Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Sierpień 2012

Sezon 1905 r. nie zaczął się dobrze dla księżnej Konstancji (Shelagh) Westminster.  W nocy 30 maja, po powrocie z przyjęcia, zdjęła kosztowną biżuterię i zostawiła ją na stoliku w swoim buduarze. Służąca nie przeniosła jej do sejfu. Następnego ranka już jej tam nie było.

Wartość skradzionych klejnotów oszacowano na sześć tysięcy funtów. Najcenniejszym z nich był naszyjnik z 99 pereł, idealnie dobranych pod względem koloru i kształtu, na dwóch sznurach spiętych diamentową sprzączką.

Siostra nie mogła jej pocieszyć. Po krótkim pobycie w Newlands na Święta Wielkanocne, wyjechała z powrotem do Niemiec. Wcześniej była na południu Francji odwiedzić swoich przyjaciół, wielkiego księcia rosyjskiego Michała Michajłowicza i jego żonę, hrabinę de Torby. Jak zwykle zatrzymała się w ich willi Kasbeck w Cannes. Spotkała tam resztę rodzeństwa Michała. „Jestem entourée wielkimi księciami i księżnymi Rosji“ – zapisała, „ale interesują mnie, szczegółnie że rozgrywa się teraz ta okropna wojna…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

W lutym 1904 r., po zerwaniu rozmów na temat wpływów w Koreii i Mandżurii, Japonia zaatakowała rosyjską bazę w Port Arthur, niszcząc i unieruchamiając jej marynarkę na dalekim wschodzie. Zacięte bitwy na lądzie kończyły się jedna za drugą miażdżącymi klęskami wojsk rosyjskich. W styczniu 1905 r. poddał się oblężony Port Arthur. Wiosną 1905 r. przegrana Rosji była niemalże dokonanym faktem. Będąc świadkiem arogancji i pychy członków rodziny Romanowów na wakacjach w Cannes, Daisy lepiej zrozumiała „dlaczego i jak Japończycy pokonują ich na każdym kroku.“ Spektakularne zwycięstwo admirała Togo nad posłaną do boju rosyjską flotą bałtycką w Cieślinie Czuszimskiej 28 maja 1905 r., zmusiło wreszcie cara do podjęcia negocjacji pokojowych.

W niedalekiej willi Vendôme w Cannes mieszkała siostra Michała, wielka księżna Anastasia Mecklenburg-Schwerin. Zapraszana na obiady, księżna von Pless spotkała tam jej „śliczną i czarującą“ córkę Cecylię, zaręczoną od niedawna z Wilhelmem, najstarszym synem kaisera – tym samym, który jako zadurzony młodzieniec kradł Daisy chusteczki podczas pobytów w Książu. W niecały miesiąc potem pojechała do Berlina na ich ślub.

Księżniczka Cecylia Mecklenburg-Schwerin (1886-1954) poślubiła cesarzewica Wilhelma Pruskiego w czerwcu 1905 r.

Ceremonie rozpoczął uroczysty wjazd księżniczki Cecylii do Berlina 4 czerwca 1905 r. Tłumy mieszkańców witały radośnie przyszłą żonę następcy tronu i licznie przybyłych gości. Wśród nich wyróżniał się entourage księcia Takehito Arisugawy, reprezentanta cesarza Japonii – nowo narodzonej potęgi światowej!

Dyplomatycznie, jego wizyta była kontrowersyjna. Wysłany bowiem został do kraju, którego władca ukuł i rozpowszechnił dziesięć lat temu slogan „Żółtej Zarazy“ („Yellow Peril“), a jego syn żenił się z córką kuzynki pobitego właśnie cara. Ale kajzer, pełen podziwu dla militarnych sukcesów Japonii, przyjął go godnie i, jak to było w jego zwyczaju, udekorował go od razu orderem Czarnego Orła.

Szkic kajzera Willhelma II z 1895 r. przedstawiający personifikacje krajów Europy prowadzonych przez archanioła Michała do boju z „Żółtą Zarazą“ symbolizowaną przez Buddę.

