugrzęzła po drodze w korku, o mały włos nie zostałaby wpuszczona do środka. Ignorując rozkazy strażników, próbujących ją zatrzymać, chwyciła swój tren i podniosła spódnicę sukni, by szybko pokonać stopnie klatki schodowej i wpaść do kaplicy pałacowej tuż za ostatnią osobą z weselnego konduktu. W środku nie było czym oddychać. W stosunkowo małym pomieszczeniu zgromadziło się prawie trzy tysiące osób!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Slub cesarzewicza Wilhelma z Cecylią, księźniczką Meklemburgii i Schwerinu w kaplicy cesarskiego pałacu w Berlinie 6 czerwca 1905 r. Ilustracja opublikowana w Black and White 17 czerwca 1905 r.

Po złożeniu przysięgi, młoda para i goście przeszli do Białego Holu (Weisser Saal), gdzie nowożeńcy i ich rodzice usiedli na podwyższeniu, by przyjąć ukłony od swoich poddanych. Leila dobrze się na ten moment przygotowała, jadąc wcześniej do Paryża, by zamówić tam sobie wykwitny strój – jasno-niebieską suknię z gazy i szyfonu, ozdobioną cekinami, których wielkość i granatowy kolor topniały stopniowo od dołu ku dekoltowi. Jej tren z niebieskiej satyny obrębiony był falującym aksamitem. Szerokość tej oblamówki zmniejszała się idąc w górę, by zupełnie zniknąć przy dojściu do ramion.

Leila_1902

Wysoka i smukła jak księżna von Pless i hrabina Nancy von Hochberg, Leila von Meister dołączyła się do żartu Daisy.

Zanim jednak nadeszła jej kolej, spotkała na parkecie księżną Daisy von Pless. Ta, ubrana była w białą suknię iskrzącą się złotymi cekinami, z trenem z niebieskiej gazy oraz turkusową koronę i biżuterię. Towarzyszyła jej Nancy Roche z brytyjskiej rodziny arystokratycznej Fermoyów, od stycznia 1905 r. żona jej szwagra, hrabiego Fritza von Hochberg. W opisie kolejnych wydarzeń oddaję glos Leilii:
„Daisy Pless, która wyglądała przepięknie i, jak zwykle miała na myśli jakiś żart, uznała, że powinniśmy złoźyć pokłon razem jako trzy, wysokie na prawie sześć stóp, angielskie damy. Przypomniałam jej, że w świetle obowiązującej etykiety, nie jest to możliwe, ponieważ należymy do różnych klas, ale ona tego nie przyjęła, wierząc że rodzinę cesarską ubawimy tym gestem w świetle otaczającej jej śmiertelnej powagi. Zawsze gotowa na przygodę, zgodziłam się i oto, pod reżyserią księżnej Daisy razem w trójkę wykonałyśmy wielce pedantyczny ukon, najpierw w stronę nowożeńców, a potem w kierunku ich cesarskich mości. Zostałyśmy za to „nagrodzone“ zdziwionymi spojrzeniami i szmerem duszonego chichotu przy naszym wyjściu“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Widowiskowym akcentem wieczoru był tradycyjny Taniec z Pochodniami (Fackeltanz) w rytmie podobnym do poloneza. Poprowadził go hrabia Eulenburg, za którym szło dwunastu paziów niosących duże, zapalone świece, a za nimi sunęła w takt muzyki młoda para. Pokonawszy całą długość sali, rozdzielili się, stając na czele dwóch korowodów wyprowadzających gości: księżniczka Cecylia mężczyzn, a cesarzewicz damy. Orkiestrą grenadierów drygował książę Joachim Albrecht Pruski, kuzyn cesarza Wilhelma II. Oryginalne nagranie tego utworu zachowało się do naszych czasów. Zapraszam do jego odsłuchania i przeniesienia się w tamtą epokę:

 

Read Full Post »

Jako najstarszy syn, dziedzic tytułu i majątku rodzinnego, Jan Henryk (Hans) Hochberg, książę von Pless otrzymał staranne wykształcenie, odbył honorową służbę wojskową w armii cesarskiej i – na życzenie ojca, księcia Jana Henryka XI von Pless – wyruszył w 1882 r. w podróż dookoła świata. Jak donosił londyński The Times odbył ją, przynajmniej częściowo, w towarzystwie księcia Albrechta Meklenburskiego i barona von Tiele Winklera. Razem odwiedzili Amerykę, Indie i Cejlon. Hans wrócił z wojaży w 1885 r. i podjął pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Berlinie, rozpoczynając tym samym swoją karierę dyplomatyczną. Wkrótce został wysłany na placówkę do Brukselii, skąd – na początku 1887 r. – przeniesiono go w randze „attaché” do ambasady niemieckiej w Londynie. W tej nowej roli został oficjalnie przedstawiony na dworze królewskim przez ambasadora, księcia Hermana Hatzfeldta, 1 marca 1887 r. Jako świeżo upieczony dyplomata, wykonywał tylko pomniejsze zadania, często pomagając w pracy trzeciemu sekretarzowi ambasady, księciu Paulowi Wolff Metternichowi. Zawiązana wtedy między nimi przyjaźń, przetrwała długo, kulminując w zażyłości podczas kadencji księcia Metternicha jako ambasadora w Wielkiej Brytanii w latach 1901 -12. Tak więc, na przykład, w kwietniu 1887 r., reprezentować musiał ambasadę na obchodach 42 rocznicy otwarcia niemieckiego szpitala w londyńskiej dzielnicy Dalston, a miesiąc później na uroczystościach 81 rocznicy Towarzystwa Przyjaciół Pomocy Cudzoziemcom. Odbywające się w samej ambasadzie wydarzenia były, oczywiście, bardziej prestiżowe i obowiązkowe w nich uczestnictwo dawało Hansowi możliwość poznania wielu wybitnych osobistości. W marcu 1887 r. wydano tam bankiet z okazji 90 urodzin cesarza Wilhelma I, w maju odświętny lunch na przyjazd ministra spraw zagranicznych, księcia Herberta von Bismarcka, a w czerwcu obiad powitalny dla przybyłych do Londynu króla Saksonii i księcia Ludwika Bawarskiego. We wrześniu 1887 r., młody książę von Pless miał zaszczyt służyć swoją obecnością cesarzewiczowi Fryderykowi podczas jego wizyty w angielskiej stolicy, a potem formalnie pożegnać go na stacji Charing Cross. W 1889 r., Hans awansował na trzeciego sekretarza i przeniesiony został do ambasady niemieckiej we Francji. W swojej paryskiej rezydencji podejmował starych i nowych przyjaciół, jak księcia Herberta Bismarcka, już po jego rezygnacji, w maju 1890 r. Paryż polubił i dobrze się tam czuł, zwłaszcza wśród kolonii amerykańskiej. Tak dobrze, że w listopadzie 1889 r. tamtejsza prasa donosiła o jego zaręczynach ze śliczną panną Bessie Woodford z Baltimore! Jego nowym szefem był książę George Herbert Munster ożeniony z Angielką, lady Harriet St. Clair, poprzednio ambasador niemiecki w Wielkiej Brytanii (1873 – 1885), usunięty stamtąd za zbyt głębokie sympatie wobec kraju żony. Hans zaprzyjaźnił się z nim na tyle, że zgodził się zostać świadkiem na ślubie jego syna, księcia Alexandra, z lady Muriel Henriettą Hay w czerwcu 1890 r. Nowej księżnej Munster przyszło potem dzielić podobny do księżnej Daisy von Pless los angielskiej żony niemieckiego magnata podczas 1. wojny światowej. Hans był już wtedy z powrotem pracownikiem niemieckiej ambasady w Londynie i, jako jej trzeci sekretarz, został ponownie przedstawiony formalnie na dworze królewskim 13 czerwca 1890 r. Przeniesiono go do Anglii na interwencję starego księcia von Pless, który chciał, żeby synowi wyszły z głowy romanse amerykańskie, a weszły tam myśli o stosownym małżeństwie, takim jak np z ubogą wprawdzie, ale królewską księżniczką Victorią (Mayą) Teck. Jednakże znajomości i przyjaźnie, które nawiązał w Paryżu przydały się i, wraz ze statusem zamożnego „kawalera do wzięcia”, otworzyły mu szybko drzwi najlepszych salonów towarzyskich Londynu. Został natychmiast zaproszony na bal, wydany 2 czerwca 1890 r. przez lady Yarborough. 11 czerwca reprezentował ambasadę na obiedzie urządzonym przez lorda i lady Salisbury na cześć księżnej Schleswig-Holstein i jej córek, a 13-go na dworskim koncercie w pałacu Buckingham. Tego czerwca jednak zapamiętany został przez wszystkich jako świetny wodzirej kotylionu, któremu pierwszorzędnie przewodził na balu baronowej Alfredowej von Oppenheim. W grudniu 1890 r. książę Paul Metternich został awansowany na stanowisko pierwszego sekretarza ambasady niemieckiej w Londynie, a książę Jan Henryk von Pless na drugiego. Wiązało się to z kolejnym formalnym przedstawieniem Hansa na dworze królewskim 24 lutego 1891 r. Miesiąc wcześniej cesarzowa Fryderykowa zleciła mu specjalną misję, prosząc by – pomimo życzenia rodziny co do cichego pochówku – reprezentował ją na pogrzebie diuka Bedfordu. Francis Charles Hastings Russel, 9. książę Bedfordu był bowiem dla niej jak przyszywany wujek. Znała go całe życie. Jego żona, lady Elizabeth Sackville-West, była drużką na ślubie jej matki, królowej Victorii, a potem służyła jej długo jako Mistress of the Robes. Stary, schorowany diuk, zastrzelił się podczas chwilowej utraty zmysłów, spowodowanej gorączką zapalenia płuc. Hans_1891

Młody książę Jan Henryk (Hans) von Pless w Lonynie w 1891 r. Foto Walerego z kolekcji autorki.

