Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘art’

Ojciec księżnej Daisy zażartował kiedyś, że miłość do sztuki nabył z mlekiem włoskiej niani, która opiekowała się nim kiedy przyszedł na świat we Florencji w 1835 r. Jego rodzice, Frederick Richard West i Theresa Whithy odbywali wtedy jedną ze swoich licznych wypraw do Italii, by poznać i studiować zbiory kolejnych galerii i muzeów oraz spędzić interesujący intelektualnie czas z osiadłymi tam rodakami z Anglii. Przebywający od 1821 r. we Florencji, poeta i pisarz, Walter Savage Landor, autor słynnych „Dialogów Fikcyjnych“ stał się ich bliskim przyjacielem, którego potem kilkakrotnie gościli w Newlands.
Politycznie, ich admiracja dla Włoch sprawiła, że stali się zagorzałymi zwolennikami Garibaldiego; intelektualnie, zrobiła z nich znawców Renesansu, którego dzieła zaczęli kolekcjonować. Na ścianach najpierw zamku Ruthin i rezydencji w Arnewood, a potem także Newlands Manor zawisało coraz więcej obrazów przywożonych z ich włoskich eskapad.
William Cornwallis był piątym dzieckiem, a trzecim synem Westów. Pierworodny – Frederick Arthur Myddleton urodził się 29 lipca 1828 r., ale zmarł po czterech miesiącach; drugi – Frederick Myddleton przyszedł na świat w 1830 r.
Jako „zapasowy“ dziedzic, William nie musiał myśleć o obowiązkach przyszłej głowy rodziny. Po ukończeniu prestiżowego Eton College, pobierał nauki prawnicze, ukoronowane w 1862 r. przyznaniem mu adwokatury w Lincoln’s Inn. Nigdy jej nie podjął, bo zarażony „bakcylem włoskim“ wrócił do ukochanej Florencjii, by prowadzić życie artysty, które zaczął od kopiowania obrazów starych mistrzów w Galerii Uffizzi. Ta idylla trwała do 1868, w którym to roku zmarł niespodziewanie jego starszy brat. William Cornwallis został wezwany przez matkę do domu i zarządzania majątkiem rodu. Uznając to za konieczność losową, wrócił bez sprzeciwu i lojalnie przejął zarówno rodzinne, jak i publiczne funkcje związane z pozycją Pana na Ruthin w północno-walijskim hrabstwie Denbingshire.
Nigdy jednak nie zarzucił swojej pasji i malował kiedy tylko mógł. W każdej rezydencji: Ruthin, Newlands czy Eaton Place w Londynie miał urządzoną pracownię, gdzie przesiadywał godzinami. W swoich wspomnieniach, ludzie z nim związani: znajomi, rodzina, przyjaciele i poddani, wszyscy kojarzyli go z wszechobecnymi sztalugą i paletą.