Księżna von Pless zauważyła jednak, że z powodu jego obecności nie było na poweselnym bankiecie przedstawiciela cara, wielkiego księcia Vladimira. Sama Daisy odniosła kolejny sukces towarzyski.  Ubrana w białą suknię iskrzącą się złotymi cekinami i dworski tren z niebieskiej gazy, w turkusowej biżuterii i koronie, wywołała sensację. Gazety niemieckie okrzyknęły ją i księżnę Aostę „najpiękniejszymi z pięknych.“.

W międzyczasie, angielska policja aresztowała złodzieja i odnalazła skradzione klejnoty Shelagh, zakopane na polu niedaleko Cambridge. Przestępcą okazał się były strażnik nocny Grosvenorów, niejaki Chapman. Księżna Westminstru mogła odetchnąć z ulgą i włączyć się ponownie w wir Sezonu. W tym samym celu wróciła do Anglii jej siostra Daisy.

Tego roku dodatkową atrakcją Londynu była wizyta japońskiej pary ksiażęcej, powiązana z wodowaniem pancernika „Katori” w stoczni Barrow-in-Furness. Był to już drugi okręt wojenny budowany przez Anglików dla Japońskiej Marynarki Cesarskiej. Pierwszy, „Kashima”, oddany został w marcu 1905 r.

W przeciwieństwie do Niemiec, książę Arisugawa stąpał tu po ubitym i przyjaznym gruncie. Wielka Brytania bowiem, od 1902 r., była z Japonią w sojuszu i ostatnie zwycięstwa tego kraju nad imperialistyczną Rosją były bardzo optymistycznie postrzegane w świetle angielskich interesów w Chinach. Parze książęcej więc, zgotowano serdeczne przyjęcie.

Japoński książę Takehito Arisugawa odwiedził Anglię w 1897 i 1905 r.

Książę Takehito Arisugawa (1862 – 1913) znał i lubił Anglię. Jako młody mężczyna służył w randze podchorążego na statku „Iron Duke“, dowodzonego przez admirała Coote. Potem studiował w prestiżowej Królewskiej Akademii Morskiej w Greenwich.  W czasie wojny japońsko-chińskiej wykazał duże kompetencje na pokładzie krążownika „Matsushima“, ale został z niego odwołany do Tokyo z powodu choroby brata. Po wojnie został admirałem i dyrektorem szkoły morskiej w Yokosuka, która pod jego egidą zdobyła sobie uznanie jako „Japoński Portsmouth“, przyczyniając się wielce do rozwoju marynarki Japonii.

W 1897 r. reprezentował swój kraj na Diamentowym Jubileuszu królowej Wiktorii. Tym razem przybył do Londynu nieoficyjalnie. Król Edward VII, usłyszawszy że zamierza zatrzymać się w hotelu, oddał mu do dyspozycji York House w pałacu Św. Jakuba, jak również swoje powozy do transportu. Spotkał się z nim w dniu przyjazdu, rozkazał nadanie mu Orderu Łaźni, wydał na jego cześć obiad, a pod koniec wyprawił dworski bal w pałacu Buckingham. To ostatnie wydarzenie opisała księżna von Pless w pierwszym wydaniu swoich pamiętników, choć błednie umieściła je pod lipcową datą 1906 r.

Resztę czasu wypełniły mu liczne spotkania z brytyjską admiralicją oraz uczestnictwo w spotkaniach propagujących jego ojczyznę. Wziął udzial w Garden Party zorganizowanej dla 2000 osób przez Towarzystwo Japońskie w londyńskim ogrodzie botanicznym, otworzył wystawę japońskiej broni, pokazał się na bankiecie o tematyce japońskiej w restauracji hotelu Savoy oraz na wystawnym lunchu w japońskiej ambasadzie.

