Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘pierwsza wojna światowa’

Poznali się w 1896 r. na jesiennym polowaniu u hrabiostwa Strenberg w Častolovicach. Zrobił na niej wrażenie wstydliwego mężczyzny z rezerwą. Jak wielu przed nim, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i cierpliwie, z godnością, czekał na odwzajemnienie swych uczuć. Parę lat jej zajęło, by uwierzyć w ich głębię i przyznać się przed samą sobą, że nie jest jej obojętnym. Mąż nigdy nie obdarzył jej taką miłością, wyrozumiałością i kurtuazją.

Choć atrakcja fizyczna była obustronna, księżna nie odważyła się jej poddać. Wolała ich związek w platonicznej formie, co z czasem przekształciło się w dozgonną przyjaźń. Po latach, opisała ją w trzecim tomie swoich pamiętników jako „A Perfect Friendship”, ale pomimo długich cytatów z jego listów i przekazania kilku faktów z jego późniejszego życia, nie odkryła przed światem tożsamości ukochanego.

Ich bogata korespondencja, w której konspiracyjnie zwracali się do siebie jako „Max”l i „Rattie”, świadczy jak często Daisy przypominała mu, żeby nie marnował na nią swego czasu, ale on tego uparcie nie słuchał. W tej frustrującej dla obojga relacji, w której nienasycona namiętność kotłowała się z rozsądkiem, przyszło im żyć do 1907 r. – kiedy to „Maxl”, uległ wreszcie presji pokierowania swoim życiem według ustalonego szablonu małżeństwa i prokreacji.

Kim był „Maxl” nie jest już dzisiaj tajemnicą i wiedząc, że był nim książę Gottfried von Hohenlohe-Schillingsfürst, umiejscowić go możemy w wielu wydarzeniach towarzyskich w Książu, Pszczynie i Wiedniu, opisanych przez księżną von Pless. Co więcej, grzebiąc w dziejach rodziny Gottfrieda, możemy się nawet pokusić na próbę zrozumienia jego romantycznej postawy wobec Daisy. Osobiście myślę, że naśladował w tej postawie przykład swojej babci, księżnej Karoliny Sayn-Wittgenstein (z domu Iwanowskiej), która przez czterdzieści lat żyła w platonicznym związku z wybrankiem jej serca, kompozytorem i pianistą, Ferencem Lisztem.

Szczegóły ciekawego, bo politycznie zaangażowanego, życia Gottfrieda nie są jednak powszechnie znane.

Hohenlohe_portrait_child

Trzyletni Gottfried Hohenlohe-Schillingsfürst na portrecie Hansa Makarta, namalowanym w 1870 r.

Książę był czwartym z pięciu synów księcia Konstantyna zu Hohenlohe-Schillingsfürst i jego żony księżniczki Marie zu Sayn-Wittgenstein. Urodził się 8 listopada 1867 r., a więc był starszy od księżnej Daisy o pięć lat.

Pochodził ze starej arystokratycznej rodziny niemieckiej, sięgającej korzeniami XII wieku. Z czasem ród Hohenlohe podzielił się na kilka linii, z których tylko jedna, utworzona w 1551 r., linia Hohenlohe-Waldenburg pozostała przy wierze katolickiej. Jednym z czterech odgałęzień linii Hohenlohe-Waldenburg była rodzina Hohenlohe-Schillingsfürst z siedzibą na zamku Schillingsfürst w Bawarii. W 1834 r. Hohenlohowie-Schillingsfürst weszli również w posiadanie ksiąstewek Ratibor (Racibórz – Górny Śląsk) i Corvey (Westfalia).

Hhenlohe_Schillingsfurst_herb

Herb rodziny Hohenlohe-Schillingsfürst

Dziadek Gottfrieda, Franz Joseph 5. książę zu Hohenlohe-Schillingsfürst poślubił księżniczkę Konstancję zu Hohenlohe-Langenburg, szwagierkę księżnej Feodory – przyrodniej siostry królowej Wiktorii.  Konstanty, ojciec Gottfrieda, był ósmym z ich dziewięciorga dzieci i jedynym, który osiadł i zrobił karierę w Austrii, najpierw w armii, a potem na dworze cesarskim. Jako ochmistrz (Obersthofmeister), całkowicie zmienił i unowocześnił dwór habsburski i przez następnych 30 lat pilnował efektywności swoich reform. Był tak oddanym i zaufanym dworzaninem, że to właśnie jemu cesarz Franciszek Józef I powierzył zwierzchnictwo zarówno nad olbrzymią przebudową Wiednia, jak i później nad przygotowaniem wiedeńskiego Prateru do Wystawy Światowej w 1873 r.

