Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘król Edward VII’

Wielki książę rosyjski Michał Michajłowicz Romanow (1861 – 1929) i jego morganatyczna żona, Zofia hrabina Torby (1868 – 1927) byli dobrymi i oddanymi przyjaciółmi księżnej Daisy von Pless do końca swojego życia. Trudno ustalić dokładnie gdzie i kiedy się poznali. Po ślubie z Zofią w lutym 1891 r., którego jego rodzice – wielki książę Michał Mikołajewicz i księżna badeńska Cecylia Augusta – nie zaaprobowali, Michał otrzymał zakaz wjazdu do Rosji. Młodzi małżonkowie mieszkali początkowo w Wiesbaden w niemieckim księstwie Nassau, rządzonym przez ojca Zofii, księcia Mikołaja Wilhelma. Jej matką była Natalia Aleksandrowna Puszkin, córka wielkiego poety rosyjskiego Aleksandra Puszkina. W Niemczech przebywała również siostra Michała, Anastazja, która wyszła za mąż za Fryderyka Franciszka III, wielkiego księcia Makelmburgii i Schwerinu, którego Plessowie gościli w Pszczynie w 1896 r.

W 1899 r., Michał i Zofia przenieśli się na stałe do swojej wytwornej willi Kazbek w Cannes. Księstwo von Pless zaczęło regularnie odwiedzać Francuską Riwierę od 1897 r. W międzyczasie obie pary wpadały często do Londynu. Okazji do spotkań było więc wiele. keele-hall-gd-michael

Keele Hall, angielska rezydencja wielkiego księcia Michała w hrabstwie Staffordshire, wynajmowana przez niego w latach 1900 – 1910.

W 1900 r., wielki książę Michał zdecydował się wynająć dom w Anglii, w którym rodzina mogłaby wygodnie mieszkać przez kilka miesięcy w roku i gdzie on z Zofią byliby w stanie zaistnieć w angielskiej socjecie już nie tylko jako goście, ale także gospodarze rewanżujący się zaproszeniami do własnej rezydencji na prowincji. Jego wybór padł na pałac Keele Hall w hrabstwie Staffordshire, który wydzierżawił na 10 lat od pułkownika Ralpha Sneyda. Nie bardzo wiadomo, czym kierował się w tej decyzji, skoro, choć wygodny, Keele Hall znajdował się w bliskim sąsiedztwie zagłębia węglowego. Jak wspomina baronowa von Stoeckl, której mąż Sasza był od 1898 r. koniuszym księcia, drzewa w ogrodzie oprószone były zawsze pyłem i dotknięcie jakiegokolwiek liścia pozostawiało na rękach ciemne smugi. Zanieczyszczony czy nie, Keele Hall okazał się dla rodziny szczęśliwym domem, a dla księcia miejscem, gdzie – zaakceptowany przez miejscową ludność i władze – czuł się spełnionym i użytecznym lokalnie gentlemanem. 4459-0

Wielki książę Michał z żoną i dziećmi w Keele Hall, ich domu na prowincji angielskiej. Foto: Borough Museum and Art Gallery, Newcastle-under-Lyme

Wkrótce po otwarciu wrót swojej angielskiej rezydencji, książę Michał zaprosił na długi weekend króla Edwarda VII. Datę tej – pierwszej od wstąpienia na tron – wizyty nowego króla ustalono na dnie od 12 do 15 lipca 1901 r. Król z własnymi gośćmi, wśród których znajdowała się jego przyjaciółka, pani Keppel, przybył specjalnym pociągiem na stację Whitmore, gdzie czekały na nich trzy zaprzęgi konne; jednym z nich powoził sam książę Michał. Warto tu nadmienić, że to właśnie Michał i Zofia przedstawili królowi panią Keppel podczas wakacji w Cannes, rozpoczynając tym niechcący jego ostatni romans.

Ze swojej strony, książę sprowadził do Keele Hall jedynych swoich, jak do tej pory, bliskich przyjaciół angielskich w postaci ksieżnej Daisy von Pless i członków jej rodziny: ojca, pułkownika Williama Cornwallis-Westa, jego żonę Patsy oraz córkę Shelagh, świeżo upieczoną księżnę Westminsteru. Wszyscy byli dobrymi znajomymi Edwarda, co sprawiło, że jego pobyt przeszedł w ciepłej, przyjaznej atmosferze. Jak bardzo król był wtedy zrelaksowany, świadczy zamieszczona poniżej fotografia, pokazująca go na herbatce z domownikami i Cornwallis-Westami. Siedząca na honorowym miejscu Daisy miała, oczywiście, za zadanie zabawiać i zajmować monarchę interesującą konwersacją. Znając ją, możemy przypuszczać, że w pełni jej się to udało. Daisy_Keel_Hall

Herbatka z królem w Keele Hall w lipcu 1901 r., siedzą (z lewej do prawej): księżna daisy von Pless, król Edward VII, lord Hugh Grosvenor, hrabina Zofia Torby, pani Cornwallis-West („Patsy”), księżna Konstancja („Shelagh”) Westminster, baronowa Agnes de Stoeckl; stoją (z lewej do prawe): wielki książę Michał, pułkownik William („Poppets”) Cornwallis-West, pani Keppel, lord Elphinston, Sir Sidney Greville, baron Aleksander („Sasza”) de Stoeckl.

