Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Eaton Hall’

Jestem przekonana, że każdy czytelnik pamiętników ksieżnej Daisy von Pless, zwrócił uwagę na jej komentarze odnoszące się do babci Olivii. W każdym z nich jest miłe o niej słowo i kolejna, rozczulająca uwaga o perfekcji jej zachowania, wyglądu i humoru. Kim naprawdę była ta urocza, staromodna staruszka, zawsze nieskazitelnie ubrana w czepek i krezy z poprzedniej epoki?

Olivia_FitzPatrick

Babcia księżnej Daisy von Pless, lady Olivia FitzPatrick z domu Taylour (1824 – 1916)

Lady Olivia Taylour urodziła się 8 lutego 1824 r. jako drugie dziecko i najstarsza córka Thomasa Taylour, 2. markiza Headfort i jego pierwszej żony, Olivii Dalton.
Jej matka (wdowa po Edwardzie Tuite Daltonie) była córką Sir Johna Stevensona, słynnego kompozytora muzyki kościelnej i dyrektora muzycznego Królewskiej Kaplicy na zamku w Dublinie. Zmarła w 1834 r. osieracając trzech chłopców i trzy dziewczynki.
Thomas, 2 markiz Headfort (1787–1870), który odziedziczył tytuł w 1829 r., przez całe swoje życie zajmował honorową posadę przedstawiciela korony brytyjskiej (Lord Lieutenant) w irlandzkim hrabstwie Cavan. W latach 1812 do 1829 był posłem do parlamentu, reprezentując partię Wigów z okręgu Meath. Od 1835 do 1837 r. pełnił funkcję szambelana (Lord of the Bedchamber), a potem, od 1837 do 1841, członka świty królewskiej (Lord in Waiting) na dworze Victorii i Alberta. W wyrazie uznania za swoje zasługi został w 1839 r. mianowany Rycerzem Orderu Św. Patryka.
W lutym 1853 r. ożenił się powtórnie z Frances MacNaghten, wdową po Sir Williamie Hay MacNaghten.
Parę miesięcy później, 10 sierpnia 1853 r., córka Olivia wyszła za mąż za księdza Fredericka FitzPatrick, jedynego syna księdza Fredericka Thomasa FitzPatrick i jego żony Edwiny Stone, zamieszkałych w Bailieborough.
Epizod „flirtu“ lady Olivii z księciem Albertem, zakończony usunięciem jej z dworu przez zazdrosną królową Victorię, urósł w późniejszych i teraźniejszych, bezkrytycznych przekazach do rangi haniebnego romansu, po którym musiała ona poślubić szybko byle kogo, by uratować swój honor. Nie ma nic dalszego od prawdy.
Podczas pracy ojca dla pary królewskiej, Olivia była mała dziewczynką. W 1841 – ostatnim roku jego służby – miała niespełna 17 lat. Była młoda, śliczna i zalotna, ale nie przekroczyła granic niewinnego flirtu. Gdyby to zrobiła, jej życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Z zamążpójściem się nie śpieszyła. W swoim przyszłym mężu zakochała się mając dopiero 28 lat.
Wybrankiem jej serca był starszy o dziewięć lat Frederick FitzPatrick, ówczesny wikar w rodzinnym Headfort, pochodzący z rodziny o dobrym rodowodzie, a przy tym przystojny i wysportowany. Pasja Fredericka do polowań była legendarna, a najlepszą jej ilustracją stał się jego zwyczaj narzucania pastorskiej sukmany na swój myśliwski strój.

Olivia_ClooneVillage

Współczesny widok Cloone w hrabstwie Leitrim, gdzie Frederick FitzPatrick był proboszczem parafii.

