Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘George Cornwallis-West’

Polowania są różne, bo zależą od rodzaju zwierzyny, terenu, pory roku i broni. Myśliwy może albo galopować za łupem, albo tropić go godzinami na nogach. Może także stać w miejscu i odstrzeliwać nagonione mu zwierzęta. Wybór jest szeroki i często zależy od nabytych wcześniej umiejętności i osobistej preferencji uczestnika.
Dla młodego Jana Henryka (Hansa) von Hochberg, preferencją tą był ekstremalny sport, w którym liczyło się tempo, powiązane z elementem niebezpieczeństwa. A że uwielbiał konie, stał się fanatycznym zwolennikiem brawurowej jazdy w takich konkurencjach jak powożenie dyliżansami (Four-in-Hand), albo wyścig po polach za sforą psów goniących lisa. Na szczęście, jego żona wiernie mu w tym towarzyszyła i, z godną podziwu śmiałością, uczyła się arkan sztuki myśliwskiej.

Fox_hunting_1900

Polowanie na lisa to szalona jazda z przeszkodami za sforą gończych psów. Ilustracja z The Illustrated Sporting and Dramatic News z listopada 1900r.

Fox-hunting (polowanie na lisa) było, szczególnie w Anglii, nie tylko sportową, ale również towarzysko elegancką rozrywką wyższych sfer. Członkostwo (płatne) w prestiżowych kółkach łowieckich, miało ten sam status co przynależność do wybranych klubów gentelmeńskich. Uczestnictwo w sezonie myśliwskim wiązało się z wynajęciem odpowiedniej rezydencji na prowincji, w której – po polowaniach – rozgrywały się bale, przyjęcia i spotkania, o tej samej wadze i renomie, jak podczas lata w Londynie.
„Jeśli naprawdę zależy Ci na galopie na koniu, jedź do Melton Mowbray, Market Harborough lub Rugby [w Leicestershire]“ – zachęcały ówczesne poradniki łowieckie. Hans musiał już tego pozytywnie doświadczyć, bo prawie corocznie od 1892 do 1901 roku zjeżdżał tam na początku sezonu i pozostawał do lutego.
To właśnie w Leicestershire, jego dorastający szwagier George doznał pierwszych emocji szalonego pędu na koniu po płaskim terenie, połączonego z szybowaniem nad przeszkodami. Emocjonowała się tym także Daisy, która, wręcz z sentymentem wspomina w pamiętniku jej pierwsze próby przeskakiwania wysokich drewnianych płotów i swój, na szczęście bezbolesny, początkowy upadek z wierzchowca.

Quorn_House_1887

Quorn House, który Plessowie wynajęli w sezonie łowieckim 1892/1893 i gdzie w lutym 1893 r. przyszła na świat ich córeczka. Foto z 1887 r. z kolekcji English Heritage NMR

Młodzi Plessowie znaleźli się w Leicestershire już pierwszej zimy po swoim ślubie. Był to przełom 1892/1893 r. Zamieszkali w wygodnym domu, Quorn House w Quordon, oddanym do ich użytku przez właściciela, Williama Farnham, który wyjechał z żoną w podróż dookoła świata. W rezydencji tej, uznanej dzisiaj za zabytek drugiego stopnia (Grade II), goście podziwiać mogli interesujący zegar wodny z 1631 r., wspaniałą bibliotekę z rzadką edycją biblii „Breeches“ z 1599 r. i znajdujący się w jadalni olbrzymi kominek z płaskorzeźbą Adama i Ewy.
Duże wtedy opady śniegu spowodowały, że Hans i jego towarzystwo poruszało się po okolicach, sprowadzonymi z Niemiec, saniami. Dla tubylców była to olbrzymia sensacja. Hans zabierał, ciężarną wtedy, żonę na przejażdżki, podczas których, niestety, nie mógł się czasami powstrzymać od niebezpiecznej jazdy zagrażającej życiu zarówno jej, jak i nienarodzonego dziecka. Daisy nie zapomniała mu tego do końca życia.
Księstwo Pless nabyło członkostwo i polowało z jednym z najstarszych kółek myśliwskich, Quorn Hunt, założonym w 1753 r. przez legendarnego Hugh Meynella, który prezesował temu stowarzyszeniu do swojej śmierci w 1800 r. Tak długi okres przewodnictwa, pozwolił mu na stworzenie i ustabilizowanie bardzo dobrej „infrastruktury“ kółka: wybornych i doskonale doglądanych terenów do polowań, jak również zaplecza w postaci stajni dla koni typu „hunter“ oraz hodowli i schroniska dla ogarów.
Pomyślny w swoim przebiegu i finale fox-hunting może się tylko odbyć w przyjaznej współpracy lokalnego kółka myśliwskiego z miejscową ludnością. Bez jej pomocy i całorocznego zaangażowania w utrzymaniu koni, psów i pól łowieckich, impreza ta byłaby niemożliwa. To uzależnienie, połączone z obopólną głęboką miłością i szacunkiem do natury i sportu, sprawiało że polujący przyjezdni szczerze zżywali się z lokalną społecznością i, w czasie swojego pobytu, uczestniczyli czynnie w jej życiu.
Jedną z form „integracyjnych“ był coroczny regionalny Bal Myśliwski.
Nic więc dziwnego, że, choć w bardzo już zaawansowanej ciąży, księżna Daisy von Pless pojawiła się 1 stycznia 1893 r. na tańcach w wiejskiej świetlicy, Quorn Village Hall. Towarzyszył jej małżonek, Jan Henryk, oraz rodzice, pułkownik William i pani Cornwallis-West. Młodsza siostra, Shelagh, też była obecna.
Jak donosiła gazeta, Loughborough Herald, przybyło ponad osiemdziesiąt osób. Kapitan Warner, ówczesny współprezes Quorn Hunt, był oczywiście gospodarzem balu. Sala została udekorowana z wielkim smakiem, muzykę zapewniła orkiestra pana Addisona, a chwalony przez wszystkich catering pan Sault z pobliskiego hotelu pod Białym Koniem.
Daisy urodziła córeczkę 25 lutego 1893 r. Niestety dziecko zmarło po dwóch tygodniach. Obecny przy tej tragedii ojciec księżnej, Poppets, zajął się smutnymi formalnościami. Po więcej szczegółów dotyczących tej tragedii, odsyłam Państwa do świetnego opracowania pani Bronisławy Jeske-Cybulskiej (http://daisyofpless.wordpress.com/2012/07/14/bezimienna-corka-daisy-i-hansa-of-pless/)
Pomimo, wydawałoby się, złych wspomnień, Plessowie powrócili na fox-hunting do Leicestershire następnej zimy. Zatrzymali się wówczas w Baggrave Hall i, od 27 grudnia 1894 r., polowali ponownie z Quorn Hunt, kóremu od tego roku przewodniczył Hugh Lowther, 5. hrabia Lonsdale – słynny poszukiwacz przygód, eksplorator Arktyki, zapalony myśliwy i „największy angielski sportsman“ i działacz sportowy tamtych czasów.

Lonsdale_Churchill_manewry_IWMHugh Lowther, 5th Earl of Lonsdale

Hugh Lowther, 5. hrabia Lonsdale, prezes Quorn Hunt od 1893 do 1898. Po lewej: Winston Churchill i hrabia Lonsdale (z cygarem) na manewrach na Śląsku w 1906 r. Foto: Imperial War Museum, London.

Zapoczątkowana wtedy między nimi przyjaźń, prztrwała wiele lat. Hrabia Lonsdale, którego fortuna, jak Hansa, opierała się na kopalniach węgla, dwukrotnie, w 1895 i w 1902 r., podejmował u siebie cesarza Wilhelma II. Przyjeżdżał też często na Śląsk, zapraszany przez kajsera na manewry, lub prywatnie przez księstwo von Pless na wizyty do Książa.
Pomiędzy polowaniami, poproszona przez mieszkańców z sąsiedniego Husbands Bosworth, księżna Daisy uroczyście otworzyła kiermasz zbierający fundusz na budowę świetlicy ku pamięci lokalnego dobroczyńcy, Sir Francisa Turville.

HB_village_hall

Wiejska świetlica w Husbands Bosworth w Leicestershire, do budowy której przyczyniła się księżna von Pless.

W połowie stycznia, wyprawy na lisy zostały przerwane z powodu zbytnio zmrożonego gruntu. Dało to wszystkim więcej czasu na rozrywkę. W lutym, Hans, Daisy i Shelagh wyskoczyli na bal kostiumowy, Ball Poudré, do zamku Warwick. Potem sami wydali bal, który, obecna na nim lady Angela Forbes, opisała jako „znakomity“! Nie powstrzymała się jednak od krytyki gospodyni, którą oskarżyła o niedbałość w aranżacji transportu dla gości.
Najważniejszą jednak imprezą tego miesiąca był bal myśliwski w Melton Mowbray, zorganizowany dla bractwa łowieckiego zgrupowanego wtedy w Leicestershire. Początkowo lokalny, Melton Hunt Ball, stał się z czasem bardzo popularnym corocznym wydarzeniem, na które ludzie zjeżdżali specjalnie ze wszystkich zakątków królestwa. Odbywał się zawsze w sali regionalnej giełdy zbożowej.
W lutym 1895 r., dekoracja tej sali cudownie podkreślała nastrój: z sufitu zwisały wiklinowe kosze wypełnione trawą pampasową, mchem i paprociami, a ściany zdobiły głowy lisów, baranów i jeleni z rogami, umieszczone pomiędzy półkolistymi kandelabrami z brązu. Większość gentlemenów wystąpiła w obowiązkowych czerwonych tunikach, a panie w eleganckich sukniach wieczorowych. Według relacji gazety The Melton Mowbray Times „prześliczna księżna Henrykowa von Pless była przez wszystkich podziwiana; jej majestatyczna figura podkreślona doskonale kostiumem z czarnej satyny, górna część którego wykończona była srebrem, a spódnica wysadzana srebrnymi motylami. (…) Jej siostra, panna [Shelagh] Cornwallis-West wyglądała bardzo przystojnie we wspaniałej sukni z kremowej brokatowej satyny, obrębionej szyfonem.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Z powodu wyprawy do Indii, Plessowie nie mogli uczestniczyć w kolejnym sezonie polowań na lisy. W 1897 r., ich przedłużony latem pobyt w Anglii podczas diamentowego jubileuszu królowej Wiktorii sprawił, że pozostałą część roku spędzić musieli w Niemczech. W Leicestershire zjawili się ponownie zimą 1898/1899 r.
Obecność księżnej Daisy na tradycyjnym balu myśliwskim w Melton Mowbray w lutym 1899 wzbudziła znowu sensację. Tym razem zjawiła się „w sukni z błyszczącej złotej tkaniny, oprószonej purpurą, stanik której zdobiły sznury z diamentów, a wielki diamentowy ornament świecił się w jej włosach.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

66c_vf_kirby_gate_dp_2573_c

Daisy_Kirby_Gate

Spotkanie Quorn Hunt na padoku przed Kirby Gate, Leicestershire w listopadzie 1901 r. Rysunek Cuthberta Bradleya opublikowany w Vanity Fair. Uczestnicy spotkania opisani zostali na marginesie rysunku. Poniżej zbliżenie do księżnej Daisy von Pless.