Podczas pobytu w Londynie książę Arisugawa wziął udział w japońskiej Garden Party i japońskim bankiecie w hotelu Savoy. Ilustracje opublikowane w lipcu 1905 r. w Illustrated London News

Doceniając wagę i znaczenie jego wizyty, dygnitarze państwowi i angielscy arystokraci przyłączyli się również do jej uświetnienia. Burmistrz Londynu zaprosił go na lunch do swojej siedziby w Mansion House, premier Balfour do Downing Street na „full-dress“ obiad z okazji urodzin króla, a księstwo Westminster na bal do Grosvenor House.

Król Edward VII aprobując incjatywę Westminsterów wykazał duże zaufanie w umiejętności młodziutkiej Shelagh jako gospodyni wielkiego wydarzenia. Ówczesna prasa była bardziej sceptyczna. W sondażu brytyjskich hostess, przeprowadzonym przez czasopismo Madame na początku Sezonu 1905 r., napisano o niej: „Przystojna młoda księżna Westminster, oprócz kilku dużych obiadów i jednego balu dla pary królewskiej wydanego w Grosvenor House dwa sezony temu, nie zrobiła jeszcze wiele na scenie towarzyskiej Londynu. Oczywiście, w swojej wiejskiej rezydencji w Eaton Hall, przyjmuje masę ludzi jesienią i zimą, ale są to przede wszystkim zloty rodzinne na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok lub gościny książęcych polowań…“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy) Dla podkreślenia tej opinii, artykuł zilustrowano fotografią, na której Shelagh wygląda bardziej jak prowincjonalna gąska, niż promieniująca glamorem żona jednego z najbogatszych arystokratów Anglii.

Konstancja księżna Westminsteru z córeczką Urszulą. Photo Speight’a ilustrujące opinię Madame o jej statusie w życiu towarzyskim Londynu

Księźna Konstancja Westminster zaskoczyła wszystkich. Jej bal wieczorem 29 czerwca 1905 r. okrzyknięto „królewskim w pełnym tego słowa znaczeniu“ („most emphatically Royal“)! Oprócz króla Edwarda VII i królowej Aleksandry, zaproszenie przyjęli: książę i księżna Connaught razem z córką Patrycją i synem Arturem, książę i księżna Christian Schleswig-Holstein z księżniczkami Louisą i Wiktorią, księżna Henrykowa Battenberg z księżniczką Wiktorią Eugenią Battenberg i ksieżną Beatrice of Saxe-Coburg, księżna Louisa Argyll i książę Argyll, książę Aleksander Teck oraz, oczywiście, książę i księźna Arisugawa z Japonii razem ze swoim dworem, jak równieź japońska księżna Ichigo i jej córka księżniczka de Tenno. Towarzyszyli im japońscy, włoscy, francuscy, niemieccy, hiszpańscy i amerykańscy amasadorowie oraz najważniejsi członkowie angielskiej arystokracji.

Tańczono w komnacie Rubensa do muzyki wiedeńskiego zespołu Gottlieba, a kolację podano w olbrzymim namiocie w ogrodzie, który połączony został z jadalnią pasażami ozdobionymi pogodnymi draperiami i kwiatami.

Konstancja księżna Westminsteru w swojej diamentowej koronie w roli wschodzącej hostessy Sezonu. Foto: Lallie Charles

Shelagh triumfowała, wiedząc że właśnie zapewniła sobie miejsce w panteonie socjety Londynu. Obecna na balu siostra była tego świadkiem. Zaskakująco, lubująca się w cytowaniu wykazów dystyngowanych ludzi. z którymi przyszło się jej spotkać, Daisy poświęciła w swoim pamiętniku tylko jedno zdanie temu wydarzeniu: „Bal Shelagh w Grosvenor House dla króla i królowej był wielkim sukcesem.“

Wydaje się, że siostry nie były wtedy w najlepszych stosunkach. Daisy ledwie wspomina Shelagh w swoich zapiskach na 1905 r. Nie ma w nich ani jednego słowa o szokującej kradzieży klejnotów! Dopiero w pażdzierniku, relacjonując przyjazd rodziny do Książa, z wyczuwalną radością obwieściła: „mała Shelagh jest znowu sobą…“

Co działo się w międzyczasie, zaniepokoiło nawet brata Georga.

