Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘obraz’

Ci z Państwa, którzy śledzą moje badania na Facebooku, pamiętają zapewne, że w kwietniu tego roku dzieliłam się z nimi wynikami swojej walki na ebay’u o zakup akwarelowego portretu księżnej Daisy von Pless, namalowanego przez Hala Hursta (1865-1938).
Zetknąwszy się już wcześniej z jego twórczością i pracą z księżną, przekonana byłam, że obraz ten należał do serii sześciu jej portretów wystawionych przez artystę w 1908 r. jako cykl „Kostiumów i Nastrojów” (https://daisypless.wordpress.com/2013/03/30/nieznane-portrety-daisy-i-zabawa-z-hal-hurstem/). Dzisiaj przyznaję, że byłam w błędzie. Powstał on bowiem w 1902 r., a jego genezą były uroczystości związane z objęciem tronu przez króla Edwarda VII.

Hal_Hurst_FL

Księżna Daisy von Pless na akwarelowym portrecie Hala Hursta, który pojawił się niedawno na aukcji ebay’u.

Rządząca od niepamiętnych czasów, królowa Wiktoria zmarła 22 stycznia 1901 r. Jej najstarszy syn i następca, Albert Edward, książę Walii miał wówczas 59 lat i natychmiast, z niecierpliwością, zaczął wprowadzać na dworze drastyczne zmiany.
Na początek, wziął się za królewskie pałace, które oczyścił z nagromadzonego przez matkę blichtru i rozkazał odnowić je w stylu, który odzwierciedlałby jego umiłowanie do wystawnych ceremonii, podkreślających zarówno tradycję, jak i ówczesną siłę Brytyjskiego Imperium. Zapomniany przez wiele lat londyński pałac Buckingham, zachwycający teraz teatralnością swoich wnętrz kapiących czerwienią, bielą i złotem, stał się na nowo reprezentacyjną siedzibą królewską.
Król, i chętnie mu w tym towarzysząca, królowa Alexandra, stali się z własnego wyboru głównymi aktorami okazałych spektakli. Pierwszym z nich było uroczyste otwarcie Parlamentu 14 lutego 1901 r., wydarzenie, w którym królowa Wiktoria przestała uczestniczyć od 1886 r.
Kolejne zmiany dotyczyły regulacji i przebiegu funkcji publicznych na dworze, z których najważniejszymi były coroczne prezentacje. Te tak zwane „Drawings Rooms” nabrały podczas długiego panowania starej monarchini bezbarwnego charakteru monotonnej formalności. Edward VII od razu przesunął je z popołudnia na późny wieczór i rzadko kiedy odelegowywał swoją obecność na innego członka rodziny królewskiej, co w wypadku Wiktorii było bardzo częstym zjawiskiem. Zajmując na nich centralną pozycję, uwielbiał być otoczony kobietami w pięknych wieczorowych sukniach i błyszczących w elektrycznym świetle klejnotach. Choć ubiór osób uczestniczących w tych spotkaniach był ściśle regulowany, kobiety miały swobodę w wyborze dodatków i biżuterii zdobiących ich stroje, przez co wnosiły do nich element niespodzianki i konkurencji. Nic więc dziwnego, że prasa zamieszczała następnego dnia namiętnie czytane przez wszystkich opisy ich toalet.

M1650902391

Scena prezentacji na „pierwszym dworze” króla Edwarda VII i królowej Alexandry, który odbył się 14 marca 1902 r. Ilustracja z The Graphic opublikowana 22 marca 1902 r.

Pierwsza taka funkcja w „nowej” oprawie odbyła się w pałacu Buckingham 14 marca 1902 r. i, siłą rzeczy, wzbudziła potężne zainteresowanie. Relacje z niej zamieściły wszystkie gazety, a towarzyskie magazyny opatrzyły je wieloma ilustracjami. Nasz Hal Hurst uzyskał pozwolenie króla na uwiecznienie tego wydarzenia dużym płótnem olejnym. Swój obraz, zatytuowany „The First Court of Their Majesties King Edward VII and Queen Alexandra” wystawił dla publiczności w maju 1902 r. w londyńskiej galerii M’Lean.
Oto słowa jednego z krytyków, które rozjaśniły mi okoliczności powstania portretu księżnej Daisy: „[W pracy tej] widać doskonale umiejętność Pana Hursta w posługiwaniu się wspaniałymi kolorami śmiało nakładymi pędzlem. Obraz oddaje w pełni przepych wydarzenia. Postacie królewskie, ze szkarłatną kurtyną w tle, ukazane są na drugim planie; efektowny, czerwony mundur Króla kontrastuje wymownie z bielą sukni Królowej Alexandry. Wokół nich zgrupowane zostały damy w dworskich toaletach, wśród których artysta dał główne miejsce Księżnej Henrykowej von Pless ubranej w brokat ozdobiony złotem i futrem i z diamentami we włosach. Choć podobieństwo jest duże, nie udalo się Panu Hurstowi oddać uroczego oblicza tej damy; to co widzimy nie jest w pełni nią.”. Wszyscy się chyba z tym zgodzimy, aczkolwiek gotowa jestem oddać szczery ukłon artyście za wyśmienite oddanie bogactwa i rafinerii jej stroju.

Hal_Hurst_Daisy_detail2

 

 

 

 

 

 

 

Hurst nie zdołał w pełni uchwycić rysów i ekspresji twarzy księżnej Daisy, ale po mistrzowsku oddał bogactwo i detale jej stroju.

