Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘prasa’

Druga połowa 1897 roku wypełniona była w Anglii obchodami Diamentowego Jubileuszu Królowej Wiktorii, w których każdy mieszkaniec kraju z radością uczestniczył. Księżna Daisy przybyła do Londynu w maju i pozostała w swojej ojczyźnie aż do sierpnia. O tym, jak bardzo była wtedy zajęta, pisałam we wcześniejszym blogu: https://daisypless.wordpress.com/2012/06/27/ksiezna-daisy-i-diamentowy-jubileusz-krolowej/
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć więcej o jej rodzicach, dla których rok 1897 zakończył się szczególnym świętem – ich srebrnymi godami!. Zanim jednak zaczęli się do nich przygotowywać, włączyli się aktywnie w celebracje narodowej rocznicy.
W swoich pamiętnikach, księżna Daisy von Pless, niejednokrotnie wspominała o dobrej relacji, jaką jej matka Patsy miała ze swoimi poddanymi. Zastanawiając się nad oryginalnym prezentem dla królowej oraz biorąc pod uwagę zarówno entuzjazm, jak i moźliwości finansowe walijskich wieśniaków, Pani Cornwallis-West wpadła na pomysł zoorganizowania funduszu, który pokryłby zakup materiałów na dywan wytkany przez lokalnych rzemieślników. Genialność jej pomysłu polegała na tym, że nie oczekiwała od nikogo duźych sum pieniężnych, prosząc tylko o miedziane grosze i tym samym umożliwiając biednym ludziom udział w patriotycznym ferworze, przy pełnym zachowaniu ich godności.
Jej mąż, pułkownik William Cornwallis-West, patronował jubileuszowym uroczystościom prywatnie jako Pan na Ruthin oraz urzędowo jako królewski przedstawiciel (Lord Lieutenant) w hrabstwie Denbingshire. Otworzył więc swój dom na przyjęcie wybitnych gości, a w zamkowym ogrodzie urządził festyn dla okolicznych mieszkańców i 600 dzieci, którym na zakończenie wręczył pamiątkowe odznaki Diamentowego Jubileuszu.
Zarówno on, żona, rodzina, jak i ich przyjaciele żyli wówczas w wielkim podnieceniu i nadzieji na przyznanie pułkownikowi nowego tytułu i zaszczytu. Pisała o tym prasa, włącznie z popularnym dziennikiem Daily Mail, który 17 czerwca 1897 r. donosił czytelnikom: „Gorącym pytaniem bieżących dni jest, kogo królowa wywyższy z okazji swojego święta. (…) Przypuszcza się, że Pan Cornwallis-West zostanie Baronem Ruthin, a wygasły tytuł para [tzw „peerage“] Cornwallisa przywrócony do źycia“. Niestety, skończyło się tylko na spekulacjach.
Królowa Wiktoria uhonorowała pułkownika Williama Cornwallis-Westa w pomniejszy sposób, dekorując go Jubileuszowym Medalem i wysyłając, za pośrednictwem księżnej Teck, list z podziękowaniami dla jego żony za „piękny dywan od ubogich poddanych“, który uznała za wielce „wzruszający gest ich lojalności i dobrej woli“.
Parę miesięcy później, państwo Cornwallis-West znalazło się ponownie w centrum uwagi z okazji obchodów 25. rocznicy swojego ślubu, który odbył się 3 października 1872 r. w katedrze Św. Patryka w Dublinie. Prasa nie mogła sobie odmówić fascynujących wspomnień o pannie Marii FitzPatrick, ówczesnej irlandzkiej piękności, która później, będąc już żoną Cornwallis-Westa, święciła nadal triumfy jako Professional Beauty.

Patsy_Wall

Patsy_CW_1897Piękna Patsy Cornwallis-West w młodości (po lewej, na fotografii Downeya) i w roku 1897, kiedy obchodziła 25. rocznicę ślubu (po prawej, na fotografii Webstera)

