Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘portrait’

Ci z Państwa, którzy śledzą moje badania na Facebooku, pamiętają zapewne, że w kwietniu tego roku dzieliłam się z nimi wynikami swojej walki na ebay’u o zakup akwarelowego portretu księżnej Daisy von Pless, namalowanego przez Hala Hursta (1865-1938).
Zetknąwszy się już wcześniej z jego twórczością i pracą z księżną, przekonana byłam, że obraz ten należał do serii sześciu jej portretów wystawionych przez artystę w 1908 r. jako cykl „Kostiumów i Nastrojów” (https://daisypless.wordpress.com/2013/03/30/nieznane-portrety-daisy-i-zabawa-z-hal-hurstem/). Dzisiaj przyznaję, że byłam w błędzie. Powstał on bowiem w 1902 r., a jego genezą były uroczystości związane z objęciem tronu przez króla Edwarda VII.

Hal_Hurst_FL

Księżna Daisy von Pless na akwarelowym portrecie Hala Hursta, który pojawił się niedawno na aukcji ebay’u.

Rządząca od niepamiętnych czasów, królowa Wiktoria zmarła 22 stycznia 1901 r. Jej najstarszy syn i następca, Albert Edward, książę Walii miał wówczas 59 lat i natychmiast, z niecierpliwością, zaczął wprowadzać na dworze drastyczne zmiany.
Na początek, wziął się za królewskie pałace, które oczyścił z nagromadzonego przez matkę blichtru i rozkazał odnowić je w stylu, który odzwierciedlałby jego umiłowanie do wystawnych ceremonii, podkreślających zarówno tradycję, jak i ówczesną siłę Brytyjskiego Imperium. Zapomniany przez wiele lat londyński pałac Buckingham, zachwycający teraz teatralnością swoich wnętrz kapiących czerwienią, bielą i złotem, stał się na nowo reprezentacyjną siedzibą królewską.
Król, i chętnie mu w tym towarzysząca, królowa Alexandra, stali się z własnego wyboru głównymi aktorami okazałych spektakli. Pierwszym z nich było uroczyste otwarcie Parlamentu 14 lutego 1901 r., wydarzenie, w którym królowa Wiktoria przestała uczestniczyć od 1886 r.
Kolejne zmiany dotyczyły regulacji i przebiegu funkcji publicznych na dworze, z których najważniejszymi były coroczne prezentacje. Te tak zwane „Drawings Rooms” nabrały podczas długiego panowania starej monarchini bezbarwnego charakteru monotonnej formalności. Edward VII od razu przesunął je z popołudnia na późny wieczór i rzadko kiedy odelegowywał swoją obecność na innego członka rodziny królewskiej, co w wypadku Wiktorii było bardzo częstym zjawiskiem. Zajmując na nich centralną pozycję, uwielbiał być otoczony kobietami w pięknych wieczorowych sukniach i błyszczących w elektrycznym świetle klejnotach. Choć ubiór osób uczestniczących w tych spotkaniach był ściśle regulowany, kobiety miały swobodę w wyborze dodatków i biżuterii zdobiących ich stroje, przez co wnosiły do nich element niespodzianki i konkurencji. Nic więc dziwnego, że prasa zamieszczała następnego dnia namiętnie czytane przez wszystkich opisy ich toalet.

M1650902391

Scena prezentacji na „pierwszym dworze” króla Edwarda VII i królowej Alexandry, który odbył się 14 marca 1902 r. Ilustracja z The Graphic opublikowana 22 marca 1902 r.

Pierwsza taka funkcja w „nowej” oprawie odbyła się w pałacu Buckingham 14 marca 1902 r. i, siłą rzeczy, wzbudziła potężne zainteresowanie. Relacje z niej zamieściły wszystkie gazety, a towarzyskie magazyny opatrzyły je wieloma ilustracjami. Nasz Hal Hurst uzyskał pozwolenie króla na uwiecznienie tego wydarzenia dużym płótnem olejnym. Swój obraz, zatytuowany „The First Court of Their Majesties King Edward VII and Queen Alexandra” wystawił dla publiczności w maju 1902 r. w londyńskiej galerii M’Lean.
Oto słowa jednego z krytyków, które rozjaśniły mi okoliczności powstania portretu księżnej Daisy: „[W pracy tej] widać doskonale umiejętność Pana Hursta w posługiwaniu się wspaniałymi kolorami śmiało nakładymi pędzlem. Obraz oddaje w pełni przepych wydarzenia. Postacie królewskie, ze szkarłatną kurtyną w tle, ukazane są na drugim planie; efektowny, czerwony mundur Króla kontrastuje wymownie z bielą sukni Królowej Alexandry. Wokół nich zgrupowane zostały damy w dworskich toaletach, wśród których artysta dał główne miejsce Księżnej Henrykowej von Pless ubranej w brokat ozdobiony złotem i futrem i z diamentami we włosach. Choć podobieństwo jest duże, nie udalo się Panu Hurstowi oddać uroczego oblicza tej damy; to co widzimy nie jest w pełni nią.”. Wszyscy się chyba z tym zgodzimy, aczkolwiek gotowa jestem oddać szczery ukłon artyście za wyśmienite oddanie bogactwa i rafinerii jej stroju.

Hal_Hurst_Daisy_detail2

 

 

 

 

 

 

 

Hurst nie zdołał w pełni uchwycić rysów i ekspresji twarzy księżnej Daisy, ale po mistrzowsku oddał bogactwo i detale jej stroju.