Skrupulatne kopiowanie dzieł wielkich artystów jest najlepszą drogą do ekspertyzy ich twórczości i zrozumienia stylu. Lata spędzone w Galerii Uffizzi nie poszły na marne. William Cornwallis West stał się nie tylko wielkim znawcą włoskiego Renesansu, ale też koneserem sztuki w ogóle, wrażliwym na piękno i wartość artystyczną kaźdego dobrze wykonanego obiektu. Od miłości do kolekcjonowania sztuki droga jest krótka, gdy posiada się odpowiednie finanse. William Cornwallis nie odziedziczył olbrzymiej fortuny, ale wszedł w posiadanie majątku na tyle dużego, że nie miał problemu z przeznaczaniem jego części na zakup wypatrzonych dzieł i poszerzanie kolekcji swojej babki i rodziców. Miał też szczęście, bo ówczesny rynek sztuki, przesycony po zawieruchach wojen napoleońskich, umożliwiał nabytek wartościowych obiektów po znacznie zniżonej cenie.
Rejest rodzinnej kolekcji Westów, jaki sobie sporządziłam w trakcie kilkuletnich badań osiągnął (do tej pory) liczbę 132 obrazów. Odjąwszy15 portretów przodków (nota bene wykonanych przez tak wybitnych malarzy jak Hoppner, Reburn, Kneller czy Lely), okazuje się, że w ciągu dwóch generacji Westowie weszli w posiadanie 117 dzieł, w przeważającej większości o włoskiej prowenencji! Jacopo Bassano, Bellini, Botticelli, Caravaggio, Pietro da Cortona, Giorgione, Guercino, Filippino Lippi, Moroni, Perugino, Rafael, Tycjan…by wymienić tych najsłynniejszych. Z Holendrów pochwalić się mogli Rembrandtem, Honthorsem i Miereveltem, a z malarstwa flamendzkiego Snydersem i czterema obrazami Davida Teniersa.
Pułkownik Cornwallis-West pozbywał się niekiedy obiektów ze swoich zbiorów w celu podreperowania domowego budżetu lub zdobycia finansów na zakup szczególnie wymarzonego obrazu, jaki pojawiał się na rynku sztuki, a w którego posiadanie – będąc pasjonatem – „musiał“ po prostu wejść. Nie mógł jednak nic sprzedać z kolekcji zdobiącej Newlands Manor, ponieważ rezydencja ta, z całym wyposażeniem, została zapisana przez jego matkę Theresę jego synowi, a jej wnukowi – bratu księżnej Daisy, Georgiemu. Rodzina Cornwallis-Westa mogła jej używać tylko do czasu śmierci Williama, która nadeszła 4 lipca 1917 r. W tym momencie cały majątek przeszedł na Georga. Niestety, nie na długo. Ogłoszony w 1918 r. bankrutem, musiał sprzedać i Ruthin i Newlands, by spłacić dłużników. Umiłowana, wypieszczona przez dziadków i ojca kolekcja poszła pod młotek w domu aukcyjnym Chriestie’s 11 lipca 1919 r. Nie muszę dodawać, że ówcześni dealerzy sztuki mieli tego dnia niezły połów…
Nie będąc tu w stanie omówić każdego obrazu ze zbiorów Pułkownika Williama Cornwallis-Westa, ograniczę się do przedstawienia losów kilku, których obecną lokalizację udało mi się ustalić. Zacznę od dzieła, które już za jego życia cieszyło się światową sławą:

Cosimo_Visitation_NGA

Piero di Cosimo (1462-1521), Nawiedzenie ze św. Mikołajem i św. Antonim Pustelnikiem: obraz zamówiony został w 1489 r. przez rodzinę Capponi do ołtarza w ich kaplicy w kościele Św. Ducha we Florencji; Giorgio Vasari opisał go w 1550 w swoich Żywotach; w 1773 został przeniesiony do willi Capponich pod Florencją; około 1850 r. stał się własnością Westów; Pułkownik Cornwallis-West wypożyczył go w 1891 r. na Wystawę Starych Mistrzów w londyńskiej Akademii Sztuk Pięknych; nie został wystawiony na aukcję Christie’s w 1919 r., ale w latach 1930-tych znalazł się w posiadaniu słynnych dealerów sztuki, Braci Duveen, od których zakupiła go w 1937 r. Fundacja Samuela H. Kressa, by w 1939 ofiarować go Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie, gdzie znajduje się do dzisiaj.

Lippi_Tobias_Angel_NGA

Filippino Lippi (1457-1504), Tobiasz i Anioł: Pułkownik Cornwallis-West nabył go w Londynie w 1879 r. jako dzieło Antonio Pollaluoli i sprzedał w 1887; obrazł trafił potem do słynnej angielskiej kolekcji Bensona, którą w 1927 r. zakupili Bracia Duveen; w 1936 r. dzieło weszło w posiadanie Fundacji Samuela H. Kressa, która w 1939 r. sprezentowała je Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie, gdzie obecnie moźna je podziwiać.

rocco_zoppo_giovanni_maria_di_b_-madonna_and_child_with_two_angels~OM503300~90000_20040122_N07965_55

Rocco Zoppo (1450-1510), Madonna z Dzieciątkiem i Dwoma Aniołami: do kolekcji Westów trafił jako obraz Pinturicchia (1454-1513) i jako taki został przez Williama Cornwallis-Westa wypożyczony na wystawę w Burlington House w 1891, na ekspozycję Wczesnej Sztuki Włoskiej w londyńskiej New Gallery w latach 1893-4 oraz Włoskich Obrazów Szkoły Umbrii w Burlington House w 1910; sprzedany na aukcji Christie’s w 1919 r., znalazł się w kolekcji prywatnej; w 2004 r. pojawił się, jako dzieło Giovanniego Marii B. Di Rocco Zoppy na aukcji Sotheby’s w Nowym Yorku, na której został nabyty przez kolejnego prywatnego kolekcjonera.

pontormo_jacopo_da_carucci-saint_francis_the_penitent_saint_jero~OMdc8300~10000_20110127_N08712_127

Jacopo Carruci da Pontormo (1494-1556), Św. Franciszek i Św. Hieronim: do 1984 r. te dwa panele złączone były z panelami innego pędzla, przedstawiającymi Madonnę z Magdaleną oraz Św. Jana Ewangelistę; całość uchodziła za dzieło Beccafumiego (Domenica di Pace) (1486-1552); George Cornwallis-West zatrzymał je dla siebie; po jego śmierci, zostało sprzedane w 1954 r. na aukcji w Londynie już jako praca Pontorma; ta para paneli pojawiła się ponownie na aukcji Sotheby‘s w Nowym Yorku w 2011 r. i znajduje się obecnie w nowojorskiej kolekcji prywatnej.

Giordano_Dives_Lazarus_Birmingham

Luca Giordano (1634-1706), Bogacz Dives i Łazarz: obraz z kolekcji Pułkownika Williama Cornwallis-Westa na zamku w Ruthin; sprzedany na aukcji Christie’s w 1919 r; od 1954 r. w zbiorach Muzeum i Miejskiej Galerii w Birmingham.

Moroni_Ercole_Tasso

Giambattista Moroni (1523-1579), Portret Erola Tasso: William Cornwallis nabył ten obraz w 1891 r. jako „Mężczyznę czytającego książkę“; sprzedany na aukcji Christie’s w 1919 r., przeszedł przez ręce kilku prywatnych kolekcjonerów; pozytwnie zidentyfikowany przez badaczy jako portret poety i filozofa włoskiego Ercola Tasso (1540-1613) trzymającego w rękach swoje własne dzieło „De Morte“ („O Śmierci“) nabrał dodatkowej wartości; od 1942 r. w zbiorach Instytutu Sztuki w Zanesville, w stanie Ohio, został ostatnio sprzedany na nowojorskiej aukcji Sotheby’s w 2008 r.

judith-1570-titian2

Tycjan (Tiziano Vecelli) (1490-1576), Judyta z głową Holofernesa: prawdopodobnie najdroższa perła w kolekcji Pułkownika Williama Cornwallisa-Westa, Judyta Tycjana była mało znana szerszej publiczności; jej właściciel wypożyczył ją tylko na dwie wystawy w Burlington House w 1893 i 1915 r.; sprzedana na aukcji Christie’s w 1919 r., została anonimowo sprezentowana w 1935 r. Instytutowi Sztuki w Detroit; po oczyszczeniu, okrzyknięta została przez badaczy za najlepsze dzieło Tycjana w jego późnym okresie!