Małżonkowie przenieśli się do Cloone w irlandzkim hrabstwie Leitrim, gdzie Frederick objął parafię. Mieli siedmioro dzieci, które przyszły na świat w pierwszych dziesięciu latach po ślubie. Najstarszym był Frederick Thomas Edwin, po nim Mary Adelaide Thomasina Eupatoria („Patsy“ lub „Mai“), Robert Persee („Bob“), Edwina Virginia Joanna („Minnie“ lub „Min“), Heremon John Francis Headfort („Pat“ lub „Herry“), Hugo George Herbert i Oliver Thomas Edward. Wszyscy, oprócz Heremona, mieli w następnym pokoleniu swoich potomków, którzy stworzyli liczną grupę wnuków nieustannie nawiedzającą dom dziadków. Daisy, George i Shelagh byli z nich najstarszymi. Poród Georga był długi i skomplikowany. Przeżył tylko dzięki przytomności babci Olivii, która uderzyła niemowlaka, by złapał oddech i wlała mu do ust parę kropel koniaku.
Gdy w Irlandii zaczęły się problemy, Olivia wymusiła na mężu przeprowadzkę. Friderick o mało co nie stracił życia, gdy jeden z awarturników oddał do niego strzał. Kula ugrzęzła w biblii, którą trzymał, co oczywiście uznano za akt boski, a święta księga stała się od tego momentu cenioną pamiątką rodzinną.

Qlivia_Warren_Hall

Willa dziadków FitzPatricków, Warren Hall, niedaleko Chester. Stan obecny.

