Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Kwiecień 2013

Księżna von Pless zaczęła pisać pamiętnik w sierpniu 1894 r. Nie znamy w szczegółach jej pierwszych lat małżeństwa. Każdy znaleziony dokument, każda relacja prasowa lub wspomnienia współczesnych odnoszące się do tego okresu nabierają wręcz fascynującego znaczenia. Jak młodziutka Daisy się odnalazła, jak sobie radziła, w jakim świecie przebywała?
Wiemy, że obydwoje z Hansem polowali namiętnie zimą w Leicestershire, gdzie rokrocznie powracali  by doświadczyć podniecających galopów po polach za sforą psów tropiących lisy. Czuli się tam dobrze w towarzystwie innych, jak oni młodych entuzjastów tego sportu. Przyjaźń zawarta z niektórymi, jak z lordem Lonsdale przetrwała całe życie.
Ale czy był to jedyny krąg ludzi, w którym się obracali?
Dla przykładu prześledźmy rok 1894. Do rodzinnego kalendarza Cornwallis-Westów wpisał się on wprowadzeniem „małej” Shelagh do socjety. Została ona zaprezentowana przez matkę królowej Wiktorii 6 marca 1894 r. Świadkiem tego wielkiego wydarzenia była jej starsza siostra Daisy, również zaproszona tego dnia na dwór. Później nastąpiły obowiązkowe bale, przyjęcia i obiady, z których zwariowane na punkcie foxhunting siostry czasami się urywały, by wrócić na parę dni do Melton Mowbray. Książę von Pless, kiedy mógł, towarzyszył im w tych eskapadach, ale 13 kwietnia musiał się stawić na męskie Levee w pałacu Św Jakuba. Księżna, z koleji, nie mogla odmówić uczestnictwa w ślubie swojej koleżanki z polowań, Margot Tennant, z ministrem spraw wewnętrznych (a potem premierem), H.H. Asquitem, który odbył się 10 maja 1894 r. w kościele Św Jerzego na Hanower Square.
2 lipca Hans, Daisy i Shelagh byli obecni na balu królewskim w pałacu Buckingham, a 19 tego miesiąca na obiedzie, a potem tańcach wydanych przez księstwo Devonshire w ich londyńskiej rezydencji na Piccadilly.
Sierpień, jak zwykle, był miesiącem regat w Cowes. Obie siostry pokazały się tam elegancko ubrane: Shelagh „w obcisłym plaszczyku w bardzo twarzowym brązowym kolorze z żółtym batystowym kołnierzem, a Daisy w jasnym, niebiesko-szarym żakieciku do pasa”.

Cowes_1894

Regaty w Cowes w sierpniu 1894 r. Foto: The Illustrated Sporting and Dramatic News

Rodzice, jak zwykle o tej porze roku, rezydowali w Newlands, podejmując licznych gości zjawiających się z wyspy Wight w przerwach pomiędzy żeglarskimi wyścigami. Tego lata zaszczycił ich swoją nieformalną wizytą sam książę Walii (przyszły król Edward VII) z synem, księciem Yorku (przyszłym królem Jerzym V).

King Edward VII taking spa water

Książę Walii w uzdrowisku Bad Homburg w 1894 r. Foto: The Graphic

Wkrótce potem, 21 sierpnia, książę Walii wyjechał na trzytygodniowy pobyt do niemieckiego uzdrowiska, Bad Homburg. 28 sierpnia opuścił je na dwa dni na wyścigi konne w Baden-Baden, zaproszony przez Fryderyka I, wielkiego księcia Badenu. Przybył na nie prosto z dworca, eskortowany przez księcia Hermanna Saxe-Weimar i księcia Furstenberga. Oczekiwała już tam na niego grupka znajomych z Anglii, a wśród nich – nie kto inny, ale książę i księżna Hans Heinrich von Pless, razem z siostrą Daisy, Shelagh. To właśnie wtedy miał miejsce zabawny zakład między księciem Walii a Daisy, w wyniku którego wygrała ona od niego dwanaście kapeluszy.

