Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘duchess of Devonshire’

Amatorskie przedstawienia teatralne były bardzo popularną rozrywką wśród angielskiej arystokracji. Często łączone ze zbiórką dla organizacji dobroczynnych, przyjmowały mniejsze lub większe rozmiary w zależności od wagi problemów, które te organizacje starały się rozwiązać. Apele o znaczeniu narodowym, prowadzone przez obywatelskie komitety pod patronatem rodziny królewskiej, miały największy rozmach. Ich funkcje odbywały się w najlepszych domach londyńskich (jak Grosvenor House, często użyczany za darmo przez księcia i ksieżną Westminsteru), a na koncerty i spektakle wynajmowano sale renomowanych teatrów. Wszyscy uczestnicy brali w nich udział nieodpłatnie i sami ponosili koszty kostiumów i produkcji.

Okres Bożego Narodzenia był szczególnie popularny dla występów. Duże i małe sceny w całym kraju wystawialy wtedy, do dziś tak popularne, pantomimy, a w prywatnym gronie czlonkowie zebranej na święta rodziny sami organizowali się w zespoły teatralne i muzyczne lub grupy tzw „żywych obrazów“.

 

Rezydencja księstwa Devonshire w Chatsworth, miejsce wystawnych przyjęć styczniowych, w których Daisy i Hans von Pless uczestniczyli od 1902 do 1907 r.

Księżna Daisy von Pless próbowała przeszczepić te rodzinne i narodowe tradycje na grunt niemiecki, ale jej sukces był połowiczny i często okupiony kłótniami z konserwatywnym mężem. Ewentualnie pozwolił jej na publiczne występy charytatywne, ale ograniczały się one raczej do poważnego śpiewania solo lub w duecie, bez przebierania się, tańców lub niefrasobliwych żartów, na które pozwalała sobie przed angielską publicznością. Te ostatnie dopuszczalne były tylko na terenie ich rezydencji w kręgu bliskich przyjaciół. Jedynym znanym mi wyjątkiem było, opisane przez lady Townley, manekinowe widowisko otwarte dla publiczności w berlińskim domu Vatera. Postawa Hansa trąci hipokryzją. Nigdy bowiem nie zabronił żonie występów w Chatsworth, siedzibie księcia i ksieżnej Devonshire, którą regularnie odwiedzali zimą od 1902 to 1907 r. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam niedawno, że – wbrew powszechnemu mniemaniu – oprócz króla Edwarda VII, królowej Aleksandry i przebywających tam gości, oglądały je setki ludzi z zewnątrz! Z powodów znanych tylko jemu, nie przeszkadzało Hansowi, że jego żona zachowywała się w Anglii dokładnie tak, jak zabraniał się jej zachowywać w Niemczech.

„Double Duchess“ Louise, księżna Devonshire, z domu von Alten (1832 – 1911)

Panią na Chatsworth była wtedy Louise von Alten, pochodząca z jednego z najstarszych hanowerskich rodów szlacheckich. Po śmierci męża, księcia Manchesteru, w 1892 r. wzięła ślub ze swoim długoletnim przyjacielem, księciem Devonshire, zdobywając tym sobie przydomek „Double Duchess“ („Podwójnej Ksieżnej“). Była wpływową hostessą polityczną o silnej osobowości i żelaznym charakterze. Zaprzyjaźniona od lat z księciem Walii, jej pozycja wzrosła jeszcze bardziej, gdy w 1901 r. został on królem Edwardem VII. Być na liście jej gości znaczyło wiele. Plessowie się na niej znaleźli, bo król lubił towarzystwo Daisy, a Louise, jako germanofilka, dbała by wśród zaproszonych było zawsze parę Niemców. Najbardziej politycznie przydatnym z nich, okazał się baron von Eckardstein. Daisy zaś, szybko stała się niezbędnna z powodu swojego scenicznego talentu, pasji i zaangażowania, które przyczyniły się do sławy dorocznych przedstawień teatralnych w Chatsworth. „Najlepszych jakie pamiętam!“ – przyznała po latach hrabina Warwick.