Na rezydencję obrali sobie Warren Hall w Broughton niedaleko Chester, niewielką, ale elegancką willę w stylu „Queen Anne“ z widokiem na walijskie góry. Usytuowany z przodu trawnik opadał stopniowo w kierunku stawu, obrośniętego wierzbami i sitowiem. Z boku trawnika, na wyżej położonym gruncie był ogród, na końcu którego stał ogromny hiszpański kasztan, z ławką obiegającą jego pień. Ośmiu wnuków potrzebnych było, żeby go objąć. Zazwyczaj było ich latem znacznie więcej.
Jak pamięta major generał Geoffrey Brooke (syn Minnii), ich pobyty w Warren Hall miały zawsze ten sam rytuał. Dzieci zaczynały dzień od modlitwy z babcią i jej slużbą, która zawsze miała miejsce o godzinie 9.15. Przelatując koło pokoju Fridericka, z roku na rok coraz bardziej przykutego do łóżka, witały go słowami: „Dzień Dobry najdroższy dziadku!“, by usłyszeć w odpowiedzi: „Dzień Dobry moje dziecię“ i biec pędem na dół, żeby – nie daj Boże – nie spóźnić się na pacierz. Obawiały się bowiem uwag lady Olivii, która komentowała ich tłumaczenia starodawnymi zwrotami, takimi jak „trele morele“ („fiddlesticks“), „super bzdury“ („fiddle dee dee“) lub zupełnie niezrozumiałym „tarra-diddle“.
Nie przeszkodziło im to po latach wspominać babcię z sentymentym, który w dzisiejszym slowniku oddany zostałby określeniem jej jako „cool“. Lady Olivia bowiem, pomimo staroświeckich manier i ubioru, była ciepłą, kochaną i żwawą staruszką, pełną incjatywy i energii. Chodziła z wnukami na jagody i wspinała się z nimi po okolicznych górach. Czasami zabierała je na poważniejsze spotkania do pobliskiego Hawarden Castle, by odwiedzić swoją przyjaciółkę, panią Gladstone – żonę czcigodnego premiera.
Wszyscy FitzPatrickowie byli bardzo rodzinni. W niedalekim Ruthin mieszkała ciocia Mia („Patsy“) i wujek Wallis („Popetts“), których dzieci też często odwiedzały. Ich starsi kuzyni, Daisy, George i Shelagh, zawsze znajdowali dla nich czas na zabawę i naukę. Kuzyn George zasłużył się szczególnie w uczeniu ich wędkarstwa. Podziwiany był równieź za umiejętności jazdy na rowerze. Kuzynka Shelagh imponowala im swoją menażerią i doskonałą jazdą na koniach. A Daisy? Oh, Daisy wieloma z nich zaopiekowała się w przyszłości, znajdując dla dziewcząt odpowiednich męźów, a dla chłopców przecierając drogę poznania szerszego świata.
Spora liczba z nich było później jej częstymi gośćmi w Książu.
Troska babci Olivii o rodzinę nie ograniczała się do okazyjnej gościnności. Całe życie opiekowała się swoją młodszą, chorą psychicznie siostrą, Marią Julianą, Przyjęła też pod swój dach i wychowała córkę syna, Roberta Persee, kiedy jego żona Caroline Rebecca zmarła w 1904 r. Dziewczynką tą była, znana nam z późniejszego życia księżnej von Pless, Edwina („Ena“) Fitzpatrick.
Po śmierci męża w 1895 r., lady Olivia przeniosła się do pobliskiego Brynedwin (pisanego również Brynedwyn lub Bryn Edwin), położonego 15 mil od Ruthin Castle i Eaton Hall, siedziby jej wnuczki Shelagh.
Do Eaton Hall była często zapraszana. Jeśli jej tam nie było podczas pobytów Plessów, Daisy wybierała się do niej pociągiem. Podróż trwała tylko pół godziny. Tak stało się w styczniu 1904 r. „Babcia ma się doskonale“ – księżna zapisała po wizycie – „zajęta jest bardzo sąsiadami; podejmuje ich na herbatki, wychodzi do nich na lunche, a jutro idzie na amatorskie przedstawienie teatralne. Po posiłku chodziła po domu z piórem w ręce, pytając: „Co mam zaznaczyć dla Ciebie po mojej śmierci?“, po czym napisała „Dla Daisy“ na paru przedmiotach, włącznie z malowanym portretem Patsy w wieku czternastu lat. Potem powiedziałam jej, żeby zostawiła mi krzesło na którym zawsze siedzi; wszystko to było niesłychanie śmieszne, i Hugo [syn lady Olivii] zachowywał się tak przekomicznie, że myślałam iż padniemy ze śmiechu, starając się w tym samym czasie ustalić datę przyjazdu babci do Książa i zaplanować tam dla niej przeróżne aktywne zajęcia“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Od września 1904 r., w kalendarz lady Olivii wpisała się nowa corocznna atrakcja. Były nią, wznowione po latach przerwy, pokaz kwiatów i zawody psów pasterskich, organizowane za pozwoleniem jej zięcia na terenie Ruthin Castle. Pułkownik William Cornwallis-West przyjął także nad nimi patronat.
Lady Olivia Fitzpatrick rzeczywiście przyjechala do Książa w październiku 1905 r. i spędziła tam z rodziną i licznymi gośćmi niezapomniane dwa tygodnie. „Kochana staruszka babcia była bardziej zachwycająca i pyszna niż kiedykolwiek przedtem, pełna radości i animuszu, pomimo swoich 82 lat“ – zanotowała księżna na stronach swojego pamiętnika. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Lata biegły, niewiele zmieniając w życiu i rutynie staruszki. W grudniu 1909 r. zjechał do Eaton Hall król Edward VII. Zmęczony i przygnębiony ówczesną sytuacją kraju, doprowadzonego do kryzysu politycznego żądaniami Liberałów, chciał uciec na chwilę od presji rozgrywek partyjnych. Nie było mu to dane. Gdziekolwiek teraz jechał na dłużej niż dwa dni, inżynierowie instalowali tam telegraf, by docierały do niego najświeższe wiadomości, na które musiał reagować. Księżna von Pless przeto, była ogromnie zdziwiona, gdy pewnego dnia rzucił wszystko i pojechał z nią i panią Keppel w odwiedziny do babci do Brynedwin.

