Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘charity’

Pod koniec 1895 roku zdarzył się w Południowej Afryce epizod, który zajął niechlubne miejsce  w historii Wielkiej Brytanii: pod osłoną nocy uzbrojona policja dowodzona przez dr Jamesona, który działał z pełną wiedzą prezydenta brytyjskiego Kraju Przylądkowego, Cecila Rhodesa, najechała na Transwal – semi-niezależne państewko potomków holenderskich osadników, Burów. Naruszyła tym jego niepodległość zagwarantowaną zwycięstwem z Anglikami w tzw pierwszej wojnie burskiej, rozegranej w latach 1880-1881. Pretekstem była ochrona praw i interesów mieszkających tam Brytyjczyków; nieoficjalnie chodziło o opanowanie terenów na których odkryto w 1886 r. bogate złoża złota i diamentów. Najazd Jamesona (tzw „Jameson Raid“) został szybko odparty, za co prezydent Transwalu, Paul Krugier, otrzymał gratulacyjny telegram od cesarza Niemiec, Wilhelma II.
Spektakularny sukces Burów rozpalił jednak na nowo nacjonalistyczne sentymenty. Drugie ich państewko, Orania, podpisało szybko układ z Transwalem. Rząd brytyjski zaczął podejrzewać Burów o próbę stworzenia unijnego państwa Południowej Afryki pod przewodnictwem białych Afrykanów. Kiedy Transwal odrzucił żądanie przyznania prawa wyborczego pracującym na jego terenie cudzoziemskim górnikom i postawił Wielkiej Brytanii własne ultimatum, wszedł tym samym na ścieżkę wojenną. Tzw „druga wojna burska“ rozpoczęła się 11 października 1899 r. Trwała do 1902 r., pochłaniając tysiące ofiar zarówno wśród armii angielskiej i towarzyszących jej oddziałów z krajów Imperium Brytyjskiego, jak i partyzantów oraz ludności cywilnej Burów.
Jak Daisy to sobie później wytłumaczyła, telegram cesarza Wilhelma II do prezydenta Krugiera był jego impulsywnym odruchem na coś co uznał za kolejną kolonialną agresję Wielkiej Brytanii. Mając sama impulsywny charakter, była w stanie zrozumieć pochopny gest kajzera. Jednakże gwałtowna i agresywna reakcja społeczności angielskiej przeraziła ją. Silne pogorszenie się stosunków brytyjsko-niemieckich odczuła na własnej skórze: jej wysiłki zebranie dużego funduszu od Niemców i ich angielskich żon dla upamiętnienia diamentowego jubileuszu królowej Wiktorii zakończyły się miernym sukcesem.
Szczery ból i rozpacz Wilhelma z powodu śmierci babci, królowej Wiktorii, w styczniu 1901 r. spotkał się z pozytywnym oddźwiękiem w Anglii, czego obecna tam z okazji ślubu swojej siostry, księżna von Pless była naocznym świadkiem. Wyczuwając nadarzającą się okazję do poprawienia brytyjsko-niemieckich relacji, Daisy wyszła z niezwykle humanitarną inicjatywą, która według jej własnych słów mogłaby „wygładzić zazdrości i podejrzenia zrodzone wśród Niemców wojną burską“. Logicznie rozumując, że „nawet jeśli Bursowie są germańsko-holenderskiego pochodzenia i walczyć im przyszło z angielskim najeźdzcą, to i tak oficerowie i źołnierze obu stron, w obliczu śmierci, są równi sobie pod względem honoru i bohaterstwa“ i o ich groby troszczyć się należy w tej samej mierze, przystąpiła na początku 1901 r. do zoorganizowania Stowarzyszenia Kobiet lojalnych problemowi Południowej Afryki („Guild of Loyal Women of South Africa“).
Oddając głos księżnej: „Ciągnąca się długo podjazdowa walka, uniemożliwiała przedtem zrobienie czegokolwiek na ten temat. Nie byłam w stanie znieść myśli, że tysiące rodzin w obu krajach, opłakujących poległych krewnych, czują się dodatkowo przygnębionymi faktem zaniedbania ich mogił. Miałam przy tym nadzieję, że oprócz dostarczenia pewnej ulgi osobom indywidualnym, mój wysilek zaowocuje również ukojeniem politycznych ran wywołanych przez tę wojnę. Jednocześnie, nie dawała mi spokoju myśl, że Gordon Wood i wielu innych drogich mi przyjaciół, którzy w niej mężnie zginęli, leży gdzieś w dalekiej Afryce w zapomnianych grobach. Na grobie Gordona poleciłam wyryć słowa: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będę, ponieważ był on najbardziej bezinteresownym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek znałam“. (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Daisy_SAfrica_Madame_1901_crop

