Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘bison’

Odkąd w maju 1915 r. pałac w Pszczynie stał się główną kwaterą cesarza Wilhelma II, jego bramę przekroczyło wielu niemieckich polityków i dygnitarzy wojennych.

Jednym z nich był as niemieckiego lotnictwa, baron Manfred von Richthofen (1892 – 1918), który wezwany został do sztabu w maju 1917 r.

 Manfred von Richthofen, „Czerwony Baron”, gościł w Pszczynie w maju 1917 r.

Z ponad pięćdziesięcioma zwycięstwami na swoim koncie, von Richthofen był już wtedy bohaterem narodowym. Przezwany „Czerwonym Baronem“ z powodu koloru swojego samolotu, był równie znany i szanowany po przeciwnej stronie frontu.

Zaszczycony takim gościem, książę Jan Henryk XV von Pless (Hans) zaofiarował mu polowanie na żubra – rozrywkę iście królewską, zarezerwowaną do tej pory tylko dla wybrańców. Jak wynika z jego pamiętnika, Manfred von Richthofen docenił bardzo tą unikalną ofertę, świadomy faktu że „za kilkadziesiąt lat nie będzie już żubrów“ na ziemi.

W Pszczynie zjawił się ponownie po południu 26 maja 1917 r. i od razu ze stacji został przewieziony do lasu. Ustawiono go na „podwyższeniu, z którego strzelał do żubrów sam kajser.“  Po dość długim oczekiwaniu, zobaczył nagle wśrod drzew „czarnego olbrzyma“ biegnącego w jego kierunku. Podniecony, przygotował się do strzału, lecz go nie oddał, czekając aż podejdzie jeszcze bliżej. Ale żubr zniknąl w gęstwinie, pozostawiając po sobie przez chwilę odgłosy tupotu i chruczenia oraz wrażenie, które Czerwony Baron tak opisał: „kiedy ten byk się zbliżał, doznałem tego samego odczucia rozgorączkowania, jakie nachodzi mnie gdy będąc w samolocie zauważam w oddali angielskiego pilota, w kierunku którego muszę jeszcze lecieć kolejnych pięć minut by go dosięgnąć.“

Polowania na pszczyńskie żubry zarezerwowane były tylko dla wybrańców

Wkrótce  przybiegł drugi, równie wielki, żubr, do którego Manfred von Richthofen strzelił z odległości osiemdziesięciu jardów, ale nie udało mu się go trafić ani w bark, ani w serce. Pamiętał jednak radę udzieloną mu wcześniej przez Hindenburga: „Musisz wziąć ze sobą dużo naboji (…), bo ta bestia nie umiera łatwo. Jej serce leży głeboko i zazwyczaj się w nie nie dosięga.“  Dopiero trzecia kula zatrzymała żubra, który padł pięćdziesiąt jardów od Czerwonego Barona i zdechł po pięciu minutach.

W drodze powrotnej z polowania Manfred von Richthofen przystanął w Promnicach, gdzie Hans oprowadził go po zameczku myśliwskim. Do Pszczyny dotarli przed zmierzchem.

Zameczek myśliwski w Promnicach, który von Richthofen zwiedził po polowaniu. Foto: Wild und Hunt

Po wizycie,  zapisał w swoim dzienniku: „Posiadłość księcia von Pless nie jest zwyczajnym rezerwatem. Ciągnie się na milionie arów i żyją na niej dostojne jelenie, których nie widział jeszcze żaden człowiek. Nawet leśnicy ich nie znają. Czasami są odstrzeliwane. Ktoś może błąkać się po tym lesie tygodniami i nie spotkać żubra. Są takie okresy w roku, że w ogóle nie można go znaleźć. Żubry lubią ciszę i potrafią ukryć się dobrze  w gąszczu gigantycznej puszczy.“

Jego przepowiednia, że „za kilkadziesiąt lat nie będzie żubrów“ na ziemi, nieomal sprawdziła się znacznie wcześniej. Już podczas swojego pobytu w Pszczynie wiedział o losie żubrów w Białowieży, pisząc z odrobiną ironii: „Puszcza białowieska ucierpiała okropnie podczas działań wojennych. Wiele wspaniałych żubrów, które powinny były być łowione przez cara i innych monarchów, zostało zjedzonych przez niemieckich muszkieterów.“

W 1918 r. w lasach pszczyńskich było wciaż ponad 70 żubrów. Jednakże zawierucha powojenna na Górnym Śląsku, w tym kłusownictwo i beztroskie polowania stacjonujących tam oficerów sił alianckich, zdziesiątkowała ich pogłowie do pięciu sztuk w 1921 r. i tylko trzech w 1924 r.! Gdyby nie determinacja zoologa Jana Sztolcmana, który odbudował ich populację rozmnażając ocalałe żubry Hochbergów z okazami z ogrodów zoologocznich, ani w Pszczynie, ani w Białowieży już by ich nie było.

Reklamy

Read Full Post »