Razem z księżną von Pless, regularnie występowali w nich panna Muriel Wilson (ta sama, która przez moment kontemplowała małżeństwo z bratem Daisy, Georgem), pani Williamowa James, lady Maud Warrender, Leo Trevor (dramaturg i aktor), Frank Mildmay (wokalista i komediant) oraz kapitan Philip Jeffcock. Okazyjnie dołączali do nich inni profesjonalni lub amatorscy aktorzy, jak również utalentowani przyjaciele i znajomi. Premierę poprzedzały, utrzymywane w wielkiej tajemnicy, kilkudniowe próby, na które wkradała się czasem ukradkiem królowa Aleksandra. Scenografia była zawsze starannie opracowana i często pełna niespodzianek.

Daisy traktowała swoje aktorstwo poważnie, wykazując dużą incjatywę w doborze repertuaru, włącznie z zamawianiem dla siebie nowych sztuk i kompozycji. Po raz pierwszy wystąpiła w Chatsworth w 1902 r. Wystawiono wtedy dwie sztuki: A Commission (Zamówienie) Weedona Grossmitha i, specjalnie na tą okazję napisaną przez Leo Trevora, A New Year’s Dream (Noworoczny Sen). Księżna von Pless zagrała rolę Lalki w A New Year’s Dream, a potem odśpiewała w duecie z lordem Hyde arię z Samson and Delilah.

 

Dusza przedstawień teatralnych w Chatsworth, amatorski aktor i dramaturg, Leo Trevor (1865 – 1927). Karykatura Leslie Warda, opublikowana w Vanity Fair w listopadzie 1905 r.

W 1903 r. wykonała muzyczny monolog The Eternal Feminine (Niepoprawna Kobiecość). Akt zaczął się sceną w obskurnym pokoiku, gdzie bohaterka przygotowywuje się do opuszczenia Paryża i kochanka, którego oskarża o bezduszność. Swoją złość przelewa na niewinny niczemu kapelusz, by wreszcie przepięknie zaśpiewać Give Me Your Heart (Daj Mi Swoje Serce). Zaraz potem przechodzi jednak do figlarnej melodii You are not the Only Pebble on the Beach (Nie jesteś Jedynym Kamyczkiem na Plaży). W tym momencie nadchodzi liścik od umiłowanego, w którym prosi by przyszla na lunch i kupiła mu po drodze papierosy. Ucieszona, wykonuje kilka taktów szalonego tańca i znika ze kulisami. Po przerwie pojawiła się jako Duch w zabawnej jednoaktówce Roberta Marshalla, Shades of Nights (Odcienie Nocy), w której towarzyszyli jej Muriel Wilson, Frank Mildmay i Leo Trevor. „Sztuka poszła bardzo dobrze, a ja osobiście miałam dużą przyjemność w graniu Ducha, najlepszej ze wszystkich partii“ – zapisała. (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Wcześniej widzowie mieli okazję obejrzenia epizodu z wojny francusko-pruskiej z Muriel Wilson w roli Blanche D’Evean oraz kapitanem Jeffcockiem i Leo Trevorem jako jej miłosnych rywali, oraz „muzycznego wydarzenia“ The Dancing Girl and the Idol, skomponowanego przez Dorę Bright do słów Hon. Pani Alfred Lyttelton. Rolę tańczącej Namonny zagrała w nim panna Muriel Wilson, a miłosną pieśń na początek i zakończenie odśpiewała lady Maud Warrender.