Palais_Dobner-Dobenau_Theresianumgasse_33_DSC_9203w

Pałac Dobner-Dobenau we Wiedniu, gdzie Gottried przyszedł na świat i gdzie się wychował

Gottfried przyszedł na świat, mniej więcej w środku tych gorączkowych prac, w wiedeńskim pałacu Dobner-Dobenau, rodzinnej rezydencji od 1861 r. Tam też spędził swoje dzieciństwo i młodość. W 1887 r., po ukończeniu prestiżowego gimnazjum Schotten we Wiedniu, wstąpił do 9 oddziału austriackich huzarów, gdzie w 1889 r. awansował do stopnia porucznika. W 1893 studiował na Akademii Wojennej (Kriegsakademie) i dwa lata później został przeniesiony do sztabu generalnego. W 1902 r, już jako kapitan, objął stanowisko attaché wojskowego przy ambasadzie austro-węgierskiej w Petersburgu. Doświadczenie, jakie zdobył podczas kolejnych pięciu lat pracy w rewolucjonizującej Rosji, w połączeniu z rodzinnymi kontaktami na arenie politycznej sprawiły, że w 1907 r. zdecydował się na przejście do służby dyplomatycznej. W Niemczech, takim kontaktem do 1901 r. był niewątpliwie starszy brat ojca, wujek Chlodwig – od 1845 r. głowa rodu Hohenlohe-Schillingsfürst.

Chlodwig_zu_Hohenlohe-Schillingsfürst

Wujek Gottfrieda, Chlodwig Carl Victor, 7. książę zu Hohenlohe-Schillingsfürst, książę Ratibor und Corvey (1819-1901), kanclerz Niemiec w latach 1894 – 1901

Chlodwig Carl Victor, 7. książę zu Hohenlohe-Schillingsfürst, książę Ratibor und Corvey rozpoczął swoją działalność polityczną w rodzinnej Bawarii, gdzie w 1866 r. został powołany na stanowisko ministra spraw zagranicznych i premiera. Liberał z przekonania, Chlodwig stał się gorącym zwolennikiem zjednoczenia Niemiec pod przewodnictwem Prus, aczkolwiek był wrogiem „prusyfikacji” przyszłego cesarstwa. Krytyka bawarskich patriotów zmusiła go do rezygnacji w 1870 r., ale już w następnym roku został wybrany na członka i wice-prezydenta niemieckiego Reichstagu. Od 1873 do 1880 był niemieckim ambasadorem we Francji, a następnie gubernatorem Alzacji i Lotaryngii. W 1894, cesarz Wilhelm II uczynił go kanclerzem Niemiec. Funkcję tą pełnił do 1900 r.

Drugi wujek Gottfrieda, Victor Adolf książę zu Hohenlohen-Schillingsfürstbył kardynałem i spędził wiele lat w Rzymie. Choć umarł w 1896 r., zanim Gottfried zdecydował się na służbę dyplomatyczną, przeprowadził niewątpliwie wiele rozmów z bratankiem o sytuacji we Włoszech.

Konrad_Hohenlohe_Sch

Brat Gottfrieda, Konrad Hohenlohe-Schillingsfürst (1863-1918), austro-węgierski polityk i mąż stanu

Z kolei własny starszy brat Gottfrieda, Konrad, był czynnie zaangażowany w politykę cesarstwa austro-węgierskiego na jego północnych i zachodnich obszarach, tzw. Przedlitawii (Cisleithanii), pracując na wysokich administracyjnych stanowiskach w Pradze, Teplicach i Trieście. Sympatie Konrada dla problemów klasy robotniczej zdobyły mu przezwisko „Czerwonego Księcia”. Za sprawą arcyksięcia Franciszka Ferdynanda został, 2-go maja 1906 r., premierem Austrii, ale po miesiącu zrezygnował. Podczas wojny, po śmierci cesarza Franciszka Józefa I, stał się konfidentem i doradcą młodego cesarza Karola I, który nota bene był szwagrem córki Konrada, Franciszki. Od 1917 r. naciskał Karola I na zakończenie wojny i uratowanie cesarstwa poprzez przekształcenie go w federację czterech stanów: Austrię, Węgry, Polską Galicję i Bałkańską Illyrię. Po wojnie, dzierżył przez parę pierwszych miesięcy niełatwą tekę ministra spraw wewnętrznych.