Shelagh_EVII_dogs_1909

Król Edward VII podczas pobytu w Eaton Hall w grudniu 1909 r. Był to ostatni raz, kiedy Daisy i Shelagh go widziały. Foto z kolekcji autorki

Niespodziewana wizyta tak dostojnego gościa początkowo zbiła z tropu staruszkę. Nie była przygotowana. Dopiero co wróciła z przejażdżki. Jej czepek był przekrzywiony, włosy rozwiane, a nos czerwony. W dodatku król zajął jej ulubiony fotel!
Lody stopniały, kiedy Edward VII zaczął prawić jej niesamowite komplementy, po których obydwoje poczeli okropnie flirtować. Oddając głos Daisy: „Babcia nigdy nie potrafiła, tak samo jak król, powstrzymać się od flirtu. Nie zdziwiłabym się, gdyby (…) zaczęła to robić w niebie ze Św Pawłem pod nosem samego Pana Boga!“.
Kiedy król zapytał: „Czy to prawda, że moja matka odesłała panią z dworu, bo próbowała pani flirtować z moim ojcem?“, lady Olivia odpowiedziała: „Nie bardzo to pamiętam, Panie; całkiem prawdopodobne, że chciałam flirtować z pańskim ojcem; był on bardzo przystojnym mężczyzną, a poza tym, jak wszyscy Koburgowie, oglądał się za spódniczkami. Jakże upokarzająca byłaby dla mężczyzny myśl, że żadna kobieta nie chce z nim flirtować“. „Wątpię, lady Olivia“ – podsumował żartobliwie Edward VII – „że pani lub ja moglibyśmy być autorytetami na temat tej formy upokorzenia“.(tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Wspominając powyższy epizod, Daisy zawsze bardzo się wzruszała, ujęta gestem króla, który pomimo tylu wtedy zajęć i stresu, znalazł czas, by odwiedzić staruszkę i zapewnić jej chwilę radości. Tak się złożyło, że dla lady Olivii, Daisy i Shelagh było to ostatnie spotkanie z monarchą. Zmarł w maju 1910 r. Po jego zgonie, zrozpaczona księżna von Pless, pamiętająca przytłaczającą go atmosferę ostatnich miesięcy, napisała do premiera H.H. Asquitha list oskarżający jego partię o przyśpieszenie śmierci króla. Brudnopis tego cennego listu znajduje się obecnie w zbiorach wałbrzyskiej Fundacji Księżnej Daisy von Pless.
Niedługo potem rodzina zadecydowała o przeniesieniu babci Olivii do zamku w Ruthin. Daisy miała okazję pobyć z nią dłużej podczas Świat Wielkanocnych 1913 r. W lutym następnego roku zaprosiła babcię na wakacje do willi Liberia w Mandelieu na południu Francji. Pierwsza wojna światowa uniemożliwiła im dalsze kontakty. Tylko z rzadkich listów matki, księżna von Pless dowiadywała się o pogarszającym się stanie umysłu babci i jej pragnieniu śmierci i wiecznego spokoju. „Nie bądź z tego powodu nieszczęśliwa“ – pisała Patsy, „ani nie myśl, że ja jestem. Oczywiście, jak każdy, odsuwam od siebie myśl o jej końcu, bo nic nie zastąpi matczynej miłości. A jednak czuję, że zmierza ona ku doskonałemu szczęściu…“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
Lady Olivia Fitzpatrick zmarła 4 września 1916 r. Pochowana została na cmentarzu Llambedr Church niedaleko Ruthin.

Reklamy

Read Full Post »

Sezon 1905 r. nie zaczął się dobrze dla księżnej Konstancji (Shelagh) Westminster.  W nocy 30 maja, po powrocie z przyjęcia, zdjęła kosztowną biżuterię i zostawiła ją na stoliku w swoim buduarze. Służąca nie przeniosła jej do sejfu. Następnego ranka już jej tam nie było.

