Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Newlands’

Księżna von Pless zaczęła pisać pamiętnik w sierpniu 1894 r. Nie znamy w szczegółach jej pierwszych lat małżeństwa. Każdy znaleziony dokument, każda relacja prasowa lub wspomnienia współczesnych odnoszące się do tego okresu nabierają wręcz fascynującego znaczenia. Jak młodziutka Daisy się odnalazła, jak sobie radziła, w jakim świecie przebywała?
Wiemy, że obydwoje z Hansem polowali namiętnie zimą w Leicestershire, gdzie rokrocznie powracali  by doświadczyć podniecających galopów po polach za sforą psów tropiących lisy. Czuli się tam dobrze w towarzystwie innych, jak oni młodych entuzjastów tego sportu. Przyjaźń zawarta z niektórymi, jak z lordem Lonsdale przetrwała całe życie.
Ale czy był to jedyny krąg ludzi, w którym się obracali?
Dla przykładu prześledźmy rok 1894. Do rodzinnego kalendarza Cornwallis-Westów wpisał się on wprowadzeniem „małej” Shelagh do socjety. Została ona zaprezentowana przez matkę królowej Wiktorii 6 marca 1894 r. Świadkiem tego wielkiego wydarzenia była jej starsza siostra Daisy, również zaproszona tego dnia na dwór. Później nastąpiły obowiązkowe bale, przyjęcia i obiady, z których zwariowane na punkcie foxhunting siostry czasami się urywały, by wrócić na parę dni do Melton Mowbray. Książę von Pless, kiedy mógł, towarzyszył im w tych eskapadach, ale 13 kwietnia musiał się stawić na męskie Levee w pałacu Św Jakuba. Księżna, z koleji, nie mogla odmówić uczestnictwa w ślubie swojej koleżanki z polowań, Margot Tennant, z ministrem spraw wewnętrznych (a potem premierem), H.H. Asquitem, który odbył się 10 maja 1894 r. w kościele Św Jerzego na Hanower Square.
2 lipca Hans, Daisy i Shelagh byli obecni na balu królewskim w pałacu Buckingham, a 19 tego miesiąca na obiedzie, a potem tańcach wydanych przez księstwo Devonshire w ich londyńskiej rezydencji na Piccadilly.
Sierpień, jak zwykle, był miesiącem regat w Cowes. Obie siostry pokazały się tam elegancko ubrane: Shelagh „w obcisłym plaszczyku w bardzo twarzowym brązowym kolorze z żółtym batystowym kołnierzem, a Daisy w jasnym, niebiesko-szarym żakieciku do pasa”.

Cowes_1894

Regaty w Cowes w sierpniu 1894 r. Foto: The Illustrated Sporting and Dramatic News

Rodzice, jak zwykle o tej porze roku, rezydowali w Newlands, podejmując licznych gości zjawiających się z wyspy Wight w przerwach pomiędzy żeglarskimi wyścigami. Tego lata zaszczycił ich swoją nieformalną wizytą sam książę Walii (przyszły król Edward VII) z synem, księciem Yorku (przyszłym królem Jerzym V).

King Edward VII taking spa water

Książę Walii w uzdrowisku Bad Homburg w 1894 r. Foto: The Graphic

Wkrótce potem, 21 sierpnia, książę Walii wyjechał na trzytygodniowy pobyt do niemieckiego uzdrowiska, Bad Homburg. 28 sierpnia opuścił je na dwa dni na wyścigi konne w Baden-Baden, zaproszony przez Fryderyka I, wielkiego księcia Badenu. Przybył na nie prosto z dworca, eskortowany przez księcia Hermanna Saxe-Weimar i księcia Furstenberga. Oczekiwała już tam na niego grupka znajomych z Anglii, a wśród nich – nie kto inny, ale książę i księżna Hans Heinrich von Pless, razem z siostrą Daisy, Shelagh. To właśnie wtedy miał miejsce zabawny zakład między księciem Walii a Daisy, w wyniku którego wygrała ona od niego dwanaście kapeluszy.