Maria Henriette, Erzherzogin von Österreich

Maria Henrietta (1883-1956), trzecia z ośmiu córek Friedricha, arcyksięcia Austrii i księcia cieszyńskiego

Ambitnym planom zawodowym Gottfrieda towarzyszyły plany matrymonialne. Od 1906 r., zbliżając się do czterdziestki, zaczął rozglądać się za żoną. Jego wybór, podyktowany w dużej mierze korzyściami finansowymi, padł w końcu na jedną z ośmiu córek arcyksięcia Fryderyka Habsburga, księcia cieszyńskiego – Marię Henriettę (1883 – 1956). Oprócz wniesienia w małżeństwo pokaźnego wiana, Maria Henrietta miała zagwarantowaną sumę 25 000 guldenów rocznie z cesarskiej kiesy.

Starszą siostrą Marii Henrietty była bliska przyjaciółka księżnej von Pless, Maria Krystyna („Christa”) Salm-Salm. Jednakże to nie Daisy była swatką tego związku. Stała za nim kolejna siostra Marii Henrietty, Maria Anna – żona księcia Eliasza Parmeńskiego, która wzięła na siebie uzyskanie zgody cesarza Franciszka Józefa I na małżeństwo Marii Henrietty z mężczyzną, w żyłach którego nie płynęła krew królewska. Nie miała z tym chyba specjalnego kłopotu, bo, jak wcześniej na to wskazałam, cesarz był w zażyłych stosunkach z ojcem narzeczonego i znał Gottfrieda od dziecka. Niemniej Gottfried był wdzięczny Marii Annie za interwencję i ofiarował jej w podzięce śliczne dzieło Fabergégo – emaliową papierośnicę ze złotymi okuciami i inskrypcją, w której nazwał ją „wybawczynią”.

Hohenlohe_Faberge_case

Papierośnica Faberge ofiarowana przez Gottfried przyszłej szwagierce, arcyksiężnej Marii Annie, za wstawiennictwo u cesarza Franciszka Józefa I

Ślub Gottfrieda i Marii Henrietty, uhonorowany obecnością samego cesarza, odbył się 3 czerwca 1908 r. w miejscowości Baden pod Wiedniem. Maria Henrietta nie miała nic przeciwko byciu żoną dyplomaty. Nie sprzeciwiali się też temu jej rodzice. Cesarz Franciszek Józef I jednakże odrzucił taką możliwość, kiedy minister spraw zagranicznych, Alois Lexa von Aehrenthal, nie był w stanie rozwiązać praktycznie kwestii nadrzędności. Jak ówczesny obserwator to skomentował: „trudno, aby córa Austrii oddawała pierwszeństwo żonom francuskiego, amerykańskiego lub japońskiego ambasadora”! I tak ten, prozaiczny w naszym dzisiejszym mniemaniu, powód zburzył karierę dyplomatyczną Gottfrieda, zanim jeszcze zaczął ją sobie budować.

Maxl_family

Gottfried, jego żona Maria Henrietta i trójka ich dzieci: Elżbieta, Natalia i Friedrich

Gottfried i Maria Henrietta skupili się na rodzinie. We wrześniu 1909 r. urodziła się im pierwsza córeczka Elżbieta, a dwa lata później jej siostrzyczka Natalia. 18 lutego 1913 r. przyszedł na świat ich synek Friedrich. O mały włos, Gottfried nie byłby obecny przy jego narodzinach, bo 1 lutego 1913 r. cesarz Franciszek Józef I wysłał go ze specjalną misją do Rosji.