Cesarzowa Fryderykowa mogła Hansowi osobiście podziękować za spełnienie jej życzenia, bo w kwietniu 1891 r. odwiedziła Londyn z córką, księżniczką Margaretą Pruską. Podczas tej wizyty, młody książę von Pless i baron Janisch z ambasady niemieckiej towarzyszyli jej i zainteresowanym gościom na demonstracji bezdymnego paliwa, mającego uchronić od czadu coraz bardziej duszącą się stolicę. Wynalazcą tej nowej substancji, stworzonej z pyłu węglowego i innych minerałów, był Niemiec, Ferdinand Koopmann. Tak ważny w przyszłych konsekwencjach londyński sezon 1891 r., zaczął się dla Hansa w marcu zaproszeniem na obiad i tańce do bogatej Amerykanki, pani Marshallowej O. Robertsowej, wdowy po biznesmanie i kolekcjonerze sztuki, Marshallu Owenie Robertsie. Kolejnym znaczącym wieczorem, w którym uczestniczył był bal wydany w maju przez lady Scott, którą uhonorował swoją obecnością syn księcia Walii – Eddie, książę Clarence i Avondale. Był on również gościem czerwcowego balu pani Arthurowej Kennard, która nie omieszkała zaprosić także księcia von Pless oraz księżniczkę Mayę Teck z rodzicami. W tym samym miesiącu stoliczna socjeta plotkowała namiętnie o balu urządzonym w hotelu Savoy przez Hansa i dwudziestu innych młodzieńców stanu wolnego. Kawalerzy poprosili niespożytą panią Hwfa Williams o przyjęcie roli gospodyni, w czym ich nie zawiodła, zapewniając gościom zabawę nie do zapomnienia. Obecni tam lady de Trafford, lady Molesworth, lady Dudley, panna Adele Grant (późniejsza hrabina Essex) i jej liczni amerykańscy znajomi mogli potem przekazywać o niej relacje z pierwszej ręki. Na żadnej z wymienionych okazji nie było młodziutkiej panny Cornwallis-West. Zabrakło jej również na liście ponad tysiąca krewnych i przyjaciół poproszonych o przybycie 16 czerwca 1891 r. do White Lodge w parku Richmond na uczczenie srebrnej rocznicy ślubu księstwa Teck. Obecność Jana Henryka von Pless na tej uroczystości świadczy, że ani Teckowie, ani on sam nie zarzucili jeszcze myśli o jego związku z księżniczką Mayą. Sława Daisy Cornwallis-West jako najpiękniejszej debiutantki roku 1891 zaczęła się już jednak rozchodzić. Hans spotkał ją na kilku mniej ważnych balach. Dysponował wtedy niewielką ilością wolnego czasu. 5 lipca bowiem, przybyli do Anglii z oficjalną tygodniową wizytą niemiecki cesarz Wilhelm II z małżonką. Jako sekretarz niemieckiej ambasady, książę Jan Henryk von Pless musiał czuwać nad i brać udział w programie ich zajęć. A był on obszerny i obejmował odwiedziny królowej Victorii na zamku w Windsorze, przyjmowanie licznych delegacji w pałacu Buckingham (gdzie kajser otworzył dodatkowo jednego wieczoru swój dwór), obecność na przyjęciach i recepcjach w Londonderry House, Marlborough House u księcia Walii (gdzie wśród zaproszonych znalazły się pani Cornwallis-West z córką Daisy!) oraz u premiera w Hatfield House oraz na koncercie w Albert Hallu. Dochodziło jeszcze do tego uczestnictwo w przeglądzie wojskowym na Wimbledonie i honorowym pokazie w Kryształowym Pałacu w Sydenham. Poza ważnymi, jego obecność wymagana też była na imprezach towarzyszących, takich jak na przykład spotkanie 24 oficerów rezerwy i piechoty armii cesarskiej w londyńskiej restauracji Tivoli. Jak tylko cesarz niemiecki opuścił Londyn 12 lipca 1891 r., Hans powrócił z ochotą na scenę towarzyskich zabaw Sezonu. 17 lipca wziął udział w obiedzie wydanym w Grosvenor House przez księcia i ksieżną Westminsteru (nota bene dziadków swojego przyszłego szwagra, Bendora). Honorowymi gośćmi tego przyjęcia byli ponownie Teckowie wraz z córką Mayą. Po obiedzie odbyły się tańce w Rubensowej komnacie rezydencji, które zaszczycił swoją obecnością książę Walii (późniejszy król Edward VII) z małżonką i córką Victorią. Teckowie i księżniczka Maya byli również honorowymi gośćmi na balu maskowym baronostwa Ilchester w Holland House, który odbył się 23 lipca 1891 r. Dla Hansa jednakże nie miało już to znaczenia. Gwiazdą wieczoru była dla niego młodziutka i uprzejma panna Daisy Cornwallis-West, która przybyła tam pod opieką swojej babci, lady Olivii Taylour. Nie przepuścił okazji, żeby się jej oświadczyć. Po rozmowie z ojcem Daisy, który dostarczył oczekiwanych dowodów heraldycznych prominencji swojego rodu, ogłoszono 7 sierpnia zaręczyny młodej pary. Deichman_coach_VF

Znajomy Hansa, bankier Baron Adolph Deichman, był jak on entuzjastą i ekspertem powożenia dyliżansów. Rysunek Spy’a z Vanity Fair.

Wydaje się to niewiarygodne, ale w swoim napiętym kalendarzu obowiązków zawodowych i spotkań towarzyskich, książę Jan Henryk von Pless znalazł cudem wolny czas na zawody i pokazy sportowe. Jako wielbiciel koni i doskonały jeździec, zapisał się jakiś czas temu na listę kandydatów do klubu powożenia dyliżansami, tzw Coaching Club, zarekomendowanego mu, prawdopodobnie, przez jednego z przyjaciół, którzy już do niego należeli: niemieckiego ambasadora, księcia Georga Munstera lub niemieckiego bankiera, barona Adolpha Deichmana. W maju 1891 r., w środku londyńskiego Sezonu, został do niego przyjęty i zaczął uczestniczyć w jego regulaminowych zajęciach na swoim nowym powozie marki Holland & Holland, wzorowanym na dawnym dyliżansie pocztowym. F_in_H_HP_Meet_Graphic_1887

Członkowie klubu dyliżansowego „For-in-Hand” na pardzie w Hyde Parku w 1887 r. Ilustracja opublikowana w czasopiśmie The Graphic, 1887.