Baden_1894_2

Herbatka w Baden-Baden z księciem Walii w sierpniu 1894 r. Od lewej: Albert Edward, ksiażę Walii, młodziutka księżna Daisy von Pless, lady Lillian Boyd, książę Hans von Pless, książę Hermann Saxe-Weimar. Foto: The Graphic

Następnego dnia, na placu przed hotelem Stephanie, odbyła się coroczna „bitwa kwiatów” czyli tzw. badeńskie „blumen corso”. Ozdobione kwiatami pojazdy oceniane były przez sędziów zarówno za pomysłową dekorację, jak i dobór oraz sztukę prowadzenia koni. Dla zabawy, uczestnicy rzucali w widzów kwiatami, które oni odrzucali z powrotem w kierunku zawodników.
Książę Walii jechał w powozie księcia Furstenberga, zaprzężonym w pięć „czarnych jak smoła” koni. Na honorowym koło niego miejscu siedziała młodziutka Daisy!

BB_blumen_corso_1894

Książę Walii i księżna Daisy von Pless na paradzie podczas corocznej „bitwy kwiatów” w Baden-Baden w sierpniu 1894 r. Foto: The Graphic

Dwa dni wyścigów i zabaw w Baden-Baden minęły szybko. Książę Walii wrócił na kurację do Homburga.  Wypełnił zobowiązanie i przesłał Daisy wygrane przez nią nakrycia głowy, wyrażając nadzieję, że jego wybór „spotka się z jej aprobatą”. Dla siebie też kupił filcowy kapelusz noszony w tamtych okolicach Niemiec i rozpowszechnił go w całej Europie. Przeszedł on do historii mody jako „Homburg hat”.

W swoim liście z Bad Homburg z 3 września 1894 r., dziękuje Daisy za miły czas, żałuje że był on tak krótki, pozdrawia Hansa i Shelagh, nie zapominając spytać się o jej ból zęba. Ton tej serdecznej korespondencji świadczy, że pomimo różnicy wieku, przyszły król Edward VII i młodziutka księżna von Pless byli już wtedy w dobrej komitywie. Pogodna dyspozycja Daisy, jej umiejętność podtrzymania dobrego nastroju i zabawy, jak również jej talent muzyczny i dramatyczny spowodowały, że książę Walii zaczął od tej pory coraz częściej oczekiwać jej towarzystwa. Po paru latach książę i księżna von Pless weszli na stałe do grona jego najbliższych znajomych.

Z Baden-Baden Plessowie wrócili na Śląsk, ale nie na długo. Już wcześniej wynajęli od listopada 1894 r. rezydencję Somerby Grove w Melton Mowbray na kolejny foxhunting sezon w Leicestershire.

Reklamy

Read Full Post »

Przed tegoroczną sześćdziesiątą rocznicą objęcia tronu przez królową Elżbietę II, Wielka Brytania tylko raz obchodziła podobne wydarzenie. Było to w lipcu 1897 r., kiedy królowa Wiktoria i 450 milionów podwładnych w Imperium Brytyjskim święciło jej Diamentowy Jubileusz.

Daisy miała wtedy 24 lat i od sześciu lat była ksieżną von Pless. Jej status społeczny, patriotyzm i miłość do swojego kraju wymagały akcji. Młodziutka arystokratka wpadła na pomysł uczczenia tej okazji gestem, który połączyłby w sobie jej dwie ojczyzny – przekazania angielsko-niemieckiej ofiary pieniężnej na cel bliski sercu monarchini, Jubileuszowy Fundusz Pielęgniarski.

Był to jej pierwszy, tak szeroko zakrojony, projekt i niedoświadczona Daisy nie rozumiała trudności, z którymi przyszło się jej borykać. Zamiar swój zrealizowała, aczkolwiek tylko połowicznie – królowa Wiktoria została uhonorowana, ale wybrana przez nią organizacja dobroczynna pieniędzy nie dostała.

 Portret księżnej Daisy von Pless opublikowany w Country Life z okazji jej pobytu w Londynie w czerwcu 1897 r.

