Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘memories’

Poznali się w 1896 r. na jesiennym polowaniu u hrabiostwa Strenberg w Častolovicach. Zrobił na niej wrażenie wstydliwego mężczyzny z rezerwą. Jak wielu przed nim, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i cierpliwie, z godnością, czekał na odwzajemnienie swych uczuć. Parę lat jej zajęło, by uwierzyć w ich głębię i przyznać się przed samą sobą, że nie jest jej obojętnym. Mąż nigdy nie obdarzył jej taką miłością, wyrozumiałością i kurtuazją.

Choć atrakcja fizyczna była obustronna, księżna nie odważyła się jej poddać. Wolała ich związek w platonicznej formie, co z czasem przekształciło się w dozgonną przyjaźń. Po latach, opisała ją w trzecim tomie swoich pamiętników jako „A Perfect Friendship”, ale pomimo długich cytatów z jego listów i przekazania kilku faktów z jego późniejszego życia, nie odkryła przed światem tożsamości ukochanego.

Ich bogata korespondencja, w której konspiracyjnie zwracali się do siebie jako „Max”l i „Rattie”, świadczy jak często Daisy przypominała mu, żeby nie marnował na nią swego czasu, ale on tego uparcie nie słuchał. W tej frustrującej dla obojga relacji, w której nienasycona namiętność kotłowała się z rozsądkiem, przyszło im żyć do 1907 r. – kiedy to „Maxl”, uległ wreszcie presji pokierowania swoim życiem według ustalonego szablonu małżeństwa i prokreacji.

Kim był „Maxl” nie jest już dzisiaj tajemnicą i wiedząc, że był nim książę Gottfried von Hohenlohe-Schillingsfürst, umiejscowić go możemy w wielu wydarzeniach towarzyskich w Książu, Pszczynie i Wiedniu, opisanych przez księżną von Pless. Co więcej, grzebiąc w dziejach rodziny Gottfrieda, możemy się nawet pokusić na próbę zrozumienia jego romantycznej postawy wobec Daisy. Osobiście myślę, że naśladował w tej postawie przykład swojej babci, księżnej Karoliny Sayn-Wittgenstein (z domu Iwanowskiej), która przez czterdzieści lat żyła w platonicznym związku z wybrankiem jej serca, kompozytorem i pianistą, Ferencem Lisztem.

Szczegóły ciekawego, bo politycznie zaangażowanego, życia Gottfrieda nie są jednak powszechnie znane.

Hohenlohe_portrait_child

Trzyletni Gottfried Hohenlohe-Schillingsfürst na portrecie Hansa Makarta, namalowanym w 1870 r.

Książę był czwartym z pięciu synów księcia Konstantyna zu Hohenlohe-Schillingsfürst i jego żony księżniczki Marie zu Sayn-Wittgenstein. Urodził się 8 listopada 1867 r., a więc był starszy od księżnej Daisy o pięć lat.

Pochodził ze starej arystokratycznej rodziny niemieckiej, sięgającej korzeniami XII wieku. Z czasem ród Hohenlohe podzielił się na kilka linii, z których tylko jedna, utworzona w 1551 r., linia Hohenlohe-Waldenburg pozostała przy wierze katolickiej. Jednym z czterech odgałęzień linii Hohenlohe-Waldenburg była rodzina Hohenlohe-Schillingsfürst z siedzibą na zamku Schillingsfürst w Bawarii. W 1834 r. Hohenlohowie-Schillingsfürst weszli również w posiadanie ksiąstewek Ratibor (Racibórz – Górny Śląsk) i Corvey (Westfalia).

Hhenlohe_Schillingsfurst_herb

Herb rodziny Hohenlohe-Schillingsfürst

Dziadek Gottfrieda, Franz Joseph 5. książę zu Hohenlohe-Schillingsfürst poślubił księżniczkę Konstancję zu Hohenlohe-Langenburg, szwagierkę księżnej Feodory – przyrodniej siostry królowej Wiktorii.  Konstanty, ojciec Gottfrieda, był ósmym z ich dziewięciorga dzieci i jedynym, który osiadł i zrobił karierę w Austrii, najpierw w armii, a potem na dworze cesarskim. Jako ochmistrz (Obersthofmeister), całkowicie zmienił i unowocześnił dwór habsburski i przez następnych 30 lat pilnował efektywności swoich reform. Był tak oddanym i zaufanym dworzaninem, że to właśnie jemu cesarz Franciszek Józef I powierzył zwierzchnictwo zarówno nad olbrzymią przebudową Wiednia, jak i później nad przygotowaniem wiedeńskiego Prateru do Wystawy Światowej w 1873 r.