Daily Mail złożył jej pokłon artykułem zatytuowanym „Nieustająco Piękna“, starając się w nim zanalizować istotę tego fenomenu. Oto jego fragmenty: „Znacznie łatwiej jest zdobyć dzisiaj reputację bycia pięknością, niż było to za czasów Panien Gunning. Jednak żadna teraźniejsza piękność, nawet Lady Warwick, księżna Leinster albo jej śliczne siostry: Lady Londonderry i Georgina Lady Dudley, nie osiągnęły tak szerokiej, światowej sławy i renowy, jaką cieszyła się Pani Cornwallis-West. Dwadzieścia lat temu, jej fotografie zdobiły okna wystawowe wszystkich sklepów, a opowieści o tym co powiedziała lub zrobiła – bo jej dowcip równał się jej urodzie! – były nie tylko na ustach każdego, ale również nagminnie komentowane na łamach prasy. Jej uroda, w połączeniu z inteligencją i zdrowym rozsądkiem sprawiły, że stała się jedną z najbardziej olśniewających postaci w Socjecie, błyszczącą tu, tam i wszędzie jak koliber lub ważka, za którą podążał tłum admiratorów i która rozjaśniała każde miejsce, w jakim się znalazła. Tańczyła jak duszek i śpiewała jak ptaszek; do tej pory irlandzkie pieśni w jej wykonaniu zadowolić mogą najwybredniejszych słuchaczy. Talent ten odziedziczyły po niej dwie córki. To właśnie ślub starszej z nich z księciem [Janem] Henrykiem von Pless, uświadomił nam, jak czas szybko leci i – oto teraz – Pani Cornwallis-West, wciąż zgrabna, młodo wyglądająca i jak dawniej czarująca, obchodzi swoje srebrne gody!“.

Z koleji, popularny ilustrowany tygodnik Country Life przeprowadził z tej okazji wywiad z Panią Cornwallis-West, przekazując swoim czytelnikom (i nam!) szczegóły jej życia w ulubionej rezydencji, Newlands Manor, gdzie:
„Wszystkie pokoje są raczej luksusowo wygodne, niż okazałe, a jej własny buduar wypełniony pięknymi, starymi i wspólczesnymi, haftami oprawionymi w ramy i powieszonymi na ścianach zamiast obrazów. [Wśród nich, niewątpliwie znajdowały się wyszywanki księżnej Daisy, o których mówi w swoich pamiętnikach, jako o prezentach dla matki – przypis autorki] Każde pomieszczenie, włącznie z kwadratowym, przytulnym holem, w którym o piątej godzinie podawany jest podwieczorek, zdobi masa kwiatów. Rozkoszą Pani Cornwallis-West jest jej Ogród Różany, który rozkwita w czerwcu i lipcu . W ogrodzie znajduje się również duże jezioro, a mniej niż pół mili od domu rozpościera się morze z zakotwiczonym tam jachtem, na którym rodzina spędziła już niejeden piękny letni dzień…“. (tłumaczenie cytatow z tekstów angielskich © Barbara Borkowy)

Newlands_Rose_Garden_1897

Duma i radość Patsy Cornwallis-West – jej Ogród Różany przy Newlands Manor. Foto: Lewis Bros., Lymington.

Reklamy

Read Full Post »

Dwie matki i bliskie przyjaciółki były bardzo szczęśliwe, kiedy ich dzieci przypadły sobie do gustu podczas pobytu księżnej Daisy von Pless i jej syna Alexandra (Lexela) w Rumunii w 1929 r. Zaproszeni zostali tam przez królową Marię na 20. urodziny jej córki Ileany.

Ileana, nazywana przez matkę „dziecięciem o niebieskich oczach“, była najmłodszą i ulubioną córką królowej rumuńskiej, Marii Koburg; jasnowłosy i błękitnooki Lexel był najukochańszym i faworyzowanym synem księżnej Daisy.

Królowa Maria Koburg z córeczką Ileaną i księżna Daisy von Pless z synkiem Lexelem. Foto Daisy autorstwa Rity Martin z kolekcji autorki

 

 

 

 

 

 

 

Radość tej czwórki nie trwała jednak długo. Zakochana Ileana, bardzo niedyplomatycznie, wyznała publicznie swoją miłość do Lexela, niepotrzebnie przyciągając tak wcześnie uwagę do ich związku. Według planu, młoda para chciała zaskoczyć wszystkich 1 lutego 1930 r., w dniu 25. urodzin Alexandra, oświadczeniem o zaręczynach i o prawie natychmiastowym ślubie, mającym nastąpić 19 lutego 1930 r.

Zainteresowanie nowym wybrankiem serca księżniczki było ogromne. Ileana była w swoim kraju bardzo popularna i wszyscy współczuli tej młodej dziewczynie, kiedy poprzednie negocjacje małżeńskie – z księciem Walii, królewiczem Włoch czy z następcą tronu Hiszpanii – spaliły na panewce. Lexel, oficjalnie Alexander hrabia von Hochberg, baron zu Furstenstein nie był nawet dziedzicem książęczego tytułu i majątku swojego ojca. Rumuni woleli, żeby ich księżniczka, tak jak jej starsze siostry – monarchinie Grecji i Jugosławii, weszła do którejś z europejskich rodzin królewskich.

Księżniczka Ileana na wakacjach w Szkocji. Foto z kolekcji autorki

Nikt jednak nie mógł zabronić dorosłej już Ileanie jej wyboru. Według prawa rumuńskiego, aprobata rządu wymagana była tylko w wypadku związku małżeńskiego króla lub jego następcy. 28 stycznia 1930 r. ogłoszono więc oficjalnie jej zaręczyny z hrabią von Hochberg, wyznaczając datę weselnej ceremonii na 27 kwietnia 1930 r.