W Anglii istniały wtedy dwa kluby dyliżansowe. Obydwa otwarte były tylko dla woźniców z umiejętnością powożenia jedną ręką zaprzęgu czterech koni. Starszy, słusznie nazwany „Four-in-Hand”, powstał w 1856 r. jako ekskluzywne stowarzyszenie 30 gentlemenów, którzy szaleńczo wyścigowali się między sobą i dwa razy do roku podczas londyńskiego Sezonu, nie mając stałej siedziby, zjeżdżali się na spotkania w Hyde Parku i na polu paradnym Królewskiej Gwardii. Mogli wtedy przywieźć ze sobą swoich gości, których – z czasem – pozwolono im po paradzie dowieźć na klubowy lunch w wybranej wcześniej miejscowości podlondyńskiej, takiej jak Hurlingham, Ranelagh lub Sydenham. Zarząd nagradzał członków za umiejętność i styl jazdy, za dobór koni pod względem siły i koordynacji kroku oraz za ogólną prezentację pojazdu i zwierząt. Przynależność do klubu „Four-in-Hand” stała się wielce strzeżonym przywilejem wybrańców. Chętnych było znacznie więcej. W odpowiedzi na popyt założono w 1870 r. nowy klub, „Coaching Club”, funkcjonujący na identycznych zasadach jak „Four-in-Hand”, ale bardziej populistyczny. Liczbę jego członków ustalono na 220 osób. Często członek „Coaching Clubu” czekał na wolne miejsce w „Four-in-Hand”, ale gdy je już dostał nie rezygnował z członkostwa w „Coaching Clubie”. W czasach, o których piszę, prezesem tych dwóch klubów był wiekowy i doświadczony diuk Beaufortu. Oczywiście, jako stare wygi, członkowie „Four-in-Hand” byli lepszymi jeźdzcami i ich parady prześcigały perfekcją pokazy „Coaching Clubu”. Przeto ambicją każdego członka „Coaching Club” było wejście do elity określonej przynależnością do klubu „Four-in-Hand”. Ambicję tą książę Jan Henryk von Pless zrealizował w 1893 r. Wracając do Sezonu 1891 r., debiut Hansa jako woźnicy czterokonnego zaprzęgu dyliżansu nastąpił 23 maja. Jego pojazd był jednym z 19, które przybyły tego dnia na pokaz w Hyde Parku i jednym z pięciu, należących do nowo przyjętych członków „Coaching Clubu”. Brzydka pogoda nie zapewniła licznej widowni, ale wśród obecnych znaleźli się tacy obserwatorzy i weterani klubu „Four-in-Hand” jak hrabia Lonsdale, hrabia Londesborough, markiz Londonderry i lord Cheylesmore. Według ich opinii, czwórka kasztanów księcia von Plessa i maniera, w jakiej je poprowadził „wzbudzić tylko mogła same pochwały”. Cztery spotkania „Four-in-Hand” i „Coaching Clubu” w Hyde Parku stały się z czasem wyczekiwanymi wydarzeniami Sezonu. Ich wielką fanką była księżna Walii (poźniejsza królowa Alekxandra), która bez względu na pogodę zawsze się na nie zjawiała w roli dociekliwego widza. Ich dokładne daty, dwie pierwsze przed wyścigami w Ascot i dwie ostatnie przed wyścigami w Goodwood, były podawane do wiadomości publicznej w prasie. Miejscem startu był zawsze skwer przed starym Magazynem Prochu (Powder Magazine), po czym o godzinie 1-ej po południu dyliżanse w ustawionym sznurze przejeżdżały paradnie w stronę Hyde Park Corner, potem traktem Carriage Road w kierunku bramy Queen’s Gate, którą opuszczały park. Po wyjeździe z Hyde Parku, niektóre z nich wracały do domu, inne kierowały się ku wybranej na klubowy lunch miejscowości.

F_in_H_Richmond_ILN_1892

Członkowie „Coaching Clubu” i ich goście w drodze do Richmond na lunch po paradzie w Hyde Parku. Ilustracja w Illustrated London News, 1892 r.

Nie będąc jeszcze członkiem „Four-in-Hand”, książę Jan Henryk von Pless uczestniczył w jego spotkaniach w 1891 r, jako pasażer najpierw dyliżansu lorda Lonsdale, a potem barona Deichmana. Jego drugi tego roku występ na paradzie „Coaching Clubu” 1 lipca 1891 r., ponownie bez dużej frekwencji z powodu deszczu, zdobył mu kolejną wysoką ocenę za piękne konie. 8 grudnia 1891 r. Hans poślubił Daisy w kościele Św. Małgorzaty na terenie opactwa Westminsteru. W przeddzień ich wielkiego dnia ogłoszono zaręczyny księżniczki Mayi Teck z Eddim, księciem Clarence i Avondale. Były kandydat do ręki Mayi honorowo wpisał się do ich księgi życzeń, wystawionej publicznie w pałacu Marlborough House.

Daisy_1892

Daisy, młodziutka żona Jana Henryka von Pless, od 1892 r. zdobiła kozioł jego dyliżansu podczas pokazów „Coaching Clubu” w Hyde Parku. Foto Mendelsshona z 1892 r.

W 1892 r., książę Jan Henryk von Pless ponownie zjawił się swoim dyliżansem na spotkania „Coaching Clubu”. W 1893 r. doszły mu dwa kolejne spotkania klubu „Four-in-Hand”. Jego czwórka doskonałych kasztanów wciąż była chwalona, ale prawdziwy podziw wzbudzała teraz siedząca obok niego na koźle młodziutka żona Daisy.

Read Full Post »

Poczynając od babci księżnej von Pless, lady Olivii FitzPatrick, kobiety jej rodziny wydawały na świat dziewczynki, które w swojej urodzie były ekstremalnie przeciwne. Matka Daisy, ciemnowłosa i ciemnooka Patsy Cornwallis-West, była zupełnie różna od swojej jasnowłosej siostry Minnie. Shelagh i Daisy reprezentowały tak odmienne rysy i kolory, że dla określenia ich kontrastu znajomi sięgali do takich metaforycznych porównań jak Księżyc i Słońce lub Dzień i Noc. Urodzone w następnym pokoleniu córki Shelagh, Ursula i Mary, regułę tą potwierdziły.

Ursula odziedziczyła po ojcu jasne, rudawo-blond włosy i niebieskie oczy, jego rysy i wysoką, męską posturę. Mary natomiast, choć też wysoka, była ciemna i chuda i wyglądała identycznie jak matka.

Shelagh_daus_1912

Konstancja (Shelagh), księżna Westminsteru z córkami: 12-letnią Ursulą i 2-letnią Mary. Foto z kolekcji autorki

Pierwsza siostrzenica księżnej von Pless, lady Ursula Mary Olivia Grosvenor, urodziła się 21 lutego 1902 r. Ciocia Daisy zapisała wtedy w dzienniku: „Oczywiście Shelagh i Bendor woleliby chłopca, ale dzieciątko jest tak słodkie i kochane, że oboje szybko zapomnieli, iż oczekiwali dziedzica.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Jako dziecko jednego z najbogatszych ludzi w Anglii, małą Ursulę od początku otaczał dobrobyt i wygoda.

Jej ciągle bardzo młody tatuś, spełniając własne chłopięce zachcianki przekształcił rodową rezydencję, Eaton Hall, w eksluzywny „park rozrywki” służący każdej jego pasji. Zbudował tor z przeszkodami do jazdy konnej, włącznie z basenem do skoków na wodzie. Stajnie wypełnił końmi różnej maści i przeznaczenia. Kupił dla siebie dwa samochody osobowe, a dla gości zmotoryzowane wagony, które ułatwiły im szybkie przemieszczanie się od jednego wydarzenia do drugiego. Kiedy przyszła mu na to ochota, jeździł własną lokomotywą po prywatnym torze kolejowym. Gdy padało szedł na kryty kort tennisowy. Z lądu przenosił się na morze, po którym rejsował jachtami lub wyścigował się motorówkami. Zależnie od sezonu, polował u siebie w Cheshire lub jechał do Szkocji. W sierpniu podejmował graczy w polo na swój coroczny turniej. Jego żona, Shelagh, była równie aktywna. Ich córeczka Ursula zaczęła jeździć na koniu w wieku pięciu lat, a w wieku dziesięciu wzięła udział w pierwszym polowaniu.

Będąc tylko o rok młodszą od synka Daisy, Hansela, Ursula niemal od razu stała się jego towarzyszką zabaw, kiedy rodzice przyjeżdżali z nim do Anglii lub rodziny spotykały się na wakacjach w południowej Francji. Dzieci bardzo się ze sobą zżyły, a ich przyjaźń przetrwała do końca życia.

Nie wiadomo mi, czy Shelagh kiedykolwiek przywiozła małą Ursulę do Ksiąźa. Daisy, która odwiedzała Anglię co roku, cześciej podrzucała swojego synka siostrze, a raczej najętym przez nią opiekunkom i guwernantkom. Czasami pobyt Hansela u cioci trwał całymi miesiącami. Stało się tak na przykład podczas ciąży księżnej Daisy z Lexelem, którego rodziła w Londynie i z którym wróciła do Eaton Hall dopiero po pięciu tygodniach po porodzie.

Kiedy, po 1905 r., siostry zaczęły razem wyjeżdżać na długotrwałe wycieczki zagraniczne, przekazywały swoje pociechy pod skrzydła dziadków. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby zdarzało się to sporadycznie, ale ich następujące jedne za drugimi wspólne czy indywidualne wyjazdy, we współczesnej ocenie sprowadzały się do niedopuszczalnego zaniedbywania obowiązków rodzicielskich.