Ciąża z Hanselem zatrzymała ją w 1900 r. w Niemczech. Jesienią 1901 r., podczas wizyty u rodziców w Newlands, wyskoczyła jednak z Shelagh na tradycyjne otwarcie sezonu łowieckiego Quorn Hunt na padoku przed rezydencją Kirby Gate.
Do tej pory odbywa się ono zawsze w pierwszy poniedziałek listopada, podkreślając symboliczną datę, od której młode lisy zaczynają być uznawane za dorosłą zwierzynę.
Był to ostatni, znany mi, fox-hunting w Leicestershire, w którym księżna Daisy wzieła udział. Od 1902 r. w kalendarzu zimowym Plessów, brawurowe polowania na lisy zastąpione zostały statecznym strzelaniem do ptactwa podczas ich pobytów u księstwa Devonshire. Zmienił się ich styl życia, które od tej pory prowadzić będą w w zamkniętym, eksluzywnym kręgu wybranych przyjaciół. Od czasu do czasu tylko, Daisy z sentymentu, pojedzie na bal do Melton Mowbray lub w odwiedziny do swojego szwagra Fritza, który, zarażony bakcylem fox-hunting kupił sobie w niedalekim Lubenham koło Market Harborough dworek myśliwski.

Reklamy

Read Full Post »

Jestem przekonana, że każdy czytelnik pamiętników ksieżnej Daisy von Pless, zwrócił uwagę na jej komentarze odnoszące się do babci Olivii. W każdym z nich jest miłe o niej słowo i kolejna, rozczulająca uwaga o perfekcji jej zachowania, wyglądu i humoru. Kim naprawdę była ta urocza, staromodna staruszka, zawsze nieskazitelnie ubrana w czepek i krezy z poprzedniej epoki?

Olivia_FitzPatrick

Babcia księżnej Daisy von Pless, lady Olivia FitzPatrick z domu Taylour (1824 – 1916)

Lady Olivia Taylour urodziła się 8 lutego 1824 r. jako drugie dziecko i najstarsza córka Thomasa Taylour, 2. markiza Headfort i jego pierwszej żony, Olivii Dalton.
Jej matka (wdowa po Edwardzie Tuite Daltonie) była córką Sir Johna Stevensona, słynnego kompozytora muzyki kościelnej i dyrektora muzycznego Królewskiej Kaplicy na zamku w Dublinie. Zmarła w 1834 r. osieracając trzech chłopców i trzy dziewczynki.
Thomas, 2 markiz Headfort (1787–1870), który odziedziczył tytuł w 1829 r., przez całe swoje życie zajmował honorową posadę przedstawiciela korony brytyjskiej (Lord Lieutenant) w irlandzkim hrabstwie Cavan. W latach 1812 do 1829 był posłem do parlamentu, reprezentując partię Wigów z okręgu Meath. Od 1835 do 1837 r. pełnił funkcję szambelana (Lord of the Bedchamber), a potem, od 1837 do 1841, członka świty królewskiej (Lord in Waiting) na dworze Victorii i Alberta. W wyrazie uznania za swoje zasługi został w 1839 r. mianowany Rycerzem Orderu Św. Patryka.
W lutym 1853 r. ożenił się powtórnie z Frances MacNaghten, wdową po Sir Williamie Hay MacNaghten.
Parę miesięcy później, 10 sierpnia 1853 r., córka Olivia wyszła za mąż za księdza Fredericka FitzPatrick, jedynego syna księdza Fredericka Thomasa FitzPatrick i jego żony Edwiny Stone, zamieszkałych w Bailieborough.
Epizod „flirtu“ lady Olivii z księciem Albertem, zakończony usunięciem jej z dworu przez zazdrosną królową Victorię, urósł w późniejszych i teraźniejszych, bezkrytycznych przekazach do rangi haniebnego romansu, po którym musiała ona poślubić szybko byle kogo, by uratować swój honor. Nie ma nic dalszego od prawdy.
Podczas pracy ojca dla pary królewskiej, Olivia była mała dziewczynką. W 1841 – ostatnim roku jego służby – miała niespełna 17 lat. Była młoda, śliczna i zalotna, ale nie przekroczyła granic niewinnego flirtu. Gdyby to zrobiła, jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Z zamążpójściem się nie śpieszyła. W swoim przyszłym mężu zakochała się mając dopiero 28 lat.
Wybrankiem jej serca był starszy o dziewięć lat Frederick FitzPatrick, ówczesny wikar w rodzinnym Headfort, pochodzący z rodziny o dobrym rodowodzie, a przy tym przystojny i wysportowany. Pasja Fredericka do polowań była legendarna, a najlepszą jej ilustracją stał się jego zwyczaj narzucania pastorskiej sukmany na swój myśliwski strój.

Olivia_ClooneVillage

Współczesny widok Cloone w hrabstwie Leitrim, gdzie Frederick FitzPatrick był proboszczem parafii.

Małżonkowie przenieśli się do Cloone w irlandzkim hrabstwie Leitrim, gdzie Frederick objął parafię. Mieli siedmioro dzieci, które przyszły na świat w pierwszych dziesięciu latach po ślubie. Najstarszym był Frederick Thomas Edwin, po nim Mary Adelaide Thomasina Eupatoria („Patsy“ lub „Mai“), Robert Persee („Bob“), Edwina Virginia Joanna („Minnie“ lub „Min“), Heremon John Francis Headfort („Pat“ lub „Herry“), Hugo George Herbert i Oliver Thomas Edward. Wszyscy, oprócz Heremona, mieli w następnym pokoleniu swoich potomków, którzy stworzyli liczną grupę wnuków nieustannie nawiedzającą dom dziadków. Daisy, George i Shelagh byli z nich najstarszymi. Poród Georga był długi i skomplikowany. Przeżył tylko dzięki przytomności babci Olivii, która uderzyła niemowlaka, by złapał oddech i wlała mu do ust parę kropel koniaku.
Gdy w Irlandii zaczęły się problemy, Olivia wymusiła na mężu przeprowadzkę. Friderick o mało co nie stracił życia, gdy jeden z awarturników oddał do niego strzał. Kula ugrzęzła w biblii, którą trzymał, co oczywiście uznano za akt boski, a święta księga stała się od tego momentu cenioną pamiątką rodzinną.

Qlivia_Warren_Hall

Willa dziadków FitzPatricków, Warren Hall, niedaleko Chester. Stan obecny.

Na rezydencję obrali sobie Warren Hall w Broughton niedaleko Chester, niewielką, ale elegancką willę w stylu „Queen Anne“ z widokiem na walijskie góry. Usytuowany z przodu trawnik opadał stopniowo w kierunku stawu, obrośniętego wierzbami i sitowiem. Z boku trawnika, na wyżej położonym gruncie był ogród, na końcu którego stał ogromny hiszpański kasztan, z ławką obiegającą jego pień. Ośmiu wnuków potrzebnych było, żeby go objąć. Zazwyczaj było ich latem znacznie więcej.
Jak pamięta major generał Geoffrey Brooke (syn Minnii), ich pobyty w Warren Hall miały zawsze ten sam rytuał. Dzieci zaczynały dzień od modlitwy z babcią i jej slużbą, która zawsze miała miejsce o godzinie 9.15. Przelatując koło pokoju Fridericka, z roku na rok coraz bardziej przykutego do łóżka, witały go słowami: „Dzień Dobry najdroższy dziadku!“, by usłyszeć w odpowiedzi: „Dzień Dobry moje dziecię“ i biec pędem na dół, żeby – nie daj Boże – nie spóźnić się na pacierz. Obawiały się bowiem uwag lady Olivii, która komentowała ich tłumaczenia starodawnymi zwrotami, takimi jak „trele morele“ („fiddlesticks“), „super bzdury“ („fiddle dee dee“) lub zupełnie niezrozumiałym „tarra-diddle“.
Nie przeszkodziło im to po latach wspominać babcię z sentymentym, który w dzisiejszym slowniku oddany zostałby określeniem jej jako „cool“. Lady Olivia bowiem, pomimo staroświeckich manier i ubioru, była ciepłą, kochaną i żwawą staruszką, pełną incjatywy i energii. Chodziła z wnukami na jagody i wspinała się z nimi po okolicznych górach. Czasami zabierała je na poważniejsze spotkania do pobliskiego Hawarden Castle, by odwiedzić swoją przyjaciółkę, panią Gladstone – żonę czcigodnego premiera.
Wszyscy FitzPatrickowie byli bardzo rodzinni. W niedalekim Ruthin mieszkała ciocia Mia („Patsy“) i wujek Wallis („Popetts“), których dzieci też często odwiedzały. Ich starsi kuzyni, Daisy, George i Shelagh, zawsze znajdowali dla nich czas na zabawę i naukę. Kuzyn George zasłużył się szczególnie w uczeniu ich wędkarstwa. Podziwiany był równieź za umiejętności jazdy na rowerze. Kuzynka Shelagh imponowala im swoją menażerią i doskonałą jazdą na koniach. A Daisy? Oh, Daisy wieloma z nich zaopiekowała się w przyszłości, znajdując dla dziewcząt odpowiednich męźów, a dla chłopców przecierając drogę poznania szerszego świata.
Spora liczba z nich było później jej częstymi gośćmi w Książu.
Troska babci Olivii o rodzinę nie ograniczała się do okazyjnej gościnności. Całe życie opiekowała się swoją młodszą, chorą psychicznie siostrą, Marią Julianą, Przyjęła też pod swój dach i wychowała córkę syna, Roberta Persee, kiedy jego żona Caroline Rebecca zmarła w 1904 r. Dziewczynką tą była, znana nam z późniejszego życia księżnej von Pless, Edwina („Ena“) Fitzpatrick.
Po śmierci męża w 1895 r., lady Olivia przeniosła się do pobliskiego Brynedwin (pisanego również Brynedwyn lub Bryn Edwin), położonego 15 mil od Ruthin Castle i Eaton Hall, siedziby jej wnuczki Shelagh.
Do Eaton Hall była często zapraszana. Jeśli jej tam nie było podczas pobytów Plessów, Daisy wybierała się do niej pociągiem. Podróż trwała tylko pół godziny. Tak stało się w styczniu 1904 r. „Babcia ma się doskonale“ – księżna zapisała po wizycie – „zajęta jest bardzo sąsiadami; podejmuje ich na herbatki, wychodzi do nich na lunche, a jutro idzie na amatorskie przedstawienie teatralne. Po posiłku chodziła po domu z piórem w ręce, pytając: „Co mam zaznaczyć dla Ciebie po mojej śmierci?“, po czym napisała „Dla Daisy“ na paru przedmiotach, włącznie z malowanym portretem Patsy w wieku czternastu lat. Potem powiedziałam jej, żeby zostawiła mi krzesło na którym zawsze siedzi; wszystko to było niesłychanie śmieszne, i Hugo [syn lady Olivii] zachowywał się tak przekomicznie, że myślałam iż padniemy ze śmiechu, starając się w tym samym czasie ustalić datę przyjazdu babci do Książa i zaplanować tam dla niej przeróżne aktywne zajęcia“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Od września 1904 r., w kalendarz lady Olivii wpisała się nowa corocznna atrakcja. Były nią, wznowione po latach przerwy, pokaz kwiatów i zawody psów pasterskich, organizowane za pozwoleniem jej zięcia na terenie Ruthin Castle. Pułkownik William Cornwallis-West przyjął także nad nimi patronat.
Lady Olivia Fitzpatrick rzeczywiście przyjechala do Książa w październiku 1905 r. i spędziła tam z rodziną i licznymi gośćmi niezapomniane dwa tygodnie. „Kochana staruszka babcia była bardziej zachwycająca i pyszna niż kiedykolwiek przedtem, pełna radości i animuszu, pomimo swoich 82 lat“ – zanotowała księżna na stronach swojego pamiętnika. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Lata biegły, niewiele zmieniając w życiu i rutynie staruszki. W grudniu 1909 r. zjechał do Eaton Hall król Edward VII. Zmęczony i przygnębiony ówczesną sytuacją kraju, doprowadzonego do kryzysu politycznego żądaniami Liberałów, chciał uciec na chwilę od presji rozgrywek partyjnych. Nie było mu to dane. Gdziekolwiek teraz jechał na dłużej niż dwa dni, inżynierowie instalowali tam telegraf, by docierały do niego najświeższe wiadomości, na które musiał reagować. Księżna von Pless przeto, była ogromnie zdziwiona, gdy pewnego dnia rzucił wszystko i pojechał z nią i panią Keppel w odwiedziny do babci do Brynedwin.

