Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Hugh książę Westminster’

Dwie matki i bliskie przyjaciółki były bardzo szczęśliwe, kiedy ich dzieci przypadły sobie do gustu podczas pobytu księżnej Daisy von Pless i jej syna Alexandra (Lexela) w Rumunii w 1929 r. Zaproszeni zostali tam przez królową Marię na 20. urodziny jej córki Ileany.

Ileana, nazywana przez matkę „dziecięciem o niebieskich oczach“, była najmłodszą i ulubioną córką królowej rumuńskiej, Marii Koburg; jasnowłosy i błękitnooki Lexel był najukochańszym i faworyzowanym synem księżnej Daisy.

Królowa Maria Koburg z córeczką Ileaną i księżna Daisy von Pless z synkiem Lexelem. Foto Daisy autorstwa Rity Martin z kolekcji autorki

 

 

 

 

 

 

 

Radość tej czwórki nie trwała jednak długo. Zakochana Ileana, bardzo niedyplomatycznie, wyznała publicznie swoją miłość do Lexela, niepotrzebnie przyciągając tak wcześnie uwagę do ich związku. Według planu, młoda para chciała zaskoczyć wszystkich 1 lutego 1930 r., w dniu 25. urodzin Alexandra, oświadczeniem o zaręczynach i o prawie natychmiastowym ślubie, mającym nastąpić 19 lutego 1930 r.

Zainteresowanie nowym wybrankiem serca księżniczki było ogromne. Ileana była w swoim kraju bardzo popularna i wszyscy współczuli tej młodej dziewczynie, kiedy poprzednie negocjacje małżeńskie – z księciem Walii, królewiczem Włoch czy z następcą tronu Hiszpanii – spaliły na panewce. Lexel, oficjalnie Alexander hrabia von Hochberg, baron zu Furstenstein nie był nawet dziedzicem książęczego tytułu i majątku swojego ojca. Rumuni woleli, żeby ich księżniczka, tak jak jej starsze siostry – monarchinie Grecji i Jugosławii, weszła do którejś z europejskich rodzin królewskich.

Księżniczka Ileana na wakacjach w Szkocji. Foto z kolekcji autorki

Nikt jednak nie mógł zabronić dorosłej już Ileanie jej wyboru. Według prawa rumuńskiego, aprobata rządu wymagana była tylko w wypadku związku małżeńskiego króla lub jego następcy. 28 stycznia 1930 r. ogłoszono więc oficjalnie jej zaręczyny z hrabią von Hochberg, wyznaczając datę weselnej ceremonii na 27 kwietnia 1930 r.

Premier Julian Maniu i jego koalicyjny rząd zajęci byli wówczas znacznie ważniejszymi problemami kraju. Sytuacja ekonomiczna, w obliczu światowego kryzysu, nie była najlepsza. Rosło też niezadowolenie z regentów siedmioletniego króla Michała (bratanka Ileany) i niektórzy politycy, razem z Maniu, włączyli się w sekretne negocjacje z zdetronizowanym królem Karolem II, mieszkającym od 1926 r. w Paryżu. Ale ukazujące się w prasie zagranicznej plotki o niechlubnym incydencie z przeszłości narzeczonego księżniczki musiały zwrócić jego uwagę.

Plotki te, przywołujące proces sądowy, w którym młodociany Lexel oskarżony został o uczestniczenie w nielegalnych praktykach homoseksualnych, opublikował jako pierwszy berliński dziennik komunistyczny, Rota Fane. 18 lutego 1930 r. przedrukowały je, w jeszcze bardziej sensacyjnej formie, gazety w Budapeszcie i Wiedniu. Wiedeński korespondent londyńskiego Daily Mail posunął się nawet do zatytuowania swojego tekstu „Przerwany Romans Królewski“, choć miał tylko kruche podstawy do przypuszczenia, że „do małżeństwa prawdopodobnie nie dojdzie.“

Julian Maniu (1873 – 1953), premier Rumunii od 1928 do 1933 r.