Nic więc dziwnego, że gdy  pod koniec stycznia 1908 r. siostry wynajęły na dwa miesiące willę Cynthia w Cap Martin na francuskiej Riwierze i Ursula z braciszkiem Edwardem wysłani zostali do babci Sibell Grosvenor, jej mąż, George Wyndham, zauważył jak bardzo „dzieci łaknęły miłości i bezpretensjonalnych zabaw.” Na szczęście lady Sibell poświęciła im dużo czasu i energii, pozwalając im ustawiać pociąg ze wszystkich krzeseł w jadalni, używać dzwonka alarmowgo jako sygnału na przyjazdy i odjazdy z wyimaginowanych stacji, lub siedziała z nimi na podłodze budując na tacy ogród z piasku i odpowiadając cierpliwie na tysiące pytań. Zaraz po powrocie z Francji, Shelagh przewiozła dzieci do dziadków Westów w Ruthin, by móc pojechać z Daisy na dwa miesiące do Hiszpanii.

Urodzony w listopadzie 1904 r. synek Bendora, Edward, miał pięć latek gdy dostał fatalnego w skutkach zapalenia wyrostka robaczkowego. Jak zwykle jego matka była na wyjeździe, z którego wprawdzie natychmiast wróciła, by się nim zająć, ale jej mąż i tak zwalił winę za śmierć dziecka na jej nieobecność. Jego rozpocz po utracie syna i dziedzica stała się przysłowiowym gwoździem do trumny ich małżeństwa. Stan rzeczy zmienić tylko mogło wydanie na świat kolejnego męskiego potomka.

W kwietniu 1910, Shelagh i Daisy wyjechały znów razem na południe Francji, tym razem do Cimez koło Nicei. Obydwie były w ciąźy i matka Patsy dołączyła, by się nimi opiekować. Ostatnia szansa uratowania małźeństwa Westminsterów zniknęła, kiedy Shelagh urodziła 27 czerwca 1910 r. córeczkę, a nie wyczekiwanego przez wszystkich chłopca. Zrozpaczona Patsy doniosła Daisy: „[Shelagh] spojrzała na nią tylko raz, i to w ciemnościach, a Bendor w ogóle… Bóg tylko może im pomóc…” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)  Dziecko otrzymało imię Mary. Jej chrzestną matką została księźna von Pless.

Księżna Daisy bardzo źle przeszła połóg swojego trzeciego dziecka Bolka. Poród był ciężki, a nieodpowiednia opieka lekarska przyniosła w konsekwencji zatrucie organizmu („septic poisoning”), po którym księżna już nigdy nie doszła do zdrowia. W ramach rekonwalescencji Hans przewiózł ją w styczniu 1911 r. z powrotem do Cimez. Siostra Shelagh przyjechała tam pod koniec lutego i, z myślą o dłuższym pobycie, wynajęła w sąsiedztwie eksluzywną willę The Bungalow. Przywiozła też ze sobą małą Ursulę, którą Daisy z czułością opisała w pamiętniku: „z jasno-rudymi włosami o wielu odcieniach, wielkimi niebieskimi i zdumionymi oczami i kochaną twarzyczką.”  (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Najbardziej z jej przyjazdu ucieszył się Hansel.

Ursula_painting

Lady Ursula Grosvenor na portrecie namalowanym w 1907 r. przez Mary Lemon Waller

Jako dziewięcioletnia dziewczynka, Ursula musiała już sobie zdawać sprawę z kryzysu w jakim znalazło się małżeństwo jej rodziców. Sytuacja się poprawiła, kiedy Shelagh i Bendor podpisali w czerwcu 1913 r. umowę o seperacji. Zaczęli ze sobą na nowo rozmawiać, a dobro ich córek stało się priorytetem. Zadne z nich nie podjęło złośliwej walki o wyłączność opieki nad dziećmi. Dziewczynki znalazły się pod kuratelą sądu i spędzały po pół roku u każdego z rodziców.

Duchess of Westminster

Mary podczas pobytu u matki Shelagh w jej nowym domu, Annesley Bank w Lyndhurst w październiku 1920 r.

W czasie wojny, pozostawione pod opieką guwernantek, prawie w ogóle ich nie widziały, ale odwiedzały dziadków po obu stronach. Babcia Patsy opisała jedną z ich wizyt w Ruthin w liście do ksieżnej Daisy z 12 grudnia 1914 r.: „Ursula i jej miła opiekunka przyjechały wczoraj samochodem [lady] Sibell na lunch. Ursula była taka kochana wobec dziadka, że staruszek się rozczulił. Mary przybędzie tu w poniedziałek, ale wyślę ją do Eaton [Hall] 23-go, żeby dołączyła do Urszulki. Mają spędzić święta Bożego Narodzenia z Bennym [Bendorem, ich ojcem], lecz Bóg tylko wie gdzie on będzie w tym czasie…  ” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Obydwoje rodzice bardzo się odznaczyli w służbie swojej ojczyźnie: Shelagh jako zarządczyni doskonale funkcjonującego szpitala wojskowego w La Touquet, a Bendor jako organizator i dowódzca oddziału zmilitaryzowanych samochodów na froncie Północnej Afryki. Jego brawurowa wyprawa samochodami w głąb pustyni by uratować, więzionych przez siły Senussiego, rozbitków brytyjskiego okrętu wojennego Tara obrosła legendą. Dziewięcioletnią Mary rozpierała duma, gdy w 1919 r . delegacja wdzięcznych marynarzy przybyła do Eaton Hall by wręczyć jej tatusiowy pamiątkową srebrną szkatułę. W uwielbieniu i podziwie dla ojca, Mary zaczęła podświadomie zachowywać się jak upragniony przez niego syn. Każda pasja i hobby Bendora stały się miłością i treścią jej życia. Kiedy w latach trzydziestych 20. wieku kanony mody zaczęly na to pozwalać, częściej ubierała wygodne spodnie niż elegancką suknię.

Mary_Bendor_Tara

Dziewięcioletnia Mary z ojcem Bendorem podczas uroczystości wręczenia mu srebrnej szkatuły, upamiętniającej jego bohaterski akt uwolnienia rozbitków okrętu Tara

W marcu 1923 r., 21-letnia Ursula zaręczyła się sekretnie z jockeyem Jackem Anthony. Prasa się o tym dowiedziała i wybuch skandal. Rodzice przeciwni byli związkowi. Zaręczyny zostały zerwane, ale Ursula bardzo prędko przyjęła oświadczyny kolejnego wielbiciela koni, Williama Patricka Filmer-Sankey, oficera 1. pułku Life Guards i syna komodora marynarki, Edmunda Richarda Filmer-Sankey. Poślubiła go 23 czerwca 1924 r w katolickim kościele St Mary  na Cadogan Street w londyńskiej dzielnicy Chelsea, pod który zajechała samochodem z ojcem i ich olbrzymim terierem irlandzkim, udekorowanym kokardami w purpurowo-białych wyścigowych kolorach rodu. Siostra Mary była jej drużką. Na wesele przyjechała z Niemiec ciocia Daisy i kuzyn Lexel. Jej zamążpójście było wielkim wydarzeniem towarzyskim stolicy, z elementem sensacji z powodu niezwykłych zaproszeń wystosowanych przez Ursulę dla zamiataczy ulic z dzielnicy Westminster. W kościele obecnych było również 300 mieszkańców z posiadłości Grosvenorów.

Ursula_Wedding_DM

Siostry podczas ślubu Ursuli  23 czerwca 1924 r. W rogu, portret pana młodego, Williama Filmer-Sankey. Foto: The Daily Mirror

W prezencie ślubnym otrzymała od ojca duży dom na prestiżowej ulicy North Audley Street w Londynie, a od wujka przyszłego męża konia wyścigowego. Mama Shelagh włączyła się całkowicie w organizację ceremonii. Jej obecność na ślubie córki nie była niczym skrępowana, Bendor bowiem rozstał się już wtedy ze swoją drugą żoną Violetą Rowley. Ubrana w suknię ze złotego jedwabiu i kapelusz z szerokim rondem, razem z byłym mężem witała dostojnych gości na weselnym przyjęciu w Grosvenor House. Jednym z nich była hrabina Ettie Desborough, która tak opisała pannę młodą: „wysoka na sześć stóp, cudowna smukła figura i cera koloru kwitnącej jabłoni. Bardzo dziecinna i prostolinijna; przedziwna mieszanka ultra dostojności Grosvenorów ze smugą Wild Westów. Przepiękne dłonie, ale włosy złotawego koloru raczej jak u barmanki…” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Sensacją otoczony był także, wydany przez rodziców w 1928 r., debiutancki bal dla ich młodszej córki Mary, na który zaproszeni zostali członkowie rodziny królewskiej i wielu brytyjskich arystokratów. Winston Churchill, bliski przyjaciel Bendora, nie mógł w nim uczestniczyć, ale zmusił żonę, by go reprezentowała, podkreślając: „bardzo lubię Bennego [Bendora], więc mam nadzieję, że udowodnisz to i pokażesz się tam choćby na pół godziny.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Osiemnastoletnia Mary dostała w prezencie od tatusia cztery wspaniałe konie.