Shelagh_EVII_dogs_1909

Król Edward VII podczas pobytu w Eaton Hall w grudniu 1909 r. Był to ostatni raz, kiedy Daisy i Shelagh go widziały. Foto z kolekcji autorki

Niespodziewana wizyta tak dostojnego gościa początkowo zbiła z tropu staruszkę. Nie była przygotowana. Dopiero co wróciła z przejażdżki. Jej czepek był przekrzywiony, włosy rozwiane, a nos czerwony. W dodatku król zajął jej ulubiony fotel!
Lody stopniały, kiedy Edward VII zaczął prawić jej niesamowite komplementy, po których obydwoje poczeli okropnie flirtować. Oddając głos Daisy: „Babcia nigdy nie potrafiła, tak samo jak król, powstrzymać się od flirtu. Nie zdziwiłabym się, gdyby (…) zaczęła to robić w niebie ze Św Pawłem pod nosem samego Pana Boga!“.
Kiedy król zapytał: „Czy to prawda, że moja matka odesłała panią z dworu, bo próbowała pani flirtować z moim ojcem?“, lady Olivia odpowiedziała: „Nie bardzo to pamiętam, Panie; całkiem prawdopodobne, że chciałam flirtować z pańskim ojcem; był on bardzo przystojnym mężczyzną, a poza tym, jak wszyscy Koburgowie, oglądał się za spódniczkami. Jakże upokarzająca byłaby dla mężczyzny myśl, że żadna kobieta nie chce z nim flirtować“. „Wątpię, lady Olivia“ – podsumował żartobliwie Edward VII – „że pani lub ja moglibyśmy być autorytetami na temat tej formy upokorzenia“.(tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Wspominając powyższy epizod, Daisy zawsze bardzo się wzruszała, ujęta gestem króla, który pomimo tylu wtedy zajęć i stresu, znalazł czas, by odwiedzić staruszkę i zapewnić jej chwilę radości. Tak się złożyło, że dla lady Olivii, Daisy i Shelagh było to ostatnie spotkanie z monarchą. Zmarł w maju 1910 r. Po jego zgonie, zrozpaczona księżna von Pless, pamiętająca przytłaczającą go atmosferę ostatnich miesięcy, napisała do premiera H.H. Asquitha list oskarżający jego partię o przyśpieszenie śmierci króla. Brudnopis tego cennego listu znajduje się obecnie w zbiorach wałbrzyskiej Fundacji Księżnej Daisy von Pless.
Niedługo potem rodzina zadecydowała o przeniesieniu babci Olivii do zamku w Ruthin. Daisy miała okazję pobyć z nią dłużej podczas Świat Wielkanocnych 1913 r. W lutym następnego roku zaprosiła babcię na wakacje do willi Liberia w Mandelieu na południu Francji. Pierwsza wojna światowa uniemożliwiła im dalsze kontakty. Tylko z rzadkich listów matki, księżna von Pless dowiadywała się o pogarszającym się stanie umysłu babci i jej pragnieniu śmierci i wiecznego spokoju. „Nie bądź z tego powodu nieszczęśliwa“ – pisała Patsy, „ani nie myśl, że ja jestem. Oczywiście, jak każdy, odsuwam od siebie myśl o jej końcu, bo nic nie zastąpi matczynej miłości. A jednak czuję, że zmierza ona ku doskonałemu szczęściu…“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Lady Olivia Fitzpatrick zmarła 4 września 1916 r. Pochowana została na cmentarzu Llambedr Church niedaleko Ruthin.

Read Full Post »

Poczynając od babci księżnej von Pless, lady Olivii FitzPatrick, kobiety jej rodziny wydawały na świat dziewczynki, które w swojej urodzie były ekstremalnie przeciwne. Matka Daisy, ciemnowłosa i ciemnooka Patsy Cornwallis-West, była zupełnie różna od swojej jasnowłosej siostry Minnie. Shelagh i Daisy reprezentowały tak odmienne rysy i kolory, że dla określenia ich kontrastu znajomi sięgali do takich metaforycznych porównań jak Księżyc i Słońce lub Dzień i Noc. Urodzone w następnym pokoleniu córki Shelagh, Ursula i Mary, regułę tą potwierdziły.

Ursula odziedziczyła po ojcu jasne, rudawo-blond włosy i niebieskie oczy, jego rysy i wysoką, męską posturę. Mary natomiast, choć też wysoka, była ciemna i chuda i wyglądała identycznie jak matka.

Shelagh_daus_1912

Konstancja (Shelagh), księżna Westminsteru z córkami: 12-letnią Ursulą i 2-letnią Mary. Foto z kolekcji autorki

Pierwsza siostrzenica księżnej von Pless, lady Ursula Mary Olivia Grosvenor, urodziła się 21 lutego 1902 r. Ciocia Daisy zapisała wtedy w dzienniku: „Oczywiście Shelagh i Bendor woleliby chłopca, ale dzieciątko jest tak słodkie i kochane, że oboje szybko zapomnieli, iż oczekiwali dziedzica.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Jako dziecko jednego z najbogatszych ludzi w Anglii, małą Ursulę od początku otaczał dobrobyt i wygoda.

Jej ciągle bardzo młody tatuś, spełniając własne chłopięce zachcianki przekształcił rodową rezydencję, Eaton Hall, w eksluzywny „park rozrywki” służący każdej jego pasji. Zbudował tor z przeszkodami do jazdy konnej, włącznie z basenem do skoków na wodzie. Stajnie wypełnił końmi różnej maści i przeznaczenia. Kupił dla siebie dwa samochody osobowe, a dla gości zmotoryzowane wagony, które ułatwiły im szybkie przemieszczanie się od jednego wydarzenia do drugiego. Kiedy przyszła mu na to ochota, jeździł własną lokomotywą po prywatnym torze kolejowym. Gdy padało szedł na kryty kort tennisowy. Z lądu przenosił się na morze, po którym rejsował jachtami lub wyścigował się motorówkami. Zależnie od sezonu, polował u siebie w Cheshire lub jechał do Szkocji. W sierpniu podejmował graczy w polo na swój coroczny turniej. Jego żona, Shelagh, była równie aktywna. Ich córeczka Ursula zaczęła jeździć na koniu w wieku pięciu lat, a w wieku dziesięciu wzięła udział w pierwszym polowaniu.

Będąc tylko o rok młodszą od synka Daisy, Hansela, Ursula niemal od razu stała się jego towarzyszką zabaw, kiedy rodzice przyjeżdżali z nim do Anglii lub rodziny spotykały się na wakacjach w południowej Francji. Dzieci bardzo się ze sobą zżyły, a ich przyjaźń przetrwała do końca życia.

Nie wiadomo mi, czy Shelagh kiedykolwiek przywiozła małą Ursulę do Ksiąźa. Daisy, która odwiedzała Anglię co roku, cześciej podrzucała swojego synka siostrze, a raczej najętym przez nią opiekunkom i guwernantkom. Czasami pobyt Hansela u cioci trwał całymi miesiącami. Stało się tak na przykład podczas ciąży księżnej Daisy z Lexelem, którego rodziła w Londynie i z którym wróciła do Eaton Hall dopiero po pięciu tygodniach po porodzie.

Kiedy, po 1905 r., siostry zaczęły razem wyjeżdżać na długotrwałe wycieczki zagraniczne, przekazywały swoje pociechy pod skrzydła dziadków. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby zdarzało się to sporadycznie, ale ich następujące jedne za drugimi wspólne czy indywidualne wyjazdy, we współczesnej ocenie sprowadzały się do niedopuszczalnego zaniedbywania obowiązków rodzicielskich.

Nic więc dziwnego, że gdy  pod koniec stycznia 1908 r. siostry wynajęły na dwa miesiące willę Cynthia w Cap Martin na francuskiej Riwierze i Ursula z braciszkiem Edwardem wysłani zostali do babci Sibell Grosvenor, jej mąż, George Wyndham, zauważył jak bardzo „dzieci łaknęły miłości i bezpretensjonalnych zabaw.” Na szczęście lady Sibell poświęciła im dużo czasu i energii, pozwalając im ustawiać pociąg ze wszystkich krzeseł w jadalni, używać dzwonka alarmowgo jako sygnału na przyjazdy i odjazdy z wyimaginowanych stacji, lub siedziała z nimi na podłodze budując na tacy ogród z piasku i odpowiadając cierpliwie na tysiące pytań. Zaraz po powrocie z Francji, Shelagh przewiozła dzieci do dziadków Westów w Ruthin, by móc pojechać z Daisy na dwa miesiące do Hiszpanii.