Trwająca od października 1912 r. 1-sza wojna bałkańska zakończyła się w grudniu 1912 r. zawieszeniem broni pomiędzy zwycięskimi państwami Ligi Bałkańskiej (Bułgarią, Serbią, Grecją i Czarnogórą) a Turcją oraz pokojowymi rokowaniami pod przewodnictwem mocarstw w Londynie. Jednakże, ciągnące się spory o podział terytoriów zagarniętych Turcji groziły wybuchem nowego konfliktu. Austria była szczególnie zaniepokojona wzrastającą w siłę Serbią i jej agresją wobec nowo proklamowanego państwa – Albanii. Aby zapobiec serbskim zapędom i przestraszyć sojusznika Serbii – Rosję, Austria rozstawiła osiem korpusów armii wzdłuż granic z Serbią i Rosją. Cesarz Franciszek Józef I chciał za wszelką cenę uniknąć zbrojnej konfrontacji. Postanowił więc zwrócić się o pomoc bezpośrednio do cara. Na osobę, która dostarczyłaby carowi osobisty list od niego i wyjaśniłaby mu stanowisko Austrii, wybrał księcia Gottfrieda Hohenlohe-Schillingsfürsta – człowieka znanego ze swojego taktu i dyskrecji, a przy tym dobrego znajomego cara Mikołaja II z czasów swojej kadencji attaché wojskowego w Petersburgu.

Maxl_1913

Gottfried w lutym 1913 r. po powrocie z misji w Rosji

Gottfried oddał Mikołajowi II list od Franciszka Józefa I 4 lutego 1913 r., a potem odbył z nim i z ministrem spraw zagranicznych Sergejem Sazonowem parę rozmów. Do Wiednia wrócił 10 lutego, okropnie przeziębiony. Jak się wkrótce okazało, jego misja się powiodła i napięcie na Półwyspie Bałkańskim zaczęło się rozładowywać. Pod presją Sazonowa, Serbia poddała swoje roszczenia do albańskiego portu Duress. W zamian, austro-węgierski minister spraw zagranicznych, Count Berchtold, zgodził się by zatrzymała śródlądowe miasta Dubra i Jakova.

Pomyślna misja Gottfrieda do Rosji obudziła w nim na nowo chęć pracy w dyplomacji. Jego bardzo mu oddana żona umożliwiła to zrzekając się swojego tytułu. 4 sierpnia 1914 r. cesarz Franciszek Józef I powołał go na stanowisko austro-węgierskiego ambasadora w Berlinie.

Gottfried_von_Hohenlohe

Gottfried jako austro-węgierski ambasador w Niemczech w ceremonialnym mundurze z insygniami Orderu Złotego Runa nadanym mu w 1917 r.

Podczas wojny, będąc bezsprzecznym zwolennikiem sojuszu z Niemcami, książę Gottfried Hohenlohe-Schillingsfürst starał się by w tym partnerstwie nie doszło do przewagi strony niemieckiej nad austriacką, pomimo znacznego zadłużenia finansowego Austrii wobec Niemiec. W 1917 r. wiedział już o konieczności negocjacji pokojowych. Podczas rozmów prowadzonych 16 marca 1917 r. we Wiedniu między austriacko-węgierskim ministrem spraw zagranicznych, hrabią Ottokarem Czernin, i niemieckim kanclerzem Theobaldem von Bethmann Hollweg, poparł ideę, by Państwa Centralne – w zamian za pokój – nie tylko odżegnały się od wojennych zdobyczy terytorialnych, ale nawet zgodziły się na stratę niektórych części swoich krajów. Z polityki wycofał się w 1918 r. i jako prezes wiedeńskiego Jockey Club oddał się swojej młodzieńczej pasji wyścigów konnych. Zmarł na dzień przed swoimi urodzinami, 7 listopada 1932 r.

Jego żona Maria Henrietta przeżyła go o dwadzieścia cztery lata. Córki nie wyszły za mąż: Elżbieta umarła w 1987 r., a Natalia w 1989. Prochy całej czwórki złożone są w rodzinnym mauzoleum na cmentarzu kościoła katolickiego w Mariazell na terenie austriackiej Styrii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

friedhof_4050

Mauzoleum najbliższej rodziny Gottfrieda na cmentarzu kościoła katolickiego w Mariazell.

Jedyny syn Gottfrieda i Marii Henrietty, Friedrich, zmarł w grudniu 1945 r., w wieku zaledwie 32 lat, w obozie jenieckim Camp Laz w Gruzji.