Baden_1894_2

Herbatka w Baden-Baden z księciem Walii w sierpniu 1894 r. Od lewej: Albert Edward, ksiażę Walii, młodziutka księżna Daisy von Pless, lady Lillian Boyd, książę Hans von Pless, książę Hermann Saxe-Weimar. Foto: The Graphic

Następnego dnia, na placu przed hotelem Stephanie, odbyła się coroczna „bitwa kwiatów” czyli tzw. badeńskie „blumen corso”. Ozdobione kwiatami pojazdy oceniane były przez sędziów zarówno za pomysłową dekorację, jak i dobór oraz sztukę prowadzenia koni. Dla zabawy, uczestnicy rzucali w widzów kwiatami, które oni odrzucali z powrotem w kierunku zawodników.
Książę Walii jechał w powozie księcia Furstenberga, zaprzężonym w pięć „czarnych jak smoła” koni. Na honorowym koło niego miejscu siedziała młodziutka Daisy!

BB_blumen_corso_1894

Książę Walii i księżna Daisy von Pless na paradzie podczas corocznej „bitwy kwiatów” w Baden-Baden w sierpniu 1894 r. Foto: The Graphic

Dwa dni wyścigów i zabaw w Baden-Baden minęły szybko. Książę Walii wrócił na kurację do Homburga.  Wypełnił zobowiązanie i przesłał Daisy wygrane przez nią nakrycia głowy, wyrażając nadzieję, że jego wybór „spotka się z jej aprobatą”. Dla siebie też kupił filcowy kapelusz noszony w tamtych okolicach Niemiec i rozpowszechnił go w całej Europie. Przeszedł on do historii mody jako „Homburg hat”.

W swoim liście z Bad Homburg z 3 września 1894 r., dziękuje Daisy za miły czas, żałuje że był on tak krótki, pozdrawia Hansa i Shelagh, nie zapominając spytać się o jej ból zęba. Ton tej serdecznej korespondencji świadczy, że pomimo różnicy wieku, przyszły król Edward VII i młodziutka księżna von Pless byli już wtedy w dobrej komitywie. Pogodna dyspozycja Daisy, jej umiejętność podtrzymania dobrego nastroju i zabawy, jak również jej talent muzyczny i dramatyczny spowodowały, że książę Walii zaczął od tej pory coraz częściej oczekiwać jej towarzystwa. Po paru latach książę i księżna von Pless weszli na stałe do grona jego najbliższych znajomych.

Z Baden-Baden Plessowie wrócili na Śląsk, ale nie na długo. Już wcześniej wynajęli od listopada 1894 r. rezydencję Somerby Grove w Melton Mowbray na kolejny foxhunting sezon w Leicestershire.

Read Full Post »

Po udanej wyprawie turystycznej jachtem siostry po kanałach Holandii, księżna von Pless wróciła do synków, pozostawionych pod jej nieobecność u rodziców w Newlands. Dzidzuś Bolko nie czuł się najlepiej, więc Daisy postanowiła odsunąć datę wyjazdu do Niemiec. Czas spędzała na zabawach z dziećmi, kąpielach w morzu i wypadach z Shelagh na regaty do pobliskiego Cowes. Zauważono ją tam elegancko ubraną w „niebieski kostium żeglarski, mały kapelusik i czerwoną apaszkę”.
Hans wybrał się na kurację do Marienbadu (Marianskich Lazni), a ona na leczenie nóg do Bagnolles w Normandii. Rodzinka spotkała się ponownie w Promnicach, skąd wszyscy wyjechali razem do Książa. Tam, w październiku, dotarło do nich grono przyjaciół z Anglii, włącznie z siostrą Shelagh.
Zbliżał się czas polowań, a z nim łowieckie wizyty cesarza Wilhelma II. W tym roku, 1911, po raz pierwszy uhonorował on swoją obecnością bliskich znajomych Plessów, hrabiostwo von Francken-Sierstorpff w ich śląskiej rezydencji, Żyrowej. Książę i księżna von Pless nie mogli odmówić ich zaproszenia.