Premier Julian Maniu i jego koalicyjny rząd zajęci byli wówczas znacznie ważniejszymi problemami kraju. Sytuacja ekonomiczna, w obliczu światowego kryzysu, nie była najlepsza. Rosło też niezadowolenie z regentów siedmioletniego króla Michała (bratanka Ileany) i niektórzy politycy, razem z Maniu, włączyli się w sekretne negocjacje z zdetronizowanym królem Karolem II, mieszkającym od 1926 r. w Paryżu. Ale ukazujące się w prasie zagranicznej plotki o niechlubnym incydencie z przeszłości narzeczonego księżniczki musiały zwrócić jego uwagę.

Plotki te, przywołujące proces sądowy, w którym młodociany Lexel oskarżony został o uczestniczenie w nielegalnych praktykach homoseksualnych, opublikował jako pierwszy berliński dziennik komunistyczny, Rota Fane. 18 lutego 1930 r. przedrukowały je, w jeszcze bardziej sensacyjnej formie, gazety w Budapeszcie i Wiedniu. Wiedeński korespondent londyńskiego Daily Mail posunął się nawet do zatytuowania swojego tekstu „Przerwany Romans Królewski“, choć miał tylko kruche podstawy do przypuszczenia, że „do małżeństwa prawdopodobnie nie dojdzie.“

Julian Maniu (1873 – 1953), premier Rumunii od 1928 do 1933 r.

Premier Maniu zmuszony był zwołać następnego dnia konferencję prasową, na której podkreślił, że hrabia von Hochberg nigdy nie został skazany za postawione mu zarzuty i zapowiedział rządowe śledztwo oskarżeń, które dotarły do niego do Bukaresztu. Wyraził przy tym nadzieję, że w międzyczasie otrzyma także jakieś pozytywne wieści na temat Alexandra. Nie powiedział jednak nic o dostarczonych mu dokumentach, ani skąd nadeszły i kto mu je przedstawił. Z myślą o księżniczce, poprosił prasę o wstrzymanie się od komentarzy i domniemań mających pejoratywny wpływ na „szczęście osoby, która nie jest w stanie się bronić.“ Jedyną aluzją do ewentualnego zerwania zaręczyn lub opóźnienia ślubu była zapowiedź, źe zaplanowana wcześniej podróż królowej Marii i księżniczki Ileany do Egiptu przeciągnie się poza ustaloną datę wesela, czyli 27 kwietnia 1930 r…

Lexel po cichu, romantycznie pożegnany na dworcu przez Ileanę, wyjechał z Bukaresztu na południe Francji, a ona z matką podążyła do Konstancji nad Morzem Czarnym, gdzie 21 lutego, wsiadły na pokład statku Docha.

24 lutego 1930 r. prasa angielska wydrukowała wypowiedź hrabiego Alexandra von Hochberg udzieloną dziennikarzowi Daily Mail, w której stanowczo zaprzeczał pogłoskom o rozstaniu się z narzeczoną.  Stwierdził, że wkrótce wybiera sie za nią do Kairu, skąd wrócą razem do Londynu 25 marca, by później pojechać na ceremonię zaślubin do Bukaresztu, jak planowano. Wyraził przekonanie, że nieporozumienia wyniknęły z powodu różnicy wyznawanych przez nich religii, ale jest to ich osobisty problem, z którym sobie poradzą. Tak naprawdę to „mogą stać za tym polityczne intrygi“ – powiedział. Zapytany o wyrok sądowy w Niemczech, zignorował jego znaczenie faktem, że było to dawno temu, że nic mu nie zostało udowodnione i że to jego ojciec doprowadził do procesu, nie będąc w stanie tolerować szantażu drugiej strony.

Niebawem Lexel rzeczywiście zjawił się ze swoją przyjaciółką i krewną, Eną FitzPatrick, w Egipcie. Nie został jednak dopuszczony do Ileany.

Rząd rumuński zaczął z nim negocjować, posuwając się, podobno, do groźby odkrycia kolejnych rewelacji na temat jego życia osobistego w przypadku braku zgody na anulowanie relacji z księżniczką. Premier Maniu, sprowadzający do kraju zhańbionego skandalami seksualnymi ex-króla Karola II, nie potrzebował kolejnej wstydliwej afery. Brat Ileany, Karol II zniesławił się najpierw morganatycznym związkiem z córką rumuńskiego generała (potem unieważnionym), by następnie opuścić swoją legalną żonę, grecką księżniczkę Helenę, i zrezygnować z korony dla rudowłosej rozwódki, Magdy Lupescu.