Reklamy

Read Full Post »

Ten blog nie będzie o zębach Jana Henryka XV, księcia von Pless, aczkolwiek przedstawiony poniżej materiał rzeczywiście pochodzi z książki napisanej przez jego dentystę, dr Arthura N. Davisa – amerykańskiego lekarza stomatologa, który miał w przedwojennym Berlinie bardzo dobrze prosperującą praktykę. Zatytuowana „The Kaiser I Knew: My Fourteen Years with the Kaiser“ („Kajser którego znałem: Moje 14 lat z Kajserem“), książka ukazała się w Londynie w 1918r.

Dr. Arthur N. Davis prowadził praktykę dentystyczną w Berlnie. Foto: Library of Congress, Washington

Pacjentami doktora był Wilhelm II, jego rodzina, wielu wybitnych dostojników państwowych, niemieccy arystokraci i, od 1909 r., księżna Daisy.  Wkrótce po jej wizycie, do gabinetu przyszedł również jej mąż: „wysoki, jasnowłosy, barczysty mężczyzna, w wieku około czterdziestu ośmiu lat, o wyglądzie bardziej Anglika niż Niemca, ze zwisającymi nieco wąsami, wyraźnie różniącymi się od wąsów innych niemieckich arystokratów, którzy – małpując cesarza – zakręcali w górę ich końce.“

„Książę wyglądał w każdym calu na sportowca, w czym dodatkowo różnił się bardzo od typowego niemieckiego szlachcica, [chociaż] już na stałe kulał po tym jak koń zrzucił go podczas polowania“ – opowiada Davis, dodając… „w swoim zachowaniu i rozmowach, był on najbardziej demokratycznym Niemcem, jakiego kiedykolwiek znałem. W latach jakie nastąpiły [po tej pierwszej wizycie], kiedy przychodził regularnie na leczenie, nigdy nie krępowałem się w przekazywaniu swoich poglądów, ani w odpowiedziach na kwestie poruszane przez księcia, który – ze swojej strony – nigdy nie miał mi tego za złe.“

Elegancka poczekalnia w gabinecie dr. Davisa.

Jako Amerykanin, Arthur Davis nie musiał opuścić Niemiec po wybuchu wojny. Kontynuował swoją działalność i … słuchał. Wilhelm II wciąż leczył u niego zęby, kończąc każdą wizytę konwersacją o polityce, a trwać to mogło od trzydziestu minut do nawet półtora godziny! Podobny zwyczaj miał Hans Pless.

Dr Davis szybko się zorientował, że książę Jan Henry XV był dokładnym echem cesarza, a ton jego uwag zdradzał – do czasu – ochocze nastroje głównej kwatery.

Cesarz Wilhelm II i książę Jan Henryk von Pless byli pacjentami dr. Davisa

Już pierwsze „wojenne“ wyznanie księcia, kiedy w pełni umundurowany zjawił się w gabinecie 5 sierpnia 1914 r., zwiastowało jego nieuleczalny optymizm i brak jakiejkolwiek trzeźwości politycznej: „ Wojna światowa się zaczęła! (…) Jeszcze dzisiaj dowie się Pan, że przystępuje do niej Anglia (…), co nam odpowiada [bo] chcemy i musimy wiedzieć jakie jest jej stanowisko.“

Na pytanie, czy nie obawia się brytyjskiej blokady, odpowiedział: „Nie będzie to takie łatwe. Wśród tylu cieślin i wysp, nasze łodzie zawsze się przesmykną. Poza tym, działania zakończą się zanim Anglia zrobi coś na ten temat, a nasze wielkie zapasy wszystkiego wystarczą nam na długo. (…) Zapewniam Pana, że koniec wojny nastąpi przed Bożym Narodzeniem.“

Zagadnięty o poparcie narodu, wykrzyknął: „Co do joty! Nawet socjaliści się przyłączyli. (…) Żeby dać Panu przykład, to właśnie przed chwilą, gdy wchodziłem to tego budynku, żona portiera poprosiła mnie bym zaciągnął do wojska jej nieletniego syna, i to zrobiłem – na progu Pańskiego domu! Czyż nie jest to godne podziwu, jak chętnie niemieckie matki gotowe są poświęcić swoich synów?“

Tuż przed Bożym Narodzeniem 1914 r., dr Davis przypomniał księciu jego obietnicę pokoju, a on go zapewnił:  „Nie to Boże Narodzenie, ale następne napewno.“