 

 

 

 

 

 

 

 

Z całą więc pewnością stwierdzić teraz mogę, że nieznany akwarelowy portret Daisy, który niedawno pojawił się na ebay’u był przygotowawczym studium Hursta do jego wielkiego płótna przedstawiającego „Pierwszy Dwór króla Edwarda VII i królowej Alexandry”, namalowanego w maju 1902 r. Wskazuje na to zamieszczony powyżej opis ówczesnego krytyka i popierają tą diagnozę fakty historyczne.
W 1902 r., księżna przyjechała do Angli już na początku stycznia, zaproszona przez księstwo Devonshire na długi weekend do Chatsworth. Potem odwiedziła księstwo Marlborough w Blenheim, skąd w lutym przeniosła się do siostry do Eaton. Od marca, wraz z mężem, przebywała w Londynie, biorąc udział w licznych przyjęciach na cześć nowego monarchy. 14 marca zostali oczywiście zaproszeni do pałacu Buckingham.
Jak tego wymagał regulamin, Daisy włożyła na tą okazję strój dworski, który składał się z nisko wyciętej sukni z krótkimi rękawami i przyczepionego do ramion długiego na prawie trzy metry trenu. Jego szerokość na dole nie mogła być mniejsza niż 140 cm. Do tego, obowiązkowe białe rękawiczki i trzy (jako mężatka) białe pióra we włosach, osadzone po lewej stronie głowy, z której spływał biały welon długości 115 cm. Z własnego wyboru, stanik sukni ozdobiła szafrą i orderem Teresy Bawarskiej oraz diamentową biżuterią, idącą w parze z diamentową koroną. Wyglądała wspaniale.

Reklamy

Read Full Post »

W czerwcu 1914 r., księżna Daisy von Pless zapisała w swoim pamiętniku: „Signor Galli przemieszkuje z nami [w Książu] i maluje nasze portrety, a ja zaczęłam się uczyć włoskiego. Chłopcy, a zwłaszcza Hansel, spędzają mnóstwo czasu na praktykowaniu fascynującej metody polowania z jastrzębiami…“.
Kim był ten enigmatyczny artysta, o którym w dotychczasowej literaturze na temat księżnej nie ma źadnych wzmianek?
Sama Daisy, tytułując go „Signorem“, dała do zrozumienia, że był Włochem i osobą na tyle miłą i bezpośrednią, by księżna wykorzystała jego pobyt w domu jako doskonałą okazję do podszkolenia języka włoskiego, którego podstawy zdobyła podczas kilkumiesięcznej wizyty z rodzicami we Florencji w 1889 r.

Daisy_Galli

Jej portret jego pędzla rozpowszechniła, wśród dzisiejszych fanów Daisy, reprodukcja na okładce angielskiego wydania biografii księżnej napisanej przez pana Johna Kocha.

Hans_Galli

Dwa inne obrazy jego autorstwa, przedstawiające księcia Jana Henryka XV von Pless i syna Hansela, spopularyzowała sama Daisy, publikując je w pierwszej edycji swoich pamiętników. Ikonografia książęcej rodziny potwierdza, że Signor Galli był dobrym portrecistą.

Hansel_Galli

Hansel_hawkingPortret Hansela namaloway przez Signora Galli (po lewej) i jego fotografia z tego samego czasu (po prawej), pokazująca jak dobrze artysta uchwycił podobieństwo młodego hrabiego.

    ALFREDO Galli, bo tak miał na imię, urodził się w 1870 r. we Florencji. Do tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych zaczął uczęszczać już w wieku dwunastu lat. Malował sceny rodzajowe i portrety. Te ostatnie, z czasem, zdominowały jego twórczość.

Grandmother_Children

Przykład sceny rodzajowej pędzla Alfreda Galli, przedstawiającej Babcię z dwoma Wnukami.

Musiał cieszyć się pewną sławą w swoim kraju, skoro w kilku wzmiankach, na jakie udało mi się trafić we włoskiej literaturze pamiętnikarskiej, określany jest zawsze jako „wybitny artysta“. Podróżował też po Europie i dwukrotnie odwiedził Stany Zjednoczone, dokąd przeprowadził się na stałe w 1929 r. Osiadł w Nowym Orleanie, w stanie Louisiana, gdzie poprzednio pracował, wierząc że znajdzie tam karierę i szczęście. Nie pomylił się. Nie mógł później narzekać na brak ani klientów, ani uczni – kiedy podjął się również kształcenia adeptów sztuki. Jego podopiecznymi były, między innymi, dwie znane portrecistki amerykańskie: Violet Moulin i Lisette Sylvia Moore. Nieco zasługi miała w tym, niechcący, nasza księżna Daisy von Pless, którą wszystkim przedstawiał jako swoją poprzednią patronkę.

Lady_in_white_Galli

Alfredo Galli, portret Damy w Białej Sukni

Jak wspomina dystyngowana mieszkanka Nowego Orleanu, Lindy Boggs – reprezentantka Luisiany w Senacie, a potem ambasador amerykański w Watykanie: „Alfredo Galli był ulubieńcem dam Nowego Orleanu, które wiedząc, że w czwartki jego kucharka ma wolne, posyłały mu do domu obiady. Jednego tygodnia, ten obowiązek przypadł mojej cioci, Maybart Frost Morrison Blackshear, która wysłała mnie do jego studia z posiłkiem. Gdy tam dotarłam, zaczął się mi przypatrywać, aż w końcu zapytał: „Czy masz białą letnią sukienkę?“ Kiedy odpowiedziałam, że tak, usłyszałam: „Przyjdź w niej do mnie w sobotę, bo będę cię malował“.“ Ten portret rzeczywiście powstał i do dnia dzisiejszego zdobi ścianę salonu rodzinnego domu Boggsów przy Bourbon Street w Nowym Orleanie. Nie muszę chyba dodawać, że ciocia Blackshear została także uwieczniona obrazem swojego pupila.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Alfredo Galli, portret Johna St Paula, sędziego Najwyższego Sądu Luisiany

Po udanym płótnie, przedstawiającym pannę Miriam Fleming z Memphis, Alfredo Galli otrzymał zamówienie na portrety jej rodziców. Choć rzadziej, malował również mężczyzn, czego przykładem może być bardzo formalny wizerunek Johna St Paula, sędziego Najwyźszego Sądu Louisiany. Swoje prace wystawiał często na corocznych wystawach Nowo-Orleandzkiego Stowarzyszenia Sztuki (The Art Association of New Orleand), które odbywały się w tamtejszym Delgado Museum.
Jak wyznała kolejna rezydentka Nowego Orleanu, Cynthia Wagner Dickinson, Alfredo Galli uwielbiał portretować dzieci. Ją samą namalował, gdy miała dwa latka, siedzącą wdzięcznie na trawie, ubraną w niewinną koszulkę, bosą i trzymającą w rączkach różę. W tej samej manierze dostarczył wizerunków wielu jej kuzynek i przyjaciółek.