Wartość skradzionych klejnotów oszacowano na sześć tysięcy funtów. Najcenniejszym z nich był naszyjnik z 99 pereł, idealnie dobranych pod względem koloru i kształtu, na dwóch sznurach spiętych diamentową sprzączką.

Siostra nie mogła jej pocieszyć. Po krótkim pobycie w Newlands na Święta Wielkanocne, wyjechała z powrotem do Niemiec. Wcześniej była na południu Francji odwiedzić swoich przyjaciół, wielkiego księcia rosyjskiego Michała Michajłowicza i jego żonę, hrabinę de Torby. Jak zwykle zatrzymała się w ich willi Kasbeck w Cannes. Spotkała tam resztę rodzeństwa Michała. „Jestem entourée wielkimi księciami i księżnymi Rosji“ – zapisała, „ale interesują mnie, szczegółnie że rozgrywa się teraz ta okropna wojna…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

W lutym 1904 r., po zerwaniu rozmów na temat wpływów w Koreii i Mandżurii, Japonia zaatakowała rosyjską bazę w Port Arthur, niszcząc i unieruchamiając jej marynarkę na dalekim wschodzie. Zacięte bitwy na lądzie kończyły się jedna za drugą miażdżącymi klęskami wojsk rosyjskich. W styczniu 1905 r. poddał się oblężony Port Arthur. Wiosną 1905 r. przegrana Rosji była niemalże dokonanym faktem. Będąc świadkiem arogancji i pychy członków rodziny Romanowów na wakacjach w Cannes, Daisy lepiej zrozumiała „dlaczego i jak Japończycy pokonują ich na każdym kroku.“ Spektakularne zwycięstwo admirała Togo nad posłaną do boju rosyjską flotą bałtycką w Cieślinie Czuszimskiej 28 maja 1905 r., zmusiło wreszcie cara do podjęcia negocjacji pokojowych.

W niedalekiej willi Vendôme w Cannes mieszkała siostra Michała, wielka księżna Anastasia Mecklenburg-Schwerin. Zapraszana na obiady, księżna von Pless spotkała tam jej „śliczną i czarującą“ córkę Cecylię, zaręczoną od niedawna z Wilhelmem, najstarszym synem kaisera – tym samym, który jako zadurzony młodzieniec kradł Daisy chusteczki podczas pobytów w Książu. W niecały miesiąc potem pojechała do Berlina na ich ślub.

Księżniczka Cecylia Mecklenburg-Schwerin (1886-1954) poślubiła cesarzewica Wilhelma Pruskiego w czerwcu 1905 r.

Ceremonie rozpoczął uroczysty wjazd księżniczki Cecylii do Berlina 4 czerwca 1905 r. Tłumy mieszkańców witały radośnie przyszłą żonę następcy tronu i licznie przybyłych gości. Wśród nich wyróżniał się entourage księcia Takehito Arisugawy, reprezentanta cesarza Japonii – nowo narodzonej potęgi światowej!

Dyplomatycznie, jego wizyta była kontrowersyjna. Wysłany bowiem został do kraju, którego władca ukuł i rozpowszechnił dziesięć lat temu slogan „Żółtej Zarazy“ („Yellow Peril“), a jego syn żenił się z córką kuzynki pobitego właśnie cara. Ale kajzer, pełen podziwu dla militarnych sukcesów Japonii, przyjął go godnie i, jak to było w jego zwyczaju, udekorował go od razu orderem Czarnego Orła.

Szkic kajzera Willhelma II z 1895 r. przedstawiający personifikacje krajów Europy prowadzonych przez archanioła Michała do boju z „Żółtą Zarazą“ symbolizowaną przez Buddę.

Księżna von Pless zauważyła jednak, że z powodu jego obecności nie było na poweselnym bankiecie przedstawiciela cara, wielkiego księcia Vladimira. Sama Daisy odniosła kolejny sukces towarzyski.  Ubrana w białą suknię iskrzącą się złotymi cekinami i dworski tren z niebieskiej gazy, w turkusowej biżuterii i koronie, wywołała sensację. Gazety niemieckie okrzyknęły ją i księżnę Aostę „najpiękniejszymi z pięknych.“.