Spytany o to samo rok później, odpowiedział ze śmiechem: „Nie wiem, czy to piekło kiedykolwiek się skończy!“ Po pewnym czasie jednak, na wizycie 2 lutego 1917 r., perorował ze starym entuzjazmem: „Zaczęliśmy nasz totalny atak podwodny i w ciągu trzech miesięcy Anglia padnie na kolana. (…) Zmiażdżymy ją i zmusimy do przekazania nam jej statków. Ameryka nie będzie taka głupia, żeby (…) wejść w wojnę w obronie Francji i Rosji, [wiedząc] że posiadając naszą i angielską flotę możemy [łatwo] zaatakować Nowy Jork!“

Po tym jak pierwsza pokojowa nota została odrzucona przez aliantów, książę Pless oświadczył: „Wiedzieliśmy, że ją odrzucą. Chcieliśmy, żeby ją odrzucili (…). I tak osiągnęliśmy co zamierzaliśmy, bo teraz Anglia i Francja muszą się tłumaczyć swoim obywatelom, dlaczego nie podjęte zostały negocjacje gdy Niemcy je zaproponowały. (…) Być może podzieli to siły alianckie“ – dodał. „Poza tym Rosja, gdzie wkrótce wybuchnie rewolucja, odpadnie z działań, a my będziemy w stanie przerzucić wszystkie siły na front zachodni i zgnieść wroga doszczętnie.“

Kiedy 6 kwietnia 1917 r. Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Niemcom, Jan Henryk przyznał się do pomyłki w swoich wcześniejszych prognozach, ale natychmiast przedstawił nowy scenariusz: „Ameryka nie będzie walczyła (…) w Europie, może ewentualnie w Japonii (…). Nie ma przecież [na tyle] łodzi do transportu żołnierzy, a statków nie zbuduje się w ciągu jednej nocy.“

W rozmowie z dr. Davisem, cesarz William II miał za złe Stanom Zjednoczonym, że dają aliantom amunicję i pożyczają im pieniądze, twierdząc, że Niemcy nic podobnego nie oferowały swoim sprzymierzeńcom. Ksiąciu Pless jednak wypsknęło się coś wręcz odwrotnego: „Oczywiście, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat dostarczyliśmy więcej broni walczącym [po naszej stronie] krajom niż cały arsenał naszych wrogów.“

Arthur Davis zamknął praktykę w Berlinie i wrócił do ojczyzny 22 stycznia 1918 r., przerywając tym samym kontakt ze swoimi pacjentami i tracąc możliwość wysłuchania ich sądów na temat zbliżającej się klęski Niemiec.

Niewątpliwie na decyzję repatriacji miał wpływ wrogi stosunek Niemców wobec obywateli krajów alianckich, w tym także wobec księżnej Daisy von Pless, co dr Davis również opisał w swojej książce:

„O księżnej mówiło się, że jest szpiegiem i że została aresztowana. Na poparcie tego faktu wskazywano na jej nieobecność w pałacach Plessów. Prawdą natomiast jest, że pracowała wtedy w szpitalach jako siostra Czerwonego Krzyża. (…) Później puszczono plotkę, że sam książę złapał ją z sekretnymi documentami i zamordował własnymi rękami!!“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Siostra Czerwonego Krzyża, księżna Daisy von Pless, wśród rannych żołnierzy niemieckich

Ze wspomnień księżnej i ich późniejszych opracowań, wiemy o wiele więcej o jej prześladowaniach. Ale wdzięczni możemy być dr Davisowi za przekazanie nam swojego wrażenia na temat Hansa, które powiewa ciepłem i szczerą sympatią. Pomimo zadufania i oracji na granicy fanfaronady, Jan Henryk XV zdobył sobie u niego szacunek za umiejętność przyznawanie się do błędnych kalkulacji oraz respekt za patriotyzm daleki od fanatyzmu. „Zawsze lubiłem Anglię…“ – powtarzał.

Na początku wojny nie tylko książę żywił połowiczną nadzieję na szybki koniec konfliktu. W Wielkiej Brytanii również powszechne było przekonanie, że wojna zakończy się po paru miesiącach i tylko generał Kitchener przepowiadał co najmniej trzyletnią walkę.

Jak sama księżna posumowała kiedyś swojego męża: „On nie jest wcale głupi, choć myśli że jest mądrzejszy od innych, lecz w konwersacji ma [niestety] tendencję wychodzenia z nowymi i absolutnie niepojętymi ideami.“

Read Full Post »