Premier Maniu zmuszony był zwołać następnego dnia konferencję prasową, na której podkreślił, że hrabia von Hochberg nigdy nie został skazany za postawione mu zarzuty i zapowiedział rządowe śledztwo oskarżeń, które dotarły do niego do Bukaresztu. Wyraził przy tym nadzieję, że w międzyczasie otrzyma także jakieś pozytywne wieści na temat Alexandra. Nie powiedział jednak nic o dostarczonych mu dokumentach, ani skąd nadeszły i kto mu je przedstawił. Z myślą o księżniczce, poprosił prasę o wstrzymanie się od komentarzy i domniemań mających pejoratywny wpływ na „szczęście osoby, która nie jest w stanie się bronić.“ Jedyną aluzją do ewentualnego zerwania zaręczyn lub opóźnienia ślubu była zapowiedź, źe zaplanowana wcześniej podróż królowej Marii i księżniczki Ileany do Egiptu przeciągnie się poza ustaloną datę wesela, czyli 27 kwietnia 1930 r…

Lexel po cichu, romantycznie pożegnany na dworcu przez Ileanę, wyjechał z Bukaresztu na południe Francji, a ona z matką podążyła do Konstancji nad Morzem Czarnym, gdzie 21 lutego, wsiadły na pokład statku Docha.

24 lutego 1930 r. prasa angielska wydrukowała wypowiedź hrabiego Alexandra von Hochberg udzieloną dziennikarzowi Daily Mail, w której stanowczo zaprzeczał pogłoskom o rozstaniu się z narzeczoną.  Stwierdził, że wkrótce wybiera sie za nią do Kairu, skąd wrócą razem do Londynu 25 marca, by później pojechać na ceremonię zaślubin do Bukaresztu, jak planowano. Wyraził przekonanie, że nieporozumienia wyniknęły z powodu różnicy wyznawanych przez nich religii, ale jest to ich osobisty problem, z którym sobie poradzą. Tak naprawdę to „mogą stać za tym polityczne intrygi“ – powiedział. Zapytany o wyrok sądowy w Niemczech, zignorował jego znaczenie faktem, że było to dawno temu, że nic mu nie zostało udowodnione i że to jego ojciec doprowadził do procesu, nie będąc w stanie tolerować szantażu drugiej strony.

Niebawem Lexel rzeczywiście zjawił się ze swoją przyjaciółką i krewną, Eną FitzPatrick, w Egipcie. Nie został jednak dopuszczony do Ileany.

Rząd rumuński zaczął z nim negocjować, posuwając się, podobno, do groźby odkrycia kolejnych rewelacji na temat jego życia osobistego w przypadku braku zgody na anulowanie relacji z księżniczką. Premier Maniu, sprowadzający do kraju zhańbionego skandalami seksualnymi ex-króla Karola II, nie potrzebował kolejnej wstydliwej afery. Brat Ileany, Karol II zniesławił się najpierw morganatycznym związkiem z córką rumuńskiego generała (potem unieważnionym), by następnie opuścić swoją legalną żonę, grecką księżniczkę Helenę, i zrezygnować z korony dla rudowłosej rozwódki, Magdy Lupescu.

Pierwsza poddała się Ileana i, 7 marca 1930 r., rząd rumuński mógł wydać komunikat: „ Księżniczka Ileana, w porozumieniu z królową Marią i Radą Regentów, zdecydowała nie kontemplować propozycji zamążpójścia za hrabiego von Hochberga.“

Dwa miesiące później podano do wiadomości publicznej, że również „hrabia Alexander von Hochberg zezwolił na ogłoszenie przerwania swoich zaręczyn z Jej Królewską Wysokością Ileaną Rumuńską.“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Do końca życia, Lexel był przekonany, że skandal rozbuchał brat Hansel, który według jego słów „prędzej by umarł, niż pozwolił mi zostać ‚Królewską Wysokością‘ i przez rodzinne koligacje mojej [przyszłej] żony być spokrewnionym ze wszystkimi królewskimi rodzinami Europy.“ Za osobę, która przywiozła inkryminujące go dokumenty do Bukaresztu uznał „[wątpliwej jakości] ‚gentelmana‘ z Berlina, pana van der Haagena. “ Czyżby mial na myśli van dem Hagena, ówczesnego marszałka zamku w Książu? (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Wydane parę lat temu dzienniki rumuńskiego dyplomaty Raoula Bossy (1895 – 1975), który w interesującym nas czasie był sekretarzem generalnym Rady Regencyjnej, rzucają więcej światła na przedstawione powyżej wydarzenia i wnoszą na forum nowe postacie. Pozwolę sobie zacytować w całości fragment związany z tematem:

„Słaba pozycja Regencji oraz niemoc rządu, połączone z brakiem przewodnictwa w rodzinie królewskiej spowodowały, że kraj ogarnęła fala niepewności. Rumunia była jak statek bez steru, rzucany wiatrem w te i we w te. Do tego poczucia wahania i chwiejności dołożyło się w niemałym stopniu nieodpowiedzialne wręcz pokierowanie zaręczynami księżniczki Ileany, najmłodszej córki królowej Marii, z młodym Niemcem, hrabią Aleksandrem von Hochberg, synem księcia von Pless, niesłychanie bogatego magnata śląskiego. Królowa Maria, przyjaciółka księżnej Daisy Pless, z domu Cornwallis-West, wyraziła zgodę na te zaręczyny; osobiście wierzę, że młoda księżniczka była szczerze zauroczona jasnowłosym i wysokim Hochbergiem. Niemniej jednak, zarówno matka, jak i rząd mieli obowiązek sprawdzenia tego młodego człowieka, zanim wydano oficjalne oświadczenie o zaręczynach, by odkryć to o czym całe Niemcy wiedziały: że był notoryczny w swojej deprawacji i zamieszany w skandale, które pociągnęły za sobą implikacje jurystyczne. Gdy te hiobowe wieści dotarły do królowej, postanowiła je zignorować. Jednakże gdy Mutius [Gerhard von Mutius, niemiecki emisariusz i pełnomocny minister w Bukareszcie of 1927 do 1931] złożył urzędową wizytę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, by zwrócić uwagę na reputację narzeczonego (rząd niemiecki czuł się moralnie zobowiązany do otwarcia oczu osobom zaangażowanym), [premier] Maniu nie miał innego wyjścia, jak tylko przekazać królowej Marii naglącą poradę rządu, żeby zakończyła proponowane małżeństwo. Nawet w tym momencie, sprawę przeprowadzono w niewybaczalny sposób. Zamiast po prostu zerwać zaręczyny, zaproszono do Bukaresztu starego księcia Pless (który, jako gentleman, od początku chciał zapobiec temu związkowi, usprawiedliwiając swoją opozycję faktem, że nie pochodzi z rodziny królewskiej) by wziął udział w dużym przyjęciu, o którym wtajemniczeni wiedzieli, że jest „celebracją zerwania“. Dopiero po wyjeździe niefortunnego ojca, ogłoszono w Monitorul Oficial, że za obopólną zgodą młodzi narzeczeni odwołują zaślubiny. Cóż za dziwny sposób załatwiania rzeczy!

Hochberg pogonił za Ileaną do Egiptu, gdzie król Fuad zagroził mu wydaleniem, więc musiał ten kraj szybko opuścić.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy; podkreślenia autorki)

Badaczom historii rodzin von Pless i Cornwallis-West muszę uzmysłowić, że te ambarasujące rewelacje miały miejsce, gdy światowa i brytyjska prasa rozpisywała się o kolejnym małżeństwie i miodowym miesiącu księcia Westminsteru, bylego męża Shelagh Cornwallis West, z Loelią Ponsoby. Jakże smutne i żenujące musiały być one dla obu sióstr, których portrety jeszcze do niedawna zdobiły strony tytułowe pism, wychwalających ich urodę, status i cnoty.

Read Full Post »

Siostra Daisy, Shelagh czyli Konstancja księżna Westminsteru, jak reszta jej rodzeństwa, lubiła brać udział w przedstawieniach teatralnych. Nie śpiewała może tak dobrze jak księżna von Pless, ale nie miała oporów przed występami na scenie dla rodziny, przyjaciół lub podczas wieczoru zorganizowanego na cele dobroczynne.