Urodzony w listopadzie 1904 r. synek Bendora, Edward, miał pięć latek gdy dostał fatalnego w skutkach zapalenia wyrostka robaczkowego. Jak zwykle jego matka była na wyjeździe, z którego wprawdzie natychmiast wróciła, by się nim zająć, ale jej mąż i tak zwalił winę za śmierć dziecka na jej nieobecność. Jego rozpocz po utracie syna i dziedzica stała się przysłowiowym gwoździem do trumny ich małżeństwa. Stan rzeczy zmienić tylko mogło wydanie na świat kolejnego męskiego potomka.

W kwietniu 1910, Shelagh i Daisy wyjechały znów razem na południe Francji, tym razem do Cimez koło Nicei. Obydwie były w ciąźy i matka Patsy dołączyła, by się nimi opiekować. Ostatnia szansa uratowania małźeństwa Westminsterów zniknęła, kiedy Shelagh urodziła 27 czerwca 1910 r. córeczkę, a nie wyczekiwanego przez wszystkich chłopca. Zrozpaczona Patsy doniosła Daisy: „[Shelagh] spojrzała na nią tylko raz, i to w ciemnościach, a Bendor w ogóle… Bóg tylko może im pomóc…” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)  Dziecko otrzymało imię Mary. Jej chrzestną matką została księźna von Pless.

Księżna Daisy bardzo źle przeszła połóg swojego trzeciego dziecka Bolka. Poród był ciężki, a nieodpowiednia opieka lekarska przyniosła w konsekwencji zatrucie organizmu („septic poisoning”), po którym księżna już nigdy nie doszła do zdrowia. W ramach rekonwalescencji Hans przewiózł ją w styczniu 1911 r. z powrotem do Cimez. Siostra Shelagh przyjechała tam pod koniec lutego i, z myślą o dłuższym pobycie, wynajęła w sąsiedztwie eksluzywną willę The Bungalow. Przywiozła też ze sobą małą Ursulę, którą Daisy z czułością opisała w pamiętniku: „z jasno-rudymi włosami o wielu odcieniach, wielkimi niebieskimi i zdumionymi oczami i kochaną twarzyczką.”  (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Najbardziej z jej przyjazdu ucieszył się Hansel.

Ursula_painting

Lady Ursula Grosvenor na portrecie namalowanym w 1907 r. przez Mary Lemon Waller

Jako dziewięcioletnia dziewczynka, Ursula musiała już sobie zdawać sprawę z kryzysu w jakim znalazło się małżeństwo jej rodziców. Sytuacja się poprawiła, kiedy Shelagh i Bendor podpisali w czerwcu 1913 r. umowę o seperacji. Zaczęli ze sobą na nowo rozmawiać, a dobro ich córek stało się priorytetem. Zadne z nich nie podjęło złośliwej walki o wyłączność opieki nad dziećmi. Dziewczynki znalazły się pod kuratelą sądu i spędzały po pół roku u każdego z rodziców.

Duchess of Westminster

Mary podczas pobytu u matki Shelagh w jej nowym domu, Annesley Bank w Lyndhurst w październiku 1920 r.

W czasie wojny, pozostawione pod opieką guwernantek, prawie w ogóle ich nie widziały, ale odwiedzały dziadków po obu stronach. Babcia Patsy opisała jedną z ich wizyt w Ruthin w liście do ksieżnej Daisy z 12 grudnia 1914 r.: „Ursula i jej miła opiekunka przyjechały wczoraj samochodem [lady] Sibell na lunch. Ursula była taka kochana wobec dziadka, że staruszek się rozczulił. Mary przybędzie tu w poniedziałek, ale wyślę ją do Eaton [Hall] 23-go, żeby dołączyła do Urszulki. Mają spędzić święta Bożego Narodzenia z Bennym [Bendorem, ich ojcem], lecz Bóg tylko wie gdzie on będzie w tym czasie…  ” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Obydwoje rodzice bardzo się odznaczyli w służbie swojej ojczyźnie: Shelagh jako zarządczyni doskonale funkcjonującego szpitala wojskowego w La Touquet, a Bendor jako organizator i dowódzca oddziału zmilitaryzowanych samochodów na froncie Północnej Afryki. Jego brawurowa wyprawa samochodami w głąb pustyni by uratować, więzionych przez siły Senussiego, rozbitków brytyjskiego okrętu wojennego Tara obrosła legendą. Dziewięcioletnią Mary rozpierała duma, gdy w 1919 r . delegacja wdzięcznych marynarzy przybyła do Eaton Hall by wręczyć jej tatusiowy pamiątkową srebrną szkatułę. W uwielbieniu i podziwie dla ojca, Mary zaczęła podświadomie zachowywać się jak upragniony przez niego syn. Każda pasja i hobby Bendora stały się miłością i treścią jej życia. Kiedy w latach trzydziestych 20. wieku kanony mody zaczęly na to pozwalać, częściej ubierała wygodne spodnie niż elegancką suknię.

Mary_Bendor_Tara

Dziewięcioletnia Mary z ojcem Bendorem podczas uroczystości wręczenia mu srebrnej szkatuły, upamiętniającej jego bohaterski akt uwolnienia rozbitków okrętu Tara

W marcu 1923 r., 21-letnia Ursula zaręczyła się sekretnie z jockeyem Jackem Anthony. Prasa się o tym dowiedziała i wybuch skandal. Rodzice przeciwni byli związkowi. Zaręczyny zostały zerwane, ale Ursula bardzo prędko przyjęła oświadczyny kolejnego wielbiciela koni, Williama Patricka Filmer-Sankey, oficera 1. pułku Life Guards i syna komodora marynarki, Edmunda Richarda Filmer-Sankey. Poślubiła go 23 czerwca 1924 r w katolickim kościele St Mary  na Cadogan Street w londyńskiej dzielnicy Chelsea, pod który zajechała samochodem z ojcem i ich olbrzymim terierem irlandzkim, udekorowanym kokardami w purpurowo-białych wyścigowych kolorach rodu. Siostra Mary była jej drużką. Na wesele przyjechała z Niemiec ciocia Daisy i kuzyn Lexel. Jej zamążpójście było wielkim wydarzeniem towarzyskim stolicy, z elementem sensacji z powodu niezwykłych zaproszeń wystosowanych przez Ursulę dla zamiataczy ulic z dzielnicy Westminster. W kościele obecnych było również 300 mieszkańców z posiadłości Grosvenorów.

Ursula_Wedding_DM

Siostry podczas ślubu Ursuli  23 czerwca 1924 r. W rogu, portret pana młodego, Williama Filmer-Sankey. Foto: The Daily Mirror

W prezencie ślubnym otrzymała od ojca duży dom na prestiżowej ulicy North Audley Street w Londynie, a od wujka przyszłego męża konia wyścigowego. Mama Shelagh włączyła się całkowicie w organizację ceremonii. Jej obecność na ślubie córki nie była niczym skrępowana, Bendor bowiem rozstał się już wtedy ze swoją drugą żoną Violetą Rowley. Ubrana w suknię ze złotego jedwabiu i kapelusz z szerokim rondem, razem z byłym mężem witała dostojnych gości na weselnym przyjęciu w Grosvenor House. Jednym z nich była hrabina Ettie Desborough, która tak opisała pannę młodą: „wysoka na sześć stóp, cudowna smukła figura i cera koloru kwitnącej jabłoni. Bardzo dziecinna i prostolinijna; przedziwna mieszanka ultra dostojności Grosvenorów ze smugą Wild Westów. Przepiękne dłonie, ale włosy złotawego koloru raczej jak u barmanki…” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Sensacją otoczony był także, wydany przez rodziców w 1928 r., debiutancki bal dla ich młodszej córki Mary, na który zaproszeni zostali członkowie rodziny królewskiej i wielu brytyjskich arystokratów. Winston Churchill, bliski przyjaciel Bendora, nie mógł w nim uczestniczyć, ale zmusił żonę, by go reprezentowała, podkreślając: „bardzo lubię Bennego [Bendora], więc mam nadzieję, że udowodnisz to i pokażesz się tam choćby na pół godziny.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Osiemnastoletnia Mary dostała w prezencie od tatusia cztery wspaniałe konie.

Kochanką Bendora była w tym czasie Coco Chanel i Mary, bez oporów, umieściła ją na liście gości. W podzięce za ten gest, Coco wydała obiad dla najbliższej rodziny Grosvenorów, na którym nie zabrakło Shelagh i jej drugiego męża Fitza. Na bal jednak nie poszła, obawiając się kontrowersji, którą i tak, chcąc nie chcąc, wzbudziła właśnie swoją nieobecnością. Shelagh przesłała jej notatkę z zapytaniem o zdrowie i zaoferowała pomoc. Wdzięczna Coco odpowiedziała olbrzymim bukietem kwiatów i przeprosinami.

Lata młodości Ursuli i Mary różniły się znacznie od tych, które przeżyły ich matka Shelagh i ciocia Daisy. Epoka edwardiańska ze swoim przepychem i ceremonią, olbrzymimi balami i weekendami we wspaniałych i wielkich rezydencjach wiejskich poszła w zapomnienie. Zatrzymywano się teraz w hotelach, jedzono w restauracjach, a zamiast bali urządzone koktajlowe party. Towarzystwu przewodził młody książę Walii (poźniejszy król Edward VIII) i to on był teraz królewskim gościem na przyjęciach Grosvenorów. Jedno z nich, celebrujące wyścigi konne Grand National w Aintree w marcu 1932 r, Ursula i Mary zorganizowały same pod nieobecność ojca w Eaton Hall.

Ursula_Patrick

Ursula ze swoim synkiem Patrickem Filmer-Sankey na spacerze w Hyde Parku w maju 1931 r.

Ursula miała z Williamem Filmer-Sankey dwóch synów, Patricka i Christophera. Rezydencją rodziny była Holly Lodge w Oxton, w hrabstwie Nottinghamshire. Zgodnie z tradycją, wszyscy jej członkowie zwariowani byli na punkcie koni i polowań. Jeszcze w wojsku Filmer-Sankey był wziętym graczem w polo i podwójnym zdobywcą pucharu Grand Military Gold Cup w Sandown.  Potem był trenerem koni wyścigowych, a następnie został współprezesem myśliwskiego kółka South Notts., w przedsięwzięciach którego jego dzieci brały udział od najmłodszych lat. Ursula też namiętnie polowała, towarzysząc czasem, ciągle bardzo aktywnej sportowo, matce w jej myśliwskich przygodach, takich jak eksluzywne polowania w Gibraltarze.