Lilli_Binnings_Galli

Portret Lilli Binnings Alfreda Galli, który uwielbiał malować dzieci

Koleją dziedziną jego twórczości były ilustracje, jakie wysyłał na okładki poczytnego periodyka, The Saturday Evening Post.
O jego popularności za życia świadczy fakt zamieszczenia przez wszystkie gazety Louisiany noty o jego śmierci, obwieszczające że „znany włoski portrecista, Alfredo Galli, zmarł nagle w swoim studiu w środę, 29 października 1948 r. Dr Fernando Carlomacho stwierdził, że powodem zgonu był atak serca“.
Alfredo Galli był bardzo płodnym artystą. Nic więc dziwnego, że jego dzieła pojawiają się często na współczesnych aukcjach sztuki, zwłaszcza w Nowym Orleanie. Nie będąc tam rzadkością, nie osiągają jeszcze wysokich cen, sprzedając się w bardzo dostępnych granicach od 400 do 600 dolarów. (tłumaczenie cytatow z tekstów angielskich © Barbara Borkowy)

Read Full Post »

W połowie lutego 1908 r. w galerii na Mount Street w Londynie otwarto wystawę ostatnich prac popularnego wtedy artysty Hala Hursta. Dwudziestego szóstego tego miesiąca odwiedziła ją księżna Walii (późniejsza królowa Alexandra), by zobaczyć jeden nietypowy na niej eksponat – serię sześciu akwarelowych wizerunków jej przyjaciółki, księżnej Daisy von Pless.
Ówczesna prasa opisała te portrety jako „małe, ale cudowne i bardzo efektowne studia, pełne życia i werwy”, wykonane w ramach interpretacji „Kostiumów i Nastrojów” („Moods and Robes”) osoby do nich pozującej.
Jak na razie udało mi się znaleźć reprodukcję tylko jednego z tych portretów. Jego ikonografia jednak, pozwala nam zrozumieć całościową koncepcję malarza i modela. Przedstawia on Daisy w białej muślinowej sukni ozdobionej na staniku czerwonymi guzami, siedzącą i zajadającą wiśnie z umieszczonego na udach talerzyka. A ponieważ wiśnia jest kwaśna, skwaszony jest również wyraz jej twarzy!

Daisy_Hurst

Księżna Daisy von Pless na jednym z sześciu portretów Hala Hursta z serii „Kostiumów i Nastrojów”. Foto z kolekcji autorki

Oddałabym wiele, żeby poznać kolejnych pięć „odsłon kostiumowych” księżnej i towarzyszącej im mimiki. Świetny pomysł i dobry zabawa, w udziale której odzwierciedliła się doskonale osobowość Daisy – jej poczucie humoru, miłość do praktycznych żartów i talent komicznej interpretacji.
Większość dam nie odważyłoby się na uczestnictwo w takim eksperymencie, obawiając się oskarżeń o frywolność. Wszystkie inne obrazy pokazane na tej wystawie były „normalnymi” portretami pań Widenham-Fosbery, Mayney, Hupple, Walshingham oraz lady Jenkins i lady Garioch. Ale jak wiemy, księżna von Pless nie miała problemów z łamaniem konwenansów. Ich przekraczanie było poniekąd jej czarem. Jak udowodniła sesja zdjęciowa Lafayette’a, z której fotografie przedstawione zostały polskiej publiczności na ekspozycji „Daisy von Pless: Szczęśliwe Lata”, księżna była wdzięczną modelką, w pełni współpracującą z twórcami podczas kreatywnych posiedzeń.

d5193300l

„Kram Cynkarza”, przykład sceny rodzajowej pędzla Hala Hursta. Foto: Christie’s

W większości zapomniany dziś Hal Hurst (1865 – 1938) był za życia bardzo aktywnym artystą. Malował obrazy olejne, miniatury i akwarele. Poza portretami, zajmował się pejzażem i scenami rodzajowymi z miejsc w które zawędrował, zarażony pasją ojca, Henrego Hursta, i przyjaciela, Douglasa Sladena, którzy byli namiętnymi podróżnikami. Był również bardzo płodnym ilustratorem prasy i książek.
Sztukę studiował w Królewskiej Akademii w Londynie i Akademii Julian w Paryżu. W 1896 r. został wybrany na członka Królewskiego Towarzystwa Artystów Brytyjskich (RSBA), w 1898 Królewskiego Instytutu Malarzy w Akwareli (RIPW), a w 1900 Królewskiego Instytutu Malarzy w Oleju (RIOP).
Był też współzałożycielem w 1896 r., a potem przez wiele lat wice-prezydentem Królewskiego Towarzystwa Miniaturzystów (RMS).
Swoje dzieła często pokazywał, zdobywając pochlebne krytyki recenzentów, zwłaszcza za miniatury portretowe egzekwowane w akwareli lub kolorowanym rysunku. W tym samym czasie, kiedy wystawiał portrety księżnej Daisy, brał również udział w ekspozycji miniatur w Modern Gallery na Bond Street.

Hurst_Young_England

„Young England”, przykład miniaturowgo portretu Hala Hursta

Omówione powyżej portrety pędzla Hala Hursta są kolejnymi odgrzebanymi przeze mnie z przeszłości wizerunkami księżnej von Pless. Było ich znacznie więcej. Malowało ją wielu innych artystów. Wciąż, na przykład, poszukuję jej miniatury wykonanej przez Alfreda Pragę oraz obrazów John Ernesta Breuna, Leopolda Schmutzlera i Francisque-Edouarda Bertiera. Jeśli ktoś z Państwa coś o nich wie, proszę o wiadomość.

Read Full Post »

Jednym z najbardziej popularnych wizerunków księżnej Daisy von Pless jest portret wykonany przez słynnego artystę amerykańskiego, Johna Singera Sargenta.
Musiał on być również ulubioną podobizną samej księżnej, skoro umieściła go na frontispisie swojej pierwszej książki, z podpisem: „Ja, na rysunku Sargenta, 1913 r.“

Daisy_Sargent

Portret księżnej Daisy von Pless autorstwa John Singer Sargenta, rysunek węglem na papierze, 60.5 cm ż 48 cm, 1913.