W ciągu dnia król grał w krokieta i golfa, zabierany był przez Michała na przejażdżki i kiedy tylko miał okazję, gawędził po niemiecku ze służbą, która w całości pochodziła z Meklemburgii.

Atrakcją jednego z wieczorów było obejrzenie słynnej kolekcji tabakierek ze zbiorów właściciela Keele Hall, Ralpha Sneyda. Przysłał on w tym celu własnego kamerdynera, który otworzył sejf i ułożywszy te cenne przedmioty na tacach, zaniósł je do salonu. Tego rodzaju prezentacja zaowocowała żartem Edwarda skierowanym do obecnych dam: „Zapraszam panie do poczęstunku!” Kamerdyner wziął go na serio i, przestraszony, wybiegł z pokoju, by powiadomić telegramem swojego pracodawcę o poleceniu króla.

Wizyta Edwarda VII w Keele Hall musiała być udana, skoro na jej zakończenie wręczył księciu Michałowi i jego koniuszemu, byłemu dyplomacie, baronowi Aleksandrowi („Saszy”) de Stoeckl królewski Order Wiktorii za zasługi dla monarchii brytyjskiej.

Reklamy

Read Full Post »

Ci z Państwa, którzy śledzą moje badania na Facebooku, pamiętają zapewne, że w kwietniu tego roku dzieliłam się z nimi wynikami swojej walki na ebay’u o zakup akwarelowego portretu księżnej Daisy von Pless, namalowanego przez Hala Hursta (1865-1938).
Zetknąwszy się już wcześniej z jego twórczością i pracą z księżną, przekonana byłam, że obraz ten należał do serii sześciu jej portretów wystawionych przez artystę w 1908 r. jako cykl „Kostiumów i Nastrojów” (https://daisypless.wordpress.com/2013/03/30/nieznane-portrety-daisy-i-zabawa-z-hal-hurstem/). Dzisiaj przyznaję, że byłam w błędzie. Powstał on bowiem w 1902 r., a jego genezą były uroczystości związane z objęciem tronu przez króla Edwarda VII.

Hal_Hurst_FL

Księżna Daisy von Pless na akwarelowym portrecie Hala Hursta, który pojawił się niedawno na aukcji ebay’u.

Rządząca od niepamiętnych czasów, królowa Wiktoria zmarła 22 stycznia 1901 r. Jej najstarszy syn i następca, Albert Edward, książę Walii miał wówczas 59 lat i natychmiast, z niecierpliwością, zaczął wprowadzać na dworze drastyczne zmiany.
Na początek, wziął się za królewskie pałace, które oczyścił z nagromadzonego przez matkę blichtru i rozkazał odnowić je w stylu, który odzwierciedlałby jego umiłowanie do wystawnych ceremonii, podkreślających zarówno tradycję, jak i ówczesną siłę Brytyjskiego Imperium. Zapomniany przez wiele lat londyński pałac Buckingham, zachwycający teraz teatralnością swoich wnętrz kapiących czerwienią, bielą i złotem, stał się na nowo reprezentacyjną siedzibą królewską.
Król, i chętnie mu w tym towarzysząca, królowa Alexandra, stali się z własnego wyboru głównymi aktorami okazałych spektakli. Pierwszym z nich było uroczyste otwarcie Parlamentu 14 lutego 1901 r., wydarzenie, w którym królowa Wiktoria przestała uczestniczyć od 1886 r.
Kolejne zmiany dotyczyły regulacji i przebiegu funkcji publicznych na dworze, z których najważniejszymi były coroczne prezentacje. Te tak zwane „Drawings Rooms” nabrały podczas długiego panowania starej monarchini bezbarwnego charakteru monotonnej formalności. Edward VII od razu przesunął je z popołudnia na późny wieczór i rzadko kiedy odelegowywał swoją obecność na innego członka rodziny królewskiej, co w wypadku Wiktorii było bardzo częstym zjawiskiem. Zajmując na nich centralną pozycję, uwielbiał być otoczony kobietami w pięknych wieczorowych sukniach i błyszczących w elektrycznym świetle klejnotach. Choć ubiór osób uczestniczących w tych spotkaniach był ściśle regulowany, kobiety miały swobodę w wyborze dodatków i biżuterii zdobiących ich stroje, przez co wnosiły do nich element niespodzianki i konkurencji. Nic więc dziwnego, że prasa zamieszczała następnego dnia namiętnie czytane przez wszystkich opisy ich toalet.

M1650902391

Scena prezentacji na „pierwszym dworze” króla Edwarda VII i królowej Alexandry, który odbył się 14 marca 1902 r. Ilustracja z The Graphic opublikowana 22 marca 1902 r.