W 1935 r. William kupił za pieniądze Bendora majątek Assynt w Szkocji, który graniczył z bogatymi terenami łowieckimi teścia w Kylestrome. Obie rezydencje Filmer-Sankeyów były licznie odwiedzane przez gości, a sława Ursuli jako wspaniałej gospodyni była powszechnie znana. Jej znajomy, komik i piosenkarz Douglas Byng, złożył temu pokłon w swojej autobiografii opisując ją jako „najuprzejmniejszą i zupełnie pozbawioną egoizmu przyjaciółkę jaką kiedykolwiek miałem, a przy tym odznaczającą się tym typem eterycznej urody, która przywodziła na myśl obrazy Botticellego.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Jej związek z Williamem nie był jednak udany i para rozwiodła się w 1940 r. W październiku tego roku Ursula wyszła powtórnie za mąż, tym razem bardzo szczęśliwie, za hodowcę ogierów, majora Stephena Vernona.  W marcu 1943 r. urodziła się im córeczka, która niestety zmarła po paru godzinach.

Pomimo tylu wtedy wydarzeń w jej życiu, Ursula nie opuściła w potrzebie swojego kuzyna Hansela, który na czas wojny został internowany jako „wróg narodu”. Jego uniewinnieniem i zwolnieniem zajął się wuj George, ale to Ursula robiła wszystko by zapewnić mu jako taki komfort w obozie i więzieniu, przesyłając mu paczki żywnościowe, podtrzymując na duchu i odwiedzając go tak często jak to było możliwe.

Mary nie była zainteresowana małżeństwem. Lubiła wiejskie życie, terenowe sporty, jachty i szybkie samochody. Była świetnym jeźdźcem i strzelcem. Przed wojną uczestniczyła regularnie w rajdach motorowych w Brooklands i wyścigach samochodowych w Goodwood i Donington Park. Osiadła w majątku Churton, który dobrze prowadziła, powszechnie lubiana przez swoich poddanych. Zaszywała się też często w Szkocji, w ulubionym dworku myśliwskim ojca w Kylestrome lub w Południowej Afryce w ofiarowanej jej przez Bendora posiadłości Westminster na terenie Orange Free State. Jako prawdziwy z krwi i kości myśliwy, prowadziła przez całe życie szczegółowy dziennik swoich zdobyczy.

1946-Lady-Mary-Grosvenor.-Jeans-Cup-2

Mary w jej słynnym Bugatti 37A na rajdzie Jeans Gold Cup w 1946 r.

Po 2. wojnie światowej Ursula zamieszkała ze Stephenem w Irlandii, gdzie mieli dwa domy: główną rezydencję Bruree House w hrabstwie Limerick i i letnią willę Fairyfield w nadmorskim Kinsale, w hrabstwie Cork. Prowadzili tam dostatnią i spokojną egzystencję, włączając się czynnie w życie intelektualne kraju. Do grona ich przyjaciół należeli, między innymi, nowelistka Elizabeth Bowen i malarz Patrick Hennessy, którego obrazy kolekcjonowali.

Choć bardzo przystojna, Mary nigdy nie wyszła za mąż. Gdy wreszcie zrezygnowała z wyczynowych rajdów samochodowych, wzięla na siebie dodatkowe obowiązki prowadzenia majątku Grosvenorów w Saighton i kupiła farmę w Kenii. Zawsze bardzo dobrze zorganizowana, zarządzała sprawnie swoimi licznymi posiadłościami, i, kiedy wymagała tego sytuacja, potrafiła zagrzmieć ostrą reprymendą. Wstydliwa z natury, nie zawiązywała łatwo nowych przyjaźni, ale ci, którzy ją znali żywili do niej respekt i szacunek. Bogactwo i przywileje pochodzenia nie przeszkodziły jej prowadzić swój własny, prosty i szczęśliwy, tryb życia.

Starszy syn Ursuli, Patrick, pozostawił po sobie jednego potomka, Williama. Młodszy, Christopher, zmarł jeszcze za jej życia 25 listopada 1957 r., osierocając dwóch jej wnuków, Dominica Hugh i, urodzonego pośmiertnie, Christophera John Timothego. Ursula zmarła w Londynie w lipcu 1978 r.

Jej siostra, lady Mary Grosvenor, zmarła w wieku 89 lat w czerwcu 2000 r.

Read Full Post »

Koniec wojny nie przyniósł księżnej Daisy upragnionej wolności. Upłynął rok zanim mogła wrócić do swojej ojczyzny. Kiedy to wreszcie nastąpiło, we wrześniu 1919 r.,  przyszło rozczarowanie.

Nikt, poza starym bagażowym, nie powitał jej gdy statek, którym przypłynęła, zacumował w porcie Southampton. Nikt nie przyszedł po nią na stację Waterloo, gdy dojechała do Londynu.

Tym „nikim“ miał być prawdopodobnie brat George.

Jak sama wspomina: „czując się samotna i opuszczona“ skierowała się do pobliskiego Kenwood, gdzie mieszkała oddana jej bardzo Nancy Leeds. Miejsce to było jej dobrze znane z przeszłości jako dom bliskich przyjaciół, wielkiego księcia rosyjskiego Michała Michajłowicza i hrabiny Zofii Torby. Musieli go opuścić z powodu złej sytuacji finansowej, w jakiej znaleźli się po rewolucji.

Stamtąd podążyła  do Clouds w hrabstwie Wiltshire, do cioci Minnie, która udzieliła schronienia swojej siostrze. Patsy bowiem została niedawno zmuszona wyrokiem sądu do wyprowadzenia się z Newlands, które George wystawiał na sprzedaż.

Jedyną niezagrożoną przez wierzycieli posiadłością z dawnego majątku Cornwallis-Westów był domek w Arnewood, Hampshire, który Daisy wydzierżawiła od ojca tuż przed wojną. Zajęła się teraz jego porządkowaniem, by umieścić tam chorą matkę i odciążyć równie chorą ciocię. W międzyczasie zdołała odwiedzić francuską ex-cesarzową Eugenię w niedalekim Farnborough Hill.

Ciocia Minnie zmarła na poczatku października 1919 r. Stan zdrowia Patsy wciąż się pogarszał, więc Daisy i Shelagh postanowiły wywieźć ją na południe Francji. Shelagh z Patsy i jej opiekunką, Dolly Crowther, wyjechały tam pod koniec października, zatrzymując się po drodze w Paryżu na Patsy urodziny. Wyjazd Daisy opóźnił brak wizy, którą otrzymała dopiero po interwencji lekarza ambasady francuskiej. Do La Napoule dotarła wreszcie na początku grudnia.

Jak widać z powyższego sprawozdania, pierwsza powojenna wizyta księżnej von Pless w Anglii była pełna bólu i rodzinnych tragedii, połączonych z osobistym rozgoryczeniem, które w swojej późniejszej książce ujęła w sarkastycznych słowach: „Poza dachem rodziny, jedynymi domami, do jakich zostałam zaproszona po długim, ciężkim i przymusowym wygnaniu, były te, które należały do Amerykanki [Nancy Leeds] i Francuzki [cesarzowej Eugenii].“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Daisy nie była w tym stwierdzeniu obiektywna. Zjawiła się w Londynie incognito, z góry wrogo nastawiona do socjety, po tym jak dowiedziała się, że niektórzy znajomi, podobno, oświadczyli, że nie powinna się tu pokazywać tak wcześnie po wojnie. Prasa ją jednak prędko zauważyła i życzliwie, z dużą dozą współczucia komentowała jej kroki. Zdjęcie księżnej, samotnie opuszczającej hotel, znalazło się szybko na pierwszej stronie popularnego dziennika The Daily Mirror. To właśnie z gazet królowa Alexandra dowiedziała się o jej przyjeździe i natychmiast napisała do niej powitalny list.

 

Uchwycona przez paprazzi, samotna księżna Daisy opuszcza swój hotel. Zdjęcie z pierwszej strony The Daily Mirror, opublikowane wkrótce po jej przyjeździe do Londynu we wrześniu 1919 r.

Nieprawdą jest również, że „biedna“ księżna już wtedy nie miała pieniędzy i zmuszona była przemieszkiwać kątem u źyczliwych jej osób. Gdy wpadała z Hampshire do Londynu, zatrzymywała sie w zupełnie przyzwoitym hotelu Carter’s na centralnie położonej ulicy Arbemarle Street. Tam też wynajęła pokój, oczekując kilka tygodni na francuskie papiery. Zachował się list, napisany 29 listopada 1919 r. na papeterii tego hotelu, do jednej z jej nabliższych przedwojenych przyjaciólek, Ettie Desborough. Pomimo kontaktu, Daisy nie złożyła jej wizyty w Taplow. W 1923 r. wyznała dlaczego: „ … kiedy wróciłam do Anglii cztery lata temu, pragnęłam się z Tobą spotkać, ale jakoś nie miałam śmiałości. (…) Mam wrażenie, że zrozumiesz, co wtedy czułam. Widzisz, najdroższa, ja ciągle noszę to nazwisko i nic na to nie poradzę, nawet teraz gdy się z nim rozwiodłam…“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy; podkreślenia autorki)

Wygląda na to, że sama Daisy nie czuła się wygodnie w tej wyjątkowej sytuacji i z własnego wyboru nie zapukała wtedy do drzwi swoich przyjaciół.

Siostry zmieniały się w opiece nad chorą matką. Daisy czuwała przy Patsy, gdy Shelagh wyjechała w grudniu do Londynu, by w styczniu 1920 r. wziąść po cichu ślub z kapitanem lotnictwa, Johnem FitzPatrick Lewisem. Kiedy powróciła do Cannes z nowym mężem i córką Marią, Daisy zdecydowała się w marcu na wizytę w Książu. W czerwcu jednak, zawiadomniona o zbliżającej się śmierci Patsy, pośpieszyła z powrotem do La Napoule. W drodze towarzyszył jej Lexel. Całą grupą (włącznie z dwoma kanarkami!) wrócili do Londynu, gdzie matka przeszła ostatnią operację. Czuwając nad nią, Daisy wynajęła pokój w prestiżowym hotelu na Park Lane. Tam, pewnego dnia, złożyli jej wizytę ex-król Hiszpanii, Alfonso XIII i Jimmy, książę Alba.