 

 

 

 

 

 

 

 

Z całą więc pewnością stwierdzić teraz mogę, że nieznany akwarelowy portret Daisy, który niedawno pojawił się na ebay’u był przygotowawczym studium Hursta do jego wielkiego płótna przedstawiającego „Pierwszy Dwór króla Edwarda VII i królowej Alexandry”, namalowanego w maju 1902 r. Wskazuje na to zamieszczony powyżej opis ówczesnego krytyka i popierają tą diagnozę fakty historyczne.
W 1902 r., księżna przyjechała do Angli już na początku stycznia, zaproszona przez księstwo Devonshire na długi weekend do Chatsworth. Potem odwiedziła księstwo Marlborough w Blenheim, skąd w lutym przeniosła się do siostry do Eaton. Od marca, wraz z mężem, przebywała w Londynie, biorąc udział w licznych przyjęciach na cześć nowego monarchy. 14 marca zostali oczywiście zaproszeni do pałacu Buckingham.
Jak tego wymagał regulamin, Daisy włożyła na tą okazję strój dworski, który składał się z nisko wyciętej sukni z krótkimi rękawami i przyczepionego do ramion długiego na prawie trzy metry trenu. Jego szerokość na dole nie mogła być mniejsza niż 140 cm. Do tego, obowiązkowe białe rękawiczki i trzy (jako mężatka) białe pióra we włosach, osadzone po lewej stronie głowy, z której spływał biały welon długości 115 cm. Z własnego wyboru, stanik sukni ozdobiła szafrą i orderem Teresy Bawarskiej oraz diamentową biżuterią, idącą w parze z diamentową koroną. Wyglądała wspaniale.

Read Full Post »

W czerwcu 1914 r., księżna Daisy von Pless zapisała w swoim pamiętniku: „Signor Galli przemieszkuje z nami [w Książu] i maluje nasze portrety, a ja zaczęłam się uczyć włoskiego. Chłopcy, a zwłaszcza Hansel, spędzają mnóstwo czasu na praktykowaniu fascynującej metody polowania z jastrzębiami…“.
Kim był ten enigmatyczny artysta, o którym w dotychczasowej literaturze na temat księżnej nie ma źadnych wzmianek?
Sama Daisy, tytułując go „Signorem“, dała do zrozumienia, że był Włochem i osobą na tyle miłą i bezpośrednią, by księżna wykorzystała jego pobyt w domu jako doskonałą okazję do podszkolenia języka włoskiego, którego podstawy zdobyła podczas kilkumiesięcznej wizyty z rodzicami we Florencji w 1889 r.

Daisy_Galli

Jej portret jego pędzla rozpowszechniła, wśród dzisiejszych fanów Daisy, reprodukcja na okładce angielskiego wydania biografii księżnej napisanej przez pana Johna Kocha.

Hans_Galli

Dwa inne obrazy jego autorstwa, przedstawiające księcia Jana Henryka XV von Pless i syna Hansela, spopularyzowała sama Daisy, publikując je w pierwszej edycji swoich pamiętników. Ikonografia książęcej rodziny potwierdza, że Signor Galli był dobrym portrecistą.

Hansel_Galli

Hansel_hawkingPortret Hansela namaloway przez Signora Galli (po lewej) i jego fotografia z tego samego czasu (po prawej), pokazująca jak dobrze artysta uchwycił podobieństwo młodego hrabiego.

    ALFREDO Galli, bo tak miał na imię, urodził się w 1870 r. we Florencji. Do tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych zaczął uczęszczać już w wieku dwunastu lat. Malował sceny rodzajowe i portrety. Te ostatnie, z czasem, zdominowały jego twórczość.

Grandmother_Children

Przykład sceny rodzajowej pędzla Alfreda Galli, przedstawiającej Babcię z dwoma Wnukami.

Musiał cieszyć się pewną sławą w swoim kraju, skoro w kilku wzmiankach, na jakie udało mi się trafić we włoskiej literaturze pamiętnikarskiej, określany jest zawsze jako „wybitny artysta“. Podróżował też po Europie i dwukrotnie odwiedził Stany Zjednoczone, dokąd przeprowadził się na stałe w 1929 r. Osiadł w Nowym Orleanie, w stanie Louisiana, gdzie poprzednio pracował, wierząc że znajdzie tam karierę i szczęście. Nie pomylił się. Nie mógł później narzekać na brak ani klientów, ani uczni – kiedy podjął się również kształcenia adeptów sztuki. Jego podopiecznymi były, między innymi, dwie znane portrecistki amerykańskie: Violet Moulin i Lisette Sylvia Moore. Nieco zasługi miała w tym, niechcący, nasza księżna Daisy von Pless, którą wszystkim przedstawiał jako swoją poprzednią patronkę.

Lady_in_white_Galli

Alfredo Galli, portret Damy w Białej Sukni

Jak wspomina dystyngowana mieszkanka Nowego Orleanu, Lindy Boggs – reprezentantka Luisiany w Senacie, a potem ambasador amerykański w Watykanie: „Alfredo Galli był ulubieńcem dam Nowego Orleanu, które wiedząc, że w czwartki jego kucharka ma wolne, posyłały mu do domu obiady. Jednego tygodnia, ten obowiązek przypadł mojej cioci, Maybart Frost Morrison Blackshear, która wysłała mnie do jego studia z posiłkiem. Gdy tam dotarłam, zaczął się mi przypatrywać, aż w końcu zapytał: „Czy masz białą letnią sukienkę?“ Kiedy odpowiedziałam, że tak, usłyszałam: „Przyjdź w niej do mnie w sobotę, bo będę cię malował“.“ Ten portret rzeczywiście powstał i do dnia dzisiejszego zdobi ścianę salonu rodzinnego domu Boggsów przy Bourbon Street w Nowym Orleanie. Nie muszę chyba dodawać, że ciocia Blackshear została także uwieczniona obrazem swojego pupila.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Alfredo Galli, portret Johna St Paula, sędziego Najwyższego Sądu Luisiany