Od lewej do prawej: Pani Cornwallis-West („Patsy”), pułkownik Stackpool i księżna Daisy von Pless na pokładzie statku Kinfauns Castle odpływającego 20 marca 1901 r. z portu Southampton do Południowej Afryki.

O ile mi wiadomo, księżna von Pless nigdy nie wybrała się na osobistą inspekcję tych mogił. Przeto zagadką jest reprodukowane powyżej zdjęcie, na które natknęłam się przeglądając angielską prasę z marca 1901 r. Przedstawia ona Daisy i jej matkę, Patsy Cornwallis-West z pułkownikiem Stacpoolem na pokładzie statku Kinfauns Castle tuż przed jego wypływem 20 marca 1901 r. z Southampton do Południowej Afryki. Jak donosił Southampton Observer and Hampshire News wiózł on tam 440 żołnierzy kawalerii z oddziałów księcia Connaught i pułkownika Arthura Pageta. Lista pasażerów wymienia także kilka osób prywatnych, wśród nich księżną Abercorn i lady Hamilton, ale nie wspomina ani słowem o księżnej von Pless.
Wygląda na to, że Daisy z Patsy zjawiły się w Southampton, by pożegnać swoich znajomych. Pułkownik Arthur Paget i jego żona Minnie należeli do grona ich bliskich przyjaciół. Fakt, że księżna sfotografowała się przy okazji wydarzenia związanego ściśle z wojną burską, świadczyć tylko może o jej instyktownym wyczuciu korzyści z reklamy, jaką publikacja tego portretu zapewnić mogła jej nowej inicjatywie.
Zapoczątkowane przez Daisy działania zaczęły szybko przynosić rezultaty. Pieniądze, które wpływały na konta otwarte w Natal Banku w Południowej Afryce oraz w Messrs Hoare’s Banku w Londynie bardzo się liczyły, ale znacznie większe znaczenie miała wzbudzona przez tą akcję opinia publiczna. Pod jej wpływem regionalny rząd Kraju Przylądkowego zaczął ogradzać i porządkować miejsca dawnych bitew z pogrzebanymi żołnierzami, którzy w nich polegli.  W maju, gazeta Daily Mail obwieściła, że to samo postanowił zrobić rząd Natalu, który dodatkowo zobowiązał się do pokrycia kosztów ich utrzymania i pielęgnacji w przyszłości.
W obliczu tak honorowych deklaracji, księżna von Pless mogła w październiku 1901 r. zamknąć oficjalnie zbiórkę funduszów, przekazując 350 funtów oraz przyszłe kierownictwo akcją południowo-afrykańskiemu oddziałowi stowarzyszenia założonego przez nią niecały rok wcześniej. Jej kolejna chwalebna misja zakończyła się ponownie sukcesem!

Reklamy

Read Full Post »

Nabrzmiewający, od śmierci ich synka Edwarda w 1909 r., konflikt między Bendorem, księciem Westminsteru i Konstancją (Shelagh) doprowadził do separacji małżonków w 1913 r. Jadowitego rozwodu uniknięto tylko dzięki interwencji królowej Marii, która zrobiła wszystko co było w jej mocy, by go przesunąć w czasie. Obawiała się bowiem jego złego wpływu na opinię publiczną w świetle rozgłosu owczesnego skandalu księznej Marlborough i perspektywy rozpadu małżeństwa księcia Manchesteru.