Ale o tym w następnym wpisie.

Read Full Post »

Wystawa “Daisy von Pless: Szczęśliwe Lata“, prezentująca całą serię portretów księżnej wykonanych w 1901 r. przez Jamesa Laffayette’a, pokazuje przy okazji jak wyglądała wizyta w ówczesnym studiu fotograficznym. Bardzo rzadko, zwłaszcza w wypadku kobiet, kończyła się na jednej pozie. Zarówno klientka, jak i fotograf próbowali wielu ujęć, często eksperymentując z rekwizytami, tłem i oświetleniem. Ze względu na zmianę strojów i przeciągający się czas posiedzenia, panie miały do dyspozycji przebieralnię i elegancki salon do odpoczynku.

Końcowy wynik był ważny dla obu stron. Klienci otrzymywali odbitki portretów, które z dumą wysyłali znajomym i rodzinie, a fotograf zatrzymywał negatywy z prawem póżniejszego rozpowszechniania. Im wyższy był status społeczny i sława portretowanej osoby, tym lukratywniejsze były dochody ze sprzedaży ich zdjęć.  Jak jej matka Patsy – „profesjonalna piękność“ epoki wiktoriańskiej – tak, pokolenie później, Daisy była łakomym kąskiem dla kamery.

Wymiana dedykowanych zdjeć pomiędzy przyjaciółmi była wtedy na porządku dziennym, tak samo jak ich dystrybucja jako tokenów podziękowania i pamięci. Oprawiony w srebrną ramę portret stanowił zupełnie przyzwoity prezent.

Kolejne sesje w atelier fotograficznym były więc niezbędne. Często łączono je z ważnymi życiowo wydarzeniami.

Sezon 1909 r. był dla Plessów wypełniony po brzegi. Daisy radośnie uczestniczyła we wszystkich atrakcjach, bo jak zanotowała: „ Nie pamiętam kiedy w swoim życiu czułam się tak świetnie, jak ostatniego miesiąca; (…) mogę robić ze swoim ciałem co chcę, bo nareszcie jest ono w harmonii z moim umysłem, co nie zdarzało się ostatnimi czasy.“ (tłumaczenie © Barbara Borkowy)

Zaproszeni przez króla na wyścigi w Ascot, byli jego gośćmi na zamku w Windsorze. Potem nastąpił kilkudniowy pobyt w Londynie z balami, przyjęciami i obiadami. Na regaty w Cowes wynajęli elegancką willę, Lisburne House, usytuowaną tylko 300 yardów od Królewskiego Klubu Jachtowego, miejsca codziennych spotkań elity towarzyskiej. Daisy była często widziana na jego deptaku, wzbudzając zachwyt swoim wyglądem w kostiumie z kremowej serży i kapelusiku udekorowanym różowym tiulem.

W tym roku synkowie spędziły stosunkowo dużo czasu z rodzicami. Odwiedzili ich w Windsorze, gdzie w towarzystwie opiekunki i guwernanta, oprowadzeni zostali po zamku. Przebywali również z nimi w Londynie i Cowes, skąd potem Hansel z ojcem wyjechali do Badminton, rezydencji księcia Beaufort w hrabstwie Gloucestershire. Najważniejszym jednak epizodem ich wakacji była Children’s Party, wydana przez króla Edwarda VII i królową Aleksandrę w pałacu Buckingham popołudniem 12 lipca 1909 r.

Oprócz dostojnych dorosłych, spotkali na niej swoich rówieśników z wielu królewskich rodzin Europy i szacownych rodów Wielkiej Brytanii, w tym dzieci księcia i ksieżnej Walii, księżnej Sparty, królewny szwedzkiej, księcia Fryderyka Karola Hesskiego i księcia Aleksandra Teck.