Palais_Dobner-Dobenau_Theresianumgasse_33_DSC_9203w

Pałac Dobner-Dobenau we Wiedniu, gdzie Gottried przyszedł na świat i gdzie się wychował

Gottfried przyszedł na świat, mniej więcej w środku tych gorączkowych prac, w wiedeńskim pałacu Dobner-Dobenau, rodzinnej rezydencji od 1861 r. Tam też spędził swoje dzieciństwo i młodość. W 1887 r., po ukończeniu prestiżowego gimnazjum Schotten we Wiedniu, wstąpił do 9 oddziału austriackich huzarów, gdzie w 1889 r. awansował do stopnia porucznika. W 1893 studiował na Akademii Wojennej (Kriegsakademie) i dwa lata później został przeniesiony do sztabu generalnego. W 1902 r, już jako kapitan, objął stanowisko attaché wojskowego przy ambasadzie austro-węgierskiej w Petersburgu. Doświadczenie, jakie zdobył podczas kolejnych pięciu lat pracy w rewolucjonizującej Rosji, w połączeniu z rodzinnymi kontaktami na arenie politycznej sprawiły, że w 1907 r. zdecydował się na przejście do służby dyplomatycznej. W Niemczech, takim kontaktem do 1901 r. był niewątpliwie starszy brat ojca, wujek Chlodwig – od 1845 r. głowa rodu Hohenlohe-Schillingsfürst.

Chlodwig_zu_Hohenlohe-Schillingsfürst

Wujek Gottfrieda, Chlodwig Carl Victor, 7. książę zu Hohenlohe-Schillingsfürst, książę Ratibor und Corvey (1819-1901), kanclerz Niemiec w latach 1894 – 1901

Chlodwig Carl Victor, 7. książę zu Hohenlohe-Schillingsfürst, książę Ratibor und Corvey rozpoczął swoją działalność polityczną w rodzinnej Bawarii, gdzie w 1866 r. został powołany na stanowisko ministra spraw zagranicznych i premiera. Liberał z przekonania, Chlodwig stał się gorącym zwolennikiem zjednoczenia Niemiec pod przewodnictwem Prus, aczkolwiek był wrogiem „prusyfikacji” przyszłego cesarstwa. Krytyka bawarskich patriotów zmusiła go do rezygnacji w 1870 r., ale już w następnym roku został wybrany na członka i wice-prezydenta niemieckiego Reichstagu. Od 1873 do 1880 był niemieckim ambasadorem we Francji, a następnie gubernatorem Alzacji i Lotaryngii. W 1894, cesarz Wilhelm II uczynił go kanclerzem Niemiec. Funkcję tą pełnił do 1900 r.

Drugi wujek Gottfrieda, Victor Adolf książę zu Hohenlohen-Schillingsfürstbył kardynałem i spędził wiele lat w Rzymie. Choć umarł w 1896 r., zanim Gottfried zdecydował się na służbę dyplomatyczną, przeprowadził niewątpliwie wiele rozmów z bratankiem o sytuacji we Włoszech.