Pierwsza poddała się Ileana i, 7 marca 1930 r., rząd rumuński mógł wydać komunikat: „ Księżniczka Ileana, w porozumieniu z królową Marią i Radą Regentów, zdecydowała nie kontemplować propozycji zamążpójścia za hrabiego von Hochberga.“

Dwa miesiące później podano do wiadomości publicznej, że również „hrabia Alexander von Hochberg zezwolił na ogłoszenie przerwania swoich zaręczyn z Jej Królewską Wysokością Ileaną Rumuńską.“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Do końca życia, Lexel był przekonany, że skandal rozbuchał brat Hansel, który według jego słów „prędzej by umarł, niż pozwolił mi zostać ‚Królewską Wysokością‘ i przez rodzinne koligacje mojej [przyszłej] żony być spokrewnionym ze wszystkimi królewskimi rodzinami Europy.“ Za osobę, która przywiozła inkryminujące go dokumenty do Bukaresztu uznał „[wątpliwej jakości] ‚gentelmana‘ z Berlina, pana van der Haagena. “ Czyżby mial na myśli van dem Hagena, ówczesnego marszałka zamku w Książu? (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Wydane parę lat temu dzienniki rumuńskiego dyplomaty Raoula Bossy (1895 – 1975), który w interesującym nas czasie był sekretarzem generalnym Rady Regencyjnej, rzucają więcej światła na przedstawione powyżej wydarzenia i wnoszą na forum nowe postacie. Pozwolę sobie zacytować w całości fragment związany z tematem:

„Słaba pozycja Regencji oraz niemoc rządu, połączone z brakiem przewodnictwa w rodzinie królewskiej spowodowały, że kraj ogarnęła fala niepewności. Rumunia była jak statek bez steru, rzucany wiatrem w te i we w te. Do tego poczucia wahania i chwiejności dołożyło się w niemałym stopniu nieodpowiedzialne wręcz pokierowanie zaręczynami księżniczki Ileany, najmłodszej córki królowej Marii, z młodym Niemcem, hrabią Aleksandrem von Hochberg, synem księcia von Pless, niesłychanie bogatego magnata śląskiego. Królowa Maria, przyjaciółka księżnej Daisy Pless, z domu Cornwallis-West, wyraziła zgodę na te zaręczyny; osobiście wierzę, że młoda księżniczka była szczerze zauroczona jasnowłosym i wysokim Hochbergiem. Niemniej jednak, zarówno matka, jak i rząd mieli obowiązek sprawdzenia tego młodego człowieka, zanim wydano oficjalne oświadczenie o zaręczynach, by odkryć to o czym całe Niemcy wiedziały: że był notoryczny w swojej deprawacji i zamieszany w skandale, które pociągnęły za sobą implikacje jurystyczne. Gdy te hiobowe wieści dotarły do królowej, postanowiła je zignorować. Jednakże gdy Mutius [Gerhard von Mutius, niemiecki emisariusz i pełnomocny minister w Bukareszcie of 1927 do 1931] złożył urzędową wizytę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, by zwrócić uwagę na reputację narzeczonego (rząd niemiecki czuł się moralnie zobowiązany do otwarcia oczu osobom zaangażowanym), [premier] Maniu nie miał innego wyjścia, jak tylko przekazać królowej Marii naglącą poradę rządu, żeby zakończyła proponowane małżeństwo. Nawet w tym momencie, sprawę przeprowadzono w niewybaczalny sposób. Zamiast po prostu zerwać zaręczyny, zaproszono do Bukaresztu starego księcia Pless (który, jako gentleman, od początku chciał zapobiec temu związkowi, usprawiedliwiając swoją opozycję faktem, że nie pochodzi z rodziny królewskiej) by wziął udział w dużym przyjęciu, o którym wtajemniczeni wiedzieli, że jest „celebracją zerwania“. Dopiero po wyjeździe niefortunnego ojca, ogłoszono w Monitorul Oficial, że za obopólną zgodą młodzi narzeczeni odwołują zaślubiny. Cóż za dziwny sposób załatwiania rzeczy!

Hochberg pogonił za Ileaną do Egiptu, gdzie król Fuad zagroził mu wydaleniem, więc musiał ten kraj szybko opuścić.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy; podkreślenia autorki)

Badaczom historii rodzin von Pless i Cornwallis-West muszę uzmysłowić, że te ambarasujące rewelacje miały miejsce, gdy światowa i brytyjska prasa rozpisywała się o kolejnym małżeństwie i miodowym miesiącu księcia Westminsteru, bylego męża Shelagh Cornwallis West, z Loelią Ponsoby. Jakże smutne i żenujące musiały być one dla obu sióstr, których portrety jeszcze do niedawna zdobiły strony tytułowe pism, wychwalających ich urodę, status i cnoty.

Read Full Post »