Jest wielce prawdopodobne, że dumna mama Daisy chcąc upamietnić tą okazję wybrała się z odstrojonymi pociechami do renomowanego studia fotograficznego Rity Martin.

Księżna Daisy von Pless z synami, Hanselem (po prawej) i Lexelem, sfotografowani przez Ritę Martin, prawdopodobnie w lipcu 1909 r. Foto po lewej z kolekcji autorki

 

 

Jak narazie znane mi są z tej sesji dwa ujęcia. Jedno, opatrzone opisem i podpisane nazwiskiem autorki, opublikowane zostało w berlińskim czasopiśmie 20 lipca 1910 r. Drugie, o ile dobrze pamiętam, zachowało się w zamku pszczyńskim oraz w spuściźnie po Hanselu. Użyte jako ilustracja w jego biografii napisanej przez Michaela Luke, datowane jest na 1910 r. Z niewiadomych  mi powodów, błędnie uważane jest w Polsce, za portret wykonany we Wrocławiu.

Kolejny portret Daisy z posiedzenia u Rity Martin. Tym razem w wieczorowej sukni, ozdobionej w pasie słynnymi perłami plesskimi. Foto z kolekcji autorki

Innym, datowanym również na 1910 r., portretem księżnej wykonanym przez Ritę Martin jest jej, mylnie do tej pory uznawane za ślubne, zdjęcie które przedstawiłam Państwu w swoim poprzednim wpisie na blogu („Nieporozumienie ślubnej fotografii Daisy“). Jego „stojącą wersję“ oglądnąć można poprzez kliknięcie na ten link: http://news.google.com/newspapers?nid=1368&dat=19270703&id=NV9QAAAAIBAJ&sjid=LA8EAAAAIBAJ&pg=6343,534037 i przejście na drugą stronę pokazanego artykułu.

Daisy ubrana jest na nich w typowo wieczorową suknię, w którą musiała się przebrać w studyjnej garderobie. Jej pas przewiązany jest długim sznurem słynnych plesskich pereł. Perły te widoczne są na kolejnym portrecie zrobionym przez Ritę Martin, tym razem bardziej intymnym, którym księżna zilustrowała pierwsze wydanie swojej książki „Daisy of Pless by Herself“. Kredyt pod reprodukcją potwierdza autorstwo Rity.

Ikoniczny już dzisiaj wizerunek księżnej von Pless spowitej w plesskie perły. Foto Rity Martin zreprodukowane w pierszym wydaniu pamiętników Daisy.

Omówione powyżej ujęcia pochodzić muszą z tej samej sesji zdjęciowej. Trudno bowiem wyobrazić sobie, żeby ksieżna von Pless wyjmowała z sejfu drogocenny sznur pereł za każdą swoją wizytą w studiu fotograficznym.

Moim zdaniem dyskusyjna jest data ich powstania. Rok publikacji, 1910, może być mylący. Osobiście, z moich długoletnich badań nad Lafayettem, znam mnóstwo przypadków, kiedy sprzedawał on prasie fotografie sprzed pięciu, dziesięciu, czy nawet dzwudziestu lat!

W 1910 r. Daisy przyjechała do Anglii w szóstym miesiącu ciąży z trzecim synem Bolkiem na chrzciny córeczki Shelagh, Marii Konstancji, które odbyły się w Londynie 25 lipca. Towarzyszył jej tylko malutki Lexel. Resztę czasu spędziła spokojnie w Newlands, do momementu wyjazdu z matką na rozwiązanie w Niemczech. Jestem więc prawie pewna, że jej wizyta u Rity Martin miała miejsce rok wcześniej.

Osobą, która kryła się pod pseudonimem „Rita Martin“ była Margaret Weir Martin (1875 – 1958). Jej starsza siostra Charlotte Elizabeth Martin (1869 – 1919), znana jako Lallie Charles, otworzyła swoje pierwsze londyńskie studio fotograficzne w  1896 r. Zatrudniła do pomocy Ritę i ich młodszą siostrę Isabel. W 1908 r. przeniosła  atelier do bardziej prestiżowej lokacji na Curzon Street, Mayfair. Siostry rozstały się w 1906 r., kiedy Rita wykupiła studio fotograficzne H.J. Godbolda, mieszczące się pod numerem 74 na Baker Street. Obie osiągnęły wielki sukces komercjalny.