Po udanym płótnie, przedstawiającym pannę Miriam Fleming z Memphis, Alfredo Galli otrzymał zamówienie na portrety jej rodziców. Choć rzadziej, malował również mężczyzn, czego przykładem może być bardzo formalny wizerunek Johna St Paula, sędziego Najwyźszego Sądu Louisiany. Swoje prace wystawiał często na corocznych wystawach Nowo-Orleandzkiego Stowarzyszenia Sztuki (The Art Association of New Orleand), które odbywały się w tamtejszym Delgado Museum.
Jak wyznała kolejna rezydentka Nowego Orleanu, Cynthia Wagner Dickinson, Alfredo Galli uwielbiał portretować dzieci. Ją samą namalował, gdy miała dwa latka, siedzącą wdzięcznie na trawie, ubraną w niewinną koszulkę, bosą i trzymającą w rączkach różę. W tej samej manierze dostarczył wizerunków wielu jej kuzynek i przyjaciółek.

Lilli_Binnings_Galli

Portret Lilli Binnings Alfreda Galli, który uwielbiał malować dzieci

Koleją dziedziną jego twórczości były ilustracje, jakie wysyłał na okładki poczytnego periodyka, The Saturday Evening Post.
O jego popularności za życia świadczy fakt zamieszczenia przez wszystkie gazety Louisiany noty o jego śmierci, obwieszczające że „znany włoski portrecista, Alfredo Galli, zmarł nagle w swoim studiu w środę, 29 października 1948 r. Dr Fernando Carlomacho stwierdził, że powodem zgonu był atak serca“.
Alfredo Galli był bardzo płodnym artystą. Nic więc dziwnego, że jego dzieła pojawiają się często na współczesnych aukcjach sztuki, zwłaszcza w Nowym Orleanie. Nie będąc tam rzadkością, nie osiągają jeszcze wysokich cen, sprzedając się w bardzo dostępnych granicach od 400 do 600 dolarów. (tłumaczenie cytatow z tekstów angielskich © Barbara Borkowy)

Read Full Post »

Sława balu kostiumowego wydanego w lipcu 1897 r. przez księżną Devonshire dla uczczenia diamentowego jubileuszu królowej Wiktorii nie zagasła do dzisiaj. To wydarzenie, w którym uczestniczyło ponad 700 gości, miało miejsce w latach niezwykle silnej pozycji angielskiej arystokracji. Było pokazem jej potęgi i bogactwa, tradycji, korzeni oraz statusu, wydawałoby się, nie do zagrożenia. Nic więc dziwnego, że cytowane i analizowane jest przez badaczy różnych dziedzin historii: politycznej, społecznej, materialnej, obyczajowej i, nawet!, fotograficznej.
Gdyby bowiem nie przedsiębiorczość jednego fotografa, bal ten znany by nam był tylko z opisów i rysunków w ówczesnej prasie. Jego skalę i przepych trudno byłoby sobie wyobrazić. Tym człowiekiem był Monsieur Lafayette – wschodząca gwiazda na firmamencie dziewiętnastowiecznej fotografii, a jego inicjatywą stworzenie prowizorycznego studia w namiocie na terenie ogrodu londyńskiej rezydencji Devonshirów, gdzie „na gorąco” portretował uczestników zabawy. Tego rodzaju „rejestracja”, jakże podobna w pomyśle do dwudziestowiecznego wideo, była w czasach wiktoriańskim niesłychanym ewenementem

JS_Lauder_72dpi

Monsieur Lafayette, czyli irlandzki fotograf James Stack Lauder (1853-1923), twórca najsłynniejszych portretów księżnej Daisy von Pless. Foto za uprzejmością Lafayette Project

„Lafayette” to profesjonalny pseudonim Irlandczyka, Jamesa Stack Laudera (1853 – 1923). Jego ojciec, Edmund Stanley, był właścicielem studia dagerotypów w Dublinie, w którym młody James wtajemniczony został w tajniki rzemiosła. Tak naprawdę chciał być malarzem, ale w porę zdał sobie sprawę, że jego talent nigdy nie dorówna ulubionemu Sir Frederickowi Leightonowi i w zastępstwie podjął studia fotograficzne w Berlinie i Paryżu.
Po powrocie, otworzył w 1880 r. własne atelier, nazywając je z francuska „Lafayette” i reklamując siebie jako artystę „prosto z Paryża”. Wierzył bowiem głęboko, że w jego pokoleniu fotografia wspięła się już na wyżyny prawdziwej sztuki. Na uznanie nie musiał czekać długo.
Jego innowacyjne – w pozie, aranżacji tła i światła – portrety zrobiły furorę. Stał się pupilem irlandzkiej arystokracji i rozgłos o nim rozszedł się szybko poza Dublin. Podczas wizyty księżnej Walii, Alexandry w Irlandii w 1885 r., został wezwany do zrobienia jej zdjęcia w todze i birecie Doktora Muzyki – tytułu, który jej wtedy honorowo przyznano. Wizerunek ten zyskał niezwykłą popularność i sprzedany został w 80 000 kopii!
Dwie sesje z królową Wiktorią, w lutym 1887 r. w Osborne i w czerwcu 1887 r w Windsorze, ugruntowały jego sławę i zdobyły mu królewski przywilej – pierwszy tego rodzaju, przyznany kiedykolwiek irlandzkiemu fotografowi.
Komercyjny sukces Lafayette’a szedł w parze z licznymi nagrodami i medalami, jakie zdobywał za artystyczne osiągnięcia na krajowych i zagranicznych wystawach. W latach 1890-tych otworzył oddziały w Glasgow, Manchesterze i Belfaście. W marcu 1897 r., powitany uroczystym obiadem przez kolegów z branży, rozpoczął działalność londyńskiego studia w czteropiętrowym budynku na prestiżowej Bond Street.