Lady Maud Warrender śpiewa, a panna Muriel Wilson tańczy. Ilustracje z The Graphic z kolekcji autorki

 

 

Na sezon 1904 r. Leo i Harry Trevor dostarczyli „współczesnego“ Kopciuszka (Cinderella). W roli tytułowej wystąpiła pani William James, księcia milionera zagrał Sir Hedworth Williamson, a Leo Trevor wcielił się w cztery postacie: Fairy Godmother, Tommy Trottera, szofera i narratora. Daisy i Muriel Wilson odniosły wielki sukces jako dwie Brzydkie Siostry. Komicznym elementem tej pantomimy było spełnienie marzenia Kopciuszka, pragnącej automobilu, który dostała… wraz z gwarancją, że „nie przekroczy on nigdy [ówczesnego limitu prędkości] pięciu mil na godzinę.“ Parę „kapitalnych piosenek“ i „niezapomnianych tańców“ w wykonaniu pani William James i księżnej von Pless uznano powszechnie za przeboje tego spektaklu. Widzom podobały się również przedstawione w nim „żywe obrazy“, zwłaszcza portret „Księżnej Georginy Devonshire“ Gainsborough zaaranżowany przez pannę Muriel Wilson. Na zakończenie programu, powtórzono ubiegłoroczne muzyczne widowisko The Dancing Girl and the Idol, którego para królewska nie widziała, bo choroba Edwarda VII wstrzymała ich wtedy przed przyjazdem do Chatsworth.

Zaawansowana ciąża nie pozwoliła Daisy wziąć udziału w przedstawieniu  teatralnym w 1905 r. Nadrobiła to w dwójnasób następnego roku, występując solo w prawie godzinnej fantazji muzycznej Lotus, którą napisali dla niej Harold Simpson i Charles Braun na podstawie birmańskiej pieśni miłosnej. W czasie aktu przebierała sie trzy razy. Królowa Aleksandra tak ten występ polubiła, że księżna von Pless musiała go specjalnie dla niej powtórzyć. Spektakl zawierał również jednoaktową farsę lady Bell, zatytułowaną Time is Money (Czas to pieniądz), w której główną rolę zagrał zawodowy aktor, Charles Hawtrey. Towarzyszyły mu Muriel Wilson jako Mrs Murray i lady Maud Warrender jako Susan.

Księżna Daisy von Pless w potrójnej aranżacji piosenek na występie w Chatsworth w styczniu 1907r. Ilustracje z The Graphic z kolekcji autorki

 

 

1907 by ostatnim rokiem po-Bożo Narodzeniowych (tzw Twelfth Night) przyjęć w Chatsworth, które skończyły się z chorobą i śmiercią 8. księcia Devonshire w 1908 r.  Daisy uznała go za najlepszy w jej aktorskiej karierze: „Dla większego efektu, wyszłam na scenę jako ostatnia i zaśpiewałam trzy pieśni [jej występ był zatytuowany A Contrast in Three Songs]. W przerwach kiedy się przebierałam, puszczano kinematograf [z polowania na lisy], żebym nie musiała się śpieszyć. Pierwsza pieśń [Yum-Yum’a, The Moon and I] była z Mikado; miałam na głowie brązową perukę i wyglądałam o wiele lepiej, niż w swoich własnych głupich blond włosach [księżna włożyła również kimono z deseniem lilii, a w ręce trzymała wachlarz]. Druga była pieśnią czarnych niewolników [o tytule What’s the Matter with the Moon Tonight, czyli Co stało się z Księżycem dzisiejszej Nocy], którą wykonałam ubrana w ubogą suknię i obszerny blado-niebieski kapelusz filcowy, kończąc ją krótkim tańcem z czerwonym płóciennym parasolem. Na koniec odśpiewałam francuską piosenkę Bemberga Il Neige (Śnieg) w nowym, ładnym ubranku saneczkowym z Książa, białej czapeczce ozdobionej kiścią ostrokrzewu, białej mufce udekorowanej jemiołą i wysokich czerwonych butach. Otaczały mnie jodły pokryte watą, a [z góry] spadały malutkie płatki bialego paperu, kreując śliczny, choć może nie tak oryginalny, efekt śniegu.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)  Wcześniej panna Muriel Wilson i vicehrabia Duncannon zagrali w komedii R.C. Cartona The Ninth Valse (Dziewiąty Waltz), po której słynny wokalista, pan Walter Kirby, odśpiewał I’ll Sing Thee Songs of Araby. Gdy skończył, na scenę weszła ponownie panna Muriel Wilson, tym razem by wykonać pas seul [taniec solo]. Lady Maud Warrender zakończyła tą cześć programu niemiecką pieśnią Still wie die Nacht. Za produkcję całego przesdstawienia odpowiedzialny był hrabia Mensdorff.