Kochanką Bendora była w tym czasie Coco Chanel i Mary, bez oporów, umieściła ją na liście gości. W podzięce za ten gest, Coco wydała obiad dla najbliższej rodziny Grosvenorów, na którym nie zabrakło Shelagh i jej drugiego męża Fitza. Na bal jednak nie poszła, obawiając się kontrowersji, którą i tak, chcąc nie chcąc, wzbudziła właśnie swoją nieobecnością. Shelagh przesłała jej notatkę z zapytaniem o zdrowie i zaoferowała pomoc. Wdzięczna Coco odpowiedziała olbrzymim bukietem kwiatów i przeprosinami.

Lata młodości Ursuli i Mary różniły się znacznie od tych, które przeżyły ich matka Shelagh i ciocia Daisy. Epoka edwardiańska ze swoim przepychem i ceremonią, olbrzymimi balami i weekendami we wspaniałych i wielkich rezydencjach wiejskich poszła w zapomnienie. Zatrzymywano się teraz w hotelach, jedzono w restauracjach, a zamiast bali urządzone koktajlowe party. Towarzystwu przewodził młody książę Walii (poźniejszy król Edward VIII) i to on był teraz królewskim gościem na przyjęciach Grosvenorów. Jedno z nich, celebrujące wyścigi konne Grand National w Aintree w marcu 1932 r, Ursula i Mary zorganizowały same pod nieobecność ojca w Eaton Hall.

Ursula_Patrick

Ursula ze swoim synkiem Patrickem Filmer-Sankey na spacerze w Hyde Parku w maju 1931 r.

Ursula miała z Williamem Filmer-Sankey dwóch synów, Patricka i Christophera. Rezydencją rodziny była Holly Lodge w Oxton, w hrabstwie Nottinghamshire. Zgodnie z tradycją, wszyscy jej członkowie zwariowani byli na punkcie koni i polowań. Jeszcze w wojsku Filmer-Sankey był wziętym graczem w polo i podwójnym zdobywcą pucharu Grand Military Gold Cup w Sandown.  Potem był trenerem koni wyścigowych, a następnie został współprezesem myśliwskiego kółka South Notts., w przedsięwzięciach którego jego dzieci brały udział od najmłodszych lat. Ursula też namiętnie polowała, towarzysząc czasem, ciągle bardzo aktywnej sportowo, matce w jej myśliwskich przygodach, takich jak eksluzywne polowania w Gibraltarze.

W 1935 r. William kupił za pieniądze Bendora majątek Assynt w Szkocji, który graniczył z bogatymi terenami łowieckimi teścia w Kylestrome. Obie rezydencje Filmer-Sankeyów były licznie odwiedzane przez gości, a sława Ursuli jako wspaniałej gospodyni była powszechnie znana. Jej znajomy, komik i piosenkarz Douglas Byng, złożył temu pokłon w swojej autobiografii opisując ją jako „najuprzejmniejszą i zupełnie pozbawioną egoizmu przyjaciółkę jaką kiedykolwiek miałem, a przy tym odznaczającą się tym typem eterycznej urody, która przywodziła na myśl obrazy Botticellego.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Jej związek z Williamem nie był jednak udany i para rozwiodła się w 1940 r. W październiku tego roku Ursula wyszła powtórnie za mąż, tym razem bardzo szczęśliwie, za hodowcę ogierów, majora Stephena Vernona.  W marcu 1943 r. urodziła się im córeczka, która niestety zmarła po paru godzinach.

Pomimo tylu wtedy wydarzeń w jej życiu, Ursula nie opuściła w potrzebie swojego kuzyna Hansela, który na czas wojny został internowany jako „wróg narodu”. Jego uniewinnieniem i zwolnieniem zajął się wuj George, ale to Ursula robiła wszystko by zapewnić mu jako taki komfort w obozie i więzieniu, przesyłając mu paczki żywnościowe, podtrzymując na duchu i odwiedzając go tak często jak to było możliwe.

Mary nie była zainteresowana małżeństwem. Lubiła wiejskie życie, terenowe sporty, jachty i szybkie samochody. Była świetnym jeźdźcem i strzelcem. Przed wojną uczestniczyła regularnie w rajdach motorowych w Brooklands i wyścigach samochodowych w Goodwood i Donington Park. Osiadła w majątku Churton, który dobrze prowadziła, powszechnie lubiana przez swoich poddanych. Zaszywała się też często w Szkocji, w ulubionym dworku myśliwskim ojca w Kylestrome lub w Południowej Afryce w ofiarowanej jej przez Bendora posiadłości Westminster na terenie Orange Free State. Jako prawdziwy z krwi i kości myśliwy, prowadziła przez całe życie szczegółowy dziennik swoich zdobyczy.

1946-Lady-Mary-Grosvenor.-Jeans-Cup-2

Mary w jej słynnym Bugatti 37A na rajdzie Jeans Gold Cup w 1946 r.

Po 2. wojnie światowej Ursula zamieszkała ze Stephenem w Irlandii, gdzie mieli dwa domy: główną rezydencję Bruree House w hrabstwie Limerick i i letnią willę Fairyfield w nadmorskim Kinsale, w hrabstwie Cork. Prowadzili tam dostatnią i spokojną egzystencję, włączając się czynnie w życie intelektualne kraju. Do grona ich przyjaciół należeli, między innymi, nowelistka Elizabeth Bowen i malarz Patrick Hennessy, którego obrazy kolekcjonowali.

Choć bardzo przystojna, Mary nigdy nie wyszła za mąż. Gdy wreszcie zrezygnowała z wyczynowych rajdów samochodowych, wzięla na siebie dodatkowe obowiązki prowadzenia majątku Grosvenorów w Saighton i kupiła farmę w Kenii. Zawsze bardzo dobrze zorganizowana, zarządzała sprawnie swoimi licznymi posiadłościami, i, kiedy wymagała tego sytuacja, potrafiła zagrzmieć ostrą reprymendą. Wstydliwa z natury, nie zawiązywała łatwo nowych przyjaźni, ale ci, którzy ją znali żywili do niej respekt i szacunek. Bogactwo i przywileje pochodzenia nie przeszkodziły jej prowadzić swój własny, prosty i szczęśliwy, tryb życia.

Starszy syn Ursuli, Patrick, pozostawił po sobie jednego potomka, Williama. Młodszy, Christopher, zmarł jeszcze za jej życia 25 listopada 1957 r., osierocając dwóch jej wnuków, Dominica Hugh i, urodzonego pośmiertnie, Christophera John Timothego. Ursula zmarła w Londynie w lipcu 1978 r.

Jej siostra, lady Mary Grosvenor, zmarła w wieku 89 lat w czerwcu 2000 r.

Read Full Post »

Nabrzmiewający, od śmierci ich synka Edwarda w 1909 r., konflikt między Bendorem, księciem Westminsteru i Konstancją (Shelagh) doprowadził do separacji małżonków w 1913 r. Jadowitego rozwodu uniknięto tylko dzięki interwencji królowej Marii, która zrobiła wszystko co było w jej mocy, by go przesunąć w czasie. Obawiała się bowiem jego złego wpływu na opinię publiczną w świetle rozgłosu owczesnego skandalu księznej Marlborough i perspektywy rozpadu małżeństwa księcia Manchesteru.

Wygoniona z dotychczasowych pałaców,  Shelagh otrzymała od bogatego męża na tyle wysokie alimenty, że mogła bez problemu wynająć dla siebie i córek dom odpowiadający ich dotychczasowemu poziomowi życia. Był nim Ettington Park, spektakularna neo-gotycka rezydencja starej rodziny Shirleyów, położona w malowniczej dolinie Stour Valley, sześć mil od Stratford-upon-Avon w hrabstwie Warwickshire. Kiedy jednak nadeszły, pierwsze po separcji, Święta Bożego Narodzenia, Shelagh spędziła je z dziewczynkami w gościnie u markizy Londonderry w jej siedzibie Wynyard Park w Stockon-on-Tees. Tam, jej starsza córka Urszula, w zgodzie z rodzinnymi tradycjami i oczekiwaniami gospodyni, wzięła udział w teatralnym przedstawieniu scen z „Alicji w Krainie Czarów“.

Po występach na cele dobroczynne w styczniu 1914 r., Shelagh i siostra Daisy von Pless wyjechały na południe Francji. Stamtąd Shelagh z ojcem, Poppetem, wybrała się w kwietniu do Rzymu. Wróciwszy do Londynu na Sezon, włączyła się we wszystkie jego atrakcje, choć musiała w nich, już oficjalnie, pokazywać się jako „samotna“ księżna Westminster.