Dziewięć miesięcy później w wywiadzie udzielonym magazynowi St. James’s Budget mógł stwierdzić: „miałem już zaszczyt sfotografować każdego żyjącego członka angielskiej rodziny królewskiej i większość czołowych przedstawicieli Socjety” (tłumaczenie © Barbara Borkowy). Fakt ten wykorzystał w swoim biznesie nie tylko jako reklamę, ale także jako dodatkowe źródło dochodu, sprzedając prawa reprodukcji tych portretów do ówczesnych ilustrowanych czasopism towarzyskich. A był to okres ich niesamowitej profuzji. Nowa, tania metoda druku spowodowała, że pojawiały się na rynku jak przysłowiowe „grzyby po deszczu”. Jedne przetrwały dziesiątki lat, inne kończyły publikację po roku lub dwóch. Dla każdego, archiwum fotograficzne Lafayette’a stanowiło istotne źródło egzystencji.
Atelier Lafayette’a znajdowało się kilka minut spacerem od pałacu Devonshire na Picadilly. Ale kiedy księżna Devonshire złożyła mu propozycję uwiecznienia obiektywem swoich dostojnych gości, wyszedł on temu naprzeciw z niespodziewanym pomysłem: „przeniesienia” swojego studia na lokalizację jej balu. Przedsięwzięcie to nie było łatwe, ale warte ryzyka. Jak sam później powiedział: „nie chcę się chwalić, ale pojawienie się „radosnego fotografa” na tym przyjęciu, uznane zostało za wielce oryginalne i otwarcie komentowane jako miła niespodzianka przy tej historycznej okazji. (…) W ciągu czterech i pół godzin zrobiłem 200 ujęć, co było nie byle jakim wyczynem fizycznym, nagrodzonym jednak w dwójnasób sławą, która potem mnie otoczyła”. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Oprócz sprzętu fotograficznego i silnych lamp elektrycznych, Lafayette przygotował na ten wieczór dwa malowane tła. Jedno, odnoszące się do miejsca zdarzenia, przedstawiało fragment ogrodu rezydencji Devonshire z rzeżbą na postumencie; drugie, ewokujące odległe czasy, fragment średniowiecznej komnaty, tzw. „baronial hall”.

DHB_Graphic

Strona czasopisma towarzyskiego The Graphic z raportem na temat balu Devonshire, zilustrowanego zdjęciami Lafayette’a wykonanymi w prowizorycznym studiu zaaranżowanym w namiocie na terenie ogrodu pałacu Devonshire. W prawym dolnym rogu, księżna von Pless jako królowa Saba na tle średniowiecznej komnaty.

Gospodyni, księżna Devonshire, przebrana za Zenobię, królową Palmyry rozpoczęła posiedzenie. Za jej przykładem poszli inni wysoko tytułowani goście. Wśród nich oczywiście księżna Daisy von Pless, dla której ta sytuacja była niewątpliwie tak dobrą zabawą, że nigdy by jej nie przepuściła. Zmusiła nawet do zdjęcia nadąsanego brata George’a, który jak najszybciej chciał wrócić do domu, niezadowolony ze swojego kostiumu i pomalowanej na czarno twarzy. Daisy i George sfotografowani zostali na tle „baronial hallu”, a siostra Shelagh na tle ogrodu Devonshire. Z tych trzech pierwotnych ujęć zachował się tylko negatyw portretu Georga. Siostry wróciły do Lafayette’a na Bond Street w grudniu 1897 r., by powtórzyć portret – tym razem z orientalnym tłem i rekwizytami bardziej w zgodzie z charakterem królowej Saby, którą Daisy wtedy zagrała.

Daisy_DHB_sepia

Księżna von Pless w kostiumie królowej Saby na portrecie powtórzonym w atelier Lafayette’a w grudniu 1897. Jest to jedne z czterych zrobionych wówczas ujęć.

Opuszczając namiot Lafayette’a, księżna Daisy nie przypuszczała chyba, że wkrótce ponownie się spotkają. Po jubileuszowym Sezonie londyńskim i krótkim odpoczynku w Newlands, Hans i Daisy wyjechali do Dublina, zaproszeni przez hrabinę Cadogan, żonę wicekróla w Irlandii, na uroczystości związane z oficjalną wizytą księcia i księżnej Yorku. Włączeni w entourage królewskiej pary, zatrzymali się z nimi w Viceregal Lodge (po więcej szczegółów odsyłam Państwa do mojego blogu „Księżna Daisy i Diamentowy Jubileusz Królowej”).

Tam, 20 sierpnia 1897 r. wezwano Lafayette’a do zrobienia portretów księżnej Yorku. Jak donosił dubliński dziennik Freeman’s Journal and Daily Commercial Advertiser: „miał on wtedy także honor sfotografowania księżnej Henrykowej von Pless, hrabiny Arran, portugalskiego ministra, pana Soverala oraz Sir Donalda M’Kenzie Wallace’a”.
Szklane negatywy portretów księżnej Yorku (późniejszej królowej Marii) zachowały się do dnia dzisiejszego. Przechowywane są w muzeum Victoria and Albert w Londynie. Na podstawie moich wcześniejszych badań nad nimi oraz podanej powyżej wiadomości z Freeman’s Journal and Daily Commercial Advertiser, mogę dziś z całą pewnością stwierdzić, że znany dla poniektórych z nas i reprodukowany poniżej portret księżnej Daisy von Pless powstał 20 sierpnia 1897 r. podczas sesji zdjęciowej w Viceregal Lodge w Dublinie.