W międzyczasie, angielska policja aresztowała złodzieja i odnalazła skradzione klejnoty Shelagh, zakopane na polu niedaleko Cambridge. Przestępcą okazał się były strażnik nocny Grosvenorów, niejaki Chapman. Księżna Westminstru mogła odetchnąć z ulgą i włączyć się ponownie w wir Sezonu. W tym samym celu wróciła do Anglii jej siostra Daisy.

Tego roku dodatkową atrakcją Londynu była wizyta japońskiej pary ksiażęcej, powiązana z wodowaniem pancernika „Katori” w stoczni Barrow-in-Furness. Był to już drugi okręt wojenny budowany przez Anglików dla Japońskiej Marynarki Cesarskiej. Pierwszy, „Kashima”, oddany został w marcu 1905 r.

W przeciwieństwie do Niemiec, książę Arisugawa stąpał tu po ubitym i przyjaznym gruncie. Wielka Brytania bowiem, od 1902 r., była z Japonią w sojuszu i ostatnie zwycięstwa tego kraju nad imperialistyczną Rosją były bardzo optymistycznie postrzegane w świetle angielskich interesów w Chinach. Parze książęcej więc, zgotowano serdeczne przyjęcie.

Japoński książę Takehito Arisugawa odwiedził Anglię w 1897 i 1905 r.

Książę Takehito Arisugawa (1862 – 1913) znał i lubił Anglię. Jako młody mężczyna służył w randze podchorążego na statku „Iron Duke“, dowodzonego przez admirała Coote. Potem studiował w prestiżowej Królewskiej Akademii Morskiej w Greenwich.  W czasie wojny japońsko-chińskiej wykazał duże kompetencje na pokładzie krążownika „Matsushima“, ale został z niego odwołany do Tokyo z powodu choroby brata. Po wojnie został admirałem i dyrektorem szkoły morskiej w Yokosuka, która pod jego egidą zdobyła sobie uznanie jako „Japoński Portsmouth“, przyczyniając się wielce do rozwoju marynarki Japonii.

W 1897 r. reprezentował swój kraj na Diamentowym Jubileuszu królowej Wiktorii. Tym razem przybył do Londynu nieoficyjalnie. Król Edward VII, usłyszawszy że zamierza zatrzymać się w hotelu, oddał mu do dyspozycji York House w pałacu Św. Jakuba, jak również swoje powozy do transportu. Spotkał się z nim w dniu przyjazdu, rozkazał nadanie mu Orderu Łaźni, wydał na jego cześć obiad, a pod koniec wyprawił dworski bal w pałacu Buckingham. To ostatnie wydarzenie opisała księżna von Pless w pierwszym wydaniu swoich pamiętników, choć błednie umieściła je pod lipcową datą 1906 r.

Resztę czasu wypełniły mu liczne spotkania z brytyjską admiralicją oraz uczestnictwo w spotkaniach propagujących jego ojczyznę. Wziął udzial w Garden Party zorganizowanej dla 2000 osób przez Towarzystwo Japońskie w londyńskim ogrodzie botanicznym, otworzył wystawę japońskiej broni, pokazał się na bankiecie o tematyce japońskiej w restauracji hotelu Savoy oraz na wystawnym lunchu w japońskiej ambasadzie.

Podczas pobytu w Londynie książę Arisugawa wziął udział w japońskiej Garden Party i japońskim bankiecie w hotelu Savoy. Ilustracje opublikowane w lipcu 1905 r. w Illustrated London News

Doceniając wagę i znaczenie jego wizyty, dygnitarze państwowi i angielscy arystokraci przyłączyli się również do jej uświetnienia. Burmistrz Londynu zaprosił go na lunch do swojej siedziby w Mansion House, premier Balfour do Downing Street na „full-dress“ obiad z okazji urodzin króla, a księstwo Westminster na bal do Grosvenor House.