Mimo tego, w uznaniu jej wysiłku, w sierpniu 1897 r. Daisy otrzymała list od nadwornego sekretarza:  „Droga Księżno von Pless – Jej Królewska Mość z wielką wdzięcznością przyjęła album z listą angielskich kobiet zamężnych z Niemcami, jak również [niemieckich] dżentelmenów, którzy włączyli się w akcję wręczenia Jej Królewskiej Mości prezentu upamiętającego Diamentowy Jubileusz. Królowa prosi teraz Księżną, by była tak uprzejmą i przekazała szczere podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w tym wspaniałomyślnym przedsięwzięciu. (…) Jej Królewska Mość wyraziła życzenie, bym zapewnił [Księżną] że ofiarowaną jej pamiątkę w postaci bransoletki z diamentów i szmaragdów będzie sobie zawsze cenić. Z glębokim poważaniem – Arthur Bigge.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

W pierwszym wydaniu swoich pamiętników Daisy napisała, że jej Jubileuszowy projekt był „wielkim sukcesem.“ Ale w kolejnej publikacji przyznała, że droga do celu nie była ani łatwa, ani pomyślna.

Zaczęla od ogłoszeń w prasie, które umieściła już w styczniu 1897 r. Angielski The Times anonsował: „ Księżna von Pless zaprasza angielskie żony Niemców (oraz niemieckich rezydentów w Wielkiej Brytanii) do składek na poczet Diamentowego Jubileuszu, by wedle życzenia Królowej przekazać donację na Fundusz Pielęgniarek, któremu ubodzy ludzie Londynu wiele zawdzięczają od czasu rozpoczęcia działalności dziesięć lat temu. Potencjalni ofiarodawcy proszeni są o przesyłanie czeków wraz z nazwiskami i adresami do banku Credit Lyonnais, 40 Lombard Street, Londyn E.C.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

W połowie lutego 1897 r. zanotowała: „Mam już 283 funty; oczekuję od 250 do 300 funtów z tutejszej prenumeraty; komitet londyński postara się zrobić wszystko, by pomóc mi w Anglii; będzie to albo wydarzenie na małą [niemiecką tylko] skalę, albo rozwinie się do potężnych rozmiarów. W samym tylko Londynie żyje czterdzieści tysięcy Niemców. Bardzo jestem tym podekscytowana.“

W maju 1897 r. księżna von Pless z przykrością zrewidowała stan rzeczy: „Ilość dotacji tutaj nie rośnie; czterysta kobiet, do których napisałam, w ogóle mi nie odpowiedziało; myślę, że powodem jest zła relacja – a nawet nienawiść (sądząc po artykułach w prasie) pomiędzy Niemcami a Anglią; kilka osób odpisało mi, że ich mężowie zabronili im przesłania jakichkolwiek datków. Bogaci Niemcy w Londynie wspierają Jubileuszowy Fundusz Księcia Walii, jak również zamierzają sami ofiarować coś królowej. Obawiam się, że nic nie dorzucą do mojej zbiórki, chociaż poprosiłam swój komitet wykonawczy, by opublikował mój [następny] list we wszystkich gazetach brytyjskich…“ Dziesięć dni później dodała: „Moja prenumerata w Londynie nie odnosi sukcesu; żaden Niemiec nie da grosza; jestem przekonana, że wrogi stosunek wobec Anglii, jaki panuje wśród ograniczonej, zazdrosnej średniej klasy Niemców tam żyjących, jest nawet silniejszy niż w Niemczech. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy i pracowałam bez wytchnienia w obu krajach; nic więcej nie jestem w stanie uczynić.“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Zobaczyła jeszcze w tej sprawie pana Moultona i księcia von Hatzfeldt, ówczesnego niemieckiego ambasadora w Londynie. Zamiast przekazać zebraną sumę do Funduszu Pilęgniarek, postanowiono przeznaczyć ją na mały prezent dla królowej. Wiktoria, choć niechętnie, zgodziła się na to, ale potem oddała ofiarowaną jej bransoletkę córce Beatrice.