Lafayette

P_o_P_1897Portrety księżnej Yorku (po lewej) i księżnej von Pless, wykonane przez Lafayette’a 20 sierpnia 1897 r. podczas sesji zdjęciowej w Viceregal Lodge w Dublinie. Foto z kolekcji autorki.

Fakt, że fotografia ta sprzedawana była później przez Lafayette’a do wielu czasopism, które użyły jej dla zilustrowania zupełnie innych wydarzeń w życiu księżnej, narobił dużego zamieszania co do genezy i daty jej powstania. Cieszę się, że mogę je teraz raz na zawsze sprostować.
Daisy trafiła do atelier Monsieur Lafayette’a jeszcze parę razy, a na pewno 2 września 1898 r i 11 października 1901 r. Jest on autorem jej najsłynniejszych portretów z okresu młodości – portretów które niewątpliwie bardzo lubiła rozdając liczne ich winiety przyjaciołom i znajomym.

Read Full Post »

Parę miesięcy temu na facebooku Fundacji Księżnej Daisy pojawiła się fotografia przedstawiająca księżną na pokładzie jachtu jej siostry Shelagh. Zlokalizował ją w austriackim tygodniku Sport im Bild pan Wladislaw VonHochberg i uprzejmie podzielił się swoim odkryciem z resztą fanów.
Ten piękny i nietypowy portret Daisy zachwycił wszystkich.

D_Yacht_FL

Księżna Daisy von Pless na pokładzie jachtu siostry w lipcu 1911 r. Foto z Sport im Bild, 08/09/1911, zlokalizowane przez pana W. VonHochberg

Osobiście kontemplowałam i studiowałam go przez dłuższą chwilę, zastanawiając się co w nim jest, co przypomina mi rzecz wcześniej widzianą. Pewnego dnia przyszło olśnienie: księżna von Pless ubrana jest na nim tak samo jak na rysunku „Daisy w szkockim berecie” znajdującym się w zbiorach Muzeum Zamku w Pszczynie!!! Jedyną różnicą na „portrecie pszczyńskim” są dwa pióra przypięte do czapki na czole dekoracyjną egretą. Ich wielkość i prominentna pozycja sugerują, że mamy do czynienia z wizerunkiem kobiety przebranej w folklorystyczny strój.

D_Beret

Księżna Daisy von Pless w Szkockim Berecie, rysunek w zbiorach Muzeum Zamkowego w Pszczynie, datowany na 1912 r.

Tradycyjne szkockie nakrycie głowy to „bonnet” składający się z paska obciskającego czoło („headband”) i spoczywającej na nim szerokiej kolistej czapy („crown”), na środku której przyszyty jest pompon („toorie”). Headband ma często dekorację w biało-czerwoną kratkę i dwie wstążki z tyłu służące do regulacji rozmiaru. Spadają one albo na szyję, albo wiązane są w kokardę. Crown jest luźna i przechylona na prawo. Na lewej stronie headband’u przypięta jest rozeta („cockade”) z symbolem klanu, podtrzymująca bukiecik obranej przez klan rośliny (hackle”).

Plain Balmoral in Lovat green.(1)

3690890BLACK-WATCH-RED-HACKLE-army-soldier-cap-Scottish-badge-miltary-red-plume-cap-badge-crest-BTradycyjny szkocki bonet cywilny i wersja wojskowa pułku „Black Watch”.

W czapkach wojskowych symbol klanu zastąpiony jest znakiem pułku, a bukiet rośliny wiązką piórek. Długie orle pióra nie były szczególnie używane przez Szkotów. Jeśli już, przypinali je sobie tylko szefowie klanów. Zaadoptowały je jednak do swoich kapeluszów szkockie damy.
Szkocki bonet nie jest beretem, bo opiera się na opasce. Jego późniejsza, wiktoriańska wersja, tzw „Tam o’Shanter” jest bardziej zbliżona do beretu, ponieważ ma tą opaskę o wiele cieńszą.
Czapka księżnej Daisy luźno nawiązuje do cech charakterystycznych klasycznego bonetu szkockiego. Powiedziałabym wręcz, że jest ona bardzo odległą fantazją na jego temat.
Nie mam wątpliwości, że na obu portretach księżna Daisy ma ubranie, które przygotowała specyficznie na wycieczkę jachtem siostry. Wątpię, by ten zestaw często potem powtarzała pretendując, że biała bluzka z krawatem i swobodne, wygodne nakrycie głowy, mające pierwotnie chronić jej fryzurę od wiatru na morzu, mogły być następnym razem wykorzystane przez nią na przedstawienie jej koneksji ze szkockimi górami.
Czy Daisy przypinała do i odpinała egretę z piórami ze swojej czapeczki żeglarskiej by zmienić jej wygląd i funkcję?. A może to autor rysunku popuścił cugle wyobraźni i dla celów artystycznych umieścił pióra na jej czole? W każdym razie „portret pszczyński” nie przedstawia Daisy w „kostiumie szkockim” („Highland costume”) jak to opisał w swojej książce pan John Koch. Jego jedynym, po trosze tylko „szkockim” elementem są pióra przypięte do czapki, która nie jest ani beretem, ani tym bardziej bonetem szkockim.

eb7462af041c590700abd83f1226882e

Bardziej udana interpretacja szkockiego bonetu jako nakrycia głowy dla kobiety: Katherine Hepburn w filmie „Mary of Scotland”, 1936