Nikt więc z gości zaproszonych do jej rezydencji w Eaton Hall na Boże Narodzenie 1911 r. nie był zaskoczony faktem, że program przygotowanych dla nich rozrywek obejmował również pokaz sztuk teatralnych. To co zobaczyli, przeszło ich najśmielsze oczekiwania…

Ale zanim tajemnica zostanie zdradzona, potrzebny jest prolog. Jest nim opis trzech lat rozpadającego się związku Shelagh z Bendorem  (Hugh, 2. księciem Westminsteru) – wymarzonym od dzieciństwa  mężem i ojcem jej dzieci.

Pomimo obiekcji ze strony jego rodziny, pobrali się w 1901 r.  On był jednym z najbogatszych ludzi w Wielkiej Brytanii, ona jedną z najpiękniejszych kobiet ówczesnej socjety. Okazała się też świetną hostessą. Mieli wiele wspólnych zainteresowań i obydwoje byli znakomitymi sportowcami. Ich pierwsza córka, Urszula, przyszła na świat w lutym 1902 r. Sielance jednak zaczęła przeszkadzać zbyt częsta obecność teściów i ich niekończące się wymagania finansowe.

W maju 1903 r. Shelagh wypłakała się siostrze; „powiedziałam jej“ – zapisała Daisy w pamiętniku – „że z wiekiem, każda kobieta staje się coraz bardziej rozczarowana życiem i mężem, który nie dorasta jej oczekiwaniom.“

W listopadzie 1904 r., ku wielkiej radości i dumie księcia Westminsteru, urodził się Edward, syn i spadkobierca tytułu. Wydawało się, że małżeństwo zostało scementowane na zawsze. Jak nigdy przedtem, pewna swojej pozycji Shelagh rzuciła się w wir życia towarzyskiego. Polowała, balowała, żeglowała i zaczęła wyjeżdżać w ciągnące się miesiącami podróże zagraniczne. To samo robił jej mąż Bendor. Ich przyjaciel Wilfrid Blunt tak skomentował ich ówczesne zachowanie: „George Wyndham [ojczym Bendora]  i Shelagh, księżna Westminsteru przyjechali po południu z Elbarrow. Spędzili cały ranek obserwując manewry wojskowe, po czym wsiedli do samochodu, przejechali trzydzieści mil po to tylko żeby wypić ze mną szybką herbatę i wracają, bo wieczorem wychodzą na obiad. Oto przykład szalonego tempa życia, jakie prowadzą dzisiejsze damy. Shelagh ma zawsze przy sobie pokojówkę, lokaja, szofera i kucharza. Książę [Bendor] w międzyczasie jest na rejsie w Irlandii z kolejnym szoferem, kucharzem i kilkoma jeszcze służącymi, nie mówiąc o łodzi w której będzie się wyścigował. Życie tych dwojga ludzi jest nieustającym galopem. Dłużej tak nie może być, bo skończy się to w Bedlam [angielski synonim Wariatkowa].“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Problem w tym, że robili to coraz częściej osobno. I może dlatego księżna Westminsteru nie odganiała od siebie adoratorów. Najbardziej wytrwałym z nich był hiszpański książę Alba.

Jimmy, książę Alba był przez lata gorącym wielbicielem księżnej Westminsteru. Foto: Library of Congress, Washington

Nazywany przez przyjaciół Jimmy, Jacobo Fitz-James Stuart y Falcó, 17. książę Alba de Tormes (1878 – 1953) był siostrzeńcem cesarzowej Eugenii. Ożenił się późno, w 1926 r., a polityce oddał się aktywnie dopiero w ostatnich dwudziestu latach swojego życia. Do tego czasu prowadził beztroską egzystencję bogatego playboya. Król Hiszpanii, Alfonso XIII, jak Jimmy zapalony gracz w polo, przedstawił go Westminsterom. W sierpniu 1910 r., był on oczywiście w świcie Alfonsa XIII, kiedy ten przybył z oficjalną wizytą do Eaton Hall na słynny „Polo Week“.

Shelagh, księżna Westminsteru (po lewej) z hiszpańską królową Eną w czasie wizyty Alfonsa XIII w Eaton Hall

Poznała go i zaprzyjaźniła się z nim również księżna Daisy, która potem zaprosiła go kilkakrotnie na Śląsk. Ale najpierw obie siostry i Hans, zostawiwszy dzieci z dziadkami w Ruthin, wybrali się w 1908 r. na wycieczkę do Sevilii, Burgos, Grenady i Madrytu, gdzie byli goszczeni przez księcia Albę w jego wspaniałym Palais de Liria.