Księżna von Pless zaczęła się powoli odnajdywać w angielskiej socjecie. By uwspółcześnić swój wizerunek, przyjęła zaproszenie na sesję fotograficzną u słynnego Bassano, wiedząc że jego zdjęcia trafią szybko do odpowiednich gazet. Sesja ta odbyła się 14 lipca 1920 r. Jej negatywy znajdują się  obecnie w archiwum National Portrait Gallery.

Patsy, otoczona rodziną, zmarła w Arnewood 21 lipca 1920 r. Trzy dni potem odbył się pogrzeb, w którym, oprócz dzieci, uczestniczyłi Sir John Fowler (mąż siostrzenicy, Magde Brooke) i Baron Hochberg (reprezentujący księcia Jana Henryka XV von Pless). Licznie stawiła się okoliczna ludność.

Ujęta wieloma wyrazami kondolencji, Daisy zamieściła, 5 sierpnia 1920 r., notatkę w kolumnie towarzyskiej The Times’a dziękując „z całego serca swoim i rodziców przyjacielom, którzy uprzejmie okazali sympatię w jej smutku po śmierci matki, pani Cornwallis-West. Księżna von Pless ma nadzieję, że z powodu ogromnej ilości korespondencji, jaką otrzymała, wybaczą jej oni, że nie będzie mogła im wszystkim odpisać osobiście .“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Przez kilka miesięcy Daisy ociągała się z powrotem do Niemiec. Wiedziała, że musi tam stawić czoła problemom swojego małżeństwa, a tu w Londynie zaczynało być coraz milej. Po kuracji w Bagnolles w sierpniu 1920 r, gdzie pojechała z Shelagh, wróciła ponownie do stolicy. Stopniowo odnawiała dawne kontakty towarzyskie, włącznie z Churchillami, z którymi widziana była na przedstawieniu „Niebieskiej Laguny“ w teatrze Prince of Wales.

Boże Narodzenie 1920 r. spędziła w Książu. Ale nawet w tym tradycyjnym okresie chrześcijańskiego przebaczania, Daisy i Hans nie byli się w stanie pogodzić. W styczniu 1921 r., przerażona i nieufająca niemieckiemu prawu, Daisy napisała słynny list do króla Georga V z prośbą o brytyjską protekcję. W marcu 1921 r. wyjechała do swojego domu z czasów wojny w Garmisch-Partenkirchen na terenie Bawarii. W czerwcu, witana z olbrzymią pompą, wróciła jednak na Śląsk w ostatniej nadzieji pojednania się z Hansem. Niestety, nic z tego nie wyszło i małżonkowie, zatraceni w gorzkich sporach, zgodzili się na pertraktacje rozwodowe. Tego roku Daisy Anglii nie odwiedziła.

Dyskusje ciągnęły się przez większą część 1922 r., odbijając się znacznie na zdrowiu księżnej. W sierpniu 1922 r. znalazła się z bezwładną nogą („Drop Foot“) w Badgastein w Austrii. Napisała stamtąd do Ettie, anonsując swój przyjazd do Londynu i prosząc o spotkanie. Podała jej swój adres: dom panny Doris Jekyll, 24, Sussex Mansions, Sussex Place (blisko Paddington), przyznając że tym razem nie stać jej na wynajęcie hotelu. W londyńskim mieszkaniu wuja Guy Wyndhama nie mogła się zatrzymać ze względu na schody, a należące do Shelagh pied-a-terre było za małe. Głównym celem tej wizyty miały być spotkania: ze specjalistą od nóg i ze słynnym angielskim adwokatem, Sir Williamem Joynsonem. Wizyta ta rzeczywiście nastąpiła we wrześniu 1922 r. Czasopismo The Tatler opublikowało z tej okazji nowy portret ksieżnej von Pless, zrobiony przez fotografa Malcolma Arbutholm.

Portret księżnej von Pless wykonany przez Malcolma Arbutholm z okazji jej pobytu w Londynie w 1922 r.

2 października 1922 r. Plessowie podpisali obopólny protokół rozwodowy, który został zatwierdzony przez sąd w Berlinie 4 grudnia 1923 r.  Od tej pory, pomimo szczodrych, na papierze, alimentów ofiarowanych byłej żonie przez Hansa, Daisy do końca życia borykała się z finansami.

Jedną z jej ówczesnych incjatyw biznesowych był, opisany w poprzednim blogu, kontrakt reklamy kosmetyku Mercolized-Waxu. Przyniósł on jej na tyle pieniędzy, że podczas kolejnego pobytu w Londynie zamieszkała w modnym apartamentowcu, Albert Gate Court na Kennsingtonie. Mogła tam bez zażenowania podejmować, od maja 1924 r.,  dostojnych gości, takich jak królową rumuńską, Marię Koburg lub królewnę hiszpańską, Beatrice.  Swój ówczesny pobyt w stolicy uświęciła kolejną sesją fotograficzną, tym razem w studiu Foulsham & Banfield. Jej zdjęcia z tego posiedzenia staly się z czasem najpopularniejszymi portretami „powojennej“ ksieżnej von Pless.

 

Księżna von Pless w kamerze Foulsham & Banfield. Zdjęcia te stały się jej najpopularniejszymi portretami z czasów powojennych.

Jej przyjazd do Londynu w 1924 r. był bardzo szczęśliwy, bo powodowany radosną okazją ślubu ulubionej siostrzenicy, lady Urszuli Grosvenor, z majorem Williamem Patrickem Filmer Sankey. Uroczystość odbyła się 23 czerwca 1924 r. i była olbrzymim wydarzeniem towarzyskim, na którym Daisy miała okazję spotkać wielu swoich dawnych znajomych i przyjaciół. Ubrana w ładną różowo-kremową suknię, zwróciła na siebie uwagę prasy. Mogła na nowo poczuć się w swoim żywiole.

Były premier J.A. Balfour i Ettie Desborough w drodze na ślub lady Urszuli Grosvenor. Byli oni jednymi z wielu dawnych przyjaciół spotkanych wtedy przez ksieżną von Pless.

W następnym roku zjawiła się w Anglii na kilkutygodniowe wakacje, część których spędziła w renomowanym hotel Pulteney w Bath. Jej choroba postępowała bezlitośnie. W 1928 r., kiedy przeniosła się z La Napoule do Monachium, musiała już używać wózka inwalidzkiego. Aż trudno uwierzyć, że w takim stanie odważyła się ponownie odwiedzić Anglię. Gdy to się stało, zaskoczyła wszystkich pokładami wewnętrznej siły, determinacją prowadzenia normalnego życia i sposobami, jakimi starała się to osiągnąć.

Będzie to jednak temat następnego blogu.

Read Full Post »

Po rozstaniu się ze Stellą Patrick Campbell w 1919 r., życie Georga może spowolniło, ale nabrało niezależności i, swojego rodzaju, determinacji. Zarażony bakcylem teatru po występach ze Stellą w Ameryce, George postanowił rozpocząć nową karierę. Tak naprawdę, nie miał innego wyjścia. Jako bankrut, musiał znaleźć nowe środki utrzymania.

Swoją pierwszą sztukę teatralną, „The Mousetrap“, napisał parę lat temu, ale G.B. Shaw bardzo ją skrytykował, więc poszła w zapomnienie. Kolejna, „Pro Patria“, o temacie szpiegowskim, została wystawiona w 1917 r., a teatr Lyceum zamienił ją nawet później na popularną operę.

Teraz rozpoczął pracę nad nową, którą zatytuował „Some Do and Some Don’t“. Czerpiąc z własnego doświadczenia, przedstawił w niej nieszczęśliwe małżeństwo ze słynną artystką, której nieobliczalny temperament, służący jej tak dobrze na scenie, doprowadza związek do upadku. Nigdy nie wystawiona, zniknęła na zawsze w szufladzie.

W międzyczasie, spłaceni wierzyciele przestali go nękać i George, nareszcie, rozpocząć mógł nową, stabilną egzystencję w oparciu o niewielki majątek, jaki mu pozostał. Kupił własny dom na 8 Sterling Street, który wygodnie urządził, ozdabiając go rodzinnymi pamiątkami i małymi skarbami z Ruthin i Newlands. Na życie zarabiał artykułami dla The Daily Telegraph o swoim słynnym przodku, admirale Cornwallis, opartymi na autentycznych dokumentach i listach. Znalazł je na strychu Newlands, gdy przygotowywał tą rezydencję do sprzedaży. Ich popularność zadecydowała o napisaniu pełnej biografii admirała, która została bardzo pozytywnie przyjęta. Zbudowany jej sukcesem, opublikował wkrótce swoje własne wspomnienia, tytułując je „Edwardian Hey-Days“. Pozbawiony plotek i sensacji, tom ten do dnia dzisiejszego jest wielce cenionym przez historyków źródłem informacji o minionej epoce. „Edwardians Go Fishing“, w którym z detalami opisał każdy aspect swojego ulubionego hobby, był kolejnym, choć specyficznym, dziełem rejestrującym czasy edwardiańskie. Do tej samej kategorii, aczkolwiek o lźejszej formie, zaliczyć można ostatnią jego pracę, „Us Dogs“, w której poprzez narrację swojego labradora Sambo, opowiada o psich uczuciach wobec ich właścicieli.

Po fiasku sztuk teatralnych, George postanowił pisać scenariusze filmowe. Skończyło się na jednym, który wprawdzie nie trafił na ekran, ale został wydany jako książka pod tytułem „Dwie Żony“. Zadedykowana siostrom, ta wielce sentymentalna powieść była na tyle popularna, że doczekała się wydania amerykańskiego w 1930 r. Na pewno podobała się Daisy, która napisała do brata: „Oh, Buzzie [przezwisko Georga] kochany, właśnie skończyłam twoją zachwycającą książkę. (…) Jest czarująca i pełna prawdy. Jak bardzo bym chciała, żebyś mógł poślubić taką żonę jak Toinette [jedna z bohaterek], młodą kobietę, którą nauczyłbyś życia i miłości, i z którą miałbyś drogie, małe dzieci (…).“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Ale George, wciąż związany – choć tylko na papierze – ze Stellą Patrick Campbell, nie mógł kontemplować żadnych planów matrymonialnych. Jego druga żona z nienawiścią i uporem odmawiała  rozwodu. Dopiero jej śmierć 9 kwietnia 1940 r. rozwiązała mu ręce.

Georgette Hirsch (1878 – 1972), portret Sargenta z 1905 r.

Tym razem 64-letni George wybrał, czy to z miłości, czy z rozsądku 58-letnią panią Georgettę Hirsch. Trącąc déjà vu prasowa zapowiedź ich ślubu zbiegła się w czasie z anonsami w gazetach o nabożeństwie żałobnym ku pamięci jego poprzedniej partnerki.