Fotografia księżnej von Pless na pokładzie statku siostry wykonana została w lipcu 1911 r. Ciągle słaba po poważnej chorobie i zmęczona napiętym życiem towarzyskim angielskiego Sezonu podczas i po koronacji króla Jerzego V, Daisy wyznała w pamiętniku: „Każdy jest tak miły i zadowolony, że widzi mnie ponownie zdrową, ale – choć przyjechałam tutaj [do Londynu] tylko pięć dni temu, czuję jakbym tu była już pięć tygodni i przeto cieszę się że 30-go [czerwca] wyruszamy z kochaną Shelagh na spokojną wycieczkę jej jachtem po kanałach Holandii.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
W wyprawie towarzyszyli im: kuzynka ze strony babci, Adelaide Taylour, książę Jimmy Alba, lord Falconer i lord Thynne, syn 4. markiza Bath. Gdziekolwiek przycumowali, czekały na nich samochody, by obwieźć ich po zabytkowych miejscach. Daisy bardzo spodobała się Holandia: „pokochałam Bruges, jej stare domy i kanały oraz wszystkie cudowne obrazy Memlinga. Oczywiście, każdy Franz Hall i Rembrandt w Holandii przewyższa ich dzieła widziane gdziekolwiek indziej. Mam nadzieję przyjechać tu ponownie.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
O ile mi wiadomo, życzeniu temu nie stało się zadość.

Read Full Post »

W połowie lutego 1908 r. w galerii na Mount Street w Londynie otwarto wystawę ostatnich prac popularnego wtedy artysty Hala Hursta. Dwudziestego szóstego tego miesiąca odwiedziła ją księżna Walii (późniejsza królowa Alexandra), by zobaczyć jeden nietypowy na niej eksponat – serię sześciu akwarelowych wizerunków jej przyjaciółki, księżnej Daisy von Pless.
Ówczesna prasa opisała te portrety jako „małe, ale cudowne i bardzo efektowne studia, pełne życia i werwy”, wykonane w ramach interpretacji „Kostiumów i Nastrojów” („Moods and Robes”) osoby do nich pozującej.
Jak na razie udało mi się znaleźć reprodukcję tylko jednego z tych portretów. Jego ikonografia jednak, pozwala nam zrozumieć całościową koncepcję malarza i modela. Przedstawia on Daisy w białej muślinowej sukni ozdobionej na staniku czerwonymi guzami, siedzącą i zajadającą wiśnie z umieszczonego na udach talerzyka. A ponieważ wiśnia jest kwaśna, skwaszony jest również wyraz jej twarzy!

Daisy_Hurst

Księżna Daisy von Pless na jednym z sześciu portretów Hala Hursta z serii „Kostiumów i Nastrojów”. Foto z kolekcji autorki

Oddałabym wiele, żeby poznać kolejnych pięć „odsłon kostiumowych” księżnej i towarzyszącej im mimiki. Świetny pomysł i dobry zabawa, w udziale której odzwierciedliła się doskonale osobowość Daisy – jej poczucie humoru, miłość do praktycznych żartów i talent komicznej interpretacji.
Większość dam nie odważyłoby się na uczestnictwo w takim eksperymencie, obawiając się oskarżeń o frywolność. Wszystkie inne obrazy pokazane na tej wystawie były „normalnymi” portretami pań Widenham-Fosbery, Mayney, Hupple, Walshingham oraz lady Jenkins i lady Garioch. Ale jak wiemy, księżna von Pless nie miała problemów z łamaniem konwenansów. Ich przekraczanie było poniekąd jej czarem. Jak udowodniła sesja zdjęciowa Lafayette’a, z której fotografie przedstawione zostały polskiej publiczności na ekspozycji „Daisy von Pless: Szczęśliwe Lata”, księżna była wdzięczną modelką, w pełni współpracującą z twórcami podczas kreatywnych posiedzeń.

d5193300l

„Kram Cynkarza”, przykład sceny rodzajowej pędzla Hala Hursta. Foto: Christie’s

W większości zapomniany dziś Hal Hurst (1865 – 1938) był za życia bardzo aktywnym artystą. Malował obrazy olejne, miniatury i akwarele. Poza portretami, zajmował się pejzażem i scenami rodzajowymi z miejsc w które zawędrował, zarażony pasją ojca, Henrego Hursta, i przyjaciela, Douglasa Sladena, którzy byli namiętnymi podróżnikami. Był również bardzo płodnym ilustratorem prasy i książek.
Sztukę studiował w Królewskiej Akademii w Londynie i Akademii Julian w Paryżu. W 1896 r. został wybrany na członka Królewskiego Towarzystwa Artystów Brytyjskich (RSBA), w 1898 Królewskiego Instytutu Malarzy w Akwareli (RIPW), a w 1900 Królewskiego Instytutu Malarzy w Oleju (RIOP).
Był też współzałożycielem w 1896 r., a potem przez wiele lat wice-prezydentem Królewskiego Towarzystwa Miniaturzystów (RMS).
Swoje dzieła często pokazywał, zdobywając pochlebne krytyki recenzentów, zwłaszcza za miniatury portretowe egzekwowane w akwareli lub kolorowanym rysunku. W tym samym czasie, kiedy wystawiał portrety księżnej Daisy, brał również udział w ekspozycji miniatur w Modern Gallery na Bond Street.

Hurst_Young_England

„Young England”, przykład miniaturowgo portretu Hala Hursta

Omówione powyżej portrety pędzla Hala Hursta są kolejnymi odgrzebanymi przeze mnie z przeszłości wizerunkami księżnej von Pless. Było ich znacznie więcej. Malowało ją wielu innych artystów. Wciąż, na przykład, poszukuję jej miniatury wykonanej przez Alfreda Pragę oraz obrazów John Ernesta Breuna, Leopolda Schmutzlera i Francisque-Edouarda Bertiera. Jeśli ktoś z Państwa coś o nich wie, proszę o wiadomość.