Tragedia nastąpiła w lutym 1909 r. Podczas kolejnej nieobecności Shelagh, jej mały synek Edward dostał boleści brzucha, które początkowo zostały zignorowane przez lokalnego lekarza. Stanem dziecka zaniepokoił się dopiero następnego dnia, podejrzewając zapalenie wyrostka robaczkowegi. Specjalista z Londynu potwierdził jego diagnozę. Operacja jednak odbyła się za późno. Edward zmarł 13 lutego 1909 r. Rozpacz Bendora była ogromna, a jego żal i złość obróciły się przeciwko żonie, która „jeśli byłaby na miejscu, ze swoim synem, a nie Bóg wie gdzie, nigdy do tego by nie doszło!“  Fakt, że „zdruzgotana bólem“ Shelagh nie uczestniczyła w pogrzebie, napewno nie pomógł ich relacji.

Spragniony dziedzica, książę Westminsteru dał żonie jeszcze jedną szansę i w listopadzie 1909 r. Daisy dowiedziała się, że jej siostra zaszła w ciążę. Wszyscy modlili się o chłopca. 27 czerwca 1910 r. na świat przyszła kolejna córka, Maria Konstancja. Ojciec nawet na nią nie spojrzał…

Według zeznań Shelag na sprawie rozwodowej w 1920 r., jej mąż przestał z nią współżyć pod koniec 1909 r. Utrzymywali tylko pozory małżeństwa, pokazując się publicznie na wydarzeniach wymagających ich wspólnej obecności. Mieszkali pod jednym dachem, ale osobno. Po pewnym czasie Bendor przestał wracać na noc do domu, aż wreszcie zupełnie się z niego wyprowadził.

Księżna Westminsteru zaczęła tracić grunt pod nogami, tym bardziej, że doszły do niej plotki o romansie Bendora z aktorką, Gertie Millar.

Gertie Millar, popularna aktorka Gaiety Theatre, z Edmundem Payne w przedstawieniu „The Spring Chicken“.

Gertie Millar (1879 – 1952) była gwiazdą muzycznej komedii epoki Edwardiańskiej. Ciemnowłosa, wysoka i szczupła, była kobietą wielce atrakcyjną, o silnym charakterze i osobowości. Zdeterminowana i ambitna, doszła do sukcesu ciężką pracą. Była bogata, niezależna i bardzo popularna. Poślubiła równie słynnego kompozytora, Lionela Moncktona, twórcę jej największych przeboji, które pisał dla niej nawet po tym jak od niego odeszła. Jednym słowem, była dla Shelagh groźną rywalką.

Książę Westminsteru był nią zafascynowany i wcale tego nie ukrywał, o czym świadczą słowa Winstona Churchilla w liście do żony z 26 czerwca 1911 r.: „wychodzę zaraz na koncert, a potem idę do Grosvenor House [londyńskiej rezydencji Westminsterów]. Powiedziano mi, że Bendora tam nie będzie, by zabawiać króla i królową. Wyszedł z domu, nie zostawiwszy adresu, zobaczyć się ze znaną nam wszystkim z widzenia przyjaciółką [Gertie Millar]…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Shelagh postanowiła zrobić wszystko, by przypomnieć mężowi o swoim istnieniu i wzbudzić jego zazdrość. Wiedząc, że kroniki towarzyskie będą o tym donosić, zaczęła się coraz cześciej pokazywać w towarzystwie przystojnego księcia Alby. W kwietniu 1911 odwiedziła ponownie Hiszpanię, tym razem podróżując z lady Helen Grosvenor , gdzie znów zatrzymała się  w pałacu swojego wielbiciela. W tym samym roku, zaraz po koronacji, Jimmy był jednym z uczestników jej wyprawy jachtem do Holandii. Widziany był z nią wszędzie – w Egipcie, w Mandelieu na południu Francji, a potem w Londynie podczas Elżbietańskiego Turnieju zorganizowanego w 1912 r. przez szwagierkę Jennie. W międzyczasie, Shelagh dostarczyła brukowcom kolejnej okazji do plotek i komentarzy.

