Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Elektor Bawarii Maksymilian II Emanuel’

Niedawny wykład dr Piotra Oszczanowskiego na temat oryginalnego wyposażenia zamku w Książu i jego rewelacje o przetrwałych do dzisiaj zbiorach, wprowadziły mnie w nastrój marzenia jak to wszystko mogło inaczej wyglądać. W swojej wizji zobaczyłam na zamku w Ksiązu jeszcze jeden obiekt, o którym chcę Państwu więcej opowiedzieć.

William_Cornwallis_Cornwallis-West,_Vanity_Fair,_1892-07-16

Pułkownik William Cornwallis-West (1835 – 1917), ukochany ojciec Daisy, nazywany Popettem, polityk i kolekcjoner sztuki. Rysunek Spy’a z Vanity Fair z kolekcji autorki

Historię należy zacząć od Popetta – ukochanego ojca Daisy von Pless, któremu w żadnej z dotychczasowych biografii księżnej nie oddano pełnego ukłonu. Ten błąd postaram się naprawić w kolejnym swoim blogu, ale na razie oświadczam, że był on pod wieloma względami wyjątkowym człowiekiem. Co w tym wpisie jest najważniejsze, był on wybitnym i entuzjastycznym kolekcjonerem starej sztuki. Uwielbiał malarstwo wczesnego renesansu i zachowany spis jego zbiorów czyta się jak pierwszorzędny podręcznik Quatrocenta. Jego smak artystyczny nie ograniczał się jednak do jednej tylko epoki i jednego medium. Gdy zdarzyło mu się natrafić na prawdziwe dzieło sztuki, nie był w stanie go zignorować. Często musiał je po prostu MIEĆ, bez względu na finansowe trudności, z którymi się borykał. Każdy obiekt w jego posiadaniu był najwyższej klasy. Swoją kolekcję musiał, niestety, przekazać według prawa dziedzicowi fortuny – synowi Georgowi Cornwallis West, wiedząc z bólem serca, że większość z niej pójdzie pod młotek na aukcji, by wyratować go z bankructwa.
Oprócz Georga, pułkownik William Cornwallis-West miał jeszcze dwie córki. Odchodząc z tego świata, zostawił im na pamiątkę osobiste upominki. Dla księżnej Daisy von Pless zapisał w spadku małe cudko – siedemnastowieczne biurko z epoki Ludwika XIV-go.

00680901

Prześliczne burko z epoki Ludwika XIV-go było osobistym prezentem Popetta dla swojej córki Daisy. Foto: J.Paul Getty Museum, Los Angeles

To, przetrwałe do dnia dzisiejszego, biureczko o prostokątnym blacie, którego typ według terminologii historii sztuki nazywa się „Bureau Mazarin”, opiera się na ośmiu nogach w kształcie litery „S”, połączonych na dole wiązaniem przybierającym formę dekoracyjnego „H”. Środkowa główna szuflada o wklęsłym przodzie otoczona jest z dwóch stron symetrycznymi kondygnacjami trzech pomocniczych szufladek o wypukło-wklęsłych frontach, kończących się ozdobnymi fartuszkami z frędzlami, takimi samymi jak pod niszami na bokach. Cała powierzchnia mebla, za wyjątkiem tyłu, wyłożona jest fornirem z brązu, miedzi, srebra, hebanu, masy perłowej, szylkretu, kości i rogu pomalowanego na niebiesko, zielono, pomarańczowo i czerwono. Intarsja przybrała na nim liczne i różnorodne ozdoby w postaci flory, fauny, dekoracyjnych naczyń, masek i figur. W bocznych niszach stoi bogini Ceres z plonami. Na środku blatu widnieje herb. Obiekt zachwyca pięknem, kunsztem wykonania i wysoką wartością artystyczną. Bez wątpienia jest wybitnym dziełem sztuki pochodzenia francuskiego.
Wiadomo, że zanim wszedł on w ręce pułkownika Williama Cornwallis-Westa, należał do kapitana Thomasa Leylanda (1811 – 1891), rezydującego na zamku Haggerstone w angielskim księstwie Northcumberland. Kapitan Leyland wypożyczył go conajmniej dwukrotnie na publiczne wystawy: w 1854 r. na pokaz „Francuskiej Sztuki Dekoracyjnej” w Gore House w Londynie i w 1862 na ekspozycję „Dzieł Sztuki Średniowiecza, Renesansu i późniejszych czasów” w South Kensington Museum (późniejszym Victoria & Albert).
Księżna Daisy odziedziczyła to piękne biurko po śmierci ojca 4 lipca 1917 r. Gdyby nie okrutna wojna i rozpad jej małżeństwa, przywiozłaby je zapewnie do swojego domu, do Książa, i umieściła jako pamiątkę po ukochanym Popettcie w osobistym salonie. Niestety tak się nie stało. Spuściznę po swoim tatusiu mogła odebrać dopiero w 1919 r., kiedy wróciła do Anglii. Sama wtedy bez majętnego zaplecza, opiekująca się umierającą, zubożała matką, musiała go prawdopodobnie sprzedać.
Biurko jednak nie opuściło Anglii. Znalazło drogę do zbiorów wybitnego znawcy mebli i projektanta wnętrz, Davida Style, którego wiedza i gust odbiły się znakomicie w re-dekoracji Yotes Court, Linton Park i Hampton Court na wyspie Man. Członek rodziny baronetów, David Style odkupił od ówczesnych właścicieli rodzinną posiadłość, Wateringbury Place niedaleko Maidstone w Kencie w 1945 r. Umieścił w niej póżniej swoją unikalną kolekcję antyków, której skarby ukazały się szerszej publiczności dopiero w 1978 r., kiedy postanowił wystawić ją na aukcję. Jednym z tych skarbów było biureczko księżnej Daisy. Osiągnęło bardzo wysoką na ówczesne czasy cenę 42 000 funtów.

Joseph_Vivien_001

Elektor Bawarii, Maksymilian II Emanuel (1662 – 1726) był pierwszym właścicielem biurka Daisy. Obraz z kolekcji Starej Pinakoteki w Monachium, sfotografowany przez Josepha Vivien

W połowie lat osiemdziesiątych zaoferowano jego kupno Muzeum J. Paul Getty’go w Los Angeles za wyśrubowaną sumę 3 milionów dolarów! Muzeum odmówiło, by w 1987 r. zakupić go za połowę na aukcji Sotheby’s w Monaco.
Badania pracowników muzealnych pozwoliły ustalić więcej faktów dotyczących czasu i miejsca powstania, jak równieź zidentyfikować zleceniodawcę. Okazał się nim, czego herb na blacie nie przekazał z powodu naniesionych później zmian, elektor bawarski, Maksymilian II Emanuel (1662 – 1726). Datę powstania biurka określa się na lata pomiędzy 1692 – 1700. Prawdopodobnie zamówił je dla elektora jego paryski wysłannik, ksiażę de Monasterol – oficer bawarski i dyplomata, który reprezentował interesy Bawarii na dworze króla Ludwika XIV w Wersalu.
Artysta do tej pory pozostaje anonimowy, aczkolwiek z cała pewnością był nim ten sam rzemieśnik, który wykonał jeszcze jedno biurko dla Maksymiliana II Emanuela, jakim obecnie szczycą się zbiory paryskiego muzeum Louvru.
Gdyby było co niestety nie nastąpiło, biurko księżnej Daisy w Książu odkryte zostałyby jako światowej wagi dzieło, którego wartość artystyczna i materialna byłaby równa z eksponatami najsłynniejszych kolekcji. No cóż, pozwólmy sobie pomarzyć…

Reklamy

Read Full Post »