Read Full Post »

Jednym z najbardziej popularnych wizerunków księżnej Daisy von Pless jest portret wykonany przez słynnego artystę amerykańskiego, Johna Singera Sargenta.
Musiał on być również ulubioną podobizną samej księżnej, skoro umieściła go na frontispisie swojej pierwszej książki, z podpisem: „Ja, na rysunku Sargenta, 1913 r.“

Daisy_Sargent

Portret księżnej Daisy von Pless autorstwa John Singer Sargenta, rysunek węglem na papierze, 60.5 cm ż 48 cm, 1913.

Data ta wskazuje, że księżna von Pless odwiedziła pracownię malarza znacznie później, niż wielu jej angielskich znajomych, których salony, już od dobrych paru lat, chwaliły się jego wyśmienitymi dziełami.
Faktycznie Sargent, z własnego wyboru, zakończył karierę portrecisty około 1907 r. Osiągnął w tej dziedzinie światową sławę i chciał teraz poświęcić się pejzażowi i malowidłom ściennym. Życzeniu jego nie stało się całkowicie zadość. Wciąż oblegany zamówieniami i błaganiami klientów poszedł na kompromis – zamiast w oleju na płótnie, zaczął robić portrety węglem na papierze, co zajmowało mu tylko od jednej do dwóch godzin na posiedzenie.
To nowe medium zaowocowało nowym typem portretu, na którym wychwycona szybko przez artystę charakterystyka modela skupiała się na twarzy wyłaniającej się brawurowymi kreskami i kontrastami tonacji z przeważnie ciemnego tła. Efekt był elektryzujący i … bardzo popularny. Być narysowanym przez Sargenta stało się swojego rodzaju społecznym statusem. Pomimo podnoszenia ceny, liczba chętnych wciąż wzrastała. Księżna Daisy musiała zapłacić za swój portret około pięćdziesięciu gwineii.
Wywiozła go na południe Francji, gdzie jej kuzynka, Ena FitzPatrick widywała go w wilii La Napoule podczas swoich wizyt w latach 1920-tych. Nie bardzo wiadomo, co się z nim potem stało. Podobno po wojnie, jeden z angielskich dealerów sztuki zaproponował jego sprzedaż Lexelowi. Po pewnym czasie okazało się, że wszedł w posiadanie siostry Daisy, Konstancji (Shelagh) księżnej Westminsteru.
Shelagh zmarła w styczniu 1970 r., pozostawiając w testamencie swój majątek córce, lady Mary Grosvenor i swojej długoletniej opiekunce, Norze Gillespie. Któraś z nich sprzedała rysunek Sargenta w 1978 r. Nabywcą był pan John Koch, autor pierwszej biografii księżnej Daisy von Pless.

Daisy_Hansel_1979

Jan Henryk XVII von Pless na tle portretu matki na wystawie „John Singer Sargent i Era Edwardiańska w Narodowej Galerii Portretu w Londynie w 1979 r. Foto: Kolekcja Zamku w Książu

W 1979 r. Galeria Sztuki w Leeds, Narodowa Galeria Portretu w Londynie i Instytut Sztuki w Detroit zorganizowały wspólnie ekspozycję „John Singer Sargent i Era Edwardiańska“. Pan Koch uprzejmnie wypożyczył na tą wystawę obraz Daisy. Tak więc po latach, księżna von Pless znalazła się ponownie w gronie swoich dawnych znajomych i przyjaciół, aczkolwiek tylko w retrospektywie i na ścianach muzem.
Honorowym gościem na wystawie londyńskiej, która odbyła się w dniach od 6 lipca do 9 września 1979 r., był żyjący jeszcze wtedy i mieszkający w Anglii, jej najstarszy syn Hansel – Jan Henryk XVII.
Portret księżnej Daisy von Pless w wykonaniu Sargenta został ponownie sprzedany przez nowojorski dom aukcyjny Sotheby’s w maju 2002 r. Tożsamość nowego właściciela nie została podana do wiadomości.

Read Full Post »

W październiku 2003 r. na licytacji w domu aukcyjnym Bonhams w Londynie sprzedano za niecałe £500 prześliczny miniaturowy portret księżnej Daisy von Pless. O ile mi wiadomo, nie znany był on żadnemu z jej badaczy.

Jak świadczy umieszczona w tle dedykacja, wykonany został i ofiarowany księżnej w prezencie w 1913 r. przez „M. Edgerly“.

Bonhams_ME_DP,jpg

Księżna Daisy von Pless, miniaturowy portret M. Edgerly sprzedany na aukcji Bonhams w 2003r. Foto: Bonhams

Drugi portret tego samego pędzla, tym razem ukazujący księżną w całej postaci, powstał w 1914 r. Księżna Daisy wybrała go jako jedną z ilustracji do pierwszego wydania swoich wspomnień i opatrzyła opisem: „Myself. From a water-colour picture, painted at Mandalieu in 1914, by M. Edgerley“ („Ja. Na akwareli namalowanej w Mandalieu w 1914 r. przez M. Edgerley“), popełniając błąd w pisowni nazwiska artysty. Korekta tej jednej literówki, pozwoliła mi na identyfikację autora tych portretów.

DP_ME_1914

Księżna Daisy von Pless na portrecie M. Edgerly z 1914 r.

Oto co mogę Państwu o nim, a właściwie o NIEJ, powiedzieć: Nazywała się Mira Edgerly Korzybska (1879 – 1954). Urodziła się, jako najmłodsza z trzech córek Rosy Haskell i Samuela Haven Edgerlego, w miejscowości Aurora, w amerykańskim stanie Illinois. Edukację pobierała w Liggett’s Private School w Jackson, Michigan, gdzie ojciec był dyrektorem koleji. Po jego śmierci, przeniosła się z matką do Kansas City. W wieku lat dzwudziestu osiedliła się w San Francisco.