Konrad_Hohenlohe_Sch

Brat Gottfrieda, Konrad Hohenlohe-Schillingsfürst (1863-1918), austro-węgierski polityk i mąż stanu

Z kolei własny starszy brat Gottfrieda, Konrad, był czynnie zaangażowany w politykę cesarstwa austro-węgierskiego na jego północnych i zachodnich obszarach, tzw. Przedlitawii (Cisleithanii), pracując na wysokich administracyjnych stanowiskach w Pradze, Teplicach i Trieście. Sympatie Konrada dla problemów klasy robotniczej zdobyły mu przezwisko „Czerwonego Księcia”. Za sprawą arcyksięcia Franciszka Ferdynanda został, 2-go maja 1906 r., premierem Austrii, ale po miesiącu zrezygnował. Podczas wojny, po śmierci cesarza Franciszka Józefa I, stał się konfidentem i doradcą młodego cesarza Karola I, który nota bene był szwagrem córki Konrada, Franciszki. Od 1917 r. naciskał Karola I na zakończenie wojny i uratowanie cesarstwa poprzez przekształcenie go w federację czterech stanów: Austrię, Węgry, Polską Galicję i Bałkańską Illyrię. Po wojnie, dzierżył przez parę pierwszych miesięcy niełatwą tekę ministra spraw wewnętrznych.

Maria Henriette, Erzherzogin von Österreich

Maria Henrietta (1883-1956), trzecia z ośmiu córek Friedricha, arcyksięcia Austrii i księcia cieszyńskiego

Ambitnym planom zawodowym Gottfrieda towarzyszyły plany matrymonialne. Od 1906 r., zbliżając się do czterdziestki, zaczął rozglądać się za żoną. Jego wybór, podyktowany w dużej mierze korzyściami finansowymi, padł w końcu na jedną z ośmiu córek arcyksięcia Fryderyka Habsburga, księcia cieszyńskiego – Marię Henriettę (1883 – 1956). Oprócz wniesienia w małżeństwo pokaźnego wiana, Maria Henrietta miała zagwarantowaną sumę 25 000 guldenów rocznie z cesarskiej kiesy.

Starszą siostrą Marii Henrietty była bliska przyjaciółka księżnej von Pless, Maria Krystyna („Christa”) Salm-Salm. Jednakże to nie Daisy była swatką tego związku. Stała za nim kolejna siostra Marii Henrietty, Maria Anna – żona księcia Eliasza Parmeńskiego, która wzięła na siebie uzyskanie zgody cesarza Franciszka Józefa I na małżeństwo Marii Henrietty z mężczyzną, w żyłach którego nie płynęła krew królewska. Nie miała z tym chyba specjalnego kłopotu, bo, jak wcześniej na to wskazałam, cesarz był w zażyłych stosunkach z ojcem narzeczonego i znał Gottfrieda od dziecka. Niemniej Gottfried był wdzięczny Marii Annie za interwencję i ofiarował jej w podzięce śliczne dzieło Fabergégo – emaliową papierośnicę ze złotymi okuciami i inskrypcją, w której nazwał ją „wybawczynią”.

Hohenlohe_Faberge_case

Papierośnica Faberge ofiarowana przez Gottfried przyszłej szwagierce, arcyksiężnej Marii Annie, za wstawiennictwo u cesarza Franciszka Józefa I

Ślub Gottfrieda i Marii Henrietty, uhonorowany obecnością samego cesarza, odbył się 3 czerwca 1908 r. w miejscowości Baden pod Wiedniem. Maria Henrietta nie miała nic przeciwko byciu żoną dyplomaty. Nie sprzeciwiali się też temu jej rodzice. Cesarz Franciszek Józef I jednakże odrzucił taką możliwość, kiedy minister spraw zagranicznych, Alois Lexa von Aehrenthal, nie był w stanie rozwiązać praktycznie kwestii nadrzędności. Jak ówczesny obserwator to skomentował: „trudno, aby córa Austrii oddawała pierwszeństwo żonom francuskiego, amerykańskiego lub japońskiego ambasadora”! I tak ten, prozaiczny w naszym dzisiejszym mniemaniu, powód zburzył karierę dyplomatyczną Gottfrieda, zanim jeszcze zaczął ją sobie budować.

Maxl_family

Gottfried, jego żona Maria Henrietta i trójka ich dzieci: Elżbieta, Natalia i Friedrich

Gottfried i Maria Henrietta skupili się na rodzinie. We wrześniu 1909 r. urodziła się im pierwsza córeczka Elżbieta, a dwa lata później jej siostrzyczka Natalia. 18 lutego 1913 r. przyszedł na świat ich synek Friedrich. O mały włos, Gottfried nie byłby obecny przy jego narodzinach, bo 1 lutego 1913 r. cesarz Franciszek Józef I wysłał go ze specjalną misją do Rosji.