Data ta wskazuje, że księżna von Pless odwiedziła pracownię malarza znacznie później, niż wielu jej angielskich znajomych, których salony, już od dobrych paru lat, chwaliły się jego wyśmienitymi dziełami.
Faktycznie Sargent, z własnego wyboru, zakończył karierę portrecisty około 1907 r. Osiągnął w tej dziedzinie światową sławę i chciał teraz poświęcić się pejzażowi i malowidłom ściennym. Życzeniu jego nie stało się całkowicie zadość. Wciąż oblegany zamówieniami i błaganiami klientów poszedł na kompromis – zamiast w oleju na płótnie, zaczął robić portrety węglem na papierze, co zajmowało mu tylko od jednej do dwóch godzin na posiedzenie.
To nowe medium zaowocowało nowym typem portretu, na którym wychwycona szybko przez artystę charakterystyka modela skupiała się na twarzy wyłaniającej się brawurowymi kreskami i kontrastami tonacji z przeważnie ciemnego tła. Efekt był elektryzujący i … bardzo popularny. Być narysowanym przez Sargenta stało się swojego rodzaju społecznym statusem. Pomimo podnoszenia ceny, liczba chętnych wciąż wzrastała. Księżna Daisy musiała zapłacić za swój portret około pięćdziesięciu gwineii.
Wywiozła go na południe Francji, gdzie jej kuzynka, Ena FitzPatrick widywała go w wilii La Napoule podczas swoich wizyt w latach 1920-tych. Nie bardzo wiadomo, co się z nim potem stało. Podobno po wojnie, jeden z angielskich dealerów sztuki zaproponował jego sprzedaż Lexelowi. Po pewnym czasie okazało się, że wszedł w posiadanie siostry Daisy, Konstancji (Shelagh) księżnej Westminsteru.
Shelagh zmarła w styczniu 1970 r., pozostawiając w testamencie swój majątek córce, lady Mary Grosvenor i swojej długoletniej opiekunce, Norze Gillespie. Któraś z nich sprzedała rysunek Sargenta w 1978 r. Nabywcą był pan John Koch, autor pierwszej biografii księżnej Daisy von Pless.

Daisy_Hansel_1979

Jan Henryk XVII von Pless na tle portretu matki na wystawie „John Singer Sargent i Era Edwardiańska w Narodowej Galerii Portretu w Londynie w 1979 r. Foto: Kolekcja Zamku w Książu

W 1979 r. Galeria Sztuki w Leeds, Narodowa Galeria Portretu w Londynie i Instytut Sztuki w Detroit zorganizowały wspólnie ekspozycję „John Singer Sargent i Era Edwardiańska“. Pan Koch uprzejmnie wypożyczył na tą wystawę obraz Daisy. Tak więc po latach, księżna von Pless znalazła się ponownie w gronie swoich dawnych znajomych i przyjaciół, aczkolwiek tylko w retrospektywie i na ścianach muzem.
Honorowym gościem na wystawie londyńskiej, która odbyła się w dniach od 6 lipca do 9 września 1979 r., był żyjący jeszcze wtedy i mieszkający w Anglii, jej najstarszy syn Hansel – Jan Henryk XVII.
Portret księżnej Daisy von Pless w wykonaniu Sargenta został ponownie sprzedany przez nowojorski dom aukcyjny Sotheby’s w maju 2002 r. Tożsamość nowego właściciela nie została podana do wiadomości.

Read Full Post »

Niecałe dziesięć lat temu, przed polskimi publikacjami książek o Daisy von Pless, a potem wystawą zdjęć księżnej z atelier Lafayette’a, głównym źródłem jej wizerunku były malowane portrety dostępne zwiedzającym Muzeum Zamkowe w Pszczynie. Najbardziej z nich popularnym był i jest ten przedstawiający śliczną młodą Daisy z, równie ślicznym, synkiem Hanselem pędzla Ellisa Williama Robertsa. Powstał w 1902 r.

Księżna Dasiy von Pless z synkiem Hanselem. Obraz Ellisa W. Robertsa z 1902 r.

Był to dla księżnej bardzo zajęty czas, który w dużej mierze spędziła w Anglii. Koronacja króla Edwarda VII została przesunięta z powodu jego choroby, ale w okresie wyczekiwania nowej daty tego wydarzenia Daisy nie mogła narzekać na brak zajęć. Bogate życie towarzyskie wypełniało jej dni. Poza wieloma innymi nowościami, przyjaciele musieli jej donieść o nowym, modnym artyście w Londynie, u którego zamiawiali swoje portrety. Wielce usatysfakcjonowani, mogli się już nimi pochwalić znajomi: hrabina Mar & Kellie (sportretowana w 1896), Duke of Beaufort (1898), markiza Londonderry (1899) i jej synowa Edith Castlereagh (1902), by wymienić tylko kilku.

 

Edith Castlereagh, późniejsza markiza Londonderry. Pastel Ellisa W. Robertsa z 1902 r.

Ellis Roberts więc, otrzymał nowe zamówienia  na namalowanie portretów księżnej von Pless i jej siostry, księżnej Westminsteru. Ponieważ portret księżnej Daisy jest jedynym w Polsce przykładem jego twórczości, chciałabym Państwu przybliżyć postać tego malarza.

Constance (Shelagh) księżna Westrminsteru. Pastel Ellisa W. Robertsa, data nieznana.

Ten niezwykle wtedy popularny artysta, jest dzisiaj prawie zapomniany. Współczesne słowniki biograficzne, jeśli w ogóle, poświęcają mu tylko krótkie wzmianki. Na podstawie moich własnych badań, dopisać mogę do nich parę interesujących faktów.

Ellis William Roberts urodził się 27 października 1860 r. w Burslem, w hrabstwie Staffordshire jako drugi syn Jane i Thomasa Robertsów. Jego ojciec był garncarzem, jednym z wielu w Staffordshire – brytyjskim centrum ceramiki. Z czasem awansował na stanowisko kierownika produkcji.

Do szkoły uczęszczał najpierw w Burslem, a potem w Walstanton, dokąd rodzina przeniosła się około 1870 r., zamieszkując przy ulicy Chapel Lane.

Młody Ellis musiał już wtedy wykazywać zdolności plastyczne, skoro wysłany został na dalszą edukację do szkoły sztuk pięknych, tzw Minton Memorial (ku pamięci lokalnego fabrykanta i dobroczyńcy, Herberta Mintona) w Stoke-upon-Trent. Na czas nauki przeniósł się do domu swojej ciotki pod numerem 35 na Commercial Road.