Pierwsza taka funkcja w „nowej” oprawie odbyła się w pałacu Buckingham 14 marca 1902 r. i, siłą rzeczy, wzbudziła potężne zainteresowanie. Relacje z niej zamieściły wszystkie gazety, a towarzyskie magazyny opatrzyły je wieloma ilustracjami. Nasz Hal Hurst uzyskał pozwolenie króla na uwiecznienie tego wydarzenia dużym płótnem olejnym. Swój obraz, zatytuowany „The First Court of Their Majesties King Edward VII and Queen Alexandra” wystawił dla publiczności w maju 1902 r. w londyńskiej galerii M’Lean.
Oto słowa jednego z krytyków, które rozjaśniły mi okoliczności powstania portretu księżnej Daisy: „[W pracy tej] widać doskonale umiejętność Pana Hursta w posługiwaniu się wspaniałymi kolorami śmiało nakładymi pędzlem. Obraz oddaje w pełni przepych wydarzenia. Postacie królewskie, ze szkarłatną kurtyną w tle, ukazane są na drugim planie; efektowny, czerwony mundur Króla kontrastuje wymownie z bielą sukni Królowej Alexandry. Wokół nich zgrupowane zostały damy w dworskich toaletach, wśród których artysta dał główne miejsce Księżnej Henrykowej von Pless ubranej w brokat ozdobiony złotem i futrem i z diamentami we włosach. Choć podobieństwo jest duże, nie udalo się Panu Hurstowi oddać uroczego oblicza tej damy; to co widzimy nie jest w pełni nią.”. Wszyscy się chyba z tym zgodzimy, aczkolwiek gotowa jestem oddać szczery ukłon artyście za wyśmienite oddanie bogactwa i rafinerii jej stroju.

Hal_Hurst_Daisy_detail2

 

 

 

 

 

 

 

Hurst nie zdołał w pełni uchwycić rysów i ekspresji twarzy księżnej Daisy, ale po mistrzowsku oddał bogactwo i detale jej stroju.

 

 

 

 

 

 

 

 

Z całą więc pewnością stwierdzić teraz mogę, że nieznany akwarelowy portret Daisy, który niedawno pojawił się na ebay’u był przygotowawczym studium Hursta do jego wielkiego płótna przedstawiającego „Pierwszy Dwór króla Edwarda VII i królowej Alexandry”, namalowanego w maju 1902 r. Wskazuje na to zamieszczony powyżej opis ówczesnego krytyka i popierają tą diagnozę fakty historyczne.
W 1902 r., księżna przyjechała do Angli już na początku stycznia, zaproszona przez księstwo Devonshire na długi weekend do Chatsworth. Potem odwiedziła księstwo Marlborough w Blenheim, skąd w lutym przeniosła się do siostry do Eaton. Od marca, wraz z mężem, przebywała w Londynie, biorąc udział w licznych przyjęciach na cześć nowego monarchy. 14 marca zostali oczywiście zaproszeni do pałacu Buckingham.
Jak tego wymagał regulamin, Daisy włożyła na tą okazję strój dworski, który składał się z nisko wyciętej sukni z krótkimi rękawami i przyczepionego do ramion długiego na prawie trzy metry trenu. Jego szerokość na dole nie mogła być mniejsza niż 140 cm. Do tego, obowiązkowe białe rękawiczki i trzy (jako mężatka) białe pióra we włosach, osadzone po lewej stronie głowy, z której spływał biały welon długości 115 cm. Z własnego wyboru, stanik sukni ozdobiła szafrą i orderem Teresy Bawarskiej oraz diamentową biżuterią, idącą w parze z diamentową koroną. Wyglądała wspaniale.

Read Full Post »

Jestem przekonana, że każdy czytelnik pamiętników ksieżnej Daisy von Pless, zwrócił uwagę na jej komentarze odnoszące się do babci Olivii. W każdym z nich jest miłe o niej słowo i kolejna, rozczulająca uwaga o perfekcji jej zachowania, wyglądu i humoru. Kim naprawdę była ta urocza, staromodna staruszka, zawsze nieskazitelnie ubrana w czepek i krezy z poprzedniej epoki?

Olivia_FitzPatrick

Babcia księżnej Daisy von Pless, lady Olivia FitzPatrick z domu Taylour (1824 – 1916)

Lady Olivia Taylour urodziła się 8 lutego 1824 r. jako drugie dziecko i najstarsza córka Thomasa Taylour, 2. markiza Headfort i jego pierwszej żony, Olivii Dalton.
Jej matka (wdowa po Edwardzie Tuite Daltonie) była córką Sir Johna Stevensona, słynnego kompozytora muzyki kościelnej i dyrektora muzycznego Królewskiej Kaplicy na zamku w Dublinie. Zmarła w 1834 r. osieracając trzech chłopców i trzy dziewczynki.
Thomas, 2 markiz Headfort (1787–1870), który odziedziczył tytuł w 1829 r., przez całe swoje życie zajmował honorową posadę przedstawiciela korony brytyjskiej (Lord Lieutenant) w irlandzkim hrabstwie Cavan. W latach 1812 do 1829 był posłem do parlamentu, reprezentując partię Wigów z okręgu Meath. Od 1835 do 1837 r. pełnił funkcję szambelana (Lord of the Bedchamber), a potem, od 1837 do 1841, członka świty królewskiej (Lord in Waiting) na dworze Victorii i Alberta. W wyrazie uznania za swoje zasługi został w 1839 r. mianowany Rycerzem Orderu Św. Patryka.
W lutym 1853 r. ożenił się powtórnie z Frances MacNaghten, wdową po Sir Williamie Hay MacNaghten.
Parę miesięcy później, 10 sierpnia 1853 r., córka Olivia wyszła za mąż za księdza Fredericka FitzPatrick, jedynego syna księdza Fredericka Thomasa FitzPatrick i jego żony Edwiny Stone, zamieszkałych w Bailieborough.
Epizod „flirtu“ lady Olivii z księciem Albertem, zakończony usunięciem jej z dworu przez zazdrosną królową Victorię, urósł w późniejszych i teraźniejszych, bezkrytycznych przekazach do rangi haniebnego romansu, po którym musiała ona poślubić szybko byle kogo, by uratować swój honor. Nie ma nic dalszego od prawdy.
Podczas pracy ojca dla pary królewskiej, Olivia była mała dziewczynką. W 1841 – ostatnim roku jego służby – miała niespełna 17 lat. Była młoda, śliczna i zalotna, ale nie przekroczyła granic niewinnego flirtu. Gdyby to zrobiła, jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Z zamążpójściem się nie śpieszyła. W swoim przyszłym mężu zakochała się mając dopiero 28 lat.
Wybrankiem jej serca był starszy o dziewięć lat Frederick FitzPatrick, ówczesny wikar w rodzinnym Headfort, pochodzący z rodziny o dobrym rodowodzie, a przy tym przystojny i wysportowany. Pasja Fredericka do polowań była legendarna, a najlepszą jej ilustracją stał się jego zwyczaj narzucania pastorskiej sukmany na swój myśliwski strój.