Trwająca od października 1912 r. 1-sza wojna bałkańska zakończyła się w grudniu 1912 r. zawieszeniem broni pomiędzy zwycięskimi państwami Ligi Bałkańskiej (Bułgarią, Serbią, Grecją i Czarnogórą) a Turcją oraz pokojowymi rokowaniami pod przewodnictwem mocarstw w Londynie. Jednakże, ciągnące się spory o podział terytoriów zagarniętych Turcji groziły wybuchem nowego konfliktu. Austria była szczególnie zaniepokojona wzrastającą w siłę Serbią i jej agresją wobec nowo proklamowanego państwa – Albanii. Aby zapobiec serbskim zapędom i przestraszyć sojusznika Serbii – Rosję, Austria rozstawiła osiem korpusów armii wzdłuż granic z Serbią i Rosją. Cesarz Franciszek Józef I chciał za wszelką cenę uniknąć zbrojnej konfrontacji. Postanowił więc zwrócić się o pomoc bezpośrednio do cara. Na osobę, która dostarczyłaby carowi osobisty list od niego i wyjaśniłaby mu stanowisko Austrii, wybrał księcia Gottfrieda Hohenlohe-Schillingsfürsta – człowieka znanego ze swojego taktu i dyskrecji, a przy tym dobrego znajomego cara Mikołaja II z czasów swojej kadencji attaché wojskowego w Petersburgu.

Maxl_1913

Gottfried w lutym 1913 r. po powrocie z misji w Rosji

Gottfried oddał Mikołajowi II list od Franciszka Józefa I 4 lutego 1913 r., a potem odbył z nim i z ministrem spraw zagranicznych Sergejem Sazonowem parę rozmów. Do Wiednia wrócił 10 lutego, okropnie przeziębiony. Jak się wkrótce okazało, jego misja się powiodła i napięcie na Półwyspie Bałkańskim zaczęło się rozładowywać. Pod presją Sazonowa, Serbia poddała swoje roszczenia do albańskiego portu Duress. W zamian, austro-węgierski minister spraw zagranicznych, Count Berchtold, zgodził się by zatrzymała śródlądowe miasta Dubra i Jakova.

Pomyślna misja Gottfrieda do Rosji obudziła w nim na nowo chęć pracy w dyplomacji. Jego bardzo mu oddana żona umożliwiła to zrzekając się swojego tytułu. 4 sierpnia 1914 r. cesarz Franciszek Józef I powołał go na stanowisko austro-węgierskiego ambasadora w Berlinie.

Gottfried_von_Hohenlohe

Gottfried jako austro-węgierski ambasador w Niemczech w ceremonialnym mundurze z insygniami Orderu Złotego Runa nadanym mu w 1917 r.

Podczas wojny, będąc bezsprzecznym zwolennikiem sojuszu z Niemcami, książę Gottfried Hohenlohe-Schillingsfürst starał się by w tym partnerstwie nie doszło do przewagi strony niemieckiej nad austriacką, pomimo znacznego zadłużenia finansowego Austrii wobec Niemiec. W 1917 r. wiedział już o konieczności negocjacji pokojowych. Podczas rozmów prowadzonych 16 marca 1917 r. we Wiedniu między austriacko-węgierskim ministrem spraw zagranicznych, hrabią Ottokarem Czernin, i niemieckim kanclerzem Theobaldem von Bethmann Hollweg, poparł ideę, by Państwa Centralne – w zamian za pokój – nie tylko odżegnały się od wojennych zdobyczy terytorialnych, ale nawet zgodziły się na stratę niektórych części swoich krajów. Z polityki wycofał się w 1918 r. i jako prezes wiedeńskiego Jockey Club oddał się swojej młodzieńczej pasji wyścigów konnych. Zmarł na dzień przed swoimi urodzinami, 7 listopada 1932 r.