W 1882 r. otrzymał stypendium w prestiżowym Royal College of Art, mieszczącym się na South Kensington w Londynie. Dwa lata później przyznano mu dotację na wyjazd zagraniczny. Wybrał Włochy, gdzie spędził cały rok. Od 1887 do 1888 studiował w paryskiej Académie Julian u Williama Adolphe Bouguereau i Roberta Fleury. Po powrocie do Anglii, ożenił się 6 października 1888 r. z Elizą Glover.

W Londynie zadebiutował w 1889 r., pokazując na Wystawie Pastelistów w Grosvenor Gallery pełnowymiarowy portret Hon. Hildy Keppel (katalog no.188). Został natychmiast spostrzeżony. Krytyk The Timesa nazwał jego pracę „godną uwagi“ i omawiając ją zauważył: „jest tu pewna sztywność, być może, w pozie, lecz głowa została dobrze wymodelowana, a biała muślinowa suknia wykonana ze szczególną lekkością i czarem.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Rachel, hrabina Clonmell. Obraz Ellisa W. Robertsa z 1908 r.

W tym czasie pastel był jego ulubioną techniką. Nic więc dziwnego, że przyczynił się do utworzenia i został jednym z pierwszych członków powstałego w tymże roku Towarzystwa Brytyjskich Pastelistów.

Na kolejnej wystawie Towarzystwa, która odbyła się w październiku 1890 r. w Grosvenor Gallery, Ellis Roberts był gwiazdą ekspozycji. Jego dzieła zawisły na honorowym miejscu w dużej zachodniej sali galerii. Były wśród nich: „bardzo dostojny „Portret wicehrabiny Bury“ (katalog no. 36), a po przeciwnej stronie „Pani Robertowa Holford“ (katalog no. 122), w całej postaci na czarno, oraz „Pani Albertowa Grey“ (katalog no. 142) na biało. W mniejszym pokoju [wisiał] portret z profilu „Lady Alice Shaw Stewart“ (katalog no. 221) i uroczy biust dziecka z krótkimi brązowymi włosami, w białej sukieneczce z czerwoną szarfą, „Gwendoliny, córki markizy Carmarthen“ (katalog no. 194), która spoglądała z obrazu roztaczając cudowną aurę niewinności.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

 

Gwendolin, księżna Norfolku z córeczką Marią. Obraz Ellisa W. Robertsa c. 1908 r.

Sława i wzięcie nadeszły szybko. Coraz więcej dystyngowanych osób pukało do drzwi jego pracowni mieszczacej się pod numerem 6 na Williams Street, w okolicy Lowndes Square w Londynie. W lipcu 1893 r. odwiedziła go tam sama księżna Walii (przyszła królowa Alexandra), przyprowadzając ze sobą córki, Wiktorię i Maud, oraz matkę, królową Danii, i brata, duńskiego księcia Waldemara.

W tym samym roku, jako nowy członek Towarzystwa Malarzy Portretowych, pokazał na jego 3. dorocznej wystawie pełnowymiarowe portrety pastelowe Lady de Vesci, Pani Wawrzyńcowej Drummond i Pana Alberta Greya. Uznano je za najlepsze w tej kategorii. W maju 1893 r. wysłał również jedną ze swoich prac, pastelowy portret Panny Pamelii Wyndham (katalog no. 1046) na pokaz w Królewskiej Akademii. Okrzyknięto ją za „najlepsze, jak dotąd, dzieło w jego twórczości…“.

Ogółem, do 1902 r., wystawił w Królewskiej Akademii 16 portretów. Nie zmienił jednak, ani nie rozwinął swojego stylu, i, w parę lat po pierwszych sukcesach, koneserzy sztuki zaczęli go krytykować. Po wystawie Towarzystwa Malarzy Portretowych w 1898 r., jeden z nich napisał: „słabe, przyjemne do oglądania wizerunki arystokratycznych piękności, lecz w żadnym wypadku obrazy lub dzieła oryginalnego umysłu…“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Ale jego konserwatywna, arystokratyczna klientela pozostała mu wierną przez jeszcze kilka dobrych lat, zanim nie przekonała się do indiwidualizmu Johna Singer Sargenta i dramatycznej ekspresji Giovanniego Boldini.

W życiu prywatnym doczekał się syna, Roberta Ellisa, w 1890 r. Rodzina mieszkała wówczas w Chelsea, przy 15 Gunter Grove. W 1899 r. urodziła się córka Millicent Elsie. Przenieśli się do większego domu w Battersea, przy 4 Morella Road. O wiele lepsza sytuacja finansowa pozwoliła im zatrudnić na stałe kucharkę, panią Lea, i pokojówkę, Annie Rose. Ponowna przeprowadzka przywiodła ich na przedmieścia Londynu, do Wandsworth, gdzie w 1911 r. mieli dom na 6 Rawenslea Road. Dorosły już syn studiował wtedy w Cambridge. O pozostałych domowników dbały kucharka Lottie Hipkins i pokojówka Edith Cox. Ich kolejnym i ostatecznym adresem w Wandsworth był 12 Wexford Road.

Syn Robert Ellis, po karierze w wojsku, gdzie doszedł do stopnia kapitana w Pułku Walijskim, został dyrektorem szkoły. Córka Millicent Elsie wyszła za mąż za Ronalda Fresera w 1926 r. i ponownie w 1938 r. za Wilfreda Worton.

Ellis William Roberts zmarł nagle 24 września 1930 r. w Queens Hotel w Brighton. Zostawił rodzinie w spadku 12 800 funtów (=2 432 000 funtów w przeliczeniu na dzień dzisiejszy).

The Times zamieścił krótki nekrolog, przypominający jego życie i pozycję w epokach Wiktoriańskiej i Edwardiańskiej. Był on bowiem ich wiernym ilustratorem, który zapisał w swoich obrazach znaczące figury tamtego okresu. A malarzem był płodnym.

Choć malował również mężczyzn, jego główną klientelę stanowiły kobiety. Jeszcze za życia złożono mu hołd jako kronikarzowi piękna, które minęło. Popularne czasopismo The Gentlewoman opublikowało w lipcu 1923 r. artykuł o znamiennym tytule: „A Closing Phase in English Beauty and the Man that recorded it“ („Kończąca się faza Angielskiej Piękności i Człowiek który ją zarejstrował“).