281377

Manierystyczno-barokowy pałac w Żyrowej był prezentem ślubnym ojca hrabiny Mary von Francken-Sierstorpff. Foto: http://www.dolnyslask.org.pl

Hrabia Johannes von Francken-Sierstorpff i jego żona Maria (nazywana także Mae lub Mayą) byli częstymi gośćmi na przyjęciach w Książu – bardziej chyba z wyboru Hansa, niż Daisy, która nie miała o nich najlepszego zdania. Hrabiego, nazywanego przez przyjaciół „Sturmem”, uważała za plotkarza i „głośnego, grubego niemieckiego snoba”, a hrabinę określiła kiedyś jako „Amerykankę, żądną sukcesu towarzyskiego i małpującą wszystkie moje stroje”.
Hrabina von Francken-Sierstorpff pochodziła rzeczywiście z nowojorskiego Brooklynu. Była jedyną córką Edwina F. Knowltona, producenta wyrobów ze słomy. Nie był on bogaty na skalę amerykańskich potentatów finansowych, ale ciężką pracą dorobił się jako takiego majątku. Mae poznała swojego przyszłego męża na balu w Newport. Ich wesele odbyło się w jej rodzinnym mieście 26 kwietnia 1892 r. W prezencie ślubnym dostała od ojca zespół pałacowy w Żyrowej.
Edwin F. Knowlton popełnił samobójstwo w 1898 r, zapisując córce dożywotnie użytkowanie funduszu powierniczego wartości 1 200 000 dolarów.
Kajzer znał dobrze hrabiego Johannesa von Francken-Sierstorpffa z czasów nauki na uniwersytecie w Bonn, gdzie obydwoje byli członkami elitarnego bractwa studenckiego, Borrusia Corps. Wypadł on jednak z jego łask z powodu późniejszej skłonności do hazardu, czego cesarz absolutnie nie tolerował. Z tej samej przyczyny zraził się do hrabiny, która, wkrótce po przyjeździe do Niemiec, wygrała pokaźną sumę w karty z jego szwagrem, księciem Ernestem Guntherem von Schleswig-Holstein.
Choć przyjmowani na dworze, odsuwani byli od intymnych spotkań. Jeszcze w 1903 r., księżna von Pless opisywała rozpacz Marii, która – „jak wiem będzie wypłakiwała się całą noc Sturmowi” – bo podczas regaty w Kilonii nie została zaproszona ani na lunch na pokładzie cesarskiego jachtu „Hohenzollern”, ani na obiad wydawany przez bratową Wilhelma II, księżną Henrykową Pruską.
Decyzja przyjazdu kajzera do Żyrowej, była więc publiczną nobilitacją gospodarzy. Mae była przeszczęśliwa, a wraz z nią cała prasa zza oceanu, która entuzjastycznie zamieszczała sprawozdania z przygotowań do i z przebiegu pierwszej cesarskiej wizyty pod dachem Amerykanki!
Sierstorpffowie starannie się do niej przygotowali. Aby przypadkiem nie zabrakło ptactwa do odstrzału, hrabia sprowadził z Czech 5 000 dodatkowych bażantów, pomimo wielkiej ich ilości na własnych polach. Zarządził też budowę nowej elektrowni, która zasilić miała tysiące świateł wspaniałej iluminacji. Hrabina zaś zaplanowała dla zacnego gościa tradycyjny obiad na Święto Dziękczynienia (Thanksgiving) i podała mu do spróbowania słodkie ziemniaki i pieczonego indyka z sosem żurawinowym oraz, na deser, kruche babeczki z dżemem („mince pies”).
Cesarz spędził w Żyrowej dwa dni, od 30 listopada do 1 grudnia, po czym – wraz z księciem i księżną von Pless – wyjechał na kolejne polowanie, tym razem na grubego zwierza do Pszczyny.
Tak ważna okazja musiała oczywiście zostać uwieczniona na zdjęciu, które później rozpowszechniono wydaniem karty pocztowej. Jedną z nich, którą reprodukuję poniżej, ma w swoich zbiorach organizacja „Dolny Śląsk”. Do jej opisu, pozwoliłam sobie włączyć parę nazwisk osób, które byłam w stanie dodatkowo zidentyfikować.