Jego żona Maria Henrietta przeżyła go o dwadzieścia cztery lata. Córki nie wyszły za mąż: Elżbieta umarła w 1987 r., a Natalia w 1989. Prochy całej czwórki złożone są w rodzinnym mauzoleum na cmentarzu kościoła katolickiego w Mariazell na terenie austriackiej Styrii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

friedhof_4050

Mauzoleum najbliższej rodziny Gottfrieda na cmentarzu kościoła katolickiego w Mariazell.

Jedyny syn Gottfrieda i Marii Henrietty, Friedrich, zmarł w grudniu 1945 r., w wieku zaledwie 32 lat, w obozie jenieckim Camp Laz w Gruzji.

Reklamy

Read Full Post »

W czerwcu 1868 r., siedemnastoletnia Panna Alice Miles przyjechała z rodzicami do Anglii, by uczestniczyć w jej pierwszym w życiu Sezonie Londyńskim. Rodzina mieszkała od paru lat w Paryżu, oszczędzając na tańszym tam życiu w oczekiwaniu na śmierć Sir Williama Milesa, po którym majątek i tytuł baroneta przechodził na ojca Alice, Philipa Johna. Matką Alice była znana zarówno z urody, jak i z frywolności Francis Elizabeth Roche.
Panna Miles była niezwykle podeksytowana czekającymi ją wydarzeniami. Świadoma własnych wdzięków, podkreślonych najmodniejszymi paryskimi toaletami i pewna swoich kokieteryjnych zdolności, oczekiwała wielkiego sukcesu w zdobyciu bogatego męża. Swoje „zwycięstwa“ i „analizy“ admiratorów opisywała skrzętnie w pamiętniku.
Milesowie zatrzymali się w Londynie w domu kuzyna, malarza Augustusa Lumleya pod numerem 39 na Eaton Place. Znany dobrze na salonach stolicy, Augustus okazał się niezwykle przydatnym przewodnikiem po londyńskiej Socjecie. W zamian za kontakty, porady i wywiady na temat finansowej sytuacji potencjalnych kandydatów, śliczna Panna Miles zgodziła się pozować mu do portretu, który zaczął malować w piątek 3 lipca. Alice miała na sobie biało-niebieską suknię; jej długie, rozpuszczone blond włosy opadały na ramiona.
Nie było im jednak dane pracować w spokoju. Wkrótce służąca zaanansowała Sir Samuela Hayesa, którego Panna Miles musiała zobaczyć w sprawie prestiżowego Balu Gwardzistów. Jak tylko z nim skończyła, do pracowni wszedł przyjaciel i sąsiad Augustusa, William Cornwallis West. Alice była mile zaskoczona ujrzawszy mężczyznę „wysokiego na sześć stóp i trzy cale (prawie dwumetrowego) i niespotykanie przystojnego“, który w dodatku wydawał się być nią zachwycony od pierwszego wejrzenia. Nic więc dziwnego, że już po pięciu minutach śmiało ze sobą dowcipkowali, aż zdenerwowany Augustus przypomniał kuzynce o celu tego posiedzenia, a Williamowi o intencji jego wizyty słowami: „Drogi Weście, będąc sam artystą, powinieneś zrozumieć mój gniew, proszę Cię więc, żebyś uprzejmnie sobie poszedł, zabrawszy gobelin, po który przyszedłeś i pozwolił mojej modelce wrócić do jej obowiązków“. Niechętnie, William zrobił, co mu nakazano, ale nie wcześniej nim uzyskał od Alice obietnicę, że przyjdzie na bal wydawany przez niego w poniedzialek.

Alice_Miles_young

Panna Alice Miles (1850-1926) wierzyła w 1868 r., że podbije Londyn i szybko zdobędzie bogatego męża