Wygoniona z dotychczasowych pałaców,  Shelagh otrzymała od bogatego męża na tyle wysokie alimenty, że mogła bez problemu wynająć dla siebie i córek dom odpowiadający ich dotychczasowemu poziomowi życia. Był nim Ettington Park, spektakularna neo-gotycka rezydencja starej rodziny Shirleyów, położona w malowniczej dolinie Stour Valley, sześć mil od Stratford-upon-Avon w hrabstwie Warwickshire. Kiedy jednak nadeszły, pierwsze po separcji, Święta Bożego Narodzenia, Shelagh spędziła je z dziewczynkami w gościnie u markizy Londonderry w jej siedzibie Wynyard Park w Stockon-on-Tees. Tam, jej starsza córka Urszula, w zgodzie z rodzinnymi tradycjami i oczekiwaniami gospodyni, wzięła udział w teatralnym przedstawieniu scen z „Alicji w Krainie Czarów“.

Po występach na cele dobroczynne w styczniu 1914 r., Shelagh i siostra Daisy von Pless wyjechały na południe Francji. Stamtąd Shelagh z ojcem, Poppetem, wybrała się w kwietniu do Rzymu. Wróciwszy do Londynu na Sezon, włączyła się we wszystkie jego atrakcje, choć musiała w nich, już oficjalnie, pokazywać się jako „samotna“ księżna Westminster.

Wkrótce potem wybuchła pierwsza wojna światowa. 11 sierpnia 1914 r. ukazało się w The Times jej pierwsze ogłoszenie o chęci stworzenia szpitala wojskowego na terenie Francji. Z własnej kieszeni wyłożyła na ten cel  początkowe £1.000, gwarantując również coroczną dotację czterystu funtów. O resztę zwróciła się do ofiarodowców. Jednym z pierwszych był jej były mąż Bendor, który poparł jej szlachetną incjatywę czekiem na £500!

Konstancja (Shelagh), księżna Westminsteru, założycielka szpitala w Le Touquet. Fotografia: E. Hoppé

Opis wysiłku Shelagh w zorganizowaniu szpitala w Le Touquet będzie tematem następnego wpisu na moim blogu. Jak narazie, mogę tylko powiedzieć, że udało się jej urządzić doskonale funkcjonujące miejsce do leczenia i rehabilitacji brytyjskich oficerów  –  miejsce rozpoznane nie tylko przez Brytyjski Czerwony Krzyż, ale również usankcjonowane przez generalnego dyrektora armii. Sekret jej sukcesu leżał w tym, że, bez pretensji do bycia pielęgniarką, zajęła się przede wszystkim administracją tej instytucji, pozostawiając sprawy medyczne w rękach wyszkolonej załogi, którą najęła nie szczędząc finansowych środków i osobistych kontaktów.

Ustawiona w ten sposób praca pozwalała jej na opuszczanie Le Touquet, kiedy wymagały tego jej zdrowie, interesy, problemy rodzinne lub zobowiązania charytatywne.

Tak więc, na przykład, spędziła sporo czasu w Anglii w 1916 r. W kwietniu tego roku przyrzekła pokazać się w przedstawieniu na deskach teatru Drury Lane, zorganizowanego ku pomocy Serbii przez Lady Greville i Lady Ornamore Browne. Zaczęła próby na początku następnego miesiąca, pod okiem słynnej aktorki Dylesii. Premiera, na którą przyszła królowa matka Alexandra z córkami, odbyła się 9 maja i przyniosła olbrzymi dochód – £2500!

Shelagh i aktor Cavendish Morton na próbie przedstawienia ku pomocy Serbii w teatrze Drury Lane w maju 1916 r. Po lewej słynna aktorka Dylesia, pomagająca księżnej w jej roli.

Śmierć i pogrzeb babci Olivii zmusiły ją do przyjazdu we wrześniu, ale już w połowie listopada śpieszyła ponownie do Newlands, zaalarmowana wypadkiem samochodowym ojca. Jak napisała wtedy do swojej byłej bratowej, Jennie, Poppet odniósł poważne obrażenia: miał rozciętą głowę, złamane cztery żebra i potłuczone nerki. W tej samej korespondencji dodała: „Daisy pisze bardzo smutne listy, ale podobno czuje się całkiem dobrze…“. Minęły dwa tygodnie zanim wróciła do Francji.

Jednym z rannych oficerów leczonych w jej szpitalu w Le Touquet był młody i przystojny kapitan lotnictwa John Fitzpatrick LEWIS (nie JAMES Fitzpatrick LEWES, jak błędnie podają niektóre źródła!). Ich romans przetrwał próbę czasu.