176037

Goście na polowaniu w Żyrowej 30 listopada – 01 grudnia 1911 r.Od lewej do prawej: książę Lichnowski, baron von Jasisch, księżna Lichnowska, książę Hans Heinrich von Pless, hrabia Johannes von Francken-Sierstorpff, hrabia Strachwitz, dr Niedner, księżna Daisy von Pless, Leo von Caprivi, książę von Ratibor, hrabia Edwin von Francken-Sierstorpff, hrabina Mary von Francken-Sierstorpff, hrabia Platen, cesarz Wilhelm II, hrabia Wojciech con Francken-Sierstorpff, hrabia Jan Klemens von Francken-Sierstorpff oraz czterech niezidentyfikowanych gentlemenów. Foto: http://www.dolnyslask.org.pl

Księżna Daisy nie mogła się doczekać możliwości otwartej i szczerej rozmowy z cesarzem, gdy ten stał się gościem w jej domu przez cztery dni, od 1 do 5 grudnia (proszę zwrócić uwagę, że dotychczasowe biografie ksieżnej von Pless mylnie umiejscawniają tą wizytę na listopad 1911 r.). Fakt, że przybył do Pszczyny z licznymi dostojnikami niemieckimi, wśród których nie zabrakło jawnych wrogów Anglii i orędowników zbrojnej konfrontacji, nie zbił jej z tropu. Już wcześniej, z Bagnolles, napisała do niego list z krytyką niefortunnego wysłania do Maroka kanonierki „Panther” i prośbą o złagodzenie politycznej burzy poprzez zwołanie konferencji, jaką przyrzekł w maju królowi brytyjskiemu, Jerzemu V. Teraz chciała go przekonać, że antygermańskie nastroje w Anglii nie są tak powszechne i głębokie, jak prezentują mu je jego doradcy – na tyle tchórzliwi, że nie stać ich na własne zdanie i dyskusję.
Po wyjeździe cesarza, zaprosiła do siebie barona von Stumma, pracownika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gotowego – jak ona – zrobić wszystko, by doprowadzić zwaśnione rządy do obrad przy stole. Ten cel oraz „tłumacznie jednego kraju drugiemu” przyświecał jej kolejnemu wyjazdowi do Anglii. Dopieła go, pomimo ataku choroby, który przykuł ją do łóżka.
Radością i dumą napełnił ją fakt, że kajzer wyraził w końcu zgodę na dyplomatyczną wymianę opinii pomiędzy Berlinem a Londynem i że misję tą powierzono szanowanemu przez nią politykowi, Lordowi Haldane. Ucieszył ją również wynik tak oczekiwanej konferencji na temat wpływów niemieckich w Afryce, która pozostawiwszy Francji Maroko, przydzieliła Niemcom protektorat nad częścią Francuskiego Konga. Jak się okazało, było to za mało i za późno. Cesarstwo Niemieckie nie tylko nie zaprzestało zbrojeń, ale je zwiększyło otrzymawszy na to pozwolenie Reichstagu.
Rozmowy księżnej von Pless z cesarzem Wilhelmem II w Pszczynie w grudniu 1911 r. były początkiem jej niestrudzonej działalności antywojennej. Niestety nie zmieniły biegu rzeczy.

49784

Lord Richard Burdon Haldane (1856 – 1928). Jego pertraktacje z Niemcami w lutym 1912 r. uznane zostały początkowo za sukces, który jednak okazał się połowicznym.