 

Dystyngowani goście i gospodarze wchodzą na salę teatru w Chatsworth w 1907r. W pierwszej parze książę Devonshire prowadzi królową Aleksandrę; za nim król Edward VII z księżną Devonshire. Ilustracja z The Graphic z kolekcji autorki

Teatrzyk w Chatsworth zaaranżowano w 1902 r. w dawnej sali balowej, znajdującej się w jednej z pałacowych wież. Urządzono w nim niewielką scenę dla aktorów i trzystuosobowe audytorium – o wiele większe, niż ilość gości zapraszanych przez księstwo Devonshire na styczniowy pobyt w ich rezydencji. Zadecydowano więc sprzedawać nadwyżkę miejsc po dziesięć szylingów każde, a zarobione pieniądze przeznaczać na lokalne cele charytatywne. Pomysł okazał się tak popularny i chętnych widzów było tak wielu, że poproszono aktorów o dwa wieczory występów. Oczywiście, priorytetem było zdobycie biletów na pierwszy dzień, na którym spotkać można było króla i królową, ale i drugi cieszył się zawsze pełną frekwencją. Bardzo demokratycznie, bilet mógł nabyć każdy – szlachcic, gentelman, kupiec, rzemieślnik czy chłop – jeśli tylko znaleźli się odpowiednio wcześnie w kolejce. Za kasę biletową robił urząd pocztowy w pobliskiej wsi Edensor.

Widzów wpuszczano od godziny dziewiątej wieczorem. Nie spiesząc się, mogli zatrzymać się na chwilę w tzw. Wielkiej Galerii i podziwiać zgromadzone tam rzeżby. Gospodarze i ich dystyngowani goście, skończywszy obiad, ustawiali się w małą procesję na ceremonialne wejście do teatru. Widok ich, ubranych w wieczorowe stroje z orderami i wspaniałą biżuterią, był spektaklem samym w sobie.

Kurtyna podnosiła się punktualnie o dziesiątej.

Reklamy

Read Full Post »

Przed tegoroczną sześćdziesiątą rocznicą objęcia tronu przez królową Elżbietę II, Wielka Brytania tylko raz obchodziła podobne wydarzenie. Było to w lipcu 1897 r., kiedy królowa Wiktoria i 450 milionów podwładnych w Imperium Brytyjskim święciło jej Diamentowy Jubileusz.

Daisy miała wtedy 24 lat i od sześciu lat była ksieżną von Pless. Jej status społeczny, patriotyzm i miłość do swojego kraju wymagały akcji. Młodziutka arystokratka wpadła na pomysł uczczenia tej okazji gestem, który połączyłby w sobie jej dwie ojczyzny – przekazania angielsko-niemieckiej ofiary pieniężnej na cel bliski sercu monarchini, Jubileuszowy Fundusz Pielęgniarski.

Był to jej pierwszy, tak szeroko zakrojony, projekt i niedoświadczona Daisy nie rozumiała trudności, z którymi przyszło się jej borykać. Zamiar swój zrealizowała, aczkolwiek tylko połowicznie – królowa Wiktoria została uhonorowana, ale wybrana przez nią organizacja dobroczynna pieniędzy nie dostała.

 Portret księżnej Daisy von Pless opublikowany w Country Life z okazji jej pobytu w Londynie w czerwcu 1897 r.