Jego autor, wspominając „nieskażoną“ jeszcze wtedy urodę „czystych w swoim pochodzeniu“ arystokratek angielskich, ich powab i grację, przypisuje Robertsowi unikalną rolę tego, który „zapewnił temu swoistemu Pięknu miejsce w angielskiej historii społecznej i w historii angielskiego rodowodu.“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

 

Winifred, kiężna Portland. Obraz Ellisa W. Robertsa z 1896 r.

Analizując twórczość Robertsa, pisze dalej: „Jego portrety są znamienne zarówno w epatowaniu aurą „klasy“, jak pięknością pozujących dam. Nie bez powodu [artysta] umieszczał je na tle pejzażu przywołującego dzieła Romneya i Gainsborough; (…) pejzażu, będącego częścią dziedzictwa, tradycji rodzinnych i pamięci, złączonych z duszą modela. Dawni angielscy portreciści rozumieli doskonale tą subtelną relację i zaadoptowali w portretach rodowych dostojną formę pejzażu w tle, z majestycznymi drzewami, ciągnącymi się po horyzont łąkami, tarasami z balustradą lub kolumnowym portykiem, które stawały się nierozłączną częścią wizerunku postaci pierwszoplanowej. Faktycznie, wyjątkowość tego współczesnego malarza [Robertsa] w dużej mierze polega na jego talencie w pozowaniu arystokratycznych Angielek w staroświeckiej scenerii i malowania ich w duchu 18. wieku. (…) Niektórzy jego rówieśnicy, być może, byli bardziej utalentowanymi portrecistami, ale to właśnie jemu przypadła rola uwiecznienia ostatniej fazy w historii Angielskiej Piękności, tak znamiennej dla Angielskiej Arystokracji. Przez trzydzieści lat, artysta ten cieszył się nieprzerwaną sławą, która nie słabła do momentu początku końca fenomenu urody, jaką utrwalał i epoki, jaką rejstrował. Coś takiego nie miało nigdy miejsca w historii angielskiego malarstwa portretowego.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Read Full Post »

Zanim księżna von Pless stała się widoczną postacią na scenie brytyjskiej socjety, w kręgu towarzyskim księcia Walii (tzw „Marlborough House Set“) prym wiodła inna „Daisy“ –  starsza o 12 lat Franciszka Ewelina, hrabina Warwick.

Franciszka Ewelina „Daisy“, hrabina Warwick (1861 – 1938). Portret Ellisa Williama Robertsa.

Olbrzymią fortunę po dziadku, 3. vicehrabiu Maynard, odziedziczyla już w wieku trzech lat, stając się od razu pożądaną partią na ówczesnym rynku matrymonialnym. Sama królowa Wiktoria starała się później o jej rękę dla syna Leopolda, ale pod każdym względem niezależna Franciszka ofertę odrzuciła. Z własnego wyboru, wyszła za mąż w 1881 r. za Franciszka Greville, lorda Brooke. W pierwszych czterech latach małżeństwa urodziła mu troje dzieci, włącznie z nieodzownym dziedzicem, by potem oddać się beztrosko własnemu życiu jako wciąż młoda i piękna kobieta, hostessa i kochanka. Po burzliwym romansie ze słynnym uwodzicielem, lordem Charlesem Beresfordem, wpadła w ramiona księcia Walii (przyszłego króla Edwarda VII), z którym była w związku od 1890 do 1898 r.

Lord Brooke odziedziczył tytuł hrabiego Warwick w 1893 r., a wraz z nim imponujący, historyczny zamek Warwick Castle. Zanim tam zamieszkali, nowa kasztelanka przeprowadziła w nim obszerny remont, włącznie z instalacją elektryczności i wszelkich nowoczesnych wygód. Dwa lata póżniej gotowa była otworzyć drzwi swojej nowej rezydencji dla gości. „Parapetówka“, na którą zostali zaproszeni okazała się niezwykle wystawnym przyjęciem, którego przepych odbił się szerokim echem wśród współczesnych i wywołal w przyszłości niespodziewane reperkusje.

Romantyczny zamek, Warwick Castle, gdzie Daisy Warwick urządziła swój slynny Ball Poudré w 1895 r.

Czterysta wybranych osób otrzymało eleganckie zaproszenia. Wśród nich znaleźli się książę i księżna von Pless oraz dziewietnastoletnia siostra księżnej, Konstancja [Shelagh] Cornwallis-West. Warunkiem uczestnictwa było przyjście w kostiumie z epoki francuskiego króla Ludwika XV lub XVI z obowiązkową peruką, albo wypudrowanymi na biało włosami.

Zamek Warwick został bajecznie przekształcony na idealną sceną dla zaplanowanego widowiska. Służba ubrana była wedle mody poprzedniego stulecia, a w dekoracji wnętrz wyeksponowano przedmioty pochodzące z tamtych czasów. Kolorystycznie dobrane kwiaty zdobiły każde pomieszczenie. Nie zapomniano nawet o odpowiednim oświetleniu, które osiągnięto za pomocą  2 000 świec woskowych i przykryciu elektrycznych żarówek przypominającymi świeczki abażurami. Muzykę zapewniła słynna wtedy orkiestra, White Viennese Band. Na uczestników czekała wystawna kolacja, na której – w środku zimy – nie zabrakło nawet świeżych truskawek!

 Goście w kostumach z czasów Ludwika XV i XVI w Komnacie Cedrowej zamku Warwick. Ilustracja opublikowana w czasopiśmie Graphic w lutym 1895 r., ze zbiorów autorki

Po przekroczeniu holu i tzw. „czerwonego salonu“, goście witani byli przez gospodynię na progu wspaniaej „komnaty cedrowej“, którą przeznaczono na tańce. W atmosferze swojego pomysłu, Daisy Warwick przyjęła rolę królowej Marii Antoniny. Hrabia Warwick wystąpił jako feldmarszałek armii Ludwika XVI-go.