Bal ten odbył się w londyńskiej rezydencji Westów pod numerem 49 na Eaton Place i w opinii Panny Miles był wielkim hołdem złożonym jej urodzie przez gospodarza, który, omijając obecne tam księżne i markizy, poprowadził ją na kolację. „Pan West jest naprawdę bardzo miłym mężczyzną“ – zapisała potem w swoim pamiętniku, nie omieszkając dodać co w międzyczasie się o nim dowiedziała: „jest kuzynem [tu opuściła nazwisko], którego spotkaliśmy niedawno i który przekazał nam, że najpiękniejszą teraz dla Cornwallisa rzeczą do oglądania w Londynie są moje włosy. Doniósł mi również, że jego roczne uposażenie waha się między 500 a 1000 funtów na rok, choć może być wkrótce znacznie wyższe. Niestety, w rodzinie podobno był przypadek szaleństwa, co mnie trochę niepokoi“. Niemniej jednak, Alice zdecydowała, że – „choćby dla zabawy, warto znajomość z Williamem Cornwallisem kontynuować…“.
Spotkali się ponownie już następnego dnia, we wtorek 7 lipca, na balu u pana Holforda, gdzie Panna Miles zatraciła się całkowicie w „najcudowniejszym walcu z Cornwallisem Westem – najlepszym tam tancerzem“, ignorując starych adoratorów w osobach Lorda Lansdowne, Lorda Cole i Kapitana Buckleya. Zwróciła jednak uwagę, że tego wieczora zainteresował się nią Wicehrabia Petersham, dziedzic do tytułu Hrabiego Harrington. Po kolejnym tańcu z Westem, wyszli ochłodzić się i „trochę poflirtować“ do galerii obrazów, gdzie William, wskazując na piękny obraz Greuzego, oświadczył jej, że będąc malarzem, pragnie ją uwiecznić w tej samej manierze. „Ma podobno najlepszą pracownię, jaką można sobie wyobrazić i chciałby, abym mu tam pozowała, bo światło w salonie nie jest wystarczająco dobre; (…) Tylko na wpół obiecałam mu, że przyjdę jutro. Potem poprosił mnie, bym następnego miesiąca przyjechała do niego i sióstr do ich pięknej rezydencji w Walii“.
Pierwsza sesja portretowa odbyła się w sobotę 11 lipca, po lunchu z siostrami Williama, Niną i Florence – „bardzo miłymi i całkiem przystojnymi dziewczynami“. „Jakże wesoło muszą one spędzać czas, prowadząc kawalerskie życie z bratem, który wydaje się im całkowicie oddanym. (…) Mają przepiękny dom, a jego pracownia jest rzeczywiście doskonała, usytuowana z dala od innych apartamentów i posiadająca, jak należy, dwa osobne wejścia – publiczne i prywatne“. „Lubię pozować panu Westowi, bo w przeciwieństwie do Augustusa nie karci mnie za każdym razem, kiedy się poruszę (…), chwali mnie tak często, jak mój kuzyn mnie krytykuje, pozwala mi się przekręcić jeśli tego potrzebuję i [w dodatku] przygotował mi pyszny podwieczorek o 5.30 składający się z prawdziwej francuskiej kawy, truskawek ze śmietaną, brzoskwiń, winogron, ciastek i innych małych smakołyków“.
Nie wiemy, jak przebiegły kolejne posiedzenia do portretu, ani czy w ogóle został on namalowany. W marzeniach Panny Miles bowiem, zapanował wkrótce Lord Petersham i jego majątek. Jak oświadczyła w pamiętniku: „Obowiązkiem każdej panny jest poślubienie 80 000 funtów rocznie, jeśli Opatrzność daje jej taką możliwość…“. Suma ta odnosiła się, oczywiście, do rocznych dochodów Lorda Petershama, którego umieściła na czele listy potencjalnych kandydatów do jej ręki.