Olivia_ClooneVillage

Współczesny widok Cloone w hrabstwie Leitrim, gdzie Frederick FitzPatrick był proboszczem parafii.

Małżonkowie przenieśli się do Cloone w irlandzkim hrabstwie Leitrim, gdzie Frederick objął parafię. Mieli siedmioro dzieci, które przyszły na świat w pierwszych dziesięciu latach po ślubie. Najstarszym był Frederick Thomas Edwin, po nim Mary Adelaide Thomasina Eupatoria („Patsy“ lub „Mai“), Robert Persee („Bob“), Edwina Virginia Joanna („Minnie“ lub „Min“), Heremon John Francis Headfort („Pat“ lub „Herry“), Hugo George Herbert i Oliver Thomas Edward. Wszyscy, oprócz Heremona, mieli w następnym pokoleniu swoich potomków, którzy stworzyli liczną grupę wnuków nieustannie nawiedzającą dom dziadków. Daisy, George i Shelagh byli z nich najstarszymi. Poród Georga był długi i skomplikowany. Przeżył tylko dzięki przytomności babci Olivii, która uderzyła niemowlaka, by złapał oddech i wlała mu do ust parę kropel koniaku.
Gdy w Irlandii zaczęły się problemy, Olivia wymusiła na mężu przeprowadzkę. Friderick o mało co nie stracił życia, gdy jeden z awarturników oddał do niego strzał. Kula ugrzęzła w biblii, którą trzymał, co oczywiście uznano za akt boski, a święta księga stała się od tego momentu cenioną pamiątką rodzinną.

Qlivia_Warren_Hall

Willa dziadków FitzPatricków, Warren Hall, niedaleko Chester. Stan obecny.