Piękno i bogactwo jej stroju – arcydzieła ówczesnego paryskiego mistrza  haute couture, Wortha – zapierało dech. Miała na sobie aksamitną suknię z deseniem jasnych róż, obsypanych złotym brokatem, stanik której, obrębiony muślinem ze złotymi koronkami, wysadzany był diamentami. Długi, niebieski, aksamitny tren wyszywany złotymi liliami heraldycznymi spływał z tyłu spod kołnierza pokrytego w całości diamentami. Wypudrowane włosy ozdabiały różowe i białe strusie pióra spięte diamentową egretą.

Hrabina Warwick jako królowa Maria Antonina. Foto: Warwick Castle

Wieczór zaczęto kadrylem, który hrabina Warwick poprowadziła w parze z Austriacko-Węgierskim Ambasadorem, księciem Deym. Portugalski Minister, Monsieur de Soveral tańczył z księżną Sutherland, przebraną za królową Marię Leszczyńską, żonę Ludwika XV-go. Księżna von Pless pląsała z hrabią Warwick, a jej mąż z lady Feodorowną Stuart, personifikującą Madame Pompadour. Brat gospodarza, Hon. Sydney Greville, jako członek Gwardii Szwajcarskiej, był partnerem panny Shelagh Cornwallis-West – „wysokiej, smukłej dziewczyny o wielkich ciemnych oczach, wyglądającej ślicznie w otalkowanej koafiurze, ubranej w suknię z białej satyny, skopiowanej z obrazu Roslina, przedstawiającego dziewicę dekorującą posąg Miłości.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

 

Obraz Aleksandra Roslina (1718 – 1793), przestawiający Dziewicę dekorującą posąg Miłości (po lewej), której strój skopiowany został w kostiumie Shelagh Cornwallis-West. Foto Shelagh: Warwick Castle

Jej starsza siostra Daisy wybrała bardziej ryzykowną rolę i przyszła przebrana za słynną w 18. wieku aktorkę, Adrianę Lecouvreur, która, jak mówi legenda, została zamordowana przez swoją rywalkę księżnę de Bouillon. W niektórych relacjach prasowych, jej kostium zinterpretowano jednak jako przedstawienie księżnej Poligniac, bliskiej przyjaciółki Marii Antoniny.

Ubrana była w „wyborną białą suknię satynową, której dolna spódnica ozdobiona została szerokim haftem ze złotymi, turkusowymi i brylantowymi ornamentami; odwrócona na przodzie górna spódnica ukazywała jasno-niebieskie podbicie, również obficie haftowane, tak jak i biały satynowy stanik; prześliczne rękawy w kształcie muszli były w delikatnej niebieskiej tonacji; wyśmienita diamentowa i turkusowa biżuteria dopełniała całości, a upięte wysoko opudrowane włosy ozdabiały strusie pióro i wyrafinowane klejnoty.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Księżna Daisy von Pless przebrana za słynną w 18. wieku aktorkę, Adrianę Lecouvreur. Foto: Warwick Castle

Hans Pless przebrał się za Viscomte de Bragalonne, postać z epopeji Aleksandra Dumasa o muszkieterach, wkładając bardzo wiarygodny zielony mundur z czerwoną kamizelką, pokryty z przodu obramowanymi złotem białymi wypustkami, obcisłe bryczesy, białe jedwabne pończochy i buty z klamrami. Na głowie miał przymusową białą peruczkę.

Książę Jan Henryk XV von Pless jako muszkieter Viscomte de Bragalonne. Foto: Warwick Castle

Bal trwał do ranka następnego dnia. „Dobrze już świtało, gdy ucichł odgłos kół ostatniej karocy“ – skomentował finał reporter magazynu Queen.

Książę i księżna von Pless wrócili do Breggrove Hall w sąsiednim hrabstwie Leicestershire, który wynajęli na sezon zimowego polowania. W tej pięknej palladiańskiej rezydencji podejmowali liczne grono przyjaciół, dla których również urządzili wkrótce wspaniały bal.

Palladiański Breggrove Hall w Leicestershire, skąd Plessowie polowali zimą 1895 r.

Wydając te wystawne przyjęcia, angielska arystokracja uciszała swoje sumienie, jak i publiczne zarzuty o ekstrawagancję, przekonaniem spełniania ważnej funkcji społecznej – zapewniania zarobku tysiącom ludzi niższych klas, włączonych w ich organizację. Konserwatywna prasa wręcz do tego zachęcała. Tygodnik The Court Circular wyraził nadzieję, że fancy dress  bal hrabiny Warwick zacznie całą serię podobnych wydarzeń w londyńskim sezonie 1895 r. Wyśmiał przy tym ostatnie zapędy purystów, z panią Ormiston Chant na czele, którzy po połowicznym sukcesie w walce z „nieprzyzwoitymi“ teatrami rewiowymi, przystąpili do ataku na bale kostiumowe, które uznali za „wygodne zasłony rozpusty.“

Daisy Warwick, przeto, była wielce zaskoczona nieprzychylnymi reportażami w radykalnej prasie, a zwłaszcza komentarzem edytora lewicowego The Clarion, pana Roberta Blatchforda, który uznał jej kosztowny bal gloryfikujący „dekadencką“ epokę za niedopuszczalny „kiedy wychudzony i obdarty rzemieśnik pełza zawstydzony pod murami zamku, błagając – jak o jałmużnę – by pozwolonu mu popracować!, [podczas gdy] tysiące funtów wydanych zostało na kilkugodzinną, dziecinną maskaradę, [na której] mężczyźni i kobiety paradowali przed obustronnie zawistnymi oczyma, idiotycznie rywalizując w nieokiełzanym trwonieniu pieniędzy.“ Na koniec jeszcze dodał: „Coż za wulgarne saturnalia kiczowatej dumy!“, by wreszcie stwierdzić: „ Żal mi bardzo biednej, choć bogatej hrabiny Warwick…“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Oskarżenia Blatchforda nie dawały hrabinie spokoju. Od paru przecież lat finansowała założoną przez siebie szkołę koronkarską dla biednych dziewczyn, którym z własnej kieszeni wypłacała co tydzień uposażenie. Czyżby Blantchford nie czytał jej artykułu opublikowanego w Pall Mall Gazette na dwa tygodnie przed balem, w którym ubolewała nad poszerzającą się przepaścią w dystribucji bogactwa kraju? Postanowiła go więc skonfrontować i niezapowiedziana zjawiła się w jego redakcji. Po paru godzinach dyskusji o socjaliźmie, Daisy Warwick wiedziała że jej „spojrzenie na życie nigdy nie będzie już takie same, jak przed tym spotkaniem.“ „Stałam się kimś, kto znalazł nowy realny świat…“ – stwierdziła. (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Radykalizacja jej poglądów była stopniowa, ale konsekwentna. W 1904 r. wstąpiła do Federacji Socjaldemokratycznej, a po 1.wojnie światowej do Partii Pracy.

