Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Cristina Marconi’

Niedawno czytałam biografię pioniera komunikacji radiowej i wynalazcy bezprzewodowego telegrafu, wielkiego Gugliemo Marconiego, napisaną przez jego drugą żonę, Marię Cristinę. Opisując coroczny rytuał opływania wysp brytyjskich jachtem Marconiego, Cristina wspomina: „Kiedy wysiadaliśmy z [jachtu] Elettra by spotkać przyjaciół, nasz rosyjski szofer Bindov, który podążał za nami lądem, zabierał nas pięknym Rolls-Roycem do ich rezydencji. (…) Często odwiedzaliśmy Konstancję Cornwallis-West [Shelagh], pierwszą żonę księcia Westminsteru, która zawsze cieszyła się naszym widokiem i ciepło nas przyjmowała. Choć już niemłoda, wciąż była piękną kobietą, jak jej siostra, księżna von Pless.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Datę tych wizyt można stosunkowo łatwo ustalić na lata od 1927 r. (początek małżeństwa Marconiego z Cristiną) do 1934 r., kiedy schorowany Marconi wrócił na stałe do Włoch i zaprzestał rejsów. Pytanie jest gdzie i jak się poznali z Shelagh, i dlaczego się zaprzyjaźnili?

Gugliemo Marconi (1874 – 1937) i jego druga żona Cristina na pokładzie Elettry

Zapalona niegdyś żeglarka, Shelagh niewątpliwie doceniała i z zainteresowaniem śledziła eksperymenty Marconiego w komunikacji statków na morzu i z lądem. Obracali się jednak w zupełnie różnych kręgach towarzyskich. Ona, arystokratka z krwi i kości, uczestniczyła w przyjęciach i spotkaniach z równymi sobie. On, widziany był przede wszystkim w gronie naukowców, intelektualistów i wysokiej rangii urzędników państwowych, zainteresowanych jego wynalazkami. Pomimo tego znali się, i to na tyle dobrze, że Marconi został zaproszony na ślub jej córki Urszulii w 1924 r.

Konstancja księżna Westminsteru [Shelagh] z młodszą córką Marią na ślubie starszej córki Urszulii w lipcu 1924 r. Gośćmi na tej ceremoni byli również księżna Daisy von Pless i Signor Marconi.

Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest kolejne nazwisko na liście gości weselnych – Sir Timothy i Lady O’Brien, irlandzkich krewnych matki panny młodej. Pierwszą żoną Marconiego była bowiem Beatrice O’Brien, córka 14. barona Inchiquin i księcia Thomond ze starego, historycznego rodu wywodzącego się w prostej linii od ostatniego króla Irlandii, Brian Boru i daleka kuzynka Shelagh. Ojciec Shelagh i Daisy, pułkownik William Cornwallis-West był, poprzez rodzinę Westów, 7 razy wstecz prawnukiem Donough „Wielkiego“ O’Brien, 4. hrabiego Thomond.

Beatrice O’Brien, pierwsza żona Marconiego i daleka kuzynka Shelagh i Daisy

Gugliemo Marconi, który po matce był pół-Irlandczykiem, ożenił się z Beatrice O’Brien w 1905 r. Mieli trójkę dzieci: Degnę, Gulia i Gioię. Mieszkali w rezydencji Eaglehurst koło Fowley, bardzo blisko siedziby Cornwallis-Westów w Newlands. W 1913 r. przenieśli się do Rzymu, gdzie Beatrice wznowiła swoją służbę jako dama dworu królowej Eleny. Gugliemo częściej jednak przebywał w Anglii niż we Włoszech.

Na początku szczęśliwe, małżeństwo nie wytrzymało presji naukowej pasji Marconiego, jak również jego licznych romansów, i Gugliemo i Beatrice rozstali się polubownie w 1923 r. Wkrótce po rozwodzie, Beatrice poślubiła markiza Liborio Marignoli.

Jacht Elettra i Gugliemo Marconi w pokładowym laboratorium

Marconi kupił jacht Elettra w 1919 r. i natychmiast urządził na nim swoje laboratorium. Pozwoliło mu to połączyć pracę z przyjemnością, jak również zapewnić dzieciom wspaniałe wakacje żeglarskie. Przez kilka lat, dopóki nowa żona i córka nie zastąpiły mu dawnej rodziny, zabierał je na letni rejs, który zaczynał się od krążenia po wybrzeżach Anglii, by zatrzymać się na regaty w Cowes, a potem płynąć z powrotem do Włoch. Shelagh mieszkała już wtedy w Annesley Bank, koło Lyndhurst, bardzo blisko morza. Kiedy, w 1927 r., przeniosła się do Malwood, także w pobliżu Lyndhurst, odwiedzać ją było równie łatwo.

Gdzieś między 1928 a 1933 r. przyjechała tam do niej siostra Daisy, już bardzo schorowana i na wózku inwalidzkim. Marconi, który znał ją z innych okazji (np ze ślubu Urszuli) specjalnie przyjechał do Malwood, by się z nią zobaczyć.

Oddajmy głos kuzynowi księżnej Daisy, majorowi Geoffrey Brooke, który był naocznym świadkiem ich spotkania: „Widziałem ją po raz ostatni, kiedy zatrzymała się u siostry Shelagh w jej domu na terenie New Forest. Serce się kroiło słysząc jak mowa Daisy została zaatakowana jej chorobą, aczkolwiek ona sama zachowywała się tak dzielnie jak zawsze. Pewnego dnia Signor Marconi zapowiedział chęć spotkania z nią, co nas wszystkich zmartwiło, bo chociaż Daisy wyczekiwała rozmowy z nim, wszyscy mieliśmy wątpliwości czy będzie on w stanie zrozumieć jej wymowę. Niespodziewanie, przyszedł jej na myśl pomysł. Zamiast po angielsku, przeprowadziła z nim rozmowę po francusku, czując że łatwiej się jej w tym języku wysłowić, a on rzeczywiście nie miał żadnego problemu ze zrozumieniem tego co mówiła. Wszystkich nas podniosło to bardzo na duchu, a ona sama cieszyła się jak dziecko, że znalazła wyjście z ułomności, o której wiedziała, że jest męcząca dla innych“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Ciekawe o czym rozmawiali. Tego się pewnie nie dowiemy, ale powyższe wpomnienie jest chyba najciekawszym, jakie znalazłam o księżnej von Pless w starszym wieku. Mówi ono znacznie więcej o jej chorobie niż wiedzieliśmy, i uwypukla jej siłę woli i przedsiębiorczość, która pomogła jej znieść tyle nieszczęść w życiu.

Była to ostatnia znana mi podróż Daisy do Anglii. Potem, spotkania sióstr polegać musiały na incjatywie Shelagh. We wrześniu 1934 r. odwiedziła Daisy w Monachium. W sierpniu 1935 r. pojechały razem do Baden-Baden. W kwietniu 1937 r. Shelagh musiała nagle wyjechać do Niemiec, zaalarmowana poważnym stanem zdrowia księżnej von Pless.

We wrześniu 1939 r. wybuchła kolejna wojna…

Reklamy

Read Full Post »