Georgette Hirsch była bardzo bogatą wdową po Adolphie Hirsch – maklerze giełdowym z własną firmą w londyńskim City. Jej mąż pochodził z dystyngowanej źydowskiej rodziny heskiej, a ona sama wywodziła się ze słynnego żydowskiego rodu Seligmanów. Jej kuzyni, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, na tyle zdominowali tamtejsze banki, że zasłużyli sobie na przydomek „amerykańskich Rothschildów“.

Adolph i Georgette pobrali się w 1897 r. Mieli dwie córki: Gladys Minnę i Evelyn Nellie. Pierwsza poślubiła w 1919 r. majora Coldstream Gwardii, Richarda Pinto, druga w 1920 r. bankiera, Ralpha Raphaela. Córka Pintów, Ann Catherine, wyszła później za mąż za Simona Marksa, prezesa i współdyrektora Marksa i Spencera.

Adolph Hirsch zmarł 9 lipca 1922 r. W swoim życiu dorobił się olbrzymiej fortuny na kopalniach złota w Południowej Afryce i kopalniach węgla w Anglii. W testamencie zapisał żonie wszystko – biżuterię, kolekcję win, sklepy, majątek osobisty, używalność każdej rezydencji i mebli, jak również majątku powierniczego do końca jej źycia. Ogółem jego cały majątek wyceniono na 354 000 funtów (około 1 miliarda funtów dzisiaj).

Nie wiem, gdzie i jak George poznał panią Hirsch. Jego sekretarka, a potem biografka, Eileen Quelch wspomina tylko, że znali się na dobrych parę lat przed ślubem.

Hirschowie byli kolekcjonerami sztuki i Adolph niejednokrotnie pożyczał okazy ze swoich zbiorów na krajowe i światowe wystawy. Być może zakupili jakieś obrazy ze spuścizny po pułkowniku Williamie Cornwallis-West, które George wystawił na dwóch aukcjach po śmierci ojca? A może znali się z londyńskiej sceny teatralnej? Zarówno Adolph, jak i Georgette Hirsch byli, od 1904 r, członkami Towarzystwa Sceny (Stage Society), do której należała również pierwsza żona Georga, Jennie Churchill, i której przewodził jego przyjaciel, G.B. Shaw.

Georgette Hirsch w 1940 r. Ogłoszenie o ślubie z Georgem zamieszczone w Daily Express 12 kwietnia 1940 r.

Ich ślub odbył się w poniedziałek rano, 15 kwietnia 1940 r. w Caxton Hall, słynnym urzędzie stanu cywilnego w londyńskiej dzielnicy Westminster, w którym wiele celebrowanych par złożyło małżeńską przysięgę. Zamieszkali w domu Georgette pod numerem 22 na Hill Street, w okolicy Berkeley Square na Knightsbridge. Dom Georga na Sterling Street został sprzedany, osobiste archiwum przeniesione do magazynu, a wierny lokaj i kucharka wysłani na emeryturę.

Jak wspomina Eileen Quelch, George, pomimo swojego wieku, wciąż zwracał swoją osobą uwagę londyńskich przechodniów, którzy często się za nim oglądali, podziwiając jego „doskonałą, wysoką na 1.95 m, posturę, oblicze, z którego biło szlacheckie pochodzenie, świeżość karnacji i niebieskich oczu. [Był] przystojny, dumny i ujmujący…“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Nawet jako sześćdziesięcio-paroletni mężczyzna, George wciąż zwracał uwagę swoją urodą, elegancją i posturą.

Ale, pomimo nabytego przez małżeństwo bogactwa i wygód, życie Georga zaczęło trącić monotonią. Przestał pisać. Gdy dowiedział się o aresztowaniu swojego siostrzeńca Hansela, który osadzony został w więzieniu jako „wróg narodu“ pod regulacją 18B prawa obrony z 1939 r., skierował wszystkie swoje środki i znajomości w celu obalenia postawionych mu zarzutów. Doprowadził do jego ewentualnego zwolnienia, przeprosin i odszkodowania ze strony wicehrabiego Castereagh, który zainicjował  plotkę o szpiegostwie Hansela na rzecz Niemiec.

Bombardowanie Londynu sprawiło, że przeniósł sie z żoną do eleganckiego hotelu Normandie w Bournemouth. Ale nawet tam nie był szczęśliwy, czując się publicznie niepotrzebnym i osobiście uziemnionym z powodu braku przydziału na paliwo dla  eskapad na ukochaną prowincję. Przyjaciel, generał Alexander, starał się pomóc i załatwił mu kupon na benzynę, by mógł wyjeżdżać na prelekcje do oddziałów wojskowych i, prywatnie, na wędkarskie wypady nad rzekę Avon. Czasami zjawiał się równieź w stolicy, ale przeważnie w smutnych okolicznościach, takich jak choroba oddanego mu służącego lub nabożeństwo żałobne na cześć jego siostry, ksieżnej Daisy von Pless.

Bournemouth w latach 40-tych 20. wieku, gdzie George i Georgette spędzili większość lat 2. wojny światowej

Po wojnie, wynajął apartment w Wellington Court w Londynie, ponieważ dom Georgetty na Hill Street zburzyła bomba. Wciąż szukając nowego miejsca, wracali z żoną do Bournemouth, zatrzymując się, od 1948 r., w eksluzywnym Toft House Hotel. Ale zdrowie Georga, który nigdy nie był dobrej kondycji, zaczęło się gwałtownie pogarszać. Ból, który go nachodził, musiał być czasami uśmierzany zastrzykami morfiny. Na dodatek, zaczęła go męczyć bezsenność i depresja spowodowana pogłębiającą się głuchotą. Nie chcąc się poddać, zdecydował się na ostatnią przygodę – podróż dookoła Afryki! Po dwóch tygodniach musiał ją przerwać. I choć wrócił do Anglii w wielkim stylu, przelatując samolotem 6 800 mil, wiedział, że życie zacznie być pasmem niekontrolowanego upadku. Stał się ofiarą choroby Parkinsona. Nie wiadomo czy był to jego ostatni gorzki żart, czy tylko przypadek, ale zastrzelił się nie innego dnia, ale 1 kwietnia 1951 r.

Nabożeństwo żałobne ku jego pamięci miało miejsce 17 kwietnia 1951 r. w Królewskiej Kaplicy Wojskowej na terenie Wellington Barracks. Mszę odprawił krewny, pastor Richard FitzPatrick. Rodzinę Cornwallis-West reprezentowała siostra Shelagh i jej mąż, J.F. Lewis. Co złe w przeszłości, zostało zapomniane. Winston Churchill musiał na tyle lubić Georga, że na jego pogrzeb posłał jako swojego przedstawiciela syna, majora Randolpha Churchilla.

Georgette Cornwallis-West zmarła w wieku 94 lat, 21 listopada 1972 r.

Pisząc powyższy blog, zastanawiałam się cały czas jaki wpływ mogło mieć ostatnie malżeństwo Georga na losy Daisy w faszystowskich Niemczech. Ówczesne władze nazistowskie musiały wiedzieć o jego nowym związku. Na pewno nie były sympatycznie nastawione do faktu, że brat księźnej von Pless poślubił zamoźną kobietę pochodzenia żydowskiego z koneksjami z amerykańskimi bankierami. Nieprzyjazne traktowanie Daisy, spowodowane zadeklarowaną anglofilią Hansela i przynależnością Lexela do polskich sił zbrojnych, musiało się po tym fakcie bardzo negatywnie pogłębić. Wrogość Berlina i piętrzące się wtedy obstrukcje w wypłacaniu księżnej należnych jej apanaży nabierają nagle nowego wymiaru…

Read Full Post »

Odnosząc się do stycznia 1914 r., księżna Daisy zapisała w swoim pamiętniku: „Każdy wtedy myślał, że mój brat George ożeni się z Nancy Leeds. Była w nim bardzo zakochana i nie ukrywała swoich uczuć. Myślę, że pasowaliby do siebie pod wieloma względami. Lubię ją, bo zawsze była wobec mnie uprzejma i miła, no i oczywiście jest niesłychanie bogata.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Pani Wiliamowa Bateman Leeds (1873 – 1923), dla przyjaciół Nancy, była wdową po amerykańskim industrialiście, po którym odziedziczyła wielomilionową fortunę. W Europie – Londynie i Paryżu – zaczęła przebywać od 1909 r., ale angielska socjeta zaakceptowała ją w pełni po sezonie 1911 r. Wynajęła wtedy londyński dom Georga Keppela, który znajdował się pod numerem 16 na Grosvenor Square i tam pod opieką swojej rodaczki, lady Arthurowej Paget, wydawała wystawne przyjęcia.

Nie musiała długo czekać na adoratorów. Zwabieni jej urodą i pieniędzmi, cisnęli się drzwiami i oknami. We Francji byli to książę Murat, Comte Hely de Tallegrand-Perigard i książę Louis Napoleon Bonaparte; w Anglii lord Alexander Thynne, książę Argyll i lord Falconer. Nie przyjęła oświadczyn żadnego z nich. Mówiła, że nie chce wyjść za mąż bez miłości…

Bogata wdowa, pani W.B. Leeds, była w George’u bardzo zakochana. Foto: Library of Congress, Washington

George w tym czasie czekał na sformalizowanie rozwodu z Jennie (lady Randolph Churchill), którą opuścił po trzynastu latach małżeństwa. Ich związek był kontrowersyjny od momentu pierwszego spotkania na przyjęciu w zamku Warwick w lipcu 1898 r. „Miała czterdzieści trzy lata, wciąż odznaczała się urodą, nie wyglądała więcej niż trzydzieści, a jej wiek i żywotność dorównywały młodzieńczemu wyglądowi. Przyznaję, że pochlebiało mi to, iż taka atrakcyjna osoba zwróciła na mnie uwagę, ale tak się stało i natychmiast się zaprzyjaźniliśmy“ wspominał George, który już w pierwszym do niej liście z 29 lipca 1898 r wyznał: „ Myślałem o Pani wczoraj cały dzień, budując zamki na lodzie i wyobrażając sobie nasze wspólne życie.“ List ten ozdobił serduszkami.

George miał wówczas 23 lata i był tylko o dwa tygodnie starszy od jej syna Winstona. Rodzina i przyjaciele, włącznie z księciem Walii (przyszłym królem Edwardem VII) robili wszystko, by do małżeństwa nie dopuścić. Matka zżymała się na myśl o synowej, która młodsza o niecałe cztery lata, była w młodości jej rywalką. Ojciec ubolewał nad ewidentnym w przyszłości brakiem dziedzica i faktem, że jego syn bezmyślnie odrzuca możliwość poślubienia majętnej panny Muriel Wilson.