Na rezydencję obrali sobie Warren Hall w Broughton niedaleko Chester, niewielką, ale elegancką willę w stylu „Queen Anne“ z widokiem na walijskie góry. Usytuowany z przodu trawnik opadał stopniowo w kierunku stawu, obrośniętego wierzbami i sitowiem. Z boku trawnika, na wyżej położonym gruncie był ogród, na końcu którego stał ogromny hiszpański kasztan, z ławką obiegającą jego pień. Ośmiu wnuków potrzebnych było, żeby go objąć. Zazwyczaj było ich latem znacznie więcej.
Jak pamięta major generał Geoffrey Brooke (syn Minnii), ich pobyty w Warren Hall miały zawsze ten sam rytuał. Dzieci zaczynały dzień od modlitwy z babcią i jej slużbą, która zawsze miała miejsce o godzinie 9.15. Przelatując koło pokoju Fridericka, z roku na rok coraz bardziej przykutego do łóżka, witały go słowami: „Dzień Dobry najdroższy dziadku!“, by usłyszeć w odpowiedzi: „Dzień Dobry moje dziecię“ i biec pędem na dół, żeby – nie daj Boże – nie spóźnić się na pacierz. Obawiały się bowiem uwag lady Olivii, która komentowała ich tłumaczenia starodawnymi zwrotami, takimi jak „trele morele“ („fiddlesticks“), „super bzdury“ („fiddle dee dee“) lub zupełnie niezrozumiałym „tarra-diddle“.
Nie przeszkodziło im to po latach wspominać babcię z sentymentym, który w dzisiejszym slowniku oddany zostałby określeniem jej jako „cool“. Lady Olivia bowiem, pomimo staroświeckich manier i ubioru, była ciepłą, kochaną i żwawą staruszką, pełną incjatywy i energii. Chodziła z wnukami na jagody i wspinała się z nimi po okolicznych górach. Czasami zabierała je na poważniejsze spotkania do pobliskiego Hawarden Castle, by odwiedzić swoją przyjaciółkę, panią Gladstone – żonę czcigodnego premiera.
Wszyscy FitzPatrickowie byli bardzo rodzinni. W niedalekim Ruthin mieszkała ciocia Mia („Patsy“) i wujek Wallis („Popetts“), których dzieci też często odwiedzały. Ich starsi kuzyni, Daisy, George i Shelagh, zawsze znajdowali dla nich czas na zabawę i naukę. Kuzyn George zasłużył się szczególnie w uczeniu ich wędkarstwa. Podziwiany był równieź za umiejętności jazdy na rowerze. Kuzynka Shelagh imponowala im swoją menażerią i doskonałą jazdą na koniach. A Daisy? Oh, Daisy wieloma z nich zaopiekowała się w przyszłości, znajdując dla dziewcząt odpowiednich męźów, a dla chłopców przecierając drogę poznania szerszego świata.
Spora liczba z nich było później jej częstymi gośćmi w Książu.
Troska babci Olivii o rodzinę nie ograniczała się do okazyjnej gościnności. Całe życie opiekowała się swoją młodszą, chorą psychicznie siostrą, Marią Julianą, Przyjęła też pod swój dach i wychowała córkę syna, Roberta Persee, kiedy jego żona Caroline Rebecca zmarła w 1904 r. Dziewczynką tą była, znana nam z późniejszego życia księżnej von Pless, Edwina („Ena“) Fitzpatrick.
Po śmierci męża w 1895 r., lady Olivia przeniosła się do pobliskiego Brynedwin (pisanego również Brynedwyn lub Bryn Edwin), położonego 15 mil od Ruthin Castle i Eaton Hall, siedziby jej wnuczki Shelagh.
Do Eaton Hall była często zapraszana. Jeśli jej tam nie było podczas pobytów Plessów, Daisy wybierała się do niej pociągiem. Podróż trwała tylko pół godziny. Tak stało się w styczniu 1904 r. „Babcia ma się doskonale“ – księżna zapisała po wizycie – „zajęta jest bardzo sąsiadami; podejmuje ich na herbatki, wychodzi do nich na lunche, a jutro idzie na amatorskie przedstawienie teatralne. Po posiłku chodziła po domu z piórem w ręce, pytając: „Co mam zaznaczyć dla Ciebie po mojej śmierci?“, po czym napisała „Dla Daisy“ na paru przedmiotach, włącznie z malowanym portretem Patsy w wieku czternastu lat. Potem powiedziałam jej, żeby zostawiła mi krzesło na którym zawsze siedzi; wszystko to było niesłychanie śmieszne, i Hugo [syn lady Olivii] zachowywał się tak przekomicznie, że myślałam iż padniemy ze śmiechu, starając się w tym samym czasie ustalić datę przyjazdu babci do Książa i zaplanować tam dla niej przeróżne aktywne zajęcia“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Od września 1904 r., w kalendarz lady Olivii wpisała się nowa corocznna atrakcja. Były nią, wznowione po latach przerwy, pokaz kwiatów i zawody psów pasterskich, organizowane za pozwoleniem jej zięcia na terenie Ruthin Castle. Pułkownik William Cornwallis-West przyjął także nad nimi patronat.
Lady Olivia Fitzpatrick rzeczywiście przyjechala do Książa w październiku 1905 r. i spędziła tam z rodziną i licznymi gośćmi niezapomniane dwa tygodnie. „Kochana staruszka babcia była bardziej zachwycająca i pyszna niż kiedykolwiek przedtem, pełna radości i animuszu, pomimo swoich 82 lat“ – zanotowała księżna na stronach swojego pamiętnika. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Lata biegły, niewiele zmieniając w życiu i rutynie staruszki. W grudniu 1909 r. zjechał do Eaton Hall król Edward VII. Zmęczony i przygnębiony ówczesną sytuacją kraju, doprowadzonego do kryzysu politycznego żądaniami Liberałów, chciał uciec na chwilę od presji rozgrywek partyjnych. Nie było mu to dane. Gdziekolwiek teraz jechał na dłużej niż dwa dni, inżynierowie instalowali tam telegraf, by docierały do niego najświeższe wiadomości, na które musiał reagować. Księżna von Pless przeto, była ogromnie zdziwiona, gdy pewnego dnia rzucił wszystko i pojechał z nią i panią Keppel w odwiedziny do babci do Brynedwin.

Shelagh_EVII_dogs_1909

Król Edward VII podczas pobytu w Eaton Hall w grudniu 1909 r. Był to ostatni raz, kiedy Daisy i Shelagh go widziały. Foto z kolekcji autorki