Na odpoczynek po londyńskim Sezonie, Alice z rodzicami wyjechali do krewnych w Irlandii, skąd po tygodniu wracali do Anglii zatrzymując się po drodze u rodziny i znajomych. Dotrzymując słowa danemu Williamowi Cornwallisowi, 6 sierpnia 1868 r. przybyli na trzy dni do Walii. Alice skrupulatnie opisała swoje wrażenia, przemyślenia i kalkulacje:
„Jestem jednocześnie zachwycona i rozczarowana. Sam Ruthin – co mnie cieszy – jest doskonałym pałacem, usytuowanym pośród scenerii wymarzonej dla poety lub malarza. Ja jednak, nie będąc ani jednym, ani drugim, spoglądam prozaicznie na te piękne hektary, przeliczając je na złote suwereny, jakich są w stanie dostarczyć i, nawet w ostrożnym podejściu, widzę że ich suma nie byłaby taka mała. Niestety, jak na razie, Ruthin jest własnością starszego, aczkolwiek chorego, brata. Cornwallis na pewno odziedziczy go po jego śmierci, jak również po matce Newlands, przepiękną rezydencję w południowej Anglii. Wychodzi na to, że nie jest on aż tak złą partią, jak przedstawiał jego kuzyn, więc miałam rację w podtrzymywaniu z nim znajomości. Rozczarowana jednak jestem faktem, że zamiast uroczych gości, wyselekcjonowanych z najlepszych londyńskich salonów, ja i matka – dwie piękne, światowe damy – wpadłyśmy w środek artystycznego towarzystwa złożonego z ludzi znanych ze swojej wiedzy o obrazach, [odkopanych] kawałkach zardzewiałego żelastwa, drogocennych, ale jeszcze nie obrobionych kamieni i tym podobnych skarbów. (…) Zachwycam się dobrym obrazem, kiedy go widzę (…), ale, nie obrażając tych wartościowych obiektów, jestem przekonana, że istnieją bardziej intersujące tematy do rozmów niż ich pochodzenie, wiek lub poprzednie dzieje. Pozostali tu obecni, którzy nie są specjalistami od geologii lub innych zawiłych nauk, są z koleji zwariowani na punkcie muzyki, tak jak Florence i Nina West. Jednego wieczoru grano naraz na harpie, organach, pianinie i akordeonie. Choć dzwięki tych instrumentów są czarujące przez chwilę, na dłużej nie da się ich wytrzymać. W dodatku, co jest moją kolejną skargą, nie pozwolono nam rozmawiać podczas koncertu, co – wziąwszy pod uwagę, że trwał od obiadu do 1.30 nad ranem – jest chyba zbyt surowym zakazem. W rzeczywistości, zamiast zdobywać tam nowych adoratorów, z konieczności musiałam przyznać, że tylko nasz gospodarz [Frederic, starszy brat Williama] jest warty mojej dodatkowej uwagi, aczkolwiek i on jest trudny do pokierowania, bo też zarażony jest bakcylem sztuki i muzyki. Pod naciskiem ich obojgu, musieliśmy całe dnie spędzać w wielkim namiocie, gdzie z tytułu barbarzyńskiego „Eistedfod“ [sic!] mnóstwo uszczęśliwionych wieśniaków masakrowało Messiaha Handela oraz na wystawie sztuk pięknych, zorganizowanej dla oświecenia Walijczyków przez niezmordowanego Cornwallisa, tak jakby te biedne, ciemne stworzenia były w stanie rozróżnić Turnera od Claudego bez pomocy kogoś innego. Nawet to łagodnie zasugerowałam, ale West nie chciał o tym słyszeć. Miło z jego strony, że bierze na siebie zadanie uszlachetnienia tych nudnych dzikusów, z których połowa nie potrafi mówić po angielsku, ale jest on do nich bardzo przywiązany, a oni z koleji, mając ku temu wiele powodów, wręcz go uwielbiają. Im więcej ich razem obserwuję, tym bardziej jestem przekonana, że najlepiej by się stało, aby starszy brat jak najszybciej umarł, oddając władzę i prawo zarządzania młodszemu“.