Malowania nauczyła się sama, choć w ukształtowaniu jej artystycznych upodobań dużą rolę odegrał fotograf Arnold Genthe, któremu, jako bardzo atrakcyjna kobieta, często modelowała.

Mira_Edgerly_LoC

Mira Edgerly, malarka miniaturowych portretów, na fotografii Arnolda Genthe. Foto: Library of Congress, Washington

Około 1900 r. otworzyła studio w Nowym Jorku. Parę lat póżniej zwróciła na siebie uwagę aktorki, pani Patrick Campbell [nota bene późniejszej żony Georga Cornwallis-Westa], która zaprosiła ją do Londynu i wprowadziła na angielskie salony. „Debiut królewski“ miała już za sobą, bo jeszcze przed przyjazdem do Europy, pojechała do Ottawy by sportretować tam księżniczkę Patrycję Connaught, wnuczkę królowej Wiktorii. Jej miniaturowe portrety szybko zdobyły uznanie i popularność. Zamówiły je również dla siebie krewne Daisy von Pless: Lady Sackville i jej córka Vita oraz jej dobre znajome: księżna Hamilton i księżna Alexis Dalgorouki.

Ponieważ Mira wolała pracować raczej w domach klientów, niż w swojej pracowni, coraz częściej przyszło jej wyjeżdżać do ich rezydencji rozsianych po Anglii, Szkocji, Irlandii, Walii, a także Francji i Niemiec.

Jej wybraną techniką była akwarela, którą po pewnym czasie, dla specjalnego efektu luminescencji i większego rozmiaru obrazu, zaczęła stosować na kości słoniowej. Napisała później: „Chociaż osiągnęłam sukces jako malarz miniatur, coraz częściej przeszkadzały mi ograniczenia tego gatunku. Ja zaś z natury buntuję się przeciwko jakimkolwiek ograniczeniom lub tradycyjnemu myśleniu. To prawda, że inspirowały mnie doskonała głębia i dostojność prac Holbeina i tych małych portretów Cromwella pędzla Coopera, tak słusznie nazywanych „niewielkimi pełnymi rozmiarami“, ale chęć malowania grup i całych postaci doprowadziła mnie do rozwinięcia własnej metody, a tym samym osobistego wkładu do historii malarstwa portretowego. Komentarz Johna Sargenta: „Oto nareszcie mamy portret na kości słoniowej, a nie miniaturę“ był punktem zwrotnym w mojej karierze. Z podwójną energią i wiarą zmagałam się potem z oporami konwencji i ułomnościami standardowej techniki miniatury.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Specjalizujący się w kości słoniowej magazyn w Londynie, dostarczał jej płaty tego materiału, przycięte do prostokątów o wymiarze 6 x 12 cali. Nanosiła na nie portrety, zaczynając zawsze od figury postaci, wierząc, że twarz jest tylko swojego rodzaju barometrem tego co dzieje się wewnątrz ciała. Charakterystykę malowanej osoby podkreślała, często zaskakującą, aranżacją tła.

Skończony portret oddawała klientom w zaprojektowanej przez siebie ramie, często misternie rzeźbionej i pozłacanej, wzorującej się na oprawach dzieł wczesnego renesansu.

Podczas swojego pobytu w Europie, spędziła trochę czasu na studia malarskie w Paryżu, gdzie zaprzyjaźniła się z Gertrudą Stein i Alicją Toklas.

Do Ameryki wróciła tuż przed wybuchem 1. wojny światowej. W lutym 1914 r. wyszła za mąż za Fredericka Burt, pisarza, rzeźbiarza i malarza. Ich małżeństwo bardzo szybko się rozpadło.

W 1918 r. poznała u przyjaciół w Waszyngtonie młodego polskiego oficera, hrabiego Alfreda Korzybskiego herbu Awdaniec (1879 – 1950) i, po kilkumiesięcznym romansie, wzięła z nim ślub w 1919 r.

alfred-korzybski-238x300

Alfred Korzybski, drugi mąż Miry Edgerly, polski arystokrata, lingwista i filozof

Alfred Korzybski był lingwistą i filozofem, aktywnym na polu semantyki. W początkowych latach małżeństwa, gdy pracował nad swoją pierwszą książką Manhood of Humanity (Dojrzałość człowieczeństwa), Mira wspierała go finansowo i moralnie. Nie zapomniał tego do końca życia, niejednokrotnie wyrażając publicznie swoją wdzięczność za jej pomoc i oddanie. Gdy został dyrektorem Instytutu Semantyki Ogólnej w Chicago, osiedli w Lakeville, Connecticut.

W latach trzydziestych 20. wieku Mira odbyła długą podróż po Ameryce Południowej, zatrzymując się i malując w Buenos Aires i Rio de Janerio oraz w Trinidadzie.

W 1943 r. zarzuciła twórczość z powodu postępującego artretyzmu. Jej mąż zmarł w 1950 r., ona w 1954. Obydwoje pochowani są na cmentarzu w Lime Rock, niedaleko Lakeville.

Spuścizna po nich przechowywana jest w bibliotece Columbia University. Wśród złożonych tam papierów jest wiele dawnych szkiców Miry Elderly. Katalog archiwum podaje, że w pudle numer 11 znajduje się, między innymi, jeszcze jeden portret księżnej Daisy von Pless – kolejny nieznany nam wizerunek, czekający na odkrycie…

Read Full Post »

Older Posts »