W przeciwieństwie do niezbyt udanej kwesty ksieżnej von Pless, jej obecność na jubileuszowych obchodach okazała się wielkim sukcesem. Przygotowała się dobrze: wynajęła centralnie położony dom na Hill Street, przywiozła ze sobą służbę i konie i postanowiła nie przejmować się wydatkami. „Jestem młoda i lubię się bawić“ – stwierdziła, „wykorzystam ten czas jak najlepiej“. Jak dziecko cieszyła się nadaniem Bawarskiego Orderu Św Teresy i faktem, że będzie go mogła nosić podczas nadchodzących uroczystości.

Zapraszana była wszędzie i przez wszystkich. Była tak zajęta, że przerwała zupełnie pisanie pamiętnika. Jej ostatni wpis w 1897 r., pod datą 9 czerwca, obwieszczał: „Jesteśmy tutaj [w Newlands] od trzech dni, rozkoszując się sielanką życia wiejskiego po dwutygodniowej gonitwie przez atrakcje Londynu. Wychodziłam z [siostrą] Shelagh każdego wieczora; wracamy dzisiaj [do Londynu] na operę z księciem Christianem [Schleswig-Holstein], który potem przychodzi na obiad; jutro idziemy do teatru.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Relacje ówczesnej prasy pomagają odtworzyć częściowo jej wypełniony po brzegi harmonogram.  19 czerwca, razem z mężem, poszła do Klubu Ranelagh w podlondyńskim Barnes, gdzie podejmowano wybitnych gości kolonialnych, włącznie z indyjskimi maharadżami. Oglądnęli tam mecz polo i inne kompetycje w jeździe na koniach, plotkując w przerwach z przyjaciólmi i znajomymi.

22 czerwiec był najważniejszym dniem jubileuszowych obchodów – dniem procesji do katedry Św Pawła na dziękczynną mszę za królową, która odbyła się na placu przed kościołem. Królowej towarzyszyło jedynastu premierów kolonii brytyjskich oraz liczni przedstawiciele innych państw. Droga powrotna wiodła ulicami Londynu do siedziby burmistrza City, Mansion House, potem mostem London Bridge do południowego Londynu, by wrócić mostem Wetminster Bridge, mijając budynki Parlamentu, do pałacu Buckingham. Wszędzie witaly ją tłumy ludzi. Do głębi ujęta Wiktoria zapisała w swoim dzienniku: „Jestem przekonana, że nikt nigdy nie spotkał się z taką owacją, jaką mi zgotowano na tych sześciu milach trasy. (…) Okrzyki były wręcz ogłuszające, a twarze każdego przepełnione szczerą radością. Bardzo byłam wzruszona i wdzięczna.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

 Królowa Wiktoria na Jubileuszowej mszy dziękczynnej na placu przed katedrą Św Pawła w Londynie, 22 czerwca 1897 r. Foto: Royal Collection Trust

Wieczorem 24 czerwca, książę i księżna von Pless zaproszeni zostali na przyjęcie do palacu Buckingham. 27 czerwca poszli na obiad do niemieckiej ambasady wydany na cześć księcia Henryka Pruskiego, który reprezentował cesarza na jubileuszowych uroczystościach. Honorowymi gośćmi na tym obiedzie byli również książę i księżna Saxe-Coburg Gotha. Następnego dnia wzięli udział w garden party w ogrodzie pałacu Buckingham, gdzie mieli okazję spotkania rzadko pojawiającej się publicznie Wiktorii.

W międzyczasie zajęci byli przygotowaniami do udziału w balu kostiumowym zorganizowanym przez księżną Devonshire w jej londyńskiej rezydencji przy Piccadilly. Życzeniem gospodyni było „zjawić się w alegorycznym lub historycznym stroju sprzed 1820 r.“ Goście zorganizowali się w tzw Dwory, Grupę Orientalną i Procesję Włoską, na czele których stanęly prominentne damy socjety. Szczęśliwi posiadacze zaproszenia (a wysłano ich 700) nie szczędząc kosztów, wykonali ogromny wysiłek by pokazać się w kostiumie albo historycznie poprawnym, albo olśniewającym bogactwem i fantazją. Księżna von Pless znalazła się w Grupie Orientalnej prowadzonej przez księżną Devonshire personifikującą królową Zenobię. Daisy, jako przepiękna królowa Saba, przyszła ze swoją własną świtą, której członkami była jej siostra Shelagh i brat George. Książę von Pless wystąpił w roli księcia Orłowa na Dworze carycy Katarzyny Wielkiej, którą odegrała lady Raincliffe. Ball zaczął się wieczorem 2 lipca, a skończył nad ranem następnego dnia.