Mimo tego, w uznaniu jej wysiłku, w sierpniu 1897 r. Daisy otrzymała list od nadwornego sekretarza:  „Droga Księżno von Pless – Jej Królewska Mość z wielką wdzięcznością przyjęła album z listą angielskich kobiet zamężnych z Niemcami, jak również [niemieckich] dżentelmenów, którzy włączyli się w akcję wręczenia Jej Królewskiej Mości prezentu upamiętającego Diamentowy Jubileusz. Królowa prosi teraz Księżną, by była tak uprzejmą i przekazała szczere podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w tym wspaniałomyślnym przedsięwzięciu. (…) Jej Królewska Mość wyraziła życzenie, bym zapewnił [Księżną] że ofiarowaną jej pamiątkę w postaci bransoletki z diamentów i szmaragdów będzie sobie zawsze cenić. Z glębokim poważaniem – Arthur Bigge.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

W pierwszym wydaniu swoich pamiętników Daisy napisała, że jej Jubileuszowy projekt był „wielkim sukcesem.“ Ale w kolejnej publikacji przyznała, że droga do celu nie była ani łatwa, ani pomyślna.

Zaczęla od ogłoszeń w prasie, które umieściła już w styczniu 1897 r. Angielski The Times anonsował: „ Księżna von Pless zaprasza angielskie żony Niemców (oraz niemieckich rezydentów w Wielkiej Brytanii) do składek na poczet Diamentowego Jubileuszu, by wedle życzenia Królowej przekazać donację na Fundusz Pielęgniarek, któremu ubodzy ludzie Londynu wiele zawdzięczają od czasu rozpoczęcia działalności dziesięć lat temu. Potencjalni ofiarodawcy proszeni są o przesyłanie czeków wraz z nazwiskami i adresami do banku Credit Lyonnais, 40 Lombard Street, Londyn E.C.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

W połowie lutego 1897 r. zanotowała: „Mam już 283 funty; oczekuję od 250 do 300 funtów z tutejszej prenumeraty; komitet londyński postara się zrobić wszystko, by pomóc mi w Anglii; będzie to albo wydarzenie na małą [niemiecką tylko] skalę, albo rozwinie się do potężnych rozmiarów. W samym tylko Londynie żyje czterdzieści tysięcy Niemców. Bardzo jestem tym podekscytowana.“

W maju 1897 r. księżna von Pless z przykrością zrewidowała stan rzeczy: „Ilość dotacji tutaj nie rośnie; czterysta kobiet, do których napisałam, w ogóle mi nie odpowiedziało; myślę, że powodem jest zła relacja – a nawet nienawiść (sądząc po artykułach w prasie) pomiędzy Niemcami a Anglią; kilka osób odpisało mi, że ich mężowie zabronili im przesłania jakichkolwiek datków. Bogaci Niemcy w Londynie wspierają Jubileuszowy Fundusz Księcia Walii, jak również zamierzają sami ofiarować coś królowej. Obawiam się, że nic nie dorzucą do mojej zbiórki, chociaż poprosiłam swój komitet wykonawczy, by opublikował mój [następny] list we wszystkich gazetach brytyjskich…“ Dziesięć dni później dodała: „Moja prenumerata w Londynie nie odnosi sukcesu; żaden Niemiec nie da grosza; jestem przekonana, że wrogi stosunek wobec Anglii, jaki panuje wśród ograniczonej, zazdrosnej średniej klasy Niemców tam żyjących, jest nawet silniejszy niż w Niemczech. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy i pracowałam bez wytchnienia w obu krajach; nic więcej nie jestem w stanie uczynić.“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Zobaczyła jeszcze w tej sprawie pana Moultona i księcia von Hatzfeldt, ówczesnego niemieckiego ambasadora w Londynie. Zamiast przekazać zebraną sumę do Funduszu Pilęgniarek, postanowiono przeznaczyć ją na mały prezent dla królowej. Wiktoria, choć niechętnie, zgodziła się na to, ale potem oddała ofiarowaną jej bransoletkę córce Beatrice.

W przeciwieństwie do niezbyt udanej kwesty ksieżnej von Pless, jej obecność na jubileuszowych obchodach okazała się wielkim sukcesem. Przygotowała się dobrze: wynajęła centralnie położony dom na Hill Street, przywiozła ze sobą służbę i konie i postanowiła nie przejmować się wydatkami. „Jestem młoda i lubię się bawić“ – stwierdziła, „wykorzystam ten czas jak najlepiej“. Jak dziecko cieszyła się nadaniem Bawarskiego Orderu Św Teresy i faktem, że będzie go mogła nosić podczas nadchodzących uroczystości.