Ruthin_entrance

Brama wjazdowa do walijskiego zamku Ruthin, gdzie Panna Miles gościła w sierpniu 1868 r. Foto z kolekcji autorki.

Panna Miles z rodzicami opuściła Ruthin w niedzielę 9 sierpnia, zdając sobie sprawę, źe ani kulturalny, wyrafinowany, lokalny patriota Cornwallis West, ani eksluzywnie walijska atmosfera Rutin nie są dla niej. Po kilku dniach, zatrzymawszy się u znajomych w Kelham Hall, rozkochiwała już w sobie kolejnego atrakcyjnego młodzieńca, Morlanda Huttona. Nie przypuszczam, aby William uronił z tego powodu łzę, aczkolwiek może szkoda mu było niedokończonego obrazu zostawionego na sztalugach londyńskiej pracowni…
Osobiście, jestem wdzięczna Pannie Miles, że w swojej paplaninie na kartkach pamiętnika przekazała nam tyle szczegółów o młodym Williamie Cornwallisie i jego rodzinie. Zachwycona jestem szczególnie słowami podkreślającymi jego walijski patriotyzm i wysiłki podejmowane dla utrzymania lokalnych tradycji.
To trudne słowo walijskie, które Alice z błędem napisała opowiadając o wydarzeniach, jakich była świadkiem to „Eisteddfod“ – czyli rokroczny festiwal odbywający się do dnia dzisiejszego na przemian w południowej, albo w północnej Walii w celu promocji kultury i języka walijskiego poprzez prezentacje poezji, prozy, teatru, tańcow, muzyki i sztuki wizualnej. W 1868 r. miał on miejsce w Ruthin, znaczenia czego głupiutka Panna Miles nie zrozumiała, jak również nie pojęła do końca zaangażowania rodziny Westów. Pomimo swojej miłości do Włoch, William Cornwallis West nigdy nie zapomniał, ani nie zaniedbał rodzinnych korzeni. Władał bardzo dobrze językiem walijskim, szanował walijską historię i zrobił wiele, zwłaszcza na polu kultury, by ją wzbogacić i rozpowszechnić. Zdobył tym sobie zaufanie i miłość okolicznej ludności. Na własne życzenie pochowany został w Ruthin na polu ofiarowanym przez ojca lokalnemu kościołowi. Jego grób został tak usytuowany, aby w dniu Sądu Ostatecznego wstał z niego na wprost ukochanego zamku, w którym jego rodzina mieszkała od paru pokoleń. Na pogrzebie lokalny chór wojskowy odśpiewał mu pożegnalny hymn walijski „Cyfaill yn Angau“.

Alice_Miles_mature

Alice w 1888 r. o włos uniknęła skandalu i po śmierci męża wyszła za swojego kochanka Gerarda Ames.

A Panna Miles? No cóż, przez dwa londyńskie Sezony nie udało jej się nikogo złapać. Jej arystokratyczni adoratorzy lubili z nią flirtować, ale żaden nie poprosił o rękę dziewczyny, co do skromności której mieli obawy i która była córką notorycznej w romansach Lady Miles. W 1870 r. matka popchnęła ją w związek ze starszym o 33 lat Georgem Duppa, mężczyzną, który dorobił się olbrzymich pieniędzy na hodowli i eksporcie owiec w Nowej Zelandii. Po paru latach małżeństwa zaczęła go zdradzać z przyjacielem rodziny, majorem Gerardem Ames. Gdy na świat przyszły dzieci, co do ojcostwa których George miał uzasadnione wątpliwości, wszczął postępowanie rozwodowe i wydziedziczył ją z majątku. Przed skandalem uratowła Alice jego śmierć w 1888 r. Wyszła potem za mąż za swojego kochanka i zamieszkała z nim w jego rodzinnym domu w Ayot St Lawrence.

George_Stella_Ayot_1

George_Stella_Ayot_2

George Cornwallis-West z żoną Stellą (Panią Patrick Campbell) podczas wizyt u Georga Bernarda Shawa w Ayot St Lawrence. Fotografie z Archiwum G.B. Shawa w LSE, Londyn.

Kiedy w 1899 r. umarł jej drugi mąż, przeniosła się do pobliskiej starej plebanii. Dla proboszcza wybudowała nowy dom, w którym jednak nigdy nie zamieszkał. Wynajęła go słynnemu dramatopisarzowi Georgemu Bernardowi Shaw. Dziś znajduje się tam muzeum, znane wielbicielom jego talentu jako „ Shaw’s Corner“. Życie płatające często żarty nie zawiodło w swojej ironii. Zanim stara Alice umarła w 1926 r., obserwować mogła gości odwiedzających G.B.Shawa, a wśród nich jego muzę, aktorkę Panią Patrick Campbell i jej męża – „wysokiego na sześć stóp i trzy cale i niespotykanie przystojnego“ syna Williama, Georga Cornwallis-Westa. (tłumaczenia tekstów z pamiętnika Alice©Barbara Borkowy)

Read Full Post »