Niespodziewana wizyta tak dostojnego gościa początkowo zbiła z tropu staruszkę. Nie była przygotowana. Dopiero co wróciła z przejażdżki. Jej czepek był przekrzywiony, włosy rozwiane, a nos czerwony. W dodatku król zajął jej ulubiony fotel!
Lody stopniały, kiedy Edward VII zaczął prawić jej niesamowite komplementy, po których obydwoje poczeli okropnie flirtować. Oddając głos Daisy: „Babcia nigdy nie potrafiła, tak samo jak król, powstrzymać się od flirtu. Nie zdziwiłabym się, gdyby (…) zaczęła to robić w niebie ze Św Pawłem pod nosem samego Pana Boga!“.
Kiedy król zapytał: „Czy to prawda, że moja matka odesłała panią z dworu, bo próbowała pani flirtować z moim ojcem?“, lady Olivia odpowiedziała: „Nie bardzo to pamiętam, Panie; całkiem prawdopodobne, że chciałam flirtować z pańskim ojcem; był on bardzo przystojnym mężczyzną, a poza tym, jak wszyscy Koburgowie, oglądał się za spódniczkami. Jakże upokarzająca byłaby dla mężczyzny myśl, że żadna kobieta nie chce z nim flirtować“. „Wątpię, lady Olivia“ – podsumował żartobliwie Edward VII – „że pani lub ja moglibyśmy być autorytetami na temat tej formy upokorzenia“.(tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Wspominając powyższy epizod, Daisy zawsze bardzo się wzruszała, ujęta gestem króla, który pomimo tylu wtedy zajęć i stresu, znalazł czas, by odwiedzić staruszkę i zapewnić jej chwilę radości. Tak się złożyło, że dla lady Olivii, Daisy i Shelagh było to ostatnie spotkanie z monarchą. Zmarł w maju 1910 r. Po jego zgonie, zrozpaczona księżna von Pless, pamiętająca przytłaczającą go atmosferę ostatnich miesięcy, napisała do premiera H.H. Asquitha list oskarżający jego partię o przyśpieszenie śmierci króla. Brudnopis tego cennego listu znajduje się obecnie w zbiorach wałbrzyskiej Fundacji Księżnej Daisy von Pless.
Niedługo potem rodzina zadecydowała o przeniesieniu babci Olivii do zamku w Ruthin. Daisy miała okazję pobyć z nią dłużej podczas Świat Wielkanocnych 1913 r. W lutym następnego roku zaprosiła babcię na wakacje do willi Liberia w Mandelieu na południu Francji. Pierwsza wojna światowa uniemożliwiła im dalsze kontakty. Tylko z rzadkich listów matki, księżna von Pless dowiadywała się o pogarszającym się stanie umysłu babci i jej pragnieniu śmierci i wiecznego spokoju. „Nie bądź z tego powodu nieszczęśliwa“ – pisała Patsy, „ani nie myśl, że ja jestem. Oczywiście, jak każdy, odsuwam od siebie myśl o jej końcu, bo nic nie zastąpi matczynej miłości. A jednak czuję, że zmierza ona ku doskonałemu szczęściu…“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Lady Olivia Fitzpatrick zmarła 4 września 1916 r. Pochowana została na cmentarzu Llambedr Church niedaleko Ruthin.

Read Full Post »

Amatorskie przedstawienia teatralne były bardzo popularną rozrywką wśród angielskiej arystokracji. Często łączone ze zbiórką dla organizacji dobroczynnych, przyjmowały mniejsze lub większe rozmiary w zależności od wagi problemów, które te organizacje starały się rozwiązać. Apele o znaczeniu narodowym, prowadzone przez obywatelskie komitety pod patronatem rodziny królewskiej, miały największy rozmach. Ich funkcje odbywały się w najlepszych domach londyńskich (jak Grosvenor House, często użyczany za darmo przez księcia i ksieżną Westminsteru), a na koncerty i spektakle wynajmowano sale renomowanych teatrów. Wszyscy uczestnicy brali w nich udział nieodpłatnie i sami ponosili koszty kostiumów i produkcji.

Okres Bożego Narodzenia był szczególnie popularny dla występów. Duże i małe sceny w całym kraju wystawialy wtedy, do dziś tak popularne, pantomimy, a w prywatnym gronie czlonkowie zebranej na święta rodziny sami organizowali się w zespoły teatralne i muzyczne lub grupy tzw „żywych obrazów“.

 

Rezydencja księstwa Devonshire w Chatsworth, miejsce wystawnych przyjęć styczniowych, w których Daisy i Hans von Pless uczestniczyli od 1902 do 1907 r.

Księżna Daisy von Pless próbowała przeszczepić te rodzinne i narodowe tradycje na grunt niemiecki, ale jej sukces był połowiczny i często okupiony kłótniami z konserwatywnym mężem. Ewentualnie pozwolił jej na publiczne występy charytatywne, ale ograniczały się one raczej do poważnego śpiewania solo lub w duecie, bez przebierania się, tańców lub niefrasobliwych żartów, na które pozwalała sobie przed angielską publicznością. Te ostatnie dopuszczalne były tylko na terenie ich rezydencji w kręgu bliskich przyjaciół. Jedynym znanym mi wyjątkiem było, opisane przez lady Townley, manekinowe widowisko otwarte dla publiczności w berlińskim domu Vatera. Postawa Hansa trąci hipokryzją. Nigdy bowiem nie zabronił żonie występów w Chatsworth, siedzibie księcia i ksieżnej Devonshire, którą regularnie odwiedzali zimą od 1902 to 1907 r. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam niedawno, że – wbrew powszechnemu mniemaniu – oprócz króla Edwarda VII, królowej Aleksandry i przebywających tam gości, oglądały je setki ludzi z zewnątrz! Z powodów znanych tylko jemu, nie przeszkadzało Hansowi, że jego żona zachowywała się w Anglii dokładnie tak, jak zabraniał się jej zachowywać w Niemczech.

„Double Duchess“ Louise, księżna Devonshire, z domu von Alten (1832 – 1911)

Panią na Chatsworth była wtedy Louise von Alten, pochodząca z jednego z najstarszych hanowerskich rodów szlacheckich. Po śmierci męża, księcia Manchesteru, w 1892 r. wzięła ślub ze swoim długoletnim przyjacielem, księciem Devonshire, zdobywając tym sobie przydomek „Double Duchess“ („Podwójnej Ksieżnej“). Była wpływową hostessą polityczną o silnej osobowości i żelaznym charakterze. Zaprzyjaźniona od lat z księciem Walii, jej pozycja wzrosła jeszcze bardziej, gdy w 1901 r. został on królem Edwardem VII. Być na liście jej gości znaczyło wiele. Plessowie się na niej znaleźli, bo król lubił towarzystwo Daisy, a Louise, jako germanofilka, dbała by wśród zaproszonych było zawsze parę Niemców. Najbardziej politycznie przydatnym z nich, okazał się baron von Eckardstein. Daisy zaś, szybko stała się niezbędnna z powodu swojego scenicznego talentu, pasji i zaangażowania, które przyczyniły się do sławy dorocznych przedstawień teatralnych w Chatsworth. „Najlepszych jakie pamiętam!“ – przyznała po latach hrabina Warwick.