Zapraszana była wszędzie i przez wszystkich. Była tak zajęta, że przerwała zupełnie pisanie pamiętnika. Jej ostatni wpis w 1897 r., pod datą 9 czerwca, obwieszczał: „Jesteśmy tutaj [w Newlands] od trzech dni, rozkoszując się sielanką życia wiejskiego po dwutygodniowej gonitwie przez atrakcje Londynu. Wychodziłam z [siostrą] Shelagh każdego wieczora; wracamy dzisiaj [do Londynu] na operę z księciem Christianem [Schleswig-Holstein], który potem przychodzi na obiad; jutro idziemy do teatru.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Relacje ówczesnej prasy pomagają odtworzyć częściowo jej wypełniony po brzegi harmonogram.  19 czerwca, razem z mężem, poszła do Klubu Ranelagh w podlondyńskim Barnes, gdzie podejmowano wybitnych gości kolonialnych, włącznie z indyjskimi maharadżami. Oglądnęli tam mecz polo i inne kompetycje w jeździe na koniach, plotkując w przerwach z przyjaciólmi i znajomymi.

22 czerwiec był najważniejszym dniem jubileuszowych obchodów – dniem procesji do katedry Św Pawła na dziękczynną mszę za królową, która odbyła się na placu przed kościołem. Królowej towarzyszyło jedynastu premierów kolonii brytyjskich oraz liczni przedstawiciele innych państw. Droga powrotna wiodła ulicami Londynu do siedziby burmistrza City, Mansion House, potem mostem London Bridge do południowego Londynu, by wrócić mostem Wetminster Bridge, mijając budynki Parlamentu, do pałacu Buckingham. Wszędzie witaly ją tłumy ludzi. Do głębi ujęta Wiktoria zapisała w swoim dzienniku: „Jestem przekonana, że nikt nigdy nie spotkał się z taką owacją, jaką mi zgotowano na tych sześciu milach trasy. (…) Okrzyki były wręcz ogłuszające, a twarze każdego przepełnione szczerą radością. Bardzo byłam wzruszona i wdzięczna.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

 Królowa Wiktoria na Jubileuszowej mszy dziękczynnej na placu przed katedrą Św Pawła w Londynie, 22 czerwca 1897 r. Foto: Royal Collection Trust

Wieczorem 24 czerwca, książę i księżna von Pless zaproszeni zostali na przyjęcie do palacu Buckingham. 27 czerwca poszli na obiad do niemieckiej ambasady wydany na cześć księcia Henryka Pruskiego, który reprezentował cesarza na jubileuszowych uroczystościach. Honorowymi gośćmi na tym obiedzie byli również książę i księżna Saxe-Coburg Gotha. Następnego dnia wzięli udział w garden party w ogrodzie pałacu Buckingham, gdzie mieli okazję spotkania rzadko pojawiającej się publicznie Wiktorii.

W międzyczasie zajęci byli przygotowaniami do udziału w balu kostiumowym zorganizowanym przez księżną Devonshire w jej londyńskiej rezydencji przy Piccadilly. Życzeniem gospodyni było „zjawić się w alegorycznym lub historycznym stroju sprzed 1820 r.“ Goście zorganizowali się w tzw Dwory, Grupę Orientalną i Procesję Włoską, na czele których stanęly prominentne damy socjety. Szczęśliwi posiadacze zaproszenia (a wysłano ich 700) nie szczędząc kosztów, wykonali ogromny wysiłek by pokazać się w kostiumie albo historycznie poprawnym, albo olśniewającym bogactwem i fantazją. Księżna von Pless znalazła się w Grupie Orientalnej prowadzonej przez księżną Devonshire personifikującą królową Zenobię. Daisy, jako przepiękna królowa Saba, przyszła ze swoją własną świtą, której członkami była jej siostra Shelagh i brat George. Książę von Pless wystąpił w roli księcia Orłowa na Dworze carycy Katarzyny Wielkiej, którą odegrała lady Raincliffe. Ball zaczął się wieczorem 2 lipca, a skończył nad ranem następnego dnia.