Wkrótce potem wybuchła pierwsza wojna światowa. 11 sierpnia 1914 r. ukazało się w The Times jej pierwsze ogłoszenie o chęci stworzenia szpitala wojskowego na terenie Francji. Z własnej kieszeni wyłożyła na ten cel  początkowe £1.000, gwarantując również coroczną dotację czterystu funtów. O resztę zwróciła się do ofiarodowców. Jednym z pierwszych był jej były mąż Bendor, który poparł jej szlachetną incjatywę czekiem na £500!

Konstancja (Shelagh), księżna Westminsteru, założycielka szpitala w Le Touquet. Fotografia: E. Hoppé

Opis wysiłku Shelagh w zorganizowaniu szpitala w Le Touquet będzie tematem następnego wpisu na moim blogu. Jak narazie, mogę tylko powiedzieć, że udało się jej urządzić doskonale funkcjonujące miejsce do leczenia i rehabilitacji brytyjskich oficerów  –  miejsce rozpoznane nie tylko przez Brytyjski Czerwony Krzyż, ale również usankcjonowane przez generalnego dyrektora armii. Sekret jej sukcesu leżał w tym, że, bez pretensji do bycia pielęgniarką, zajęła się przede wszystkim administracją tej instytucji, pozostawiając sprawy medyczne w rękach wyszkolonej załogi, którą najęła nie szczędząc finansowych środków i osobistych kontaktów.

Ustawiona w ten sposób praca pozwalała jej na opuszczanie Le Touquet, kiedy wymagały tego jej zdrowie, interesy, problemy rodzinne lub zobowiązania charytatywne.

Tak więc, na przykład, spędziła sporo czasu w Anglii w 1916 r. W kwietniu tego roku przyrzekła pokazać się w przedstawieniu na deskach teatru Drury Lane, zorganizowanego ku pomocy Serbii przez Lady Greville i Lady Ornamore Browne. Zaczęła próby na początku następnego miesiąca, pod okiem słynnej aktorki Dylesii. Premiera, na którą przyszła królowa matka Alexandra z córkami, odbyła się 9 maja i przyniosła olbrzymi dochód – £2500!

Shelagh i aktor Cavendish Morton na próbie przedstawienia ku pomocy Serbii w teatrze Drury Lane w maju 1916 r. Po lewej słynna aktorka Dylesia, pomagająca księżnej w jej roli.

Śmierć i pogrzeb babci Olivii zmusiły ją do przyjazdu we wrześniu, ale już w połowie listopada śpieszyła ponownie do Newlands, zaalarmowana wypadkiem samochodowym ojca. Jak napisała wtedy do swojej byłej bratowej, Jennie, Poppet odniósł poważne obrażenia: miał rozciętą głowę, złamane cztery żebra i potłuczone nerki. W tej samej korespondencji dodała: „Daisy pisze bardzo smutne listy, ale podobno czuje się całkiem dobrze…“. Minęły dwa tygodnie zanim wróciła do Francji.

Jednym z rannych oficerów leczonych w jej szpitalu w Le Touquet był młody i przystojny kapitan lotnictwa John Fitzpatrick LEWIS (nie JAMES Fitzpatrick LEWES, jak błędnie podają niektóre źródła!). Ich romans przetrwał próbę czasu.

Kapitan John Fitzpatrick Lewis (1887 – 1965) pacjent, a potem drugi mąż Shelagh

John Fitzpatrick Lewis, „Fitz“ dla rodziny i przyjaciół, urodził się w 1887 r. Był więc o dziesięć lat młodszy of Shelagh, która przyszła na świat w 1876 r.  Jako jedyne dziecko Jamesa H. Lewisa,  edukację pobierał w prywatnej szkole elementarnej, a potem również w prywatnej, prestiżowej szkole średniej Uppingham w Rutland. Na kilka lat przed wojną pracował dla słynnej instytucji ubezpieczeniowej Lloyd’s w londyńskim City.

Zawodowe doświadczenie w świecie biznesu pozwoliło mu potem zająć się sprawami finansowymi księżnej Westmisteru. Po wojnie sprawował funkcję jej sekretarza.

Shelagh, księżna Westminsteru nie mogła sobie pozwolić, i nie chciała, żyć z nim na „kocią łapę“. Złożyła pozew o rozwód z Bendorem, który, niestety nagłośniony w detalach przez prasę,  otrzymała 14 stycznia 1919 r. Jej kolejny ślub jednak odbył się po cichu w styczniu 1920 r., w krótkiej przerwie w opiece nad chorą matką, na jaką Shelagh pozwoliła sobie zostawiając ją w rękach siostry. Daisy przeto, choć wprowadzona w tajemnicę, nie mogła w nim uczestniczyć. Jedynym świadkiem zawarcia małżeństwa w urzędzie stanu cywilnego w Lyndhurst była pokojówka księżnej.  Ale zanim młoda para wróciła na południe Francji, by dbać dalej o chorą Patsy, Shelagh i Fitz uczcili swój związek niecodziennym występem.

Dużą zaletą Fitza był jego piękny głos i fakt, że nie miał oporów przed wejściem na scenę. Mógł więc towarzyszyć swojej nowej żonie w jej pokazach na cele dobroczynne. Jedną z ulubionych organizacji charytatywnych Shelagh był tzw „Dockland Settlement“. Działający od 1895 r. do dnia dzisiejszego, ma on za zadanie zapewnienie kulturalnej i edukacyjnej rozrywki młodym ludziom z biednych portowych dzielnic Londynu. Był i jest aktywny w trzech ośrodkach na Isle of Dogs [Wyspie Psów], na Canning Town w Stratford i w Rotherhithe. W czasach, kiedy Shelagh poświęcała się zbieraniu funduszów na Dokland Settlement, jego ośrodki otwarte były dla wszystkich ludzi powyżej dziewiątego roku życia. Działały w nich kino, biuro pracy, klub piłki nożnej i boksu oraz kółka zainteresowań dla dziewcząt pragnących nauczyć się szycia, gotowania lub tańca. Każdej soboty odbywało się przedstawienie, w którym brali udział profesjonalni artyści scen londyńskich. Co dla sponsorów było równie ważne, w prowadzeniu tych ośrodków znaleźli zatrudnienie weterani niedawnej wojny.

Shelagh, księżna Westmisteru i jej nowy mąż „Fitz“ złożyli niespodziwaną wizytę w Canning Town by uczcić swój ślub.

W styczniu 1920 r. centrum na Canning Town było świadkiem niespodziewanej wizyty. W dwa dni po swoim ślubie, 25 stycznia 1920 r., księżna Westminteru i jej małżonek, John Fitzpatrick Lewis, zjawili się tam niezapowiedzeni na spontaniczny występ ku uczczeniu ich związku. Odśpiewali w duecie ówczesne przeboje: „Supposing“ z przedstawienia „Baby Bunting“ w teatrze Shaftesbury i „Coupons for Kisses“ z rewii „Buzz Buzz“ granej w Vaudeville Theatre, po czym Fitz wykonał solo pieśń „The Preacher and the Bear“. Po występie, księżna zaprosiła widownię do wspólnej fotografii upamiętniającej to wydarzenie. Radość uczestników mówi sama za siebie na reprodukowanym poniżej zdjęciu.

Tak niekonwencjonalnie zaczęte drugie małżeństwo Shelagh przetrwało wiele szczęśliwych lat. Fitz był jej wiernym i oddanym partnerem do swojej śmierci w 1965r.

Read Full Post »

Niedawno czytałam biografię pioniera komunikacji radiowej i wynalazcy bezprzewodowego telegrafu, wielkiego Gugliemo Marconiego, napisaną przez jego drugą żonę, Marię Cristinę. Opisując coroczny rytuał opływania wysp brytyjskich jachtem Marconiego, Cristina wspomina: „Kiedy wysiadaliśmy z [jachtu] Elettra by spotkać przyjaciół, nasz rosyjski szofer Bindov, który podążał za nami lądem, zabierał nas pięknym Rolls-Roycem do ich rezydencji. (…) Często odwiedzaliśmy Konstancję Cornwallis-West [Shelagh], pierwszą żonę księcia Westminsteru, która zawsze cieszyła się naszym widokiem i ciepło nas przyjmowała. Choć już niemłoda, wciąż była piękną kobietą, jak jej siostra, księżna von Pless.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Datę tych wizyt można stosunkowo łatwo ustalić na lata od 1927 r. (początek małżeństwa Marconiego z Cristiną) do 1934 r., kiedy schorowany Marconi wrócił na stałe do Włoch i zaprzestał rejsów. Pytanie jest gdzie i jak się poznali z Shelagh, i dlaczego się zaprzyjaźnili?