Kiedy, w kwietniu 1917 r., Ameryka przystąpiła do działań wojennych, rząd USA zainteresował się majątkiem niemieckim ulokowanym w tamtejszych bankach. W listopadzie 1918 r. podjęto decyzję zarekwirowania mienia tych obywateli amerykańskich, którzy poprzez związek małżeński weszli w rodziny niemieckie lub austriackie. Na liście tych osób znalazła się także hrabina von Francken Sierstorpff. Zabrano jej olbrzymi fundusz powierniczy założony dla niej przez ojca, jak również obligacje wartości 3 600 dolarów, 21 457 dolarów w gotówce i polisę ubezpieczeniową na 10 000 dolarów.
Hrabia Johannes von Francken-Sierstorpff zmarł w 1917 r. Hrabina Maria przeżyła go o 12 lat.

Read Full Post »

Parę miesięcy temu na facebooku Fundacji Księżnej Daisy pojawiła się fotografia przedstawiająca księżną na pokładzie jachtu jej siostry Shelagh. Zlokalizował ją w austriackim tygodniku Sport im Bild pan Wladislaw VonHochberg i uprzejmie podzielił się swoim odkryciem z resztą fanów.
Ten piękny i nietypowy portret Daisy zachwycił wszystkich.

D_Yacht_FL

Księżna Daisy von Pless na pokładzie jachtu siostry w lipcu 1911 r. Foto z Sport im Bild, 08/09/1911, zlokalizowane przez pana W. VonHochberg

Osobiście kontemplowałam i studiowałam go przez dłuższą chwilę, zastanawiając się co w nim jest, co przypomina mi rzecz wcześniej widzianą. Pewnego dnia przyszło olśnienie: księżna von Pless ubrana jest na nim tak samo jak na rysunku „Daisy w szkockim berecie” znajdującym się w zbiorach Muzeum Zamku w Pszczynie!!! Jedyną różnicą na „portrecie pszczyńskim” są dwa pióra przypięte do czapki na czole dekoracyjną egretą. Ich wielkość i prominentna pozycja sugerują, że mamy do czynienia z wizerunkiem kobiety przebranej w folklorystyczny strój.

D_Beret

Księżna Daisy von Pless w Szkockim Berecie, rysunek w zbiorach Muzeum Zamkowego w Pszczynie, datowany na 1912 r.

Tradycyjne szkockie nakrycie głowy to „bonnet” składający się z paska obciskającego czoło („headband”) i spoczywającej na nim szerokiej kolistej czapy („crown”), na środku której przyszyty jest pompon („toorie”). Headband ma często dekorację w biało-czerwoną kratkę i dwie wstążki z tyłu służące do regulacji rozmiaru. Spadają one albo na szyję, albo wiązane są w kokardę. Crown jest luźna i przechylona na prawo. Na lewej stronie headband’u przypięta jest rozeta („cockade”) z symbolem klanu, podtrzymująca bukiecik obranej przez klan rośliny (hackle”).

Plain Balmoral in Lovat green.(1)

3690890BLACK-WATCH-RED-HACKLE-army-soldier-cap-Scottish-badge-miltary-red-plume-cap-badge-crest-BTradycyjny szkocki bonet cywilny i wersja wojskowa pułku „Black Watch”.