Inspiracją w karierze była dla Lallie nieco starsza Alice Hughes, która specjalizowała się w portretach kobiet, matek z dziećmi i dzieci z wyższych sfer. Jej styl jednak uprościła, pozbywając się wielu „wiktoriańskich“ elementów w scenografii ujęć.  Siostra Rita poszła w tym kierunku jeszcze dalej, fotografując swoich klientów na zupełnie neutralnym tle i tylko z pojedynczym rekwizytem jak ławeczka, postument, kanapka, krzesło lub taboret. Ta elegancka prostota była tak znamienną cechą stylu Rity Martin, że do dzisiaj służy identyfikacji jej zdjęć. Pomocne są przy niej także powtarzające sie w jej fotografiach sprzęty, jak półkolista ławka widoczna na tzw „wrocławskim“ portrecie ksieżnej Daisy z synami. Poniżej reprodukuję, wykonany przez nią, portret Evelyn Millard, w którym również ją wykorzystała.

 Portret aktorki Evelyn Millard, w którym Rita Martin wykorzystała ten sam rekwizyt półkolistej ławki, jaki widoczny jest na zdjęciu księżnej z Hanselem i Lexelem.

Read Full Post »

Młodziutka, bo niespełnie osiemnastoletnia, Maria Teresa („Daisy“) Cornwallis-West wprowadzona została do angielskiej socjety w 1891 r. Jej debiut miał miejsce 4 marca 1891 r., kiedy jej matka formalnie przedstawiła ją królowej Wiktorii podczas pierwszej tego roku prezentacji w pałacu Buckingham (tzw „Drawing Room“).

Oficjalnie Londyński Sezon trwał od kwietnia do sierpnia, ale jego najbardziej wypełnionymi miesiącami były maj, czerwiec i lipiec, kiedy każdego dnia odbywały się proszone obiady, przyjęcia i bale. Matki panien na wydaniu nie szczędziły wysiłku, zabiegów i kosztów w uzyskaniu dla córek jak najlepszego zaproszenia i stworzeniu im okazji poznania i ewentualnego „zdobycia“ cennego męża.

Daisy była śliczna, miała dobre pochodzenie, ale – relatywnie – była uboga. Jej matka, Patsy, musiała starać się w dwójnasób. Miała jednak szczęście, bo córka zwróciła uwagę potomka bardzo zamożnego niemieckiego księcia von Pless. Parę bali póżniej, Jan Henryk (Hans) poprosił o jej rękę. Zawiadomienie o zaręczynach ukazało się w The Times już 7 sierpnia. Datę ceremoni ślubnej wyznaczono na 8 grudnia 1891 r.

W międzyczasie, rodzice i młoda para zajęci byli przygotowaniami do wesela. Rodzina Hansa przybyła do Anglii w komplecie. Wysłano mnóstwo zaproszeń, w ślad których zaczęły nadchodzić prezenty. Finansowane przez narzeczonego, Daisy z matką zajęły się organizowaniem wyprawki. W jej skład weszły pierwsze w jej młodym życiu poważne stroje: kostium i kapota do podróży, wieczorowa suknia w stylu „Marion Delorme“, suknia na wizyty, jedwabna suknia „Monte Carlo“, toalety na popołudnie i do teatru (z okryciem na modę Louis XV), zapierająca dech suknia z trenem na przyjęcia dworskie, dwa szlafroczki oraz letni i zimowy płaszcz.

