Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘cesarz Wilhelm II’

Ten blog nie będzie o zębach Jana Henryka XV, księcia von Pless, aczkolwiek przedstawiony poniżej materiał rzeczywiście pochodzi z książki napisanej przez jego dentystę, dr Arthura N. Davisa – amerykańskiego lekarza stomatologa, który miał w przedwojennym Berlinie bardzo dobrze prosperującą praktykę. Zatytuowana „The Kaiser I Knew: My Fourteen Years with the Kaiser“ („Kajser którego znałem: Moje 14 lat z Kajserem“), książka ukazała się w Londynie w 1918r.

Dr. Arthur N. Davis prowadził praktykę dentystyczną w Berlnie. Foto: Library of Congress, Washington

Pacjentami doktora był Wilhelm II, jego rodzina, wielu wybitnych dostojników państwowych, niemieccy arystokraci i, od 1909 r., księżna Daisy.  Wkrótce po jej wizycie, do gabinetu przyszedł również jej mąż: „wysoki, jasnowłosy, barczysty mężczyzna, w wieku około czterdziestu ośmiu lat, o wyglądzie bardziej Anglika niż Niemca, ze zwisającymi nieco wąsami, wyraźnie różniącymi się od wąsów innych niemieckich arystokratów, którzy – małpując cesarza – zakręcali w górę ich końce.“

„Książę wyglądał w każdym calu na sportowca, w czym dodatkowo różnił się bardzo od typowego niemieckiego szlachcica, [chociaż] już na stałe kulał po tym jak koń zrzucił go podczas polowania“ – opowiada Davis, dodając… „w swoim zachowaniu i rozmowach, był on najbardziej demokratycznym Niemcem, jakiego kiedykolwiek znałem. W latach jakie nastąpiły [po tej pierwszej wizycie], kiedy przychodził regularnie na leczenie, nigdy nie krępowałem się w przekazywaniu swoich poglądów, ani w odpowiedziach na kwestie poruszane przez księcia, który – ze swojej strony – nigdy nie miał mi tego za złe.“

Elegancka poczekalnia w gabinecie dr. Davisa.

Jako Amerykanin, Arthur Davis nie musiał opuścić Niemiec po wybuchu wojny. Kontynuował swoją działalność i … słuchał. Wilhelm II wciąż leczył u niego zęby, kończąc każdą wizytę konwersacją o polityce, a trwać to mogło od trzydziestu minut do nawet półtora godziny! Podobny zwyczaj miał Hans Pless.

Dr Davis szybko się zorientował, że książę Jan Henry XV był dokładnym echem cesarza, a ton jego uwag zdradzał – do czasu – ochocze nastroje głównej kwatery.

Cesarz Wilhelm II i książę Jan Henryk von Pless byli pacjentami dr. Davisa

Już pierwsze „wojenne“ wyznanie księcia, kiedy w pełni umundurowany zjawił się w gabinecie 5 sierpnia 1914 r., zwiastowało jego nieuleczalny optymizm i brak jakiejkolwiek trzeźwości politycznej: „ Wojna światowa się zaczęła! (…) Jeszcze dzisiaj dowie się Pan, że przystępuje do niej Anglia (…), co nam odpowiada [bo] chcemy i musimy wiedzieć jakie jest jej stanowisko.“

Na pytanie, czy nie obawia się brytyjskiej blokady, odpowiedział: „Nie będzie to takie łatwe. Wśród tylu cieślin i wysp, nasze łodzie zawsze się przesmykną. Poza tym, działania zakończą się zanim Anglia zrobi coś na ten temat, a nasze wielkie zapasy wszystkiego wystarczą nam na długo. (…) Zapewniam Pana, że koniec wojny nastąpi przed Bożym Narodzeniem.“

Zagadnięty o poparcie narodu, wykrzyknął: „Co do joty! Nawet socjaliści się przyłączyli. (…) Żeby dać Panu przykład, to właśnie przed chwilą, gdy wchodziłem to tego budynku, żona portiera poprosiła mnie bym zaciągnął do wojska jej nieletniego syna, i to zrobiłem – na progu Pańskiego domu! Czyż nie jest to godne podziwu, jak chętnie niemieckie matki gotowe są poświęcić swoich synów?“

Tuż przed Bożym Narodzeniem 1914 r., dr Davis przypomniał księciu jego obietnicę pokoju, a on go zapewnił:  „Nie to Boże Narodzenie, ale następne napewno.“