W czapkach wojskowych symbol klanu zastąpiony jest znakiem pułku, a bukiet rośliny wiązką piórek. Długie orle pióra nie były szczególnie używane przez Szkotów. Jeśli już, przypinali je sobie tylko szefowie klanów. Zaadoptowały je jednak do swoich kapeluszów szkockie damy.
Szkocki bonet nie jest beretem, bo opiera się na opasce. Jego późniejsza, wiktoriańska wersja, tzw „Tam o’Shanter” jest bardziej zbliżona do beretu, ponieważ ma tą opaskę o wiele cieńszą.
Czapka księżnej Daisy luźno nawiązuje do cech charakterystycznych klasycznego bonetu szkockiego. Powiedziałabym wręcz, że jest ona bardzo odległą fantazją na jego temat.
Nie mam wątpliwości, że na obu portretach księżna Daisy ma ubranie, które przygotowała specyficznie na wycieczkę jachtem siostry. Wątpię, by ten zestaw często potem powtarzała pretendując, że biała bluzka z krawatem i swobodne, wygodne nakrycie głowy, mające pierwotnie chronić jej fryzurę od wiatru na morzu, mogły być następnym razem wykorzystane przez nią na przedstawienie jej koneksji ze szkockimi górami.
Czy Daisy przypinała do i odpinała egretę z piórami ze swojej czapeczki żeglarskiej by zmienić jej wygląd i funkcję?. A może to autor rysunku popuścił cugle wyobraźni i dla celów artystycznych umieścił pióra na jej czole? W każdym razie „portret pszczyński” nie przedstawia Daisy w „kostiumie szkockim” („Highland costume”) jak to opisał w swojej książce pan John Koch. Jego jedynym, po trosze tylko „szkockim” elementem są pióra przypięte do czapki, która nie jest ani beretem, ani tym bardziej bonetem szkockim.

eb7462af041c590700abd83f1226882e

Bardziej udana interpretacja szkockiego bonetu jako nakrycia głowy dla kobiety: Katherine Hepburn w filmie „Mary of Scotland”, 1936

Fotografia księżnej von Pless na pokładzie statku siostry wykonana została w lipcu 1911 r. Ciągle słaba po poważnej chorobie i zmęczona napiętym życiem towarzyskim angielskiego Sezonu podczas i po koronacji króla Jerzego V, Daisy wyznała w pamiętniku: „Każdy jest tak miły i zadowolony, że widzi mnie ponownie zdrową, ale – choć przyjechałam tutaj [do Londynu] tylko pięć dni temu, czuję jakbym tu była już pięć tygodni i przeto cieszę się że 30-go [czerwca] wyruszamy z kochaną Shelagh na spokojną wycieczkę jej jachtem po kanałach Holandii.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
W wyprawie towarzyszyli im: kuzynka ze strony babci, Adelaide Taylour, książę Jimmy Alba, lord Falconer i lord Thynne, syn 4. markiza Bath. Gdziekolwiek przycumowali, czekały na nich samochody, by obwieźć ich po zabytkowych miejscach. Daisy bardzo spodobała się Holandia: „pokochałam Bruges, jej stare domy i kanały oraz wszystkie cudowne obrazy Memlinga. Oczywiście, każdy Franz Hall i Rembrandt w Holandii przewyższa ich dzieła widziane gdziekolwiek indziej. Mam nadzieję przyjechać tu ponownie.” (tłumaczenie © Barbara Borkowy)
O ile mi wiadomo, życzeniu temu nie stało się zadość.

Read Full Post »

W swoich badaniach nad księżną Daisy trafiam na wiele faktów, których – choć jej bezpośrednio nie dotyczą – trudno zignorować. Odnoszą się one do jej własnej lub Hochbergów rodziny i są czasem tak wielkiej wagi, że zakrawają na miano nietuzinkowych odkryć.
Dzisiaj chciałabym przedstawić Państwu dwóch wybitnych artystów, jacy pracowali nad wystrojem zamku w Pszczynie oraz nieistniejącej już rezydencji Plessów w Berlinie. Byli to, działający w partnerstwie Francuzi: Jules-Edmond-Charles Lachaise i Eugene-Pierre Gourdet.

DP811123

Projekt plafonu Zielonego Salonu na zamku w Pszczynie autorstwa Lachaise’a i Gourdeta. Foto: MMoA

Z jakiegoś powodu (niewiedzy?) ich nazwisk nie wymienia ani dostępna mi literatura na temat Pszczyny, ani strona internetowa muzeum. A przecież zachowały się ich projekty, które od 1967 r. podziwiać można w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Ich oryginalne opisy nie budzą wątpliwości co do genezy, lokacji i autorstwa. Na dodatek dekoracja ścian i sufitów pszczyńskich prawie dokładnie się z nimi pokrywa. Mowa tu o plafonie w Zielonym Salonie oraz dobrze znanym wszystkim malowanym panneau przedstawiającym zamek w Książu.