Księżna Daisy von Pless jako królowa Saba na balu kostiumowym wydanym przez księżną Devonshire. Jej siostra Shelagh (po lewej) była damą w jej świcie. Fotografie Lafayette’a z kolekcji autorki

Po dniu odpoczynku, Daisy i Shelagh wybrały się w powozie majora W.H. Grenfella na spotkanie Klubu Powoźniczego na polu paradnym Gwardii Królewskiej. Dwa tygodnie później Hans Pless uczestniczył, jako zawodnik, w podobnym spotkaniu czterokonnych zaprzęgów. Prowadzony przez niego powóz, w którym towarzyszyli mu Michał, Wielki Książę Rosji i księżna Torby, był jednym z pięciu, który z sukcesem zakończył trasę z parku St James w Londynie do Pałacu Kryształowego w Sydenham.

Rankiem 8 lipca książęca para von Plessów znalazła się ponownie w Klubie Ranelagh, by wziąć udział w rozrywkach na cześć kolonialnych oddziałów wojskowych. Wieczorem poszli na bal do pałacu Buckingham. Pałac ten ponownie odwiedzili 15 lipca, tym razem z okazji wydanego przez królową koncertu muzycznego. Orkiestrą i chórem drygował słynny Sir Walter Parratt.

Następnego dnia, w piątek, zaproszeni przez markiza i markizę Londonderry, przyszli najpierw na kolację, a potem na olbrzymi bal na 1 000 osób, uświetniony obecnością księcia i księżnej Walii. Już w sobotę, zaledwie po paru godzinach snu, księżna Daisy zjawiła sie na weekend w rezydencji lorda i lady Gerard, Eastwell Park w Kencie. Przybył tam również książę Walii.

Nawet w czasie późniejszego odpoczynku u rodziców w Newlands, Daisy nie odmówiła kolejnego zaproszenia i, 7 sierpnia, popłynęla na wyspę Isle of Wight na obiad z królową Wiktorią w jej pałacu w Osborne.

Kolejne tygodnie sierpnia Plessowie spędzili w Dublinie jako goście lorda i lady Cadogan. Lord Cadogan był wówczas przedstawicielem królewskim w Irlandii (Lord Lieutenant). Zatrzymali się w ich oficjalnej rezydencji, Viceregal Lodge, Phoenix Park.

Garden Party w ogrodzie Viceregal Lodge w Dublinie, wydana z okazji wizyty księcia i ksieżnej Yorku w Irlandii. Rysunek opublikowany w Illustrated London News w sierpniu 1897 r.

Ich pobyt zbiegł się z królewską wizytą księcia i księżnej Yorku (przyszłego króla Georga V i królowej Marii) w Irlandii. Chcąc nie chcąc, Daisy i Hans wpadli ponownie w wir ceremonii, przyjęć, bali i obiadów, stając się widoczną bardzo częścią dworskiego entourage‘u. Było to przyczyną rozkosznego incydentu, któremu nie oparły się relacje dziennikarzy. Jednym z głównych punktów królewskiej wizyty była inwestytura księcia Yorku na Rycerza Orderu Św Patryka. Księżna Daisy i lady Cadogan towarzyszyły wtedy księżnej Yorku. Daisy ubrana była na biało z niebieskimi akcentami kołnierza i wstążek upinających ramiączka. Na głowie miała biały kapelusz z piórami. Wyglądała prześlicznie. Gdy trzy damy wchodziły na uroczystość do sali Św Patryka, jeden z gapiów skomentował: „Zawsze twierdziłem, że księżna Pless jest najpiękniejszym członkiem rodziny królewskiej…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Po dwóch dniach wyścigów konnych na torze Leopardstown i pożegnalnej garden party w ogrodach Viceregal Lodge, książę i księżna Yorku udali się do Irlandii Północnej.

Zmęczeni Plessowie mogli nareszcie pomyśleć o powrocie do Książa.

Read Full Post »