Na święta Bożego Narodzenia 1911 r, zaprosiła swoją rodzinę i przyjaciół do Eaton Hall, rezydencji Westminsterów w hrabstwie Cheshire. Co miało być prywatną rozrywką, zostało później publicznie opisane i wyśmiane w prasie. „Skandal“ dotyczył jej aktu teatralnego, który natychmiast uznany zostal za próbę udowodnienia, że księżnej nie brakuje na scenie niczego czym pochwalić się może jej konkurentka.

Zagrała roztrzepaną chłopczycę w jednoaktówce zatytuowanej „Scaramouche“.  Ubrana w sweter i spódnicę dochodzącą tylko do kolan, pokazała widzom swoje śliczne nogi. Skakała przez krzaki, zjeżdżała po poręczach, wchodziła przez okna, siedziała z nogami opartymi na gzymsie kominka i paliła papierosy – czyli robiła to, co tytularnej ksężnej nie przystoi. „Była tak dobra, jak Gertie Millar w „The Spring Chicken!“ – mówiono potem.  Czy była tym usatysfakcjonowana?

Trudno powiedzieć, że Bendor był zazdrosny. Napewno był wściekły. Oliwy do ognia dolały szeroko publikowane zdjęcia Shelagh z zimowych wakacji w Mürren, w Szwajcarii, gdzie trenowała jazdę na łyżwach z ówczesnym czempionem, Felixem Locherem.

Księżna Westminsteru tańcząca na lodzie ze szwajcarskim chempionem, Feliksem Locherem. Foto: Central News

Elegancko ubrana w rzeczy opinające jej zgrabną figurę, wirowała w jego objęciach po lodowisku, nie zwracając uwagi na trzaskające aparaty fotografów z agencji Central News. Dla gapiów mogła być sensacją, ale konserwatywny (choć hipokrytyczny) mąż uznał jej zachowanie za szokujące i niemoralne. „Prawdziwa dama tak się nie zachowuje. (…) Co na to powiedziałaby moja babka, która była wielką przyjaciółką królowej Wiktorii. Dobrze, że już nie żyje i tego nie ogląda“ – skomentował oburzony, wygodnie zapominając o własnym postępowaniu.

Kiedy Shelagh wróciła do Londynu, książę Westminsteru przestał się do niej odzywać. 5 sierpnia 1912 r. wyjechał z Londynu do Eaton Hall. Shelagh  podążyła za nim w nadzieji konfrontacji. Zobaczywszy ją wchodzącą do pokoju, wyszedł bez słowa, nie zwaźając na gości, których podejmował.

W styczniu 1913 r. przysłal jej list, omawiający warunki separacji.

Read Full Post »

Francis Octavius i jego bliźniak Riversdale (Rivy) Nonus przyszli na świat w 1880 r., dołączając do trzynastu pozostałych dzieci Pascoe du Pre Grenfella. Grenfellowie byli starą rodziną osiadłą w hrabstwie Buckinghamshire. Jej członkowie znani byli jako magnaci hutnictwa miedzi, bankierzy w londyńskim City i wybitni wojskowi, zasłużeni w obronie brytyjskiego imperium. Dziadek Francisa był admirałem marynarki brazylijskiej, a jego wuj feldmarszałkiem armii angielskiej, który walczył w Afryce Południowej i Egipcie.

Zgodnie z tradycją, chłopcy zostali wysłani do prestiżowej szkoły w Eton, po ukończeniu której ich kariery się rozeszły: Francis wybrał wojsko, a Riversdale bank. Do końca życia łączyła ich jednak wspólna pasja – gra w polo. Obydwoje byli w niej świetni i przez to często zapraszani do udziału w lokalnych i międzynarodowych rozgrywkach. Nic więc dziwnego, że niejednokrotnie gościli u księżnej (Shelagh) i księcia (Bendor) Westminster w Eaton Hall, gdzie w sierpniu każdego roku odbywał się słynny „Polo Week“.

Francis i Riversdale Grenfell byli świetnymi graczami w polo.