Kapitan John Fitzpatrick Lewis (1887 – 1965) pacjent, a potem drugi mąż Shelagh

John Fitzpatrick Lewis, „Fitz“ dla rodziny i przyjaciół, urodził się w 1887 r. Był więc o dziesięć lat młodszy of Shelagh, która przyszła na świat w 1876 r.  Jako jedyne dziecko Jamesa H. Lewisa,  edukację pobierał w prywatnej szkole elementarnej, a potem również w prywatnej, prestiżowej szkole średniej Uppingham w Rutland. Na kilka lat przed wojną pracował dla słynnej instytucji ubezpieczeniowej Lloyd’s w londyńskim City.

Zawodowe doświadczenie w świecie biznesu pozwoliło mu potem zająć się sprawami finansowymi księżnej Westmisteru. Po wojnie sprawował funkcję jej sekretarza.

Shelagh, księżna Westminsteru nie mogła sobie pozwolić, i nie chciała, żyć z nim na „kocią łapę“. Złożyła pozew o rozwód z Bendorem, który, niestety nagłośniony w detalach przez prasę,  otrzymała 14 stycznia 1919 r. Jej kolejny ślub jednak odbył się po cichu w styczniu 1920 r., w krótkiej przerwie w opiece nad chorą matką, na jaką Shelagh pozwoliła sobie zostawiając ją w rękach siostry. Daisy przeto, choć wprowadzona w tajemnicę, nie mogła w nim uczestniczyć. Jedynym świadkiem zawarcia małżeństwa w urzędzie stanu cywilnego w Lyndhurst była pokojówka księżnej.  Ale zanim młoda para wróciła na południe Francji, by dbać dalej o chorą Patsy, Shelagh i Fitz uczcili swój związek niecodziennym występem.

Dużą zaletą Fitza był jego piękny głos i fakt, że nie miał oporów przed wejściem na scenę. Mógł więc towarzyszyć swojej nowej żonie w jej pokazach na cele dobroczynne. Jedną z ulubionych organizacji charytatywnych Shelagh był tzw „Dockland Settlement“. Działający od 1895 r. do dnia dzisiejszego, ma on za zadanie zapewnienie kulturalnej i edukacyjnej rozrywki młodym ludziom z biednych portowych dzielnic Londynu. Był i jest aktywny w trzech ośrodkach na Isle of Dogs [Wyspie Psów], na Canning Town w Stratford i w Rotherhithe. W czasach, kiedy Shelagh poświęcała się zbieraniu funduszów na Dokland Settlement, jego ośrodki otwarte były dla wszystkich ludzi powyżej dziewiątego roku życia. Działały w nich kino, biuro pracy, klub piłki nożnej i boksu oraz kółka zainteresowań dla dziewcząt pragnących nauczyć się szycia, gotowania lub tańca. Każdej soboty odbywało się przedstawienie, w którym brali udział profesjonalni artyści scen londyńskich. Co dla sponsorów było równie ważne, w prowadzeniu tych ośrodków znaleźli zatrudnienie weterani niedawnej wojny.

Shelagh, księżna Westmisteru i jej nowy mąż „Fitz“ złożyli niespodziwaną wizytę w Canning Town by uczcić swój ślub.

W styczniu 1920 r. centrum na Canning Town było świadkiem niespodziewanej wizyty. W dwa dni po swoim ślubie, 25 stycznia 1920 r., księżna Westminteru i jej małżonek, John Fitzpatrick Lewis, zjawili się tam niezapowiedzeni na spontaniczny występ ku uczczeniu ich związku. Odśpiewali w duecie ówczesne przeboje: „Supposing“ z przedstawienia „Baby Bunting“ w teatrze Shaftesbury i „Coupons for Kisses“ z rewii „Buzz Buzz“ granej w Vaudeville Theatre, po czym Fitz wykonał solo pieśń „The Preacher and the Bear“. Po występie, księżna zaprosiła widownię do wspólnej fotografii upamiętniającej to wydarzenie. Radość uczestników mówi sama za siebie na reprodukowanym poniżej zdjęciu.

Tak niekonwencjonalnie zaczęte drugie małżeństwo Shelagh przetrwało wiele szczęśliwych lat. Fitz był jej wiernym i oddanym partnerem do swojej śmierci w 1965r.

Read Full Post »