Aż trudno uwierzyć, ale z podanymi powyżej przykładami, wyobrazić sobie można wśród jakich arcydzieł wzrastała od kolebki księżna Daisy. Fakt, że się tym wcale nie przechwalała, świadczyć tylko może, że taki ambience, nie doświadczając wcześniej innego, uznała za normalny, dopóki nie przyszło jej zamieszkać w niemieckich pałacach męża…

Reklamy

Read Full Post »

Niedawny wykład dr Piotra Oszczanowskiego na temat oryginalnego wyposażenia zamku w Książu i jego rewelacje o przetrwałych do dzisiaj zbiorach, wprowadziły mnie w nastrój marzenia jak to wszystko mogło inaczej wyglądać. W swojej wizji zobaczyłam na zamku w Ksiązu jeszcze jeden obiekt, o którym chcę Państwu więcej opowiedzieć.

William_Cornwallis_Cornwallis-West,_Vanity_Fair,_1892-07-16

Pułkownik William Cornwallis-West (1835 – 1917), ukochany ojciec Daisy, nazywany Popettem, polityk i kolekcjoner sztuki. Rysunek Spy’a z Vanity Fair z kolekcji autorki

Historię należy zacząć od Popetta – ukochanego ojca Daisy von Pless, któremu w żadnej z dotychczasowych biografii księżnej nie oddano pełnego ukłonu. Ten błąd postaram się naprawić w kolejnym swoim blogu, ale na razie oświadczam, że był on pod wieloma względami wyjątkowym człowiekiem. Co w tym wpisie jest najważniejsze, był on wybitnym i entuzjastycznym kolekcjonerem starej sztuki. Uwielbiał malarstwo wczesnego renesansu i zachowany spis jego zbiorów czyta się jak pierwszorzędny podręcznik Quatrocenta. Jego smak artystyczny nie ograniczał się jednak do jednej tylko epoki i jednego medium. Gdy zdarzyło mu się natrafić na prawdziwe dzieło sztuki, nie był w stanie go zignorować. Często musiał je po prostu MIEĆ, bez względu na finansowe trudności, z którymi się borykał. Każdy obiekt w jego posiadaniu był najwyższej klasy. Swoją kolekcję musiał, niestety, przekazać według prawa dziedzicowi fortuny – synowi Georgowi Cornwallis West, wiedząc z bólem serca, że większość z niej pójdzie pod młotek na aukcji, by wyratować go z bankructwa.
Oprócz Georga, pułkownik William Cornwallis-West miał jeszcze dwie córki. Odchodząc z tego świata, zostawił im na pamiątkę osobiste upominki. Dla księżnej Daisy von Pless zapisał w spadku małe cudko – siedemnastowieczne biurko z epoki Ludwika XIV-go.

00680901

Prześliczne burko z epoki Ludwika XIV-go było osobistym prezentem Popetta dla swojej córki Daisy. Foto: J.Paul Getty Museum, Los Angeles