Ich ślub, obwieszczony wydarzeniem roku, interesował wszystkich. Prasa domagała się szczegółów i szukała fotografii do zilustrowania artykułów. Narzeczeni wybrali się więc na sesję zdjęciową do prestiżowego atelier „Walery“ na Regent Street.  Można sobie wyobrazić, że Hans poczuł się tam jak u siebie w domu. Jego angielski nie był wtedy płynny, ale od dzieciństwa mówił bardzo dobrze… po polsku! „Walery“ zaś,  był zawodowym pseudonimem hrabiego Stanisława Ostroroga, którego ojciec, Stanisław Julian Ostroróg, wyemigrował na zachód po powstaniu listopadowym i dla celów zarobkowych otworzył, najpierw we Francji, a potem w Anglii, profesjonalne studio fotograficzne. Zrobił im cudowne portrety, które wkrótce pojawiły się na stronach ówczesnych czasopism towarzyskich. Być może był również autorem ich zdjęć ślubnych, ale tych jeszcze nie znalazłam. Podzielić się jednak mogę z Państwem rysunkami ilustrującymi ten wielki dzień w życiu Daisy.

Suknia ślubna panny Daisy Cornwallis-West. Poniżej szkice jej strojów z wyprawki. Rysunki ilustrujące artykuł o jej ślubie w Lady’s Pictorial.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jej ślubna suknia, w stylu „Empire“, odzwierciedlała modę późnej epoki wiktoriańskiej. Uszyta z bogatej perłowo-białej satyny, miała dół obrębiony tiulem łapanym garlandami kwiatów pomarańczy. Spod nisko ciętego stanika wychodziła, bogato haftowana srebrem we wzór „Empire“, suknia spodnia z długimi wąskimi rękawami, zakończonymi szpiczasto na dłoniach i przykrytymi bufkami na ramionach. Długi na pięć jardów tren, przyczepiony był do ramion jedwabnym kołnierzem. Uszyty z przepysznego brokatu, podbitego pikowaną satyną, był również obrębiony na brzegach tiulem łapanym garlandami kwiatów pomarańczy. Welon z brukselskich koronek przypięty był do włosów wspaniałą koroną z diamentów i pereł, którą ofiarował jej w prezencie ojciec narzeczonego, książę Jan Henryk XI von Pless. Szyję zdobił niesłychanej piękności diamentowy krzyż (prezent od księżnej Matyldy von Pless) i naszyjnik z pojedynczym diamentem (prezent od narzeczonego). Całość uzupełniał bukiet z prawdziwych kwiatów pomarańczy.

Powyższy opis i ilustracja stoją w przeciwieństwie do „ślubnego portretu“ Daisy rozpowszechnionego przez książkę pana Johna Kocha. Zamieszczone w niej zdjęcie pochodzi z około 1910 roku, dziewiętnaście lat po ślubie!!! Przedstawiona na nim księżna von Pless jest już dojrzałą, 38-letnią kobietą, w sukni i fryzurze epoki edwardiańskiej. Jej uroda, podkreślona elegancją i wyrafinowaniem, nadal zachwyca, ale trudno się w niej dopatrzyć niewinności i nieśmiałości młodej dziewczyny, która w 1891 r. stanęła przed ołtarzem, by powiedzieć „Tak“ mężczyźnie, którego ledwo znała i przyszłości, która kryła dla niej tyle niespodzianek.

Mylnie uważany za zdjęcie ślubne, portret 38-letniej ksieżnej Daisy von Pless wykonany w 1910 r. przez Ritę Martin i zreprodukowany na stronie tytułowej drezdeńskiego Illustrirte Neueste. Foto z kolekcji autorki

Zdjęcie to zostało wykonane przez fotografkę Ritę Martin, która otworzyła swoje londyńskie studio w 1906 r. Jej sława osiągnęla szczyt wlaśnie około 1910 r. Nic więc dziwnego, że – jak w przypadku renomowanego atelier Lafayette w 1901 r. – Daisy von Pless wybrała się do niej na nową sesję fotograficzną. Zaowocowała ona serią portretów, które do dnia dzisiejszego są jednymi z najbardziej popularnych wizerunków księżnej.

Ale o tym opowiem Państwu więcej w kolejnym wpisie.

Read Full Post »