Księżna Daisy von Pless jako królowa Saba na balu kostiumowym wydanym przez księżną Devonshire. Jej siostra Shelagh (po lewej) była damą w jej świcie. Fotografie Lafayette’a z kolekcji autorki

Po dniu odpoczynku, Daisy i Shelagh wybrały się w powozie majora W.H. Grenfella na spotkanie Klubu Powoźniczego na polu paradnym Gwardii Królewskiej. Dwa tygodnie później Hans Pless uczestniczył, jako zawodnik, w podobnym spotkaniu czterokonnych zaprzęgów. Prowadzony przez niego powóz, w którym towarzyszyli mu Michał, Wielki Książę Rosji i księżna Torby, był jednym z pięciu, który z sukcesem zakończył trasę z parku St James w Londynie do Pałacu Kryształowego w Sydenham.

Rankiem 8 lipca książęca para von Plessów znalazła się ponownie w Klubie Ranelagh, by wziąć udział w rozrywkach na cześć kolonialnych oddziałów wojskowych. Wieczorem poszli na bal do pałacu Buckingham. Pałac ten ponownie odwiedzili 15 lipca, tym razem z okazji wydanego przez królową koncertu muzycznego. Orkiestrą i chórem drygował słynny Sir Walter Parratt.

Następnego dnia, w piątek, zaproszeni przez markiza i markizę Londonderry, przyszli najpierw na kolację, a potem na olbrzymi bal na 1 000 osób, uświetniony obecnością księcia i księżnej Walii. Już w sobotę, zaledwie po paru godzinach snu, księżna Daisy zjawiła sie na weekend w rezydencji lorda i lady Gerard, Eastwell Park w Kencie. Przybył tam również książę Walii.

Nawet w czasie późniejszego odpoczynku u rodziców w Newlands, Daisy nie odmówiła kolejnego zaproszenia i, 7 sierpnia, popłynęla na wyspę Isle of Wight na obiad z królową Wiktorią w jej pałacu w Osborne.

Kolejne tygodnie sierpnia Plessowie spędzili w Dublinie jako goście lorda i lady Cadogan. Lord Cadogan był wówczas przedstawicielem królewskim w Irlandii (Lord Lieutenant). Zatrzymali się w ich oficjalnej rezydencji, Viceregal Lodge, Phoenix Park.

Garden Party w ogrodzie Viceregal Lodge w Dublinie, wydana z okazji wizyty księcia i ksieżnej Yorku w Irlandii. Rysunek opublikowany w Illustrated London News w sierpniu 1897 r.

Ich pobyt zbiegł się z królewską wizytą księcia i księżnej Yorku (przyszłego króla Georga V i królowej Marii) w Irlandii. Chcąc nie chcąc, Daisy i Hans wpadli ponownie w wir ceremonii, przyjęć, bali i obiadów, stając się widoczną bardzo częścią dworskiego entourage‘u. Było to przyczyną rozkosznego incydentu, któremu nie oparły się relacje dziennikarzy. Jednym z głównych punktów królewskiej wizyty była inwestytura księcia Yorku na Rycerza Orderu Św Patryka. Księżna Daisy i lady Cadogan towarzyszyły wtedy księżnej Yorku. Daisy ubrana była na biało z niebieskimi akcentami kołnierza i wstążek upinających ramiączka. Na głowie miała biały kapelusz z piórami. Wyglądała prześlicznie. Gdy trzy damy wchodziły na uroczystość do sali Św Patryka, jeden z gapiów skomentował: „Zawsze twierdziłem, że księżna Pless jest najpiękniejszym członkiem rodziny królewskiej…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Po dwóch dniach wyścigów konnych na torze Leopardstown i pożegnalnej garden party w ogrodach Viceregal Lodge, książę i księżna Yorku udali się do Irlandii Północnej.

Zmęczeni Plessowie mogli nareszcie pomyśleć o powrocie do Książa.

Read Full Post »