Razem z księżną von Pless, regularnie występowali w nich panna Muriel Wilson (ta sama, która przez moment kontemplowała małżeństwo z bratem Daisy, Georgem), pani Williamowa James, lady Maud Warrender, Leo Trevor (dramaturg i aktor), Frank Mildmay (wokalista i komediant) oraz kapitan Philip Jeffcock. Okazyjnie dołączali do nich inni profesjonalni lub amatorscy aktorzy, jak również utalentowani przyjaciele i znajomi. Premierę poprzedzały, utrzymywane w wielkiej tajemnicy, kilkudniowe próby, na które wkradała się czasem ukradkiem królowa Aleksandra. Scenografia była zawsze starannie opracowana i często pełna niespodzianek.

Daisy traktowała swoje aktorstwo poważnie, wykazując dużą incjatywę w doborze repertuaru, włącznie z zamawianiem dla siebie nowych sztuk i kompozycji. Po raz pierwszy wystąpiła w Chatsworth w 1902 r. Wystawiono wtedy dwie sztuki: A Commission (Zamówienie) Weedona Grossmitha i, specjalnie na tą okazję napisaną przez Leo Trevora, A New Year’s Dream (Noworoczny Sen). Księżna von Pless zagrała rolę Lalki w A New Year’s Dream, a potem odśpiewała w duecie z lordem Hyde arię z Samson and Delilah.

 

Dusza przedstawień teatralnych w Chatsworth, amatorski aktor i dramaturg, Leo Trevor (1865 – 1927). Karykatura Leslie Warda, opublikowana w Vanity Fair w listopadzie 1905 r.

W 1903 r. wykonała muzyczny monolog The Eternal Feminine (Niepoprawna Kobiecość). Akt zaczął się sceną w obskurnym pokoiku, gdzie bohaterka przygotowywuje się do opuszczenia Paryża i kochanka, którego oskarża o bezduszność. Swoją złość przelewa na niewinny niczemu kapelusz, by wreszcie przepięknie zaśpiewać Give Me Your Heart (Daj Mi Swoje Serce). Zaraz potem przechodzi jednak do figlarnej melodii You are not the Only Pebble on the Beach (Nie jesteś Jedynym Kamyczkiem na Plaży). W tym momencie nadchodzi liścik od umiłowanego, w którym prosi by przyszla na lunch i kupiła mu po drodze papierosy. Ucieszona, wykonuje kilka taktów szalonego tańca i znika ze kulisami. Po przerwie pojawiła się jako Duch w zabawnej jednoaktówce Roberta Marshalla, Shades of Nights (Odcienie Nocy), w której towarzyszyli jej Muriel Wilson, Frank Mildmay i Leo Trevor. „Sztuka poszła bardzo dobrze, a ja osobiście miałam dużą przyjemność w graniu Ducha, najlepszej ze wszystkich partii“ – zapisała. (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Wcześniej widzowie mieli okazję obejrzenia epizodu z wojny francusko-pruskiej z Muriel Wilson w roli Blanche D’Evean oraz kapitanem Jeffcockiem i Leo Trevorem jako jej miłosnych rywali, oraz „muzycznego wydarzenia“ The Dancing Girl and the Idol, skomponowanego przez Dorę Bright do słów Hon. Pani Alfred Lyttelton. Rolę tańczącej Namonny zagrała w nim panna Muriel Wilson, a miłosną pieśń na początek i zakończenie odśpiewała lady Maud Warrender.

Lady Maud Warrender śpiewa, a panna Muriel Wilson tańczy. Ilustracje z The Graphic z kolekcji autorki

 

 

Na sezon 1904 r. Leo i Harry Trevor dostarczyli „współczesnego“ Kopciuszka (Cinderella). W roli tytułowej wystąpiła pani William James, księcia milionera zagrał Sir Hedworth Williamson, a Leo Trevor wcielił się w cztery postacie: Fairy Godmother, Tommy Trottera, szofera i narratora. Daisy i Muriel Wilson odniosły wielki sukces jako dwie Brzydkie Siostry. Komicznym elementem tej pantomimy było spełnienie marzenia Kopciuszka, pragnącej automobilu, który dostała… wraz z gwarancją, że „nie przekroczy on nigdy [ówczesnego limitu prędkości] pięciu mil na godzinę.“ Parę „kapitalnych piosenek“ i „niezapomnianych tańców“ w wykonaniu pani William James i księżnej von Pless uznano powszechnie za przeboje tego spektaklu. Widzom podobały się również przedstawione w nim „żywe obrazy“, zwłaszcza portret „Księżnej Georginy Devonshire“ Gainsborough zaaranżowany przez pannę Muriel Wilson. Na zakończenie programu, powtórzono ubiegłoroczne muzyczne widowisko The Dancing Girl and the Idol, którego para królewska nie widziała, bo choroba Edwarda VII wstrzymała ich wtedy przed przyjazdem do Chatsworth.