DP811126

Project panneau z zamkiem w Książu zdobiący ścianę rezydencji pszczyńskiej autorstwa Lachais’a i Gourdeta. Foto: MMoa

Jeśli trzy zachowane projekty wystroju Pszczyny wraz ze szkicami zdobiących ją elementów architektonicznych są podniecającą dla każdego historyka sztuki ciekawostką, to dziewięć przetrwałych rysunków i gwaszy dekoracji pałacu Plessów w Berlinie pozwala mu na fantastycznie interesującą wycieczkę w przeszłość. Bowiem budynek ten, stojący kiedyś pod numerem 94 na Wilhemstrasse, został całkowicie zburzony na przełomie 1913/1914 r.

mi04913g11a

Nieistniejący już pałac Plessów przy 94 Wilhelmstrasse w Berlinie.

Analizując tą dokumentację i włączając odrobinę wyobraźni, zobaczyć możemy jak wyglądała w środku berlińska siedziba Hochbergów. O tym, że olśniewała wielkością i przepychem wiemy z licznych przekazów. Teraz widzimy, że jej sufity zdobiły alegoryczne plafony lub, jak w przypadku jadalni i westybulu, geometryczne plecionki. Lunety okien na klatce schodowej wypełnione były ściennymi malowidłami rodzajowymi, a z gzymsów pokojowych ścian zwisały delikatne girlandy. Jak styl architektoniczny budynku, tak i wystrój jego wnętrz utrzymany był w eleganckim stylu neorenesansowym. By oglądnąć wszystkie dostępne projekty pszczyńskie i berlińskie, proszę wejść na stronę: http://www.metmuseum.org/search-results?ft=pless&x=0&y=0&rpp=10&pg=1

DP811124

Projekt oktogalnego plafonu w pałacu Plessów w Berlinie autorstwa Lachaise’a i Gourdeta. Foto: MMoA

Człowiekiem odpowiedzialnym za przebudowę zamku w Pszczynie w latach 1870 – 76 i wzniesienia pałacu Plessów w Berlinie w latach 1873 – 75 był francuski architekt Aleksander Hipolit Destailleur. Wygląda na to, że z jego rekomendacji w obu miejscach znaleźli również pracę Lachaise i Gourdet.
Obydwoje byli we Francji bardzo aktywni i dobrze znani. Ich największą patronką była cesarzowa Eugenia.

DP811128

Projekt malowidła ściennego w lunecie okna klatki schodowej w pałacu Plessów w Berlinie autorstwa Lachaise’a i Gourdeta. Foto: MMoA

Niewiele wiadomo o ich życiu prywatnym, poza tym że Eugene-Pierre Gourdet urodził się w Paryżu w 1820 r., a Jules-Edmond-Charles Lachaise zmarł w 1897. Zapewnili sobie jednak wybitne miejsce w historii sztuki dekoracyjnej. Uważani są za klasycznych przedstawicieli wystroju wnętrz Drugiego Imperium Francuskiego, charakteryzującego się wykwintnym przepychem ówczesnych czasów.

DP811120

Projekt dekoracji sufitu jadalni w pałacu Plessów w Berlinie autorstwa Lachaise’a i Gourdeta. Foto: MMoA

Cesarzowa Eugenia tak bardzo lubiła styl Lachaise’a, że zatrudniła go przy dekoracji swojej rezydencji na wygnaniu w Anglii. Do śmierci w 1920 r. mieszkała w Farnborough w hrabstwie Hampshire.
Jej dobra znajoma, Daisy von Pless, często ją tam odwiedzała. Ciekawe, czy wiedziała że dla obu z nich pracował ten sam artysta…?

Read Full Post »