Read Full Post »

Przeglądając ponownie pamiętniki Daisy, uwagę moją zwróciła notatka z dnia 16 maja 1896 r. w tomie „Better Left Unsaid“: „Mam kilka wycinków z gazet [dotyczących] mojego portretu na [wystawie] Akademii. Wydaje się ładnym obrazem, choć nie jestem na nim podobna, ale coż naprawdę można powiedzieć na podstawie reprodukcji.“

Jak sprawdziłam, chodziło o portret pędzla Reginalda Arthura, który obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Zamku w Pszczynie. Jest jednak pewne ALE…

Orginalny portret księżnej Daisy von Pless pędzla Reginalda Arthura, wystawiony w Królewskiej Akademii w maju 1896 r.

Oryginalny obraz Arthura jest reprodukowany na 111 stronie katalogu 128. wystawy Królewskiej Akademii, która trwała w Londynie od 2 maja do 3 sierpnia 1896 r.

Na pierwszy rzut oka wydaje się identyczny z obrazem w Pszczynie: księżna, w tej samej pozie i podobnym stroju, przedstawiona jest na tak samo zaaranżowym tarasie. Różnica jest w detalach lewego rękawa sukni,  wstążki w  pasie, szerokości falbany spódnicy oraz w tym co trzyma w prawej ręce. W oryginale jest to mały czarny piesek, w wersji pszczyńskiej – bukiet kwiatów.


Przemalowany portret księżnej Daisy von Pless, obecnie w zbiorach Muzeum Zamkowego w Pszczynie

Mały czarny piesek był wtedy nowym pupilkiem Daisy:  „ mój szczeniaczek Fiend [po polsku Diabełek] jest prześmieszny, atakuje buty każdego męźczyzny na pokładzie [statku] i tak długo ciągnie za sznurówki aż je rozwiąże. Nie wiem jak [pies] Suzie zareaguje na jego przyjazd do Książa. Może,  będąc gentlemanem, go polubi…“, zapisała w pamiętniku pod datą 7 maja 1896 r. w drodze powrotnej z Indii. Wkrótce potem, 21 maja, tym razem w pociągu wiozącym ją z Wiednia do Londynu zanotowała: „Biedny czarnulek Fiend nie ma się dobrze. Będę musiała iść z nim do weterynarza; zachowuje się jak mała małpka; Alma (moja pokojówka) próbowała go właśnie wygodnie ułożyć, a on się zezłościł i tak mocno ugryzł ją w palec, że krew leciała.“ Zaś w lutym 1897 r. żaliła się, że zmuszona jest zostawić „mojego malutkiego czarnego pieska“ w Książu z powodu wyjazdu do Wiednia, a potem do St Moritz.

Jeżeli Fiend był rzeczywiście pieskiem na oryginalnym portrecie, Daisy musiała go dostać lub nabyć przed rozpoczęciem wystawy w Królewskiej Akademii i to na tyle długo przed 2 maja 1896 r., by mieć czas na zawiadomienie o tym fakcie malarza lub (co bardziej prawdopodobne) na przesłanie mu zdjęcia ze swoją nową maskotką. O tym, że obraz eksponowany był na wystawie od samego początku, świadczy reportaż z jego reprodukcją, opublikowany w Illustrated London News 9 maja 1896 r.

W tym momencie, tylko pierwotny rękopis dziennika ksieżnej może udzielić nam tej informacji, jak również odpowiedzieć na pytanie kiedy i dlaczego obraz przemalowano. A może portret pszczyński jest duplikatem, zmienionym nieco podczas kopiowania?

Próbując wyjaśnić tą zagadkę, weszłam niechcący na ślad enigmatycznego do tej pory artysty, Reginalda Arthura. Zachowany po nim spadek jest niewielki: trzy obrazy, nie licząc portretu księżnej von Pless. Najczęściej cytowanym jest „Śmierć Kleopatry“. Słownik współczesnego historyka sztuki, Algernona Gravesa, notuje jego udziały w ekspozycjach Akademii w 1881 r. („Study of a Head“), w 1882 r. („A bit from the British Museum“), 1883 r. („The Fates“), 1892 r. (The Death of Cleopatra“), 1893 r. („Poppies and Cornflowers“ i „Lucrece“), 1895 r. („Miss Lily Hanbury“ i „The Sacrifice of Iphigenia“) oraz w 1896 r. („Princess Henry of Pless“). Później ślad po nim się urywa.

„Smierć Kleopatry” jest najbardziej znanym obrazem Reginalda Arhura.

Pobieżne badanie genealogiczne na stronie Ancestry.co.uk pozwoliło mi ustalić następujące fakty: urodził się  7 czerwca 1862 r. jako Reginald Arthur John Williams, syn Williama Olivera Williamsa i Jane Elizabeth z domu Hughes, w miejscowości Cefn koło Corwen w księstwie Denbighshire na terenie Walii. Jego ojciec był artystą malarzem, tworzącym pod pseudonimem William Oliver; jeden z jego starszych braci, Oliver Rhys Williams, również parał się tą profesją.

Co dziesięć lat przeprowadzane spisy ludności brytyjskiej pokazują, że w 1871 r. rodzina mieszkała w Aberystwith, w Walii, w 1881 r. w Londynie na ulicy Harrington Gardens pod numerem 1a, zaś w 1891 r. na Bedford Square w domu no 47. Census z 1901 r. już Reginalda nie objął. Zmarł na gruźlicę w 1899 r.

Może to tylko zbieg okoliczności, ale zastanawia mnie fakt, że Reginald Arthur urodził się i mieszkał tylko 7 kilometrów od Ruthin Castle, rodowej rezydencji ojca Daisy. Czy William Cornwallis-West, sam zapalony malarz, znał tą artystyczną rodzinę? Intrygujące, nieprawdaż?

Read Full Post »