Zaawansowana ciąża nie pozwoliła Daisy wziąć udziału w przedstawieniu  teatralnym w 1905 r. Nadrobiła to w dwójnasób następnego roku, występując solo w prawie godzinnej fantazji muzycznej Lotus, którą napisali dla niej Harold Simpson i Charles Braun na podstawie birmańskiej pieśni miłosnej. W czasie aktu przebierała sie trzy razy. Królowa Aleksandra tak ten występ polubiła, że księżna von Pless musiała go specjalnie dla niej powtórzyć. Spektakl zawierał również jednoaktową farsę lady Bell, zatytułowaną Time is Money (Czas to pieniądz), w której główną rolę zagrał zawodowy aktor, Charles Hawtrey. Towarzyszyły mu Muriel Wilson jako Mrs Murray i lady Maud Warrender jako Susan.

Księżna Daisy von Pless w potrójnej aranżacji piosenek na występie w Chatsworth w styczniu 1907r. Ilustracje z The Graphic z kolekcji autorki

 

 

1907 by ostatnim rokiem po-Bożo Narodzeniowych (tzw Twelfth Night) przyjęć w Chatsworth, które skończyły się z chorobą i śmiercią 8. księcia Devonshire w 1908 r.  Daisy uznała go za najlepszy w jej aktorskiej karierze: „Dla większego efektu, wyszłam na scenę jako ostatnia i zaśpiewałam trzy pieśni [jej występ był zatytuowany A Contrast in Three Songs]. W przerwach kiedy się przebierałam, puszczano kinematograf [z polowania na lisy], żebym nie musiała się śpieszyć. Pierwsza pieśń [Yum-Yum’a, The Moon and I] była z Mikado; miałam na głowie brązową perukę i wyglądałam o wiele lepiej, niż w swoich własnych głupich blond włosach [księżna włożyła również kimono z deseniem lilii, a w ręce trzymała wachlarz]. Druga była pieśnią czarnych niewolników [o tytule What’s the Matter with the Moon Tonight, czyli Co stało się z Księżycem dzisiejszej Nocy], którą wykonałam ubrana w ubogą suknię i obszerny blado-niebieski kapelusz filcowy, kończąc ją krótkim tańcem z czerwonym płóciennym parasolem. Na koniec odśpiewałam francuską piosenkę Bemberga Il Neige (Śnieg) w nowym, ładnym ubranku saneczkowym z Książa, białej czapeczce ozdobionej kiścią ostrokrzewu, białej mufce udekorowanej jemiołą i wysokich czerwonych butach. Otaczały mnie jodły pokryte watą, a [z góry] spadały malutkie płatki bialego paperu, kreując śliczny, choć może nie tak oryginalny, efekt śniegu.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)  Wcześniej panna Muriel Wilson i vicehrabia Duncannon zagrali w komedii R.C. Cartona The Ninth Valse (Dziewiąty Waltz), po której słynny wokalista, pan Walter Kirby, odśpiewał I’ll Sing Thee Songs of Araby. Gdy skończył, na scenę weszła ponownie panna Muriel Wilson, tym razem by wykonać pas seul [taniec solo]. Lady Maud Warrender zakończyła tą cześć programu niemiecką pieśnią Still wie die Nacht. Za produkcję całego przesdstawienia odpowiedzialny był hrabia Mensdorff.

 

Dystyngowani goście i gospodarze wchodzą na salę teatru w Chatsworth w 1907r. W pierwszej parze książę Devonshire prowadzi królową Aleksandrę; za nim król Edward VII z księżną Devonshire. Ilustracja z The Graphic z kolekcji autorki

Teatrzyk w Chatsworth zaaranżowano w 1902 r. w dawnej sali balowej, znajdującej się w jednej z pałacowych wież. Urządzono w nim niewielką scenę dla aktorów i trzystuosobowe audytorium – o wiele większe, niż ilość gości zapraszanych przez księstwo Devonshire na styczniowy pobyt w ich rezydencji. Zadecydowano więc sprzedawać nadwyżkę miejsc po dziesięć szylingów każde, a zarobione pieniądze przeznaczać na lokalne cele charytatywne. Pomysł okazał się tak popularny i chętnych widzów było tak wielu, że poproszono aktorów o dwa wieczory występów. Oczywiście, priorytetem było zdobycie biletów na pierwszy dzień, na którym spotkać można było króla i królową, ale i drugi cieszył się zawsze pełną frekwencją. Bardzo demokratycznie, bilet mógł nabyć każdy – szlachcic, gentelman, kupiec, rzemieślnik czy chłop – jeśli tylko znaleźli się odpowiednio wcześnie w kolejce. Za kasę biletową robił urząd pocztowy w pobliskiej wsi Edensor.

Widzów wpuszczano od godziny dziewiątej wieczorem. Nie spiesząc się, mogli zatrzymać się na chwilę w tzw. Wielkiej Galerii i podziwiać zgromadzone tam rzeżby. Gospodarze i ich dystyngowani goście, skończywszy obiad, ustawiali się w małą procesję na ceremonialne wejście do teatru. Widok ich, ubranych w wieczorowe stroje z orderami i wspaniałą biżuterią, był spektaklem samym w sobie.

Kurtyna podnosiła się punktualnie o dziesiątej.

Read Full Post »