To, przetrwałe do dnia dzisiejszego, biureczko o prostokątnym blacie, którego typ według terminologii historii sztuki nazywa się „Bureau Mazarin”, opiera się na ośmiu nogach w kształcie litery „S”, połączonych na dole wiązaniem przybierającym formę dekoracyjnego „H”. Środkowa główna szuflada o wklęsłym przodzie otoczona jest z dwóch stron symetrycznymi kondygnacjami trzech pomocniczych szufladek o wypukło-wklęsłych frontach, kończących się ozdobnymi fartuszkami z frędzlami, takimi samymi jak pod niszami na bokach. Cała powierzchnia mebla, za wyjątkiem tyłu, wyłożona jest fornirem z brązu, miedzi, srebra, hebanu, masy perłowej, szylkretu, kości i rogu pomalowanego na niebiesko, zielono, pomarańczowo i czerwono. Intarsja przybrała na nim liczne i różnorodne ozdoby w postaci flory, fauny, dekoracyjnych naczyń, masek i figur. W bocznych niszach stoi bogini Ceres z plonami. Na środku blatu widnieje herb. Obiekt zachwyca pięknem, kunsztem wykonania i wysoką wartością artystyczną. Bez wątpienia jest wybitnym dziełem sztuki pochodzenia francuskiego.
Wiadomo, że zanim wszedł on w ręce pułkownika Williama Cornwallis-Westa, należał do kapitana Thomasa Leylanda (1811 – 1891), rezydującego na zamku Haggerstone w angielskim księstwie Northcumberland. Kapitan Leyland wypożyczył go conajmniej dwukrotnie na publiczne wystawy: w 1854 r. na pokaz „Francuskiej Sztuki Dekoracyjnej” w Gore House w Londynie i w 1862 na ekspozycję „Dzieł Sztuki Średniowiecza, Renesansu i późniejszych czasów” w South Kensington Museum (późniejszym Victoria & Albert).
Księżna Daisy odziedziczyła to piękne biurko po śmierci ojca 4 lipca 1917 r. Gdyby nie okrutna wojna i rozpad jej małżeństwa, przywiozłaby je zapewnie do swojego domu, do Książa, i umieściła jako pamiątkę po ukochanym Popettcie w osobistym salonie. Niestety tak się nie stało. Spuściznę po swoim tatusiu mogła odebrać dopiero w 1919 r., kiedy wróciła do Anglii. Sama wtedy bez majętnego zaplecza, opiekująca się umierającą, zubożała matką, musiała go prawdopodobnie sprzedać.
Biurko jednak nie opuściło Anglii. Znalazło drogę do zbiorów wybitnego znawcy mebli i projektanta wnętrz, Davida Style, którego wiedza i gust odbiły się znakomicie w re-dekoracji Yotes Court, Linton Park i Hampton Court na wyspie Man. Członek rodziny baronetów, David Style odkupił od ówczesnych właścicieli rodzinną posiadłość, Wateringbury Place niedaleko Maidstone w Kencie w 1945 r. Umieścił w niej póżniej swoją unikalną kolekcję antyków, której skarby ukazały się szerszej publiczności dopiero w 1978 r., kiedy postanowił wystawić ją na aukcję. Jednym z tych skarbów było biureczko księżnej Daisy. Osiągnęło bardzo wysoką na ówczesne czasy cenę 42 000 funtów.

Joseph_Vivien_001

Elektor Bawarii, Maksymilian II Emanuel (1662 – 1726) był pierwszym właścicielem biurka Daisy. Obraz z kolekcji Starej Pinakoteki w Monachium, sfotografowany przez Josepha Vivien

W połowie lat osiemdziesiątych zaoferowano jego kupno Muzeum J. Paul Getty’go w Los Angeles za wyśrubowaną sumę 3 milionów dolarów! Muzeum odmówiło, by w 1987 r. zakupić go za połowę na aukcji Sotheby’s w Monaco.
Badania pracowników muzealnych pozwoliły ustalić więcej faktów dotyczących czasu i miejsca powstania, jak równieź zidentyfikować zleceniodawcę. Okazał się nim, czego herb na blacie nie przekazał z powodu naniesionych później zmian, elektor bawarski, Maksymilian II Emanuel (1662 – 1726). Datę powstania biurka określa się na lata pomiędzy 1692 – 1700. Prawdopodobnie zamówił je dla elektora jego paryski wysłannik, ksiażę de Monasterol – oficer bawarski i dyplomata, który reprezentował interesy Bawarii na dworze króla Ludwika XIV w Wersalu.
Artysta do tej pory pozostaje anonimowy, aczkolwiek z cała pewnością był nim ten sam rzemieśnik, który wykonał jeszcze jedno biurko dla Maksymiliana II Emanuela, jakim obecnie szczycą się zbiory paryskiego muzeum Louvru.
Gdyby było co niestety nie nastąpiło, biurko księżnej Daisy w Książu odkryte zostałyby jako światowej wagi dzieło, którego wartość artystyczna i materialna byłaby równa z eksponatami najsłynniejszych kolekcji. No cóż, pozwólmy sobie pomarzyć…

Read Full Post »