Król Edward VII aprobując incjatywę Westminsterów wykazał duże zaufanie w umiejętności młodziutkiej Shelagh jako gospodyni wielkiego wydarzenia. Ówczesna prasa była bardziej sceptyczna. W sondażu brytyjskich hostess, przeprowadzonym przez czasopismo Madame na początku Sezonu 1905 r., napisano o niej: „Przystojna młoda księżna Westminster, oprócz kilku dużych obiadów i jednego balu dla pary królewskiej wydanego w Grosvenor House dwa sezony temu, nie zrobiła jeszcze wiele na scenie towarzyskiej Londynu. Oczywiście, w swojej wiejskiej rezydencji w Eaton Hall, przyjmuje masę ludzi jesienią i zimą, ale są to przede wszystkim zloty rodzinne na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok lub gościny książęcych polowań…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Dla podkreślenia tej opinii, artykuł zilustrowano fotografią, na której Shelagh wygląda bardziej jak prowincjonalna gąska, niż promieniująca glamorem żona jednego z najbogatszych arystokratów Anglii.

Konstancja księżna Westminsteru z córeczką Urszulą. Photo Speight’a ilustrujące opinię Madame o jej statusie w życiu towarzyskim Londynu

Księźna Konstancja Westminster zaskoczyła wszystkich. Jej bal wieczorem 29 czerwca 1905 r. okrzyknięto „królewskim w pełnym tego słowa znaczeniu“ („most emphatically Royal“)! Oprócz króla Edwarda VII i królowej Aleksandry, zaproszenie przyjęli: książę i księżna Connaught razem z córką Patrycją i synem Arturem, książę i księżna Christian Schleswig-Holstein z księżniczkami Louisą i Wiktorią, księżna Henrykowa Battenberg z księżniczką Wiktorią Eugenią Battenberg i ksieżną Beatrice of Saxe-Coburg, księżna Louisa Argyll i książę Argyll, książę Aleksander Teck oraz, oczywiście, książę i księźna Arisugawa z Japonii razem ze swoim dworem, jak równieź japońska księżna Ichigo i jej córka księżniczka de Tenno. Towarzyszyli im japońscy, włoscy, francuscy, niemieccy, hiszpańscy i amerykańscy amasadorowie oraz najważniejsi członkowie angielskiej arystokracji.

Tańczono w komnacie Rubensa do muzyki wiedeńskiego zespołu Gottlieba, a kolację podano w olbrzymim namiocie w ogrodzie, który połączony został z jadalnią pasażami ozdobionymi pogodnymi draperiami i kwiatami.

Konstancja księżna Westminsteru w swojej diamentowej koronie w roli wschodzącej hostessy Sezonu. Foto: Lallie Charles

Shelagh triumfowała, wiedząc że właśnie zapewniła sobie miejsce w panteonie socjety Londynu. Obecna na balu siostra była tego świadkiem. Zaskakująco, lubująca się w cytowaniu wykazów dystyngowanych ludzi. z którymi przyszło się jej spotkać, Daisy poświęciła w swoim pamiętniku tylko jedno zdanie temu wydarzeniu: „Bal Shelagh w Grosvenor House dla króla i królowej był wielkim sukcesem.“

Wydaje się, że siostry nie były wtedy w najlepszych stosunkach. Daisy ledwie wspomina Shelagh w swoich zapiskach na 1905 r. Nie ma w nich ani jednego słowa o szokującej kradzieży klejnotów! Dopiero w pażdzierniku, relacjonując przyjazd rodziny do Książa, z wyczuwalną radością obwieściła: „mała Shelagh jest znowu sobą…“

Co działo się w międzyczasie, zaniepokoiło nawet brata Georga.

Ale o tym w następnym wpisie.

Read Full Post »