Gugliemo Marconi (1874 – 1937) i jego druga żona Cristina na pokładzie Elettry

Zapalona niegdyś żeglarka, Shelagh niewątpliwie doceniała i z zainteresowaniem śledziła eksperymenty Marconiego w komunikacji statków na morzu i z lądem. Obracali się jednak w zupełnie różnych kręgach towarzyskich. Ona, arystokratka z krwi i kości, uczestniczyła w przyjęciach i spotkaniach z równymi sobie. On, widziany był przede wszystkim w gronie naukowców, intelektualistów i wysokiej rangii urzędników państwowych, zainteresowanych jego wynalazkami. Pomimo tego znali się, i to na tyle dobrze, że Marconi został zaproszony na ślub jej córki Urszulii w 1924 r.

Konstancja księżna Westminsteru [Shelagh] z młodszą córką Marią na ślubie starszej córki Urszulii w lipcu 1924 r. Gośćmi na tej ceremoni byli również księżna Daisy von Pless i Signor Marconi.

Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest kolejne nazwisko na liście gości weselnych – Sir Timothy i Lady O’Brien, irlandzkich krewnych matki panny młodej. Pierwszą żoną Marconiego była bowiem Beatrice O’Brien, córka 14. barona Inchiquin i księcia Thomond ze starego, historycznego rodu wywodzącego się w prostej linii od ostatniego króla Irlandii, Brian Boru i daleka kuzynka Shelagh. Ojciec Shelagh i Daisy, pułkownik William Cornwallis-West był, poprzez rodzinę Westów, 7 razy wstecz prawnukiem Donough „Wielkiego“ O’Brien, 4. hrabiego Thomond.

Beatrice O’Brien, pierwsza żona Marconiego i daleka kuzynka Shelagh i Daisy

Gugliemo Marconi, który po matce był pół-Irlandczykiem, ożenił się z Beatrice O’Brien w 1905 r. Mieli trójkę dzieci: Degnę, Gulia i Gioię. Mieszkali w rezydencji Eaglehurst koło Fowley, bardzo blisko siedziby Cornwallis-Westów w Newlands. W 1913 r. przenieśli się do Rzymu, gdzie Beatrice wznowiła swoją służbę jako dama dworu królowej Eleny. Gugliemo częściej jednak przebywał w Anglii niż we Włoszech.

Na początku szczęśliwe, małżeństwo nie wytrzymało presji naukowej pasji Marconiego, jak również jego licznych romansów, i Gugliemo i Beatrice rozstali się polubownie w 1923 r. Wkrótce po rozwodzie, Beatrice poślubiła markiza Liborio Marignoli.

Jacht Elettra i Gugliemo Marconi w pokładowym laboratorium

Marconi kupił jacht Elettra w 1919 r. i natychmiast urządził na nim swoje laboratorium. Pozwoliło mu to połączyć pracę z przyjemnością, jak również zapewnić dzieciom wspaniałe wakacje żeglarskie. Przez kilka lat, dopóki nowa żona i córka nie zastąpiły mu dawnej rodziny, zabierał je na letni rejs, który zaczynał się od krążenia po wybrzeżach Anglii, by zatrzymać się na regaty w Cowes, a potem płynąć z powrotem do Włoch. Shelagh mieszkała już wtedy w Annesley Bank, koło Lyndhurst, bardzo blisko morza. Kiedy, w 1927 r., przeniosła się do Malwood, także w pobliżu Lyndhurst, odwiedzać ją było równie łatwo.

Gdzieś między 1928 a 1933 r. przyjechała tam do niej siostra Daisy, już bardzo schorowana i na wózku inwalidzkim. Marconi, który znał ją z innych okazji (np ze ślubu Urszuli) specjalnie przyjechał do Malwood, by się z nią zobaczyć.

Oddajmy głos kuzynowi księżnej Daisy, majorowi Geoffrey Brooke, który był naocznym świadkiem ich spotkania: „Widziałem ją po raz ostatni, kiedy zatrzymała się u siostry Shelagh w jej domu na terenie New Forest. Serce się kroiło słysząc jak mowa Daisy została zaatakowana jej chorobą, aczkolwiek ona sama zachowywała się tak dzielnie jak zawsze. Pewnego dnia Signor Marconi zapowiedział chęć spotkania z nią, co nas wszystkich zmartwiło, bo chociaż Daisy wyczekiwała rozmowy z nim, wszyscy mieliśmy wątpliwości czy będzie on w stanie zrozumieć jej wymowę. Niespodziewanie, przyszedł jej na myśl pomysł. Zamiast po angielsku, przeprowadziła z nim rozmowę po francusku, czując że łatwiej się jej w tym języku wysłowić, a on rzeczywiście nie miał żadnego problemu ze zrozumieniem tego co mówiła. Wszystkich nas podniosło to bardzo na duchu, a ona sama cieszyła się jak dziecko, że znalazła wyjście z ułomności, o której wiedziała, że jest męcząca dla innych“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Ciekawe o czym rozmawiali. Tego się pewnie nie dowiemy, ale powyższe wpomnienie jest chyba najciekawszym, jakie znalazłam o księżnej von Pless w starszym wieku. Mówi ono znacznie więcej o jej chorobie niż wiedzieliśmy, i uwypukla jej siłę woli i przedsiębiorczość, która pomogła jej znieść tyle nieszczęść w życiu.

Była to ostatnia znana mi podróż Daisy do Anglii. Potem, spotkania sióstr polegać musiały na incjatywie Shelagh. We wrześniu 1934 r. odwiedziła Daisy w Monachium. W sierpniu 1935 r. pojechały razem do Baden-Baden. W kwietniu 1937 r. Shelagh musiała nagle wyjechać do Niemiec, zaalarmowana poważnym stanem zdrowia księżnej von Pless.

We wrześniu 1939 r. wybuchła kolejna wojna…

Read Full Post »

Sezon 1905 r. nie zaczął się dobrze dla księżnej Konstancji (Shelagh) Westminster.  W nocy 30 maja, po powrocie z przyjęcia, zdjęła kosztowną biżuterię i zostawiła ją na stoliku w swoim buduarze. Służąca nie przeniosła jej do sejfu. Następnego ranka już jej tam nie było.

Wartość skradzionych klejnotów oszacowano na sześć tysięcy funtów. Najcenniejszym z nich był naszyjnik z 99 pereł, idealnie dobranych pod względem koloru i kształtu, na dwóch sznurach spiętych diamentową sprzączką.

Siostra nie mogła jej pocieszyć. Po krótkim pobycie w Newlands na Święta Wielkanocne, wyjechała z powrotem do Niemiec. Wcześniej była na południu Francji odwiedzić swoich przyjaciół, wielkiego księcia rosyjskiego Michała Michajłowicza i jego żonę, hrabinę de Torby. Jak zwykle zatrzymała się w ich willi Kasbeck w Cannes. Spotkała tam resztę rodzeństwa Michała. „Jestem entourée wielkimi księciami i księżnymi Rosji“ – zapisała, „ale interesują mnie, szczegółnie że rozgrywa się teraz ta okropna wojna…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

W lutym 1904 r., po zerwaniu rozmów na temat wpływów w Koreii i Mandżurii, Japonia zaatakowała rosyjską bazę w Port Arthur, niszcząc i unieruchamiając jej marynarkę na dalekim wschodzie. Zacięte bitwy na lądzie kończyły się jedna za drugą miażdżącymi klęskami wojsk rosyjskich. W styczniu 1905 r. poddał się oblężony Port Arthur. Wiosną 1905 r. przegrana Rosji była niemalże dokonanym faktem. Będąc świadkiem arogancji i pychy członków rodziny Romanowów na wakacjach w Cannes, Daisy lepiej zrozumiała „dlaczego i jak Japończycy pokonują ich na każdym kroku.“ Spektakularne zwycięstwo admirała Togo nad posłaną do boju rosyjską flotą bałtycką w Cieślinie Czuszimskiej 28 maja 1905 r., zmusiło wreszcie cara do podjęcia negocjacji pokojowych.

W niedalekiej willi Vendôme w Cannes mieszkała siostra Michała, wielka księżna Anastasia Mecklenburg-Schwerin. Zapraszana na obiady, księżna von Pless spotkała tam jej „śliczną i czarującą“ córkę Cecylię, zaręczoną od niedawna z Wilhelmem, najstarszym synem kaisera – tym samym, który jako zadurzony młodzieniec kradł Daisy chusteczki podczas pobytów w Książu. W niecały miesiąc potem pojechała do Berlina na ich ślub.

Księżniczka Cecylia Mecklenburg-Schwerin (1886-1954) poślubiła cesarzewica Wilhelma Pruskiego w czerwcu 1905 r.

Ceremonie rozpoczął uroczysty wjazd księżniczki Cecylii do Berlina 4 czerwca 1905 r. Tłumy mieszkańców witały radośnie przyszłą żonę następcy tronu i licznie przybyłych gości. Wśród nich wyróżniał się entourage księcia Takehito Arisugawy, reprezentanta cesarza Japonii – nowo narodzonej potęgi światowej!