Shelagh, czyli Konstancja Westminster, była siostrą księźnej Daisy von Pless. Jej mąż, Hugh, nosił przezwisko Bendor. Daisy znała również wujostwo Francisa i Riviego, Williama Grenfella, barona Desborough i jego żonę Etty. Tak jak Plessowie, bywali oni zapraszani na po-Boże Narodzeniowe uroczystosci (tzw Twelfth Night) do Chatsworth, posiadłości księstwa Devonshire. Ich własną rezydencję, Taplow Court, Daisy odwiedziła w czerwcu 1906 r. „Śliczne i spokojne miejsce, pełne pięknych kwiatów; obydwoje gospadarze czarujący“ zapisała w swoim pamiętniku.

Francis wstąpił do wojska w 1900 r. W 1901 r. walczył w wojnie burskiej, po czym został wysłany do Indii. W 1905 r. spełniło się jego marzenie: z piechoty został przeniesiony do kawalerii – renomowanego 9. pułku ułanów (9th Lancers). By zapewnić sobie kolejny awans, musiał wykazać się dobrą znajomością niemieckiego. W celu podszkolenia języka, wyjechał w czerwcu 1911 r. do Berlina. Zatrzymał się u emerytowanego niemieckiego oficera o nazwisku Hamann, który był przyjacielem Austena Chamberlaina i chrześniakiem profesora Max-Mullera, ożenionego z kuzynką Grenfellów.

W swoim pierwszym liście do brata Riviego, Francis opisuje nowe życie w Niemczech, które zaczęło się od wizyty u księstwa von Pless w Książu:

„Spadłem szczęśliwie na cztery łapy, lepiej niż jakikolwiek kot: zostałem zaproszony do Plessów, co jest wielką z ich strony uprzejmością! Księżna Daisy wyjechała właśnie do Londynu, gdzie zatrzyma się w Sunderland House, dokąd musisz pójść z wizytą. Przejęta jest bardzo międzynarodową polityką, stosunkami angielsko-niemieckimi, itp i zamierza gościć Barona Marschalla, któremu chce pomóc. Jest ona tu [w Niemczech] naszą Panią Astor i rozśmiesza mnie do łez, kiedy stara się rozruszać [ponurych] Niemców. Spędziłem kilka dni w Książu – imponującym zamczysku, który wprawdzie posiada niewiele cennych skarbów, ale za to jest olbrzymi i pięknie położony. Plessowie są bardzo bogaci i wszystko tu musi być w wielkim stylu – karoce z forysiami i eskortą, itp. Mają pięćdziesiąt powozów konnych, sześćdziesiąt koni jeździeckich, czterdzieści klaczy, trzy ogiery, mnóstwo roczniaków w Książu i drugą stadninę w Pszczynie.

Niestety, nie widziałem za wiele księżnej Daisy, bo była zajęta swoimi niemieckimi gośćmi, wśród nich Gubernatorem Śląska, o którym mówi się, że zostanie kanclerzem. Rozmawiał ze mną po francusku, ale ani jego francuski, ani jego wygląd nie zrobiły na mnie wrażenia.

Później wszyscy wróciliśmy do Berlina, do hotelu Esplanade, gdzie aż spuchnąłem z dumy bycia członkiem świty Plessów. Spotkałem dwóch lub trzech księci, ministra spraw zagranicznych z rządu Bethmann-Hollwega i wiele innych osobistości.