Spytany o to samo rok później, odpowiedział ze śmiechem: „Nie wiem, czy to piekło kiedykolwiek się skończy!“ Po pewnym czasie jednak, na wizycie 2 lutego 1917 r., perorował ze starym entuzjazmem: „Zaczęliśmy nasz totalny atak podwodny i w ciągu trzech miesięcy Anglia padnie na kolana. (…) Zmiażdżymy ją i zmusimy do przekazania nam jej statków. Ameryka nie będzie taka głupia, żeby (…) wejść w wojnę w obronie Francji i Rosji, [wiedząc] że posiadając naszą i angielską flotę możemy [łatwo] zaatakować Nowy Jork!“

Po tym jak pierwsza pokojowa nota została odrzucona przez aliantów, książę Pless oświadczył: „Wiedzieliśmy, że ją odrzucą. Chcieliśmy, żeby ją odrzucili (…). I tak osiągnęliśmy co zamierzaliśmy, bo teraz Anglia i Francja muszą się tłumaczyć swoim obywatelom, dlaczego nie podjęte zostały negocjacje gdy Niemcy je zaproponowały. (…) Być może podzieli to siły alianckie“ – dodał. „Poza tym Rosja, gdzie wkrótce wybuchnie rewolucja, odpadnie z działań, a my będziemy w stanie przerzucić wszystkie siły na front zachodni i zgnieść wroga doszczętnie.“

Kiedy 6 kwietnia 1917 r. Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Niemcom, Jan Henryk przyznał się do pomyłki w swoich wcześniejszych prognozach, ale natychmiast przedstawił nowy scenariusz: „Ameryka nie będzie walczyła (…) w Europie, może ewentualnie w Japonii (…). Nie ma przecież [na tyle] łodzi do transportu żołnierzy, a statków nie zbuduje się w ciągu jednej nocy.“

W rozmowie z dr. Davisem, cesarz William II miał za złe Stanom Zjednoczonym, że dają aliantom amunicję i pożyczają im pieniądze, twierdząc, że Niemcy nic podobnego nie oferowały swoim sprzymierzeńcom. Ksiąciu Pless jednak wypsknęło się coś wręcz odwrotnego: „Oczywiście, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat dostarczyliśmy więcej broni walczącym [po naszej stronie] krajom niż cały arsenał naszych wrogów.“

Arthur Davis zamknął praktykę w Berlinie i wrócił do ojczyzny 22 stycznia 1918 r., przerywając tym samym kontakt ze swoimi pacjentami i tracąc możliwość wysłuchania ich sądów na temat zbliżającej się klęski Niemiec.

Niewątpliwie na decyzję repatriacji miał wpływ wrogi stosunek Niemców wobec obywateli krajów alianckich, w tym także wobec księżnej Daisy von Pless, co dr Davis również opisał w swojej książce:

„O księżnej mówiło się, że jest szpiegiem i że została aresztowana. Na poparcie tego faktu wskazywano na jej nieobecność w pałacach Plessów. Prawdą natomiast jest, że pracowała wtedy w szpitalach jako siostra Czerwonego Krzyża. (…) Później puszczono plotkę, że sam książę złapał ją z sekretnymi documentami i zamordował własnymi rękami!!“ (tłumaczenia © Barbara Borkowy)

Siostra Czerwonego Krzyża, księżna Daisy von Pless, wśród rannych żołnierzy niemieckich

Ze wspomnień księżnej i ich późniejszych opracowań, wiemy o wiele więcej o jej prześladowaniach. Ale wdzięczni możemy być dr Davisowi za przekazanie nam swojego wrażenia na temat Hansa, które powiewa ciepłem i szczerą sympatią. Pomimo zadufania i oracji na granicy fanfaronady, Jan Henryk XV zdobył sobie u niego szacunek za umiejętność przyznawanie się do błędnych kalkulacji oraz respekt za patriotyzm daleki od fanatyzmu. „Zawsze lubiłem Anglię…“ – powtarzał.

Na początku wojny nie tylko książę żywił połowiczną nadzieję na szybki koniec konfliktu. W Wielkiej Brytanii również powszechne było przekonanie, że wojna zakończy się po paru miesiącach i tylko generał Kitchener przepowiadał co najmniej trzyletnią walkę.

Jak sama księżna posumowała kiedyś swojego męża: „On nie jest wcale głupi, choć myśli że jest mądrzejszy od innych, lecz w konwersacji ma [niestety] tendencję wychodzenia z nowymi i absolutnie niepojętymi ideami.“

Reklamy

Read Full Post »

« Newer Posts