Dyplomatycznie, jego wizyta była kontrowersyjna. Wysłany bowiem został do kraju, którego władca ukuł i rozpowszechnił dziesięć lat temu slogan „Żółtej Zarazy“ („Yellow Peril“), a jego syn żenił się z córką kuzynki pobitego właśnie cara. Ale kajzer, pełen podziwu dla militarnych sukcesów Japonii, przyjął go godnie i, jak to było w jego zwyczaju, udekorował go od razu orderem Czarnego Orła.

Szkic kajzera Willhelma II z 1895 r. przedstawiający personifikacje krajów Europy prowadzonych przez archanioła Michała do boju z „Żółtą Zarazą“ symbolizowaną przez Buddę.

Księżna von Pless zauważyła jednak, że z powodu jego obecności nie było na poweselnym bankiecie przedstawiciela cara, wielkiego księcia Vladimira. Sama Daisy odniosła kolejny sukces towarzyski.  Ubrana w białą suknię iskrzącą się złotymi cekinami i dworski tren z niebieskiej gazy, w turkusowej biżuterii i koronie, wywołała sensację. Gazety niemieckie okrzyknęły ją i księżnę Aostę „najpiękniejszymi z pięknych.“.

W międzyczasie, angielska policja aresztowała złodzieja i odnalazła skradzione klejnoty Shelagh, zakopane na polu niedaleko Cambridge. Przestępcą okazał się były strażnik nocny Grosvenorów, niejaki Chapman. Księżna Westminstru mogła odetchnąć z ulgą i włączyć się ponownie w wir Sezonu. W tym samym celu wróciła do Anglii jej siostra Daisy.

Tego roku dodatkową atrakcją Londynu była wizyta japońskiej pary ksiażęcej, powiązana z wodowaniem pancernika „Katori” w stoczni Barrow-in-Furness. Był to już drugi okręt wojenny budowany przez Anglików dla Japońskiej Marynarki Cesarskiej. Pierwszy, „Kashima”, oddany został w marcu 1905 r.

W przeciwieństwie do Niemiec, książę Arisugawa stąpał tu po ubitym i przyjaznym gruncie. Wielka Brytania bowiem, od 1902 r., była z Japonią w sojuszu i ostatnie zwycięstwa tego kraju nad imperialistyczną Rosją były bardzo optymistycznie postrzegane w świetle angielskich interesów w Chinach. Parze książęcej więc, zgotowano serdeczne przyjęcie.

Japoński książę Takehito Arisugawa odwiedził Anglię w 1897 i 1905 r.

Książę Takehito Arisugawa (1862 – 1913) znał i lubił Anglię. Jako młody mężczyna służył w randze podchorążego na statku „Iron Duke“, dowodzonego przez admirała Coote. Potem studiował w prestiżowej Królewskiej Akademii Morskiej w Greenwich.  W czasie wojny japońsko-chińskiej wykazał duże kompetencje na pokładzie krążownika „Matsushima“, ale został z niego odwołany do Tokyo z powodu choroby brata. Po wojnie został admirałem i dyrektorem szkoły morskiej w Yokosuka, która pod jego egidą zdobyła sobie uznanie jako „Japoński Portsmouth“, przyczyniając się wielce do rozwoju marynarki Japonii.

W 1897 r. reprezentował swój kraj na Diamentowym Jubileuszu królowej Wiktorii. Tym razem przybył do Londynu nieoficyjalnie. Król Edward VII, usłyszawszy że zamierza zatrzymać się w hotelu, oddał mu do dyspozycji York House w pałacu Św. Jakuba, jak również swoje powozy do transportu. Spotkał się z nim w dniu przyjazdu, rozkazał nadanie mu Orderu Łaźni, wydał na jego cześć obiad, a pod koniec wyprawił dworski bal w pałacu Buckingham. To ostatnie wydarzenie opisała księżna von Pless w pierwszym wydaniu swoich pamiętników, choć błednie umieściła je pod lipcową datą 1906 r.

Resztę czasu wypełniły mu liczne spotkania z brytyjską admiralicją oraz uczestnictwo w spotkaniach propagujących jego ojczyznę. Wziął udzial w Garden Party zorganizowanej dla 2000 osób przez Towarzystwo Japońskie w londyńskim ogrodzie botanicznym, otworzył wystawę japońskiej broni, pokazał się na bankiecie o tematyce japońskiej w restauracji hotelu Savoy oraz na wystawnym lunchu w japońskiej ambasadzie.

Podczas pobytu w Londynie książę Arisugawa wziął udział w japońskiej Garden Party i japońskim bankiecie w hotelu Savoy. Ilustracje opublikowane w lipcu 1905 r. w Illustrated London News

Doceniając wagę i znaczenie jego wizyty, dygnitarze państwowi i angielscy arystokraci przyłączyli się również do jej uświetnienia. Burmistrz Londynu zaprosił go na lunch do swojej siedziby w Mansion House, premier Balfour do Downing Street na „full-dress“ obiad z okazji urodzin króla, a księstwo Westminster na bal do Grosvenor House.

Król Edward VII aprobując incjatywę Westminsterów wykazał duże zaufanie w umiejętności młodziutkiej Shelagh jako gospodyni wielkiego wydarzenia. Ówczesna prasa była bardziej sceptyczna. W sondażu brytyjskich hostess, przeprowadzonym przez czasopismo Madame na początku Sezonu 1905 r., napisano o niej: „Przystojna młoda księżna Westminster, oprócz kilku dużych obiadów i jednego balu dla pary królewskiej wydanego w Grosvenor House dwa sezony temu, nie zrobiła jeszcze wiele na scenie towarzyskiej Londynu. Oczywiście, w swojej wiejskiej rezydencji w Eaton Hall, przyjmuje masę ludzi jesienią i zimą, ale są to przede wszystkim zloty rodzinne na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok lub gościny książęcych polowań…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Dla podkreślenia tej opinii, artykuł zilustrowano fotografią, na której Shelagh wygląda bardziej jak prowincjonalna gąska, niż promieniująca glamorem żona jednego z najbogatszych arystokratów Anglii.

Konstancja księżna Westminsteru z córeczką Urszulą. Photo Speight’a ilustrujące opinię Madame o jej statusie w życiu towarzyskim Londynu

Księźna Konstancja Westminster zaskoczyła wszystkich. Jej bal wieczorem 29 czerwca 1905 r. okrzyknięto „królewskim w pełnym tego słowa znaczeniu“ („most emphatically Royal“)! Oprócz króla Edwarda VII i królowej Aleksandry, zaproszenie przyjęli: książę i księżna Connaught razem z córką Patrycją i synem Arturem, książę i księżna Christian Schleswig-Holstein z księżniczkami Louisą i Wiktorią, księżna Henrykowa Battenberg z księżniczką Wiktorią Eugenią Battenberg i ksieżną Beatrice of Saxe-Coburg, księżna Louisa Argyll i książę Argyll, książę Aleksander Teck oraz, oczywiście, książę i księźna Arisugawa z Japonii razem ze swoim dworem, jak równieź japońska księżna Ichigo i jej córka księżniczka de Tenno. Towarzyszyli im japońscy, włoscy, francuscy, niemieccy, hiszpańscy i amerykańscy amasadorowie oraz najważniejsi członkowie angielskiej arystokracji.

Tańczono w komnacie Rubensa do muzyki wiedeńskiego zespołu Gottlieba, a kolację podano w olbrzymim namiocie w ogrodzie, który połączony został z jadalnią pasażami ozdobionymi pogodnymi draperiami i kwiatami.

Konstancja księżna Westminsteru w swojej diamentowej koronie w roli wschodzącej hostessy Sezonu. Foto: Lallie Charles

Shelagh triumfowała, wiedząc że właśnie zapewniła sobie miejsce w panteonie socjety Londynu. Obecna na balu siostra była tego świadkiem. Zaskakująco, lubująca się w cytowaniu wykazów dystyngowanych ludzi. z którymi przyszło się jej spotkać, Daisy poświęciła w swoim pamiętniku tylko jedno zdanie temu wydarzeniu: „Bal Shelagh w Grosvenor House dla króla i królowej był wielkim sukcesem.“

Wydaje się, że siostry nie były wtedy w najlepszych stosunkach. Daisy ledwie wspomina Shelagh w swoich zapiskach na 1905 r. Nie ma w nich ani jednego słowa o szokującej kradzieży klejnotów! Dopiero w pażdzierniku, relacjonując przyjazd rodziny do Książa, z wyczuwalną radością obwieściła: „mała Shelagh jest znowu sobą…“

Co działo się w międzyczasie, zaniepokoiło nawet brata Georga.

Ale o tym w następnym wpisie.

Read Full Post »

Older Posts »