Książę von Pless [Hans], który uchodzi tutaj za kogoś w rodzaju naszego księcia Devonshire, wprowadził mnie do swojego klubu [o nazwie Union] – najlepszego w Berlinie. Jest prawie identyczny jak [klub londyński] Turf, z wyjątkiem tego, że każdy z tobą rozmawia i że wszyscy jedzą obiad przy wspólnym stole, prowadząc otwartą konwersację po niemiecku. Dzisiaj siedziałem obok księcia von Bulow, generała dowodzącego Gwardią Kirasjerów. Poprosił, żebym przyszedł zobaczyć jego brygadę kawalerzystów, obiecując mi wszystko pokazać. „Jaka szkoda, że nie spotkałem Pana wczoraj, kiedy odbyła się inspekcja mojej brygady, bo zobaczyłby Pan świetne widowisko“ – powiedział. Obsługa, jedzenie i regulamin są [w tym klubie] takie same jak w Turf, za wyjątkiem tego że wszystkie angielskie gazety są wyłoźone na stole, chociaż poza mną nie było tam żadnego Anglika.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Hans niewątpliwie byłby dumny z powyższego opisu swojego klubu. Był bowiem jednym z jego założycieli, wraz z księciem Ujest i młodymi Hohenlohami. Union, wzorowany na najlepszych klubach gentlemeńskich Londynu, miał być konkurencją Casino – jedynego wówczas klubu w Berlinie, zbyt elitarnego i skostniałego w swoich przepisach. Na jego otwarcie przybył sam cesarz Wilhelm II, a książę von Pless został jednogłośnie wybrany prezydentem.

Porównanie Hansa do angielskiego księcia Devonshire dowodzi raczej jego wysokiej i silnej pozycji towarzyskiej w socjecie niemieckiej, niż jego miejsca w polityce kraju, w której nie brał czynnego udziału.


Nancy Astor i księżna Daisy von Pless, portrety J.S. Sargenta

Znacznie ciekawsze jest zestawienie księżnej Daisy von Pless z angielską Panią Astor. Nancy Astor (1879 – 1964) była arystokratką pochodzenia amerykańskiego, która w konsekwencji długoletniego zaangażowania politycznego, została w 1919 r. wybrana do parlamentu, stając się pierwszą w historii kobietą zasiadającą w izbie gmin. Wedug słów samej Daisy, była „bystra, dowcipna, z umysłem cynicznym, a duszą sentymentalną.“ Walczyła o prawa kobiet i dzieci, popierając gorąco reformy socjalne Lloyd Georga. Choć były to również problemy bliskie sercu Daisy, jej arena działalności politycznej była inna. „Przejęta jest bardzo międzynarodową polityką [i] stosunkami angielsko-niemieckimi“ pisał Francis Grenfell. I chyba właśnie to zaangażowanie i pasja, nasuneły mu porównanie Daisy z Nancy.

Wzmianka, że księżna von Pless „ zamierza gościć Barona Marschalla [von Biebersteina], któremu chce pomóc“ dowodzi, że już w czerwcu 1911 r. musiała wiedzieć o jego nominacji na niemieckiego ambasadora w Londynie. Stanowisko to objął w maju 1912 r., ale zmarł po paru miesiącach. Jego następcą został książę Lichnowsky, z którym Daisy miała równie przyjazne stosunki, jak z jej ukochanym księciem Wolff-Metternichem. Czy udałoby się jej obłaskawić zatrwardziałego anglofoba Marschalla?

Pierwszy Victoria Cross 1. Wojny Światowej zdobyty przez kapitana Francisa Grenfella 24 sierpnia 1914 r. Obraz Richarda Caton Woodvilla ze zbiorów National Army Museum w Londynie.

Wracając do Francisa Grenfella, jego młode życie zakończyło się śmiercią na froncie angielsko-niemieckim w maju 1915 r. Wkrótce po wybuchu I wojny światowej, kapitan Francis Grenfell wykazał się olbrzymią odwagą w bitwie pod Mons, gdzie stanąl na czele ataku na piechotę niemiecką. Pomimo odniesionych ran, jeszcze tego samego dnia wyprowadził z pola walki zagrożone przejęciem przez wroga angielskie armaty. Odznaczony został za to krzyżem Victoria Cross (VC).

Francis Grenfell i Bendor, 2. Książę Westminster, przyjaciele i żołnierze 9. pułku Lansjerów

Nie dokonałby jednak tego, gdyby nie interwencja jego znajomego z gry w polo i współbratanka 9. pułku Lansjerów, Bendora księcia Westminsteru, który uratował go od kolejnych ran i niewątpliwej śmierci między jedną akcja a drugą.

Po śmierci Francisa, The Times opublikował jego testament, w którym złożył on Bendorowi specjalne podziękowanie słowami: „nigdy żaden człowiek nie miał szlachetniejszego przyjaciela…“

Read Full Post »

« Newer Posts