George odrzucił możliwość poślubienia Muriel Wilson (1871 – 1964), córki właściciela linii żeglugowej, Wilson Line. Foto ze zbiorów autorki

Jeśli Jennie, aczkolwiek o Georga zabiegała do granic ośmieszania się w towarzystwie, wachała się momentami przed podjęciem ostatecznej decyzji, on nie miał żadnych wątpliwości i w 1900 r. pobrali się w kościele Świętego Pawła w londyńskiej dzielnicy Knighsbridge. Nikt z rodziny Cornwallis-West nie przyszedł na ślub.

Nie ważne czy ich związek zaczął się od odurzenia – ze strony Jennie fizyczną atrakcyjnością i młodością Georga, zaś Georga jej sławą, wyrafinowaniem, niepospolitością, błyskotliwością, humorem, energią i, wciąż, urodą – ich romans przetrwał próbę czasu. Żadne z nich nie zrobiło tego dla majątku, którego nie posiadali. Wszyscy wiedzieli, że nękana problemami finansowymi Jennie zignorowała wcześniejsze lukratywne prospekty matrymonialne z Bourke Cockranem i z Williamem Waldorf Astorem.

Co więcej, George, choć bardzo przystojny, uprzejmy, czuły i dobrze ułożony, nie dorównywał intelektem i światowym obyciem ludziom, z którymi Jennie wówczas pracowała jako wydawca międzynarodowego literackiego kwartalnika „Anglo-Saxon Review.“

Nie odstraszyła jej też nigdy jego wręcz chorobliwa pasja do sportów terenowonych (polowania, łowienie ryb, tropienie jeleni, konkursy konne, jazdy automobilem) w których uczestniczył przy każdej nadarzającej się okazji i o których zwykł rozmawiać godzinami, a ich detalami dzielił się z nią nawet w miłosnych listach! Jedynaście lat małżeństwa spędzili jako solidna, szczęśliwa i oddana sobie para, przekonując o swoim uczuciu wszystkich, którzy na początku powątpiewali w miłość tego związku.

George Cornwallis-West poślubił o 20 lat starszą lady Randolph Churchill (Jennie) w 1900 r. Foto Jennie poniżej: Library of Congress, Washington

Siostra też ich zaakceptowała, ale momentami nie potrafiła się powstrzymać od złośliwości: „Żona Georga jest tutaj [w Monte Carlo], jak zawsze czarująca; wygląda dobrze, ale jest taka gruba; chodzi ślicznie ubrana i gra w kasynie…“  – napisała Daisy pod datą 9 kwietnia 1903 r. Zaś w kwietniu 1907 r., podczas wspólnych wakacji na południu Francji, zauważyła: „Biedaczka Jennie jest wciąż bardzo zakochana [w Georgu]; jest nadzwyczaj miła i nadal bardzo przystojna, ale różnica wieku jest smutnym i okropnym minusem (dzieci nie wchodzą w rachubę).“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Kwestia kontynuacji rodu Cornwallis-Westów, bezustannie Georgowi przypominana, musiała wisieć mu na sumieniu. Z biegiem lat doszło do tego oczekiwanie ratowania zagrożonego długami majątku rodzinnego. Najprostszym wyjściem z sytuacji była nowa, młodsza i bogata, żona. Koncepcję tą przedstawił Jennie w grudniu 1912 r., prosząc ją o „zwrócenie [mu] wolności.“ Sześćdziesięcioletna już wtedy Jennie propozycję tą gorzko przełknęła, ale się zgodziła. 20 stycznia 1913 r.  złożyła pozew rozwodowy.

George jednak nie do końca był z nią szczery. Jako gentleman, problemów swojego małżeństwa nie opisał w reminiscencjach, które opublikował w 1930 r. Mówi w nich o Jennie w samych superlatywach, ale przyznaje: „jeśli chodzi o pieniądze, nie miała żadnego wyczucia proporcji. Wartość pieniądzy nic dla niej nie znaczyła; liczyło się tylko to, co może za nie dostać, a nie za ile. (…) Ta ekstrawagancja była jej jedyną wadą.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Pod tym względem sam nie był lepszy.

Trzeba przyznać, że początkowo się starał.  W pierwszych czterech latach małżeństwa był płatnym członkiem dyrekcji Brytyjskich Tramwaji Elektrycznych, z zupełnie przyzwoitą pensją. Praca jednak była poza Londynem i George, jak wielu ówczesnych dorobkiewiczów, postanowił dodatkowo zdobyć „szybki“ majątek w biznesie maklerskim. Zawierzył nieznanemu spekulatorowi o nazwisku Wheater i wszedł z nim w spółkę, wnosząc 35 000 funtów, ktore pożyczył pod zastaw swojego przyszłego dziedzictwa. Ich inwestycje okazały się katastrofalne.

Pomimo niestabilnej sytuacji materialnej, Jennie nadal utrzymywała wysoki poziom życia, robiła zakupy w Paryżu i z niespożytą energią podejmowała  się kolejnych prestiżowych projektów. Większość z nich kończyła się finansowym fiaskiem i dalszymi długami.

W 1908 r. była to autobiografia („Reminiscences of Lady Randolph Churchill“), w 1909 r. sztuka teatralna jej autorstwa („His Borrowed Plumes“), w 1911 r. bal na rzecz teatru szekspirowskiego, a w 1912 r. olbrzymia wystawa na Earls Court – „Anglia Szekspira“, połączona z Elżbietańskim Turniejem. Ten ostatni projekt był przysłowiowym gwoździem do trumny ich małżeństwa.

Jennie, całkowicie pochłonięta organizacją, nie miała dla Georga czasu. Wykorzystała go jednak do zdobycia kolejnych 15 000 funtów, posyłając go z misją do zakochanej w nim pani W.B. Leeds. Kiedy wyjechał do niej do Paryża, cały Londyn spekulował, czy tam już nie zostanie…

„Nienawidziłem tego co zrobiłem, stojąc na stanowisku, że transakcje monetarne między przyjaciółmi są, delikatnie mówiąc, niepożądane. (…) Pani Leeds zapytała, czy doradzam jej udzielenia tej pożyczki. Odpowiedziałem, że takiej rady nie mogę dać, ponieważ zawsze istnieje ryzyko, ale przyrzekłem Jennie zapytać ją o pieniądze, choć nie będę w żaden sposób o nie nalegać. Zgodziła się i przykro mi powiedzieć, ale straciła każdego penna z tej sumy. Pokryła swoje zobowiązanie bez słowa skargi i nigdy potem nie miała mi za złe, że stało się to przeze mnie“ – wspominał George w swojej książce. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Pani Leeds nie była jednakźe jedyną kobietą zakochaną w przystojnym George’u. Od pewnego czasu kręciła się koło niego piękna i urzekająca aktorka.

Aktorka, pani Patrick Campbell, zdobywała George’a od 1909 r. Foto ze zbiorów autorki

[Beatrice] Stella z domu Tanner (1865 – 1940), występowała na scenie pod nazwiskiem swojego męża jako pani Patrick Campbell. Sławę zdobyła tytułową rolą w sztuce Pinera, „The Second Mrs Tanqueray“, którą zagrała w 1893 r. i w której George zobaczył ją po raz pierwszy jako osiemnastoletni młodzieniec. Dominowała po niej na deskach londyńskiego teatru przez następnych 20 lat. Jej orginalna uroda (matka była Włoszką) w połączeniu z, jak to George określił, „cudowną zdolnością konwersacji, ciętym humorem i gotowymi na wszystko ripostami“ sprawiały, że trudno było się jej oprzeć. Otoczona zawsze ciekawym towarzystwem, z zakochanym w niej po uszy G.B. Shawem na czele, zwabiała go coraz częściej do siebie, zazwyczaj pod pretekstem pomocy w czytaniu nowych scenariuszy.

Spotkali się w 1909 r., kiedy Stella zgodziła się zagrać w i wyprodukować sztukę napisaną przez Jennie. Od tego momentu „stała się ciągłym gościem w naszym domu“ – pamiętał George.  Ona zaś doszła do przekonania, że „jego życie nie było szczęśliwe“ i zaofiarowała mu swoją „przyjaźń i sympatię.“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Londyn plotkował, a Jennie nie przyjmowała tego do wiadomości. On zaś nie bardzo wiedział co zrobić i którą z trzech pań wybrać. Zaczął więc uciekać w podróże zagraniczne. W decydującym, 1913 r., wybrał się z siostrą Daisy na długą wycieczkę do Brazylii i Argentyny.

Nie stawił się na sprawę rozwodową, która odbyła się 15 lipca 1913 r.  Jak to było w zwyczaju, jego adwokat nie kontestował przedstawionego na niej „sfabrykowanego“ dowodu zdrady. Jennie otrzymała rozwód, który miał się uprawomocnić po dziewięciu miesiącach. Co stało się w ciągu tego czasu, możemy się domyśleć z desperackich dwóch telegramów, jakie księżna von Pless przysłała jej tuż przed finałową datą: „Nie zgadzaj się na decree absolute!!!“

Wbrew nadziejom rodziny na bogatą synową, gotową przywrócić im fortunę, George wybrał kolejną starszą od siebie kobietę, borykającą się z problemami finansowymi. Jennie poczuła się oszukana i w ostatnim liście do niego napisała „do widzenia na bardzo, bardzo długo…“

Ślub Georga z panią Patrick Campbell odbył się 16 kwietnia 1914 r., godzinę po uprawomocnienie się rozwodu. Wielu znajomych było tym faktem zdegustowanych, ale Stella mogła, w manierze swoich ciętych dowcipów, odetchnąć w triumfie: „nareszcie wygodne, podwójne łoże malżenskie po baraszkowaniu na szezlongu!“

Łożem tym jednak cieszyła się tylko przez pięć lat. George odszedł od niej w 1919 r. W zemście, nie zgodziła się na rozwód do końca swojego życia.

Ogłoszony w 1918 r. bankrutem, George musiał sprzedać cały majątek Cornwallis-Westów na pokrycie swoich długów. Pod młotek poszły rezydencje w Ruthin i Newlands wraz z całym wyposażeniem. Bezwzględni wierzyciele nie pozwolili jego matce zatrzymać nawet osobistych pamiątek. Bogaci szwagrowie, których małżeństwa przechodziły również kryzys, nie mogli i nie chcieli już pomóc.

Pani W.B. Leeds, od 1920 r. księżna Anastazja Grecka.

A pani W.B. Leeds? Wyszła za mąż dopiero w 1920 r. za księcia Krzysztofa, syna króla Grecji. Przyjęła tytuł księżnej Anastazji. Jej pieniądze przydały się bardzo w przywróceniu na tron grecki brata męża, króla Konstantego.

Zmarła na raka w 1923